Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Muzyka wzwodzi. Diagnozy i portrety

Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Muzyczne
7,33 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788322409763
liczba stron
520
język
polski
dodał
Poli

To drugi tom błyskotliwych felietonów napisanych przez znakomitego muzykologa, teoretyka muzyki i krytyka Andrzeja Chłopeckiego. Teksty Chłopeckiego były żywą reakcją na wydarzenia związane z muzyką nową. Chociaż powstały kilka, kilkanaście lat temu, to jednak nie straciły na swej wartości. Celne, nierzadko ostre, ironiczne uwagi nadal prowokują do refleksji, nawet tych, którzy nie są...

To drugi tom błyskotliwych felietonów napisanych przez znakomitego muzykologa, teoretyka muzyki i krytyka Andrzeja Chłopeckiego. Teksty Chłopeckiego były żywą reakcją na wydarzenia związane z muzyką nową. Chociaż powstały kilka, kilkanaście lat temu, to jednak nie straciły na swej wartości. Celne, nierzadko ostre, ironiczne uwagi nadal prowokują do refleksji, nawet tych, którzy nie są specjalistami. Kiedyś wielu czytelników "Gazety Wyborczej", "Tygodnika Powszechnego" czy "Ruchu Muzycznego" z niecierpliwością czekało na kolejne felietony Chłopeckiego. Niektórzy skrupulatnie gromadzili wycinki, by móc wracać do tych doskonałych objaśnień zjawisk ze świata muzyki. "Muzyka wzwodzi" daje taką możliwość szerszemu gronu odbiorców, którzy są ciekawi opinii Andrzeja Chłopeckiego np. na temat muzyki Wojciecha Kilara, Pawła Mykietyna, a nawet Piotra Rubika.

 

źródło opisu: http://pwm.com.pl/pl/sklep/publikacja/muzyka-wzwod...(?)

źródło okładki: http://pwm.com.pl/pl/sklep/publikacja/muzyka-wzwod...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 124
Lissa | 2016-02-19
Na półkach: Przeczytane, Eseje
Przeczytana: 03 sierpnia 2015

O czymkolwiek pisze autor książki "Muzyka wzwodzi", czyni to błyskotliwie, zajmująco i dowcipnie, a jego teksty przypominają swoim kształtem kompozycje muzyczne.

Wydany niedawno drugi tom felietonów Andrzeja Chłopeckiego jest lekturą niezwykłą, od której nie sposób się oderwać. O czymkolwiek bowiem pisze autor, czyni to błyskotliwie, zajmująco i dowcipnie. Jego eseje/felietony mają precyzyjny kształt - przypominają bowiem kompozycje muzyczne, w których każda nuta, dynamika wypowiedzi, a nawet cisza mają właściwe sobie miejsce.

Po tomie poprzednim, który ukazał się pod tytułem "Dziennik ucha. Słuchanie na ostro", obecny nosi prowokacyjny tytuł zapożyczony z jednego z tekstów Chłopeckiego: "Muzyka wzwodzi", w którym autor dowcipnie udowadnia myśl Kierkegaarda ze "Stadiów erotyki bezpośredniej, czyli erotyki muzycznej", iż muzyka jest tym, co demoniczne i co w genialności erotyczno-zmysłowej znajduje ona swój przedmiot absolutny.

Po takim Prologu możemy się spodziewać wszystkiego... I rzeczywiście, Chłopecki co i rusz to nas zaskakuje, choć niekoniecznie erotycznie, ale zarówno podejmowanymi tematami, jak też erudycją i twórczym do nich podejściem .

W części zatytułowanej "Diagnozy" zajmuje się stanem kultury i przewiduje jej przyszłość. Próbuje także na nią wpływać, nakłaniając czytelników do pewnych zachowań i postaw. W pierwszym eseju tego rozdziału, zatytułowanym "Między zmierzchem i świtem, czyli kultura na rozdrożu", rozważa ni mniej ni więcej, tylko zmierzch kultury, by następnie zająć się ... ciszą w muzyce, po czym udziela rad, jak żyć twórczo i jak należy słuchać muzyki.

Chłopecki bowiem pisze z poczuciem misji i to także jest w nim piękne - że pisze po coś, nie uprawia - jak większość - "krytyki muzycznej". A być "wychowywanym" przez jego teksty to wyłącznie przyjemność obcowania z mistrzem - człowiekiem o wielkiej erudycji, wrażliwym i uważnym, a przy tym nazywającym rzeczy po imieniu, zanurzonym w rzeczywistości i nieustannie poddającym ją refleksji.

Część drugą nazwano Portretami, ale myli się, kto sądzi, że np. w rozdziale "Preisner, czyli apologia kiczu" znajdzie portret kompozytora sensu sctricte. Chłopeckiego interesują zjawiska szerszej natury, np. funkcjonowanie kiczu, który "łudząco przypomina" znane, oryginale kompozycje. Nie tylko zresztą muzyka - konkluduje autor - ale cała kultura tworzy alternatywny świat łudząco podobny do niej samej.

Wprawdzie nie sposób wartościować eseje Chłopeckiego, ale zwrócę uwagę na jeden z nich, jest on bowiem szczególnym przykładem wirtuozerii warsztatu pisarskiego autora.

Otóż rozpoczyna go tekst ciągły, bez pauz i znaków interpunkcyjnych:

hmmmgdybym niewpadłnapomysł...

Ten zaskakujący sposób wprowadzenia w temat ciszy od razu przykuwa uwagę. Brak pauz w tekście - tłumaczy muzykolog - to jakby pozbawienie oddechu. I powołuje się wielokrotnie na Johna Cage`a, który twierdził wręcz, że cisza nie istnieje. Kolejne podrozdziały wprowadzają nas w zagadnienie. Noszą zagadkowe, niekiedy aluzyjne tytuły: "Mapa naszego słyszenia", "Po drugiej stronie ucha", Cisza... i strach.

Potrzebujemy dźwięków. Potrzebujemy przecież też ciszy - twierdzi autor. Czym są dźwięki - wiemy. Czym jest cisza? Złudzeniem naszych zmysłów.

Z równą łatwością i lekkością powołuje się w swoich rozważaniach zarówno na Johna Cage`a, jak na Arystotelesa czy na Norwida, dla którego p r z e m i l c z e n i e jest niezawodnie częścią mowy.

Odczuwamy strach przed ciszą i oklejamy się dźwiękowymi tapetami. W pomieszczeniach, w których przebywamy, stale coś dźwięczy. A czasami ten dźwięk izoluje nas od hałasu świata zewnętrznego. Staje się ciszą. Na koniec tych rozważań jest oczywiście błyskotliwa konkluzja:

Nie, nie wszystko wysłyszymy w ciszy. Ale bez ciszy możemy ogłuchnąć. I wtedy już nawet ciszy nie będziemy zdolni usłyszeć. Nie tylko masywnego akordu orkiestry symfonicznej granego w forte fortissimo. Czyli bardzo głośno. Także harmonii niebiańskich sfer.

Chłopecki z pewnością delektuje się już ową harmonię sfer, ale my musimy się jeszcze postarać, aby móc ją również kiedyś usłyszeć. Myślę, że wsłuchując się w jego teksty, mamy szansę.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przyjaciółki

Dorothy Koomson (ur. 1971 w Londynie) - angielska pisarka pochodząca z Ghany. Zachowując political correctness powinienem napisać Af...

zgłoś błąd zgłoś błąd