Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ani z widzenia, ani ze słyszenia

Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Wydawnictwo: Muza
6,74 (332 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
23
8
64
7
99
6
77
5
38
4
14
3
6
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ni d'Ève ni d'Adam
data wydania
ISBN
9788374954563
liczba stron
152
słowa kluczowe
Japonia, emigracja
język
polski

Amélie jako mała dziewczynka mieszkała w Japonii. Teraz, gdy jest dorosła, postanawia odwiedzić kraj Kwitnącej Wiśni. Udzielając Japończykom korepetycji z francuskiego, chce przyswoić ich język. Choć w czasie pierwszych lekcji z Rinrim, studentem romanistyki, rozmowę zakłócają ciągłe lapsusy i niezrozumiała wymowa, Belgijka i Japończyk zaprzyjaźniają się. Amélie poznając fascynujący i...

Amélie jako mała dziewczynka mieszkała w Japonii. Teraz, gdy jest dorosła, postanawia odwiedzić kraj Kwitnącej Wiśni. Udzielając Japończykom korepetycji z francuskiego, chce przyswoić ich język. Choć w czasie pierwszych lekcji z Rinrim, studentem romanistyki, rozmowę zakłócają ciągłe lapsusy i niezrozumiała wymowa, Belgijka i Japończyk zaprzyjaźniają się. Amélie poznając fascynujący i egzotyczny świat, zakochuje się w Rinrim. Obserwuje, jak we współczesnej Japonii nowoczesność miesza się z tradycyjną kulturą. Zauroczona odmiennością przyjaciela i jego kraju, delektuje się pobytem do czasu, aż chłopak poprosi ją o rękę.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2745
Basia Pelc | 2016-01-19
Na półkach: Przeczytane

http://basiapelc.blogspot.com/2016/01/nothomb-amelie-ani-z-widzenia-ani-ze.html

Nothomb swoim oszczędnym, acz celnym piórem, skradła moje serce już dawno temu.

Czytałam już jej trzy utwory i wszystkie były ciekawe i... osobliwe. Tak, osobliwość - to dobre słowo do określenia nim pani Amélie. Ta belgijka, pisząca po francusku i mieszkająca w przeróżnych częściach świata, ma jedyny w swoim rodzaju styl, jest inna i to mnie w niej właśnie zachwyca.

Autorka w "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" opowiada o swoich losach w Japonii. Mieszkała tam jako małe dziecko. W roku 1989, jako dorosła osoba, zamieszkuje tam ponownie i studiuje. Postanawia udzielać korepetycji z francuskiego pewnemu Japończykowi. Początkowy dystans i chłód między nimi zamienia się w przyjaźń. Rinri w rozmowie był bezceremonialny, mówił szybkimi, krótkimi zdaniami, w sposób szczery, otwarty, bez owijania w bawełnę. Z czasem para zostaje kochankami. Rinri ją kocha, ale czy Amélie czuje to samo? Podkreślam, iż absolutnie NIE jest to tylko opowieść o miłości, raczej o różnicach kulturowych, niezrozumieniu, odepchnięciu, uczuciu straty, nie do końca pogodzeniu się z nieszczęściem.

Ta książka to bardzo ciekawa pozycja. Można dowiedzieć się z niej dość sporo o japońskich obyczajach. Pięciolatek zostaje poddany egzaminowi, który zadecyduje o jego dalszym życiu. Było to dla mnie szokujące i niezrozumiałe. Wiele momentów w tej książce może zadziwić odbiorcę, ale od zawsze było wiadomym, że kultura Japonii różni się od naszej pod wieloma względami.

"Posłuszny tradycji, Rinri przed wejściem do kąpieli szorował się od stów do głów w umywalce: nie wolno skalać czcigodnej wanny. Nie mogłam nagiąć się do tego zwyczaju, który uważałam za niedorzeczny. To tak, jakby wkładać czyste naczynia do zmywarki."
"Słowo "sam" w naszym języku zawiera w sobie pojęcie rozpaczy." (w języku japońskim).

Pisarka wspomina wiele chwil z tych dwóch lat swojego życia w Japonii, jednak najczęściej pisze o Rinrim. Mężczyzna oświadcza się Amélie - czy ta go przyjmie? Czy będą żyć długo i szczęśliwie? Powiem wam, że zakończenie jest wstrząsające, z pewnością w JAKIŚ sposób poczujecie się wzburzeni. Czy w sposób pozytywny? Czy może negatywny? Sprawdźcie to sami.

Jak zwykle autorka zostawia po sobie niedosyt. W przepiękny sposób zwykłymi słowami potrafi opisać codzienność. Udaje jej się po raz kolejny mnie oczarować. Tylko ona jest w stanie tworzyć tak sugestywnie, namacalnie, jej obrazy w bardzo bezpośredni sposób trafiają w czytelnika, odbiorca czuje się częścią jej powieści, wierzy we wszystkie jej słowa. Tak, jak pisałam już wcześniej, przy okazji jej innej książki: Nothomb się ubóstwia albo nienawidzi. Ja ją kocham niezmiernie.

Amélie wspomina o autorce Marquerite Dumas i jej dziele "Hirosima, moja miłość" - "kończąc jej książkę, człowiek czuje frustrację. Jak z ankietą, z której niewiele się zrozumiało. Dostrzega się różne rzeczy przez szybę z mlecznego szkła. Odchodzi się od stołu, będąc nadal głodnym". Czytając to i znając kilka dzieł Nothomb, czuję, że ona mówi to także i o swoich dziełach. Odczuwać różne dziwne zachowania, to rzecz jak najbardziej wskazana - przy jej lekturach często dociera do mnie uczucie niedosytu, irytacji, czasem wręcz frustracji. Jej książki nie są mi obojętne - zawsze w jakiś sposób się do nich odnoszę. I bardzo mnie to cieszy. Przecież na tym ma polegać piękno literatury, prawda? Ma skruszyć nasz kamień w sercu i uwrażliwić nasze wnętrze na bogactwo magicznego, książkowego świata.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Złodziejka marzeń

To moje pierwsze spotkanie z autorką i myślę, że dość udane. Z główną bohaterką - Joasią łączy mnie zawód oraz fakt, że i ona i ja przebywamy po raz p...

zgłoś błąd zgłoś błąd