Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,78 (416 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
17
9
33
8
69
7
144
6
90
5
32
4
13
3
11
2
1
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379437184
liczba stron
208
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Debiutancka książka autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów,...

Debiutancka książka autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią. Szopka była nominowana do Paszportów „Polityki” i do Nagrody Nike.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2014

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 575
Buka | 2017-06-12
Na półkach: Przeczytane

Trudno jest recenzować książkę, o której napisano już praktycznie wszystko i każda kolejna opinia jest tylko podpisaniem się pod słowa poprzedników, opowiedzeniem się za którąś ze stron. A u Papużanki ten rozbrat na zwolenników i przeciwników jest bardzo silny. Niektórzy piszą o wtórności, braku formy, słabym warsztacie i braku talentu, inni z kolei chwalą „Szopkę” za skupienie się na ukazaniu tego, co często jest w literaturze pomijane – rodzinie przeciętnej, i to ukazanie w wyjątkowej formie. Zacznę może od pytania, jakie zadałem sobie jeszcze przed lekturą – co mogło się stać, aby spełniona polonistka, zabiegana codziennością fanka Amosa Oza, Pani, która czyta z dziećmi „Igrzyska Śmierci” na lekcjach, postanowiła pewnego dnia napisać tak frustrującą, nie w sensie literackim ale egzystencjalnym, książkę. Bo chyba coś musi się w człowieku zagotować, że wymyśla historię będącą pretekstem do krytyki społeczeństwa, i to krytyką opisaną z takim pietyzmem. Pani Papużanka rozwiała te moje wątpliwości szybko, nic się nie wydarzyło, nie pisała tej powieści 20 lat, po prostu siadła i to zrobiła. Tak po prostu wskoczyła do grona literatów, bez planu działania, bez wielkich ambicji, nawet bez przekonania, że chce to robić dalej. I jakoś tak sobie myślę, że jeśli kiedyś autorka to przekonanie gdzieś w sobie uzyska, może napiszę nam książkę na miarę NIKE czy innego wyróżnienia, może na stałe zadomowi się w umysłach nas Polaków jako wielki spełniony pisarz. A teraz do rzeczy.
Jak pisałem „Szopka” to opowieść o wielopokoleniowej, zwykłej rodzinie. Mamy więc tu rodziców: krzyczącą matkę i ugodowego męża, dzieci: obwiniającą się o wszystko Wandzię i patologicznie leniwego Maciusia lubującego się w alkoholu, mamy też i wnuków. Papużanka opisuje ich losy na bardzo podstawowym poziomie – z książki nie dowiemy się nic o ich zainteresowaniach, o ich otoczeniu, o tym czego słuchają i czy boją się węży. Autorka przywołuje wydarzenia i w satyryczny sposób opisuje teatralność tej rodziny. Z premedytacją wyolbrzymia codzienne rozmowy, bawi się ironią i powtórzeniami, aby z całą mocą ukazać czytelnikowi absurdalność ich zachowań, tytułową szopkę. Oczywiście dostrzeżemy tu standardowy schemat działania naszej rzeczywistości – to co za dzieciaka się nauczyłeś, to później będziesz mówił i czynił. Papużanka dorzuca więc opału do ognia krytyki nowoczesnego wychowania, staje na stanowisku, że źródeł zaniedbania w oświacie obecnego pokolenia rodziców, należy szukać w minionych czasach, a jednocześnie stara się nam dowieść, że te całe obecne wychowanie przez elektronikę, w przyszłości przynieść może jeszcze bardziej zgubne efekty. Z drugiej strony wcale nie mówi nam, że wyłączna wina leży w tym co wynieśliśmy w domu, zachęca do autorefleksji nad swoim podejściem do życia. W „Szopce” mimo pozornego ładu, wszystko jest nie tak, jak być powinno, czyli jak w życiu. Autorka dzięki zastosowanie polifonii daje dojść do głosu każdemu, aby pokazać, że każdy jest tej tragedii winien.
Największą siłą książki jest język, niezwykle liryczny, cięty, ironiczny, żartobliwy, gorzki a nawet surowy. Autorka dostosowuje swoje zdania do nastrojów bohaterów, czyniąc to jednocześnie w sposób poetycki i niebanalny.
Mimo, że lektura „Szopki” jest bolesna, daje pewną satysfakcję. W warstwie formalnej, lingwistycznej zaskakuje, doskonale uzupełnia się z treścią, wielokrotnie można przyłapać się na myśli, że my to zdanie napisalibyśmy dużo prościej, bez zbędnego zastanawiania się, czy można ująć ten problem inaczej. Jeśli dacie się wciągnąć w wir zabaw słownych, na pewno książka przypadnie wam do gustu. W tej drugiej sferze – treści – „Szopka” nie stanowi nowego głosu w literaturze w ogóle, a w naszym polskim społeczeństwie w szczególne. O problemach w rodzinie, krzyczących matkach, autodestrukcyjnych synach, obwiniających się córkach itd. pisano już wielokrotnie. I choć często były to lektury bardziej dosłowne, książka „Papużanki” jako całość nie pociągnie za sobą daleko idących refleksji nad własnym życiem. Autorka nie daje odpowiedzi, i to dobrze, zadaje przy tym jednak też za mało osobistych pytań, do tego przemielonych polifonią, przez co trudno „wejść” w rolę któregokolwiek z bohaterów, a także zastanowić się nad nimi tak generalnie, bez ubierania się w ich ciuchy. Nie chcę pisać, że to typowy przerost formy nad treścią, ale wierzę że autorka ma nam więcej do przekazania. To interesujący debiut, który daje podstawy do przypuszczeń, że Zośka Papużanka może napisać doskonałą książkę w przyszłości, jeśli tylko nauczy się zgrabnie wykorzystywać elipsy, symbolikę, psychologię postaci. Może już to potrafi? Z pewnością niedługo do lektur książki Pani Papużanki powrócę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Róże cmentarne

Całkiem przyjemna lektura. Było to moje pierwsze spotkanie z tym duetem, ale zacząłem od drugiej książki, bo akurat wpadła mi w ręce w antykwa...

zgłoś błąd zgłoś błąd