Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przed Północą

Tłumaczenie: Paweł Leśniak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
6,6 (35 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
2
8
0
7
3
6
6
5
4
4
0
3
4
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Przed Północą Paweł Leśniak
data wydania
ISBN
9788327434166
liczba stron
454
język
polski
dodała
szczescie

W Zakopanem nic nie jest takie, jakie się wydaje. W starym domu na obrzeżach miasta mieszka grupa tajemniczych istot, stworzonych przez najstarszego z nich. Wybranej nocy, któryś z nich wychodzi, by wśród niczego niedomyślących się ludzi znaleść swoją ofiarę. Raziel - najbardziej dociekliwy, pragnący poznać cel istnienia swojej rasy oraz możlwiości własnego ciała, gotów zapłacić za tą wiedzę...

W Zakopanem nic nie jest takie, jakie się wydaje. W starym domu na obrzeżach miasta mieszka grupa tajemniczych istot, stworzonych przez najstarszego z nich.
Wybranej nocy, któryś z nich wychodzi, by wśród niczego niedomyślących się ludzi znaleść swoją ofiarę. Raziel - najbardziej dociekliwy, pragnący poznać cel istnienia swojej rasy oraz możlwiości własnego ciała, gotów zapłacić za tą wiedzę nawet najwyższą cenę... Tymczasem okazuje się, że okolice te zamieszkują bestie groźniejsze od nich samych.

Ludziom jak i tajemniczym istotom mieszkającym w Zakopanem grozi wielkie niebezpieczeństwo. Nikt nie przypuszcza, że zło czające się w tatrzańskich lasach, jest tak blisko. Co zrobi Raziel, gdy niewinna znajomość z potencjalną ofiarą, okaże się być ryzykiem dla obojga? Co jeśli prawda, której szuka, okaże się skrywać mroczne tajemnice? Co czeka Zakopane, jeżeli bestie w końcu postanowią opuścić lasy?

 

źródło opisu: http://www.olesiejuk.pl/product/133597-przed-polnoca

źródło okładki: http://www.olesiejuk.pl/product/133597-przed-polnoca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 226
Karimba | 2015-09-23
Przeczytana: 23 września 2015

Uwielbiam Tatry, a w Zakopanem bywam średnio dwa razy w roku. Wyjazd w góry jest zawsze przeze mnie długo wyczekiwany i z utęsknieniem oglądam zdjęcia na wiele tygodni przed urlopem. Od jakiegoś czasu polowałam na książkę z dreszczykiem, której akcja będzie działa się właśnie w Tatrach. I oto pewnego dnia na półce w bibliotece wypatrzyłam „Przed północą”. Spieszyłam się do domu, więc o wypożyczeniu tej lektury zadecydowały słowa klucze – „Zakopane”, „Tatry” oraz „tajemnicze istoty”. Po powrocie ochoczo zabrałam się za czytanie. Jakie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że owe stworzenia to wampiry. Nie interesują mnie ani książki ani filmy z krwiopijcami, dlatego zazwyczaj ich unikam. Tym razem postanowiłam jednak dać szansę książce o wampirach, ponieważ byłam szalenie ciekawa, jak autor poradził sobie z umiejscowieniem akcji w Zakopanem. Z rozbawieniem wyobraziłam sobie wampiry dumnie prezentujące się w tradycyjnym góralskim stroju i pląsające do skocznej muzyczki. W porządku, Panie Leśniak, niech mnie Pan zaskoczy!
Akcja rozpoczyna się na Krupówkach. Coraz bliżej Sylwester, więc Zakopane jest pełne turystów spragnionych górskich uciech. Przy stoliku w jednym z gwarnych barów stoją tajemnicze postacie. Powoli spijają piwo i obserwują bawiących się i niczego nieświadomych ludzi. I tak poznajemy wampira Raziela i Talamura oraz wampirzycę Marę. Właśnie rozpoczęli polowanie na kolejne ofiary. Niewątpliwie tej nocy poleje się krew.
Muszę przyznać, że powieść była pełna niespodzianek. Jeśli myślałam, że spotkam w niej jedynie wampiry, to byłam w błędzie. Autor zadbał o różnorodność bohaterów poprzez wprowadzenie wilkołaków, centaurów oraz zombie. Ciężko wyjaśnić w dwóch zdaniach, dlaczego i skąd wzięła się w Zakopanem każda z tych ras. Znalezienie odpowiedzi na te pytania pozostawiam Tobie, Drogi Czytelniku. Nie chcę Ci psuć radości z odkrywania kolejnych zagadek Zakopanego. A uwierz mi, jest ich całkiem sporo.
Czy powieść spełniła moje oczekiwania? Jak wyżej wspomniałam, nie przepadam za książkami o wampirach, więc specjalnie dużych oczekiwań nie miałam. Może poza jednym – liczyłam na zaspokojenie mojej tęsknoty za górami za pomocą umiejscowienia akcji w różnych znanych mi zakątkach. Niestety, Zakopanego było w tej powieści tyle, co kot napłakał. Wspomniane zostały jedynie Krupówki, ulica Strążyska i las w pobliżu jednej z dolin. Zdecydowanie za mało jak na te 456 stron. Powieść również nie wywołała u mnie dreszczyku emocji. Co nie znaczy, że żadnych emocji nie było. Były i to całkiem pozytywne! Nie wiem, czy taki był zamysł autora, ale wiele razy wywołał u mnie napady śmiechu. Ciężko było mi zachować powagę, gdy na łamach powieści pojawiali się kolejni bohaterowie o jakże mrocznych imionach: wampir Janusz, zombie Filip, centaur zwany niegdyś Krystianem, łowcy wampirów Damian i Tomasz Wróbel. Mieszanka iście wybuchowa. Cóż, pewnie niełatwo było im wzbudzać grozę, gdy ujawniali swoje imiona. Przyznajmy szczerze, wampir Janusz z pewnością blado wypada na tle Draculi. Naprawdę nie można było pozostać przy imionach z tej samej półki co Raziel, Talamur, Danag i inni? W pamięć zapadły mi jeszcze stylowe wdzianka naszych tajemniczych istot. Wilkołak w niebieskiej puchowej kurtce czy centaur w swetrze z golfem wzbudzały raz za razem moją radość. Jeśli taki był zamiar autora, to przybijam mu piątkę! Muszę przyznać, że dobrze się bawiłam, Panie Leśniak.
Ostatnie kilkadziesiąt stron trzyma w dość wysokim napięciu. Jak wcześniej mogłam bez problemu odłożyć książkę na bok na kilkanaście godzin, tak pod koniec nie było to możliwe. Zakończenie można opisać dwoma słowami: „Niezła jatka!”. Wyraźnie można było poczuć wpływ różnych filmów o tematyce zombie, które pewnie zainspirowały autora do wprowadzenia niektórych zwrotów akcji. W zasadzie to nie było tak źle, pomijając kiczowaty element zakończenia, którego oczywiście Wam nie zdradzę. Książka nie rzuciła mnie na kolana ani nie sprawiła, że będę do niej wracać raz za razem. Dostarczyła mi za to sporo rozrywki, momentami nieco absurdalnej. Na pewno na długo zapamiętam stwory o tak wdzięcznych imionach. Pewnie nie raz przypomną mi się one w trakcie spacerów po Zakopanem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lekcja Anatomii. Czyli spotkania z chirurgią

Książka mnie nie porwała, niektórzy z autorów opowieści słabo sprawdzili się jako pisarze. Są rozdziały ciekawe, ale od większości wieje nudą. Kolej...

zgłoś błąd zgłoś błąd