Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Żona złotnika

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
6,21 (33 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
0
7
11
6
10
5
6
4
1
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377055946
liczba stron
400
język
polski
dodała
giovanna

Wspaniała i zaskakująca powieść historyczna, idealna dla fanów Tracy Chevalier. Londyn, zima 1792 rok. Miasto śpi, a stróż nocny bacznie kontroluje ulice i ciemne zaułki. Pewnej pamiętnej nocy znajduje ciało złotnika Pierre'a Renarda, który leży ograbiony z podciętym gardłem. Mogłoby się wydawać, że to zwyczajne morderstwo na tle rabunkowym, ale wkrótce, kiedy wieść o śmierci się rozchodzi,...

Wspaniała i zaskakująca powieść historyczna, idealna dla fanów Tracy Chevalier. Londyn, zima 1792 rok. Miasto śpi, a stróż nocny bacznie kontroluje ulice i ciemne zaułki. Pewnej pamiętnej nocy znajduje ciało złotnika Pierre'a Renarda, który leży ograbiony z podciętym gardłem. Mogłoby się wydawać, że to zwyczajne morderstwo na tle rabunkowym, ale wkrótce, kiedy wieść o śmierci się rozchodzi, okazuje się, ze Renard miał wielu wrogów i przynajmniej tyle samo tajemnic. Nagle w centrum historii znajduje się żona złotnika, Mary. Choć z pozoru wydawali się szczęśliwą parą, ich małżeństwo było mroczne, burzliwe i pełne okrucieństwa. Mary jest słabą i zamkniętą w sobie kobietą, którą prześladuje jej przeszłość, prawie doprowadzoną do szaleństwa przez poczucie winy. Czy doczeka się odkupienia i czy naprawdę go potrzebuje? Bogata, pełna zawiłości, pięknie napisana historia o morderstwie, miłości i głęboko skrywanych sekretach.

 

źródło opisu: www.dwpwn.pl

źródło okładki: www.pwn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 946
K-czyta | 2015-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2015

Sophia Tobin stworzyła książkę, która niezwykle skutecznie przeniosła mnie do XVIII-wiecznego Londynu. Nietrudno było mi usłyszeć stukot końskich kopyt na bruku oraz poczuć niezwykły klimat miasta - pod tym względem autorka spisała się niemal tak dobrze jak Terry Pratchett w przypadku „Spryciarza z Londynu”. Kilka innych elementów wywołało we mnie trochę mniejszy zachwyt, ale nie waham się stwierdzić, że „Żona złotnika” to bardzo udany debiut, a w autorce drzemie duży potencjał - mam nadzieję, że odpowiednio wykorzystany w kolejnych powieściach.

W Londynie dochodzi do brutalnego morderstwa – znany złotnik Pierre Renard zostaje znaleziony z poderżniętym gardłem. Nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał, a pod osłoną nocy wiele rzeczy łatwiej jest ukryć. Jego nagła śmierć to szok, chociaż trzeba sobie powiedzieć, że nie jest jednym z tych facetów, którzy wzbudzają powszechną sympatię. Jego sklep na Bond Street cieszył się sporą popularnością, ale nie można tego samego powiedzieć o nim samym. Autorka pozwala nam poznać go lepiej dzięki krótkim wpisom z prowadzonego przez niego dziennika i właściwie nie dziwię się, że nie posiadał zbyt wielu przyjaciół. Egoista, zapatrzony w czubek swojego nosa i przekonany o własnej wielkości – taki był Pierre Renard. Trudno go polubić, chociaż co ciekawie jego postać nie jest zupełnie jednoznaczna i być może drzemią w nim jakieś uczucia poza miłością własną.

Bohaterowie u Sophii Tobin to zresztą jeden z mocniejszych punktów powieści – wyraziści, targani różnymi emocjami i pełni sprzeczności, ale takich, które nadają ich rysom autentyczności. Żona złotnika – Mary – u boku Pierre’a zaznała niewiele szczęścia. Wszystko musiało odbywać się zgodnie z jego życzeniem, a i tak nigdy nie był ze swojej wybranki zadowolony. Ona przez lata pogardzana i lekceważona wypracowała w sobie postawę podporządkowania i uległości, mimo że gdzieś tam zawsze tliła się w niej niezgoda na takie życie. Śmierć męża nie sprawia, że Mary nagle może odetchnąć i poczuć się wolną, ale stopniowo obserwujemy jak budzą się uśpione przez lata pragnienia i potrzeby. Zdecydowany plus za to, że autorka ten wątek poprowadziła rozważnie i z wyczuciem, tworząc ciekawy portret kobiety, która musi na nowo odnaleźć siebie i nie jest to coś, co da się zrobić z dnia na dzień. Pojawi się na horyzoncie oczywiście mężczyzna, ale ta znajomość, chociaż podszyta uczuciami i emocjami, niewiele będzie miała wspólnego z typowym romansem.I całe szczęście!

Na kartach powieści poznamy również Mallory - siostrę Mary, której zgryźliwość i dosadność bywa trochę irytująca, ale nie można odmówić jej trzeźwego spojrzenia na wiele spraw. Joanna Dunning to natomiast pokojowa z przeszłością - postać ciekawa nie tylko dlatego, że skrywa tajemnice z przeszłości – pozornie jest bardzo opanowana, a w rzeczywistości ciągle poszukuje w życiu czegoś więcej. Jeszcze bardziej intrygujący i niejednoznaczny jest nocny stróż Digby, który znalazł zwłoki zamordowanego złotnika. Kilka razy zmieniałam w trakcie czytania o nim zdanie i do końca nie jestem pewna co o nim myśleć. Mężczyzna zgorzkniały i pełen nieskrywanej niechęci wobec ludzi bogatych, dbający głównie o własny interes, w różnych sytuacjach pokazuje się z różnych stron. Jest też Harriet - rozpieszczona młoda żona, zabiegająca o uwagę obojętnego męża. I pierwszo- i drugoplanowi bohaterowie zostali stworzeni z dbałością o szczegóły – stali się osobami z krwi i kości.

Ciekawie zapowiadająca się historia, nietuzinkowe osobowości, wyraźnie wyczuwalny klimat Londynu sprzed lat – to wszystko w „Żonie złotnika” niewątpliwie odnalazłam. Powieść nie do końca przekonała mnie jednak fabularnie - z kilku względów. Liczyłam na większe skupienie na poszukiwaniu zabójcy złotnika, a ten wątek przez całą powieść ma tak naprawdę znaczenie drugorzędne. Nie ma właściwie śledztwa i wydaje się, że sprawa morderstwa jest zamknięta. Wprawdzie są osoby, które się całą sprawą interesują, ale wszystko to dzieje się gdzieś obok właściwiej akcji. Nie nazwałabym tej książki thrillerem, co sugeruje informacja na okładce – zabójstwo to jeszcze za mało, by tak o niej mówić. Historia zyskałaby, gdyby całości towarzyszyło większe napięcie, a tajemnice miały bardziej intrygujący charakter. Całość czyta się dobrze dzięki swobodnie prowadzonej narracji i z uwagą śledziłam losy bohaterów, ale chyba bardziej dlatego, że jakoś się do nich przywiązałam, a nie z racji tego, że były one aż tak zajmujące.

Przyjemnie było odwiedzić XVIII-wieczny Londyn i cieszę się, że miałam okazję być tam dzięki „Żonie złotnika”. Podziwiam umiejętność autorki do przenoszenia czytelnika w czasie i tworzenia wielowymiarowych bohaterów. Fabuła nie znalazła może mojego pełnego uznania, ale nie można odmówić Sophii Tobin ciekawego pomysłu i sprawnego pióra. Liczę na to, że kolejne powieści pisarki będą jeszcze lepsze i w pełni zachwycające.

http://k-recenzjeksiazek.blogspot.com/2015/05/sophia-tobin-zona-zotnika.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czwarta małpa

Czytanie kryminału zawsze wiąże się z ryzykiem rozczarowania. Każdy czytelnik ma trochę inne oczekiwania dotyczące liczby morderstw, przedstawienia ic...

zgłoś błąd zgłoś błąd