6,13 (160 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
13
8
20
7
27
6
37
5
17
4
6
3
15
2
6
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380690516
liczba stron
432
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic. Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej...

Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic.

Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej osobowości wielką siłę drzemiącą w kobiecej duszy. Czy to, kim jesteśmy, implikuje nasza przeszłość czy nasze decyzje?
Maxime w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia na tajemnicza wyspę Lumię. Wyspa jest praktycznie odcięta od świata, ukryta tak, że nawet bliska Europa nie ma pojęcia o jej istnieniu. Mieszkańcy Lumii rozwijają cywilizację równoległą do naszej, jednak opartą na zupełnie innych podstawach – zarówno technologicznych, jak i moralnych.
Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Miszczuk, w „Wyspie” jest wiele wątków historycznych i – oczywiście – silne kobiety.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 961
Iris | 2017-05-22
Przeczytana: 22 maja 2017

Wyspa to bardzo specyficzna książka. Ciężko było mi się do niej przekonać, i teraz ciężko będzie coś o niej napisać. Chyba za bardzo się tam różne wątki poplątały, żeby wyszła z tego spójna całość. Niby wszystko ładnie się ze sobą łączy i do siebie pasuje, jak dwa kawałki puzzli, ale mnie to wygląda jak puzzle z dwóch zupełnie różnych układanek.

Książka składa się z dwóch części, których rozdziały się przeplatają. Mamy wiek XX – osieroconą Maxime, której ojciec złodziej umiera, pozostawiając ją zupełnie samą na świecie. Dziewczyna trafia do sierocińca, w którym spotyka ją samo zło. Nie poddaje się jednak i nawet pomaga innej dziewczynce, która kilka lat później odwdzięcza jej się za ratunek. Dorosła Maxime, mimo traumy z dzieciństwa, układa sobie życie na nowo. Dorosłość jednak też nie okazuje się dla niej łaskawa i Max niejednokrotnie musi zawalczyć o swoje. Koniec końców jednak wychodzi na prostą, chociaż nie jest w pełnie szczęśliwa.

Ta część historii, z założenia bardziej emocjonalna i mająca wzruszyć czytelnika, wydała mi się przerysowana. Maxime nie polubiłam i nie kibicowałam jej. Mimo że mnóstwo wycierpiała, sama też nie była kryształowo czysta. Nie przemówiły do mnie usprawiedliwienia autorki – Max doznała krzywdy pierwsza, mogła się odegrać. No właśnie, że nie mogła, nie tak. Nie zyskała swoim postępowaniem mojej sympatii. Nie było w niej tej wielkiej kobiecej siły, o której można przeczytać w opisach książki. Raczej zupełnie męska brutalność i zwykłe zadzieranie nosa.

Druga część książki jest zupełnie inna, niepasująca do pierwszej. Może to jednak dobrze, że poza historią Max pojawiło się coś jeszcze, inaczej całkiem bym Wyspę skreśliła. Ta druga część podciąga bardziej pod kategorię fantastyki. Jest tajemnicza wyspa Lumia, o której nikt nie wie. Nie ma jej na mapach, za sprawą prądów nie dopływają do niej żadne statki, radary jej nie wykrywają. Rozbitkowie, którzy na nią trafiają, nigdy jej nie opuszczają. Życie na Lumii to kompletna idylla – wszyscy są sobie równie, dzielą się pracą, każdy dostaje to, czego potrzebuje. Nie ma przemocy ani zawiści, wszyscy się szanują i są dla siebie mili.

Opis wyspy oraz życia na niej jest bardzo dobry. Autorka mnóstwo rzeczy wyjaśniła w logiczny sposób, nie ma żadnych niejasności. Tak naprawdę Lumia mogłaby istnieć w rzeczywistości. Im więcej jednak o niej czytałam, tym większą głupotą wydawał mi się ich system wartości i sposób, w jaki żyli. W ten sam sposób reagowali niektórzy rozbitkowie, więc ja pewnie też za bardzo przesiąknęłam złem tego świata, by docenić całkowitą równość i zupełny brak wrogości.

Mimo że pomysł na książkę był bardzo oryginalny i w ciekawy sposób zrealizowany, a dwie zupełnie różne części idealnie się połączyły w końcowych rozdziałach, nie mogę powiedzieć, że czytanie jej było wielką przyjemnością. Maxime denerwowała mnie każdym swoim zachowaniem i każdym wypowiedzianym słowem, przyjemna więc była tylko część o Lumii. Ale i to tylko do pewnego momentu, bo później ta cukierkowata równość i braterstwo zaczęły mnie irytować. Dla mnie to wszystko było zbyt dziwne i nie sięgnęłabym po Wyspę drugi raz.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
A ja żem jej powiedziała...

Może i teksty nadal Kasia Nosowska ma błyskotliwe, ale formuły kreowania się jako znawczynię materii wszelakiej nie kupuję.

zgłoś błąd zgłoś błąd