Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jolanta

Wydawnictwo: Znak Literanova
6,57 (408 ocen i 72 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
19
8
73
7
126
6
103
5
48
4
11
3
8
2
6
1
4
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324035281
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

Nowa, słodko-gorzka i wzruszająca powieść jednej z najciekawszych polskich pisarek. Jola widzi ze swojego okna trzy kominy. Najwyższy z nich wygląda jak latarnia morska. To jedyny stały element w jej życiu – życiu , z którego ciągle i bez usprawiedliwienia odchodzą kolejni bliscy ludzie. Mieszka na warszawskim Żeraniu. Kończy szkołę krawiecką, zachodzi w ciążę, bierze ślub. Stara się...

Nowa, słodko-gorzka i wzruszająca powieść jednej z najciekawszych polskich pisarek.

Jola widzi ze swojego okna trzy kominy. Najwyższy z nich wygląda jak latarnia morska. To jedyny stały element w jej życiu – życiu , z którego ciągle i bez usprawiedliwienia odchodzą kolejni bliscy ludzie.

Mieszka na warszawskim Żeraniu. Kończy szkołę krawiecką, zachodzi w ciążę, bierze ślub. Stara się przemknąć przez życie najmniej boleśnie, jak tylko można. Strategia tak wielu ludzi urodzonych w latach 80. Mimo pozornej stabilizacji Jola postanawia jednak nagle uciec z domu. Nikt nie rozumie dlaczego.

Transformacja. Magiczny moment ustrojowego przełomu w Polsce. Czy rzeczywiście odmienił losy ludzi, którzy wchodzili wtedy w dorosłość

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2015-10-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Posłuchajcie smutnej opowieści, to, co wam opowiem, w głowie się nie zmieści* - rozpoczyna swą balladę o samotnej Jolancie Sylwia Chutnik.

Jest koniec lat osiemdziesiątych, Warszawa, blokowisko na Żeraniu, w którym mieszkają rodziny i pracownicy Fabryki Samochodów Osobowych. Z okien rozciąga się widok trzech kominów. Bohaterka lubi się w nie wpatrywać, to jedyny element w jej życiu, który nie przemija.

Jolantę opuścili wszyscy. Najpierw ojciec. Porzucił rodzinę, bo już nie mógł wytrzymać z matką, której coraz bardziej odbijało po wypadku.

Potem odeszła matka. Do wieczności odeszła. Po wypadku samochodowym, w którym mało co nie zabiła męża i dzieci, wycięto jej wszystkie kobiece organy. Smutki topiła w alkoholu i broniła prawa do picia jak niepodległości. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my pijemy. A Jolanta bawiła się pustymi butelkami jak kreglami.*

Jako ostatni odszedł Piotr- brat. Uciekł za granicę, zarabiał, od czasu do czasu wracał do domu, ale tylko po to, by dać do zrozumienia, że nic go w Polsce nie trzyma. Być może ułożył sobie życie i udało mu się odciąć od traum dzieciństwa. Choć wątpię.

Jolancie się nie udało. Na wakacjach po maturze poznała Andrzeja, chłopaka ze wsi, z którym zaszła w ciążę. Pierwszy raz miała już za sobą, dzięki panu Waldkowi, sąsiadowi, u którego brat zostawił jej klucze od domu. Ale traumy trzeba odrzucić na bok: Nie mówić, nie ufać, nie odczuwać* - tak jest bezpiecznie.

Cóż więc było robić? Ślub, przeprowadzka do Warszawy i zbyt szybkie wejście w dorosłe życie. Andrzej był zaradny, rodzinny, nieba uchylał Jolancie, żyły wypruwał dla rodziny, tylko szkoda, że niezbyt legalnie.

A Jolanta? Zapuściła się. W jednej sukience chodziła, dwa razy wchodziła na dach, ale wracała do domu, do córeczki Jadwigi i do sąsiadki, która piekła ciasta i namiętnie oglądała Kaszpirowskiego. Ręce, które leczą. Okazało się, że duszy uleczyć nie mogą.

Smutna to opowieść, bez perspektyw na happy end. Chutnik dokłada coraz to nowe traumy do biografii swej bohaterki, kobiety, która od dziecka wszystko tłumiła w swoim wnętrzu: Powiedzcie coś! - krzyczała w duchu do rozwodzących się rodziców - ale krzyczała bezgłośnie, bo była wychowana do życia w ciszy. Wszystkie swoje uczucia lokowała w ozdobnym pudełku i zamykała na kluczyk.*

Jolanta nie mogła być szczęśliwa, bo sama sobie nie potrafiła poradzić z tłumionym od lat strachem przed powieleniem rodzinnego wzorca. Jako dziecko widziała rozpad małżeństwa swoich rodziców i choć Andrzej był w niej zakochany i chciał jedynie mieć normalną rodzinę, ona nie potrafiła mu zaufać, zawsze gdzieś w podświadomości bała się, że on ją opuści. Dlatego też nie potrafiła do końca się zaangażować i sama siebie skazywała na ten najgorszy rodzaj samotności.

W dzisiejszych czasach Jolanta być może wyszłaby z depresji, ale w końcówce lat osiemdziesiątych psychoterapia nie była tak popularna. Bohaterka jest typowym przykładem osoby z syndromami DDD i DDA ( Dorosłe Dziecko Dysfunkcyjne i Dorosłe Dziecko Alkoholika). W dzieciństwie grała rolę dziecka we mgle, wycofywała się, starała się być niewidzialna, w dorosłym życiu również nie rzucała się w oczy. Wtapiała się w szary krajobraz blokowiska. Typowy dla osób z DDD i DDA brak poczucia bezpieczeństwa i poczucie winy zżerają ją od środka.

Chutnik spełniła obietnicę zawartą w pierwszym zdaniu. W swojej twórczości zawsze w centrum umieszczała kobiety, ale te jakoś sobie z życiem radziły. Jolanta z góry jest skazana na porażkę, bo nie potrafi poprosić o pomoc, bo nie jest świadoma, że taką pomoc może otrzymać.

Do szpiku kości mnie przeniknęła. Ta samotność, szarzyzna i bezsilność. Smutna to opowieść, w głowie się nie mieści.

Cytaty oznaczone * pochodzą z recenzowanej książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Powietrze, którym oddycha

Ta książka jest po prostu piękna, wciąga już od pierwszych stron, a emocje które we mnie wywołała zostaną ze mną na długo. Nie za bardzo wiem co napis...

zgłoś błąd zgłoś błąd