Nasz rok w Oriencie

Tłumaczenie: Andrzej Zakrzewski
Cykl: U mnie zawsze świeci słońce (tom 3)
Wydawnictwo: Pascal
5,65 (86 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
3
7
18
6
25
5
17
4
8
3
5
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Two Old Fools on a camel
data wydania
ISBN
9788376421575
liczba stron
384
słowa kluczowe
Orient, Bliski Wschód
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Victoria wraz z mężem, Joe, przyjmują posady nauczycieli w prywatnej szkole angielskiej w Bahrajnie. Pełni obwa, ale też spragnieni poznania nowej kultury, opuszczają spokojne El Hoyo w Andaluzji i udaja się na roczny kontrakt na Bliski Wschód. Co zastaną na miejscu? W Bahrajnie czeka na nich ich urocza szkoła z piekła rodem. Uczniowie są podwożeni przez szoferów w ferrari i mercedesach, a...

Victoria wraz z mężem, Joe, przyjmują posady nauczycieli w prywatnej szkole angielskiej w Bahrajnie. Pełni obwa, ale też spragnieni poznania nowej kultury, opuszczają spokojne El Hoyo w Andaluzji i udaja się na roczny kontrakt na Bliski Wschód. Co zastaną na miejscu?

W Bahrajnie czeka na nich ich urocza szkoła z piekła rodem. Uczniowie są podwożeni przez szoferów w ferrari i mercedesach, a grono nauczycielskie to zbieranina wszelkiego rodzaju ekscentryków, rewelacyjnie sportretowanych przez autorkę. Niektórzy z nich jak mocno stuknięty nauczyciel Teorii Wiedzy, Brent, lowelasowaty matematyk, Barry czy Tercet Pulchnych Gracji na długo pozostaną w naszej pamięci.

A gdyby i tego było mało, Victoria i Joe szybko znajdą się w oku cyklonu. Bo kto by się spodziewał, że wyjeżdżając do spokojnego, bogatego Bahrajnu, znajdą się w samym środku Arabskiej Wiosny Ludów, która ogarnie świat arabski.

W tej książce znajdziemy wszystko, co lubimy: wyraziste charaktery, wartką akcję, doskonały opis świata arabskiego, genialne poczucie humoru autorki i wreszcie – smakowitą kuchnię Bliskiego Wschodu.

 

źródło opisu: Pascal, 2013

źródło okładki: www.ksiegarnia.pascal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5614

Być belfrem w Bahrajnie

Victoria i Joe Twead to angielskie małżeństwo, które na drugą połowę życia postanowiło opuścić deszczową Anglię i osiedlić się w słonecznej Andaluzji. O swoich perypetiach związanych z przeprowadzką, aklimatyzacją i życiem w spokojnym miasteczku El Hoyo Victoria napisała dwie urocze książki. Trzecia w jej dorobku lektura jest nieco inna. Tym razem autorka opisuje rok, który wraz z mężem spędziła w kraju orientalnym. Państwo Twead wyjechali tam, by podreperować rodzinny budżet. Posada nauczyciela angielskiego w tym arabskim kraju jest intratna i dobrze płatna. Nie jest to jednak łatwa praca, a Bahrajn to dość specyficzne miejsce do życia dla Europejczyków. Tweadowie przekonali się o tym na własnej skórze, a wrażenia opisali dla czytelników w książce, która jest nieco inna niż sugeruje to opis zamieszczony na okładce. Co innego odwiedzić kraje Orientu w czasie urlopu, a co innego zamieszkać w nim na kilkanaście miesięcy i pracować.

Victorii i jej mężowi w czasie całego pobytu dokuczała tęsknota za spokojem hiszpańskiego miasteczka. Bahrajn to zdecydowanie inne miejsce pod wieloma względami. Tu trzeba przeżyć szok kulturowy, dopasować się do innej rzeczywistości i zwyczajów, odmiennego klimatu i rytmu życia. Na dokładkę trzeba jeszcze wziąć w ryzy zgraję uczniów, z których większość jest do bólu bogata, rozpieszczona i zadufana w sobie. Reasumując, praca w Bahrajnie to spore wyzwanie. Victoria i Joe na kartach książki opisują codzienne dni pełne niespodzianek, zabawnych i...

Victoria i Joe Twead to angielskie małżeństwo, które na drugą połowę życia postanowiło opuścić deszczową Anglię i osiedlić się w słonecznej Andaluzji. O swoich perypetiach związanych z przeprowadzką, aklimatyzacją i życiem w spokojnym miasteczku El Hoyo Victoria napisała dwie urocze książki. Trzecia w jej dorobku lektura jest nieco inna. Tym razem autorka opisuje rok, który wraz z mężem spędziła w kraju orientalnym. Państwo Twead wyjechali tam, by podreperować rodzinny budżet. Posada nauczyciela angielskiego w tym arabskim kraju jest intratna i dobrze płatna. Nie jest to jednak łatwa praca, a Bahrajn to dość specyficzne miejsce do życia dla Europejczyków. Tweadowie przekonali się o tym na własnej skórze, a wrażenia opisali dla czytelników w książce, która jest nieco inna niż sugeruje to opis zamieszczony na okładce. Co innego odwiedzić kraje Orientu w czasie urlopu, a co innego zamieszkać w nim na kilkanaście miesięcy i pracować.

Victorii i jej mężowi w czasie całego pobytu dokuczała tęsknota za spokojem hiszpańskiego miasteczka. Bahrajn to zdecydowanie inne miejsce pod wieloma względami. Tu trzeba przeżyć szok kulturowy, dopasować się do innej rzeczywistości i zwyczajów, odmiennego klimatu i rytmu życia. Na dokładkę trzeba jeszcze wziąć w ryzy zgraję uczniów, z których większość jest do bólu bogata, rozpieszczona i zadufana w sobie. Reasumując, praca w Bahrajnie to spore wyzwanie. Victoria i Joe na kartach książki opisują codzienne dni pełne niespodzianek, zabawnych i stresujących sytuacji. Książka opowiada też o nawiązanych przyjaźniach i zażyłościach, które na obczyźnie rodzą się wręcz automatyczne. Grono koleżeńskie i władze szkoły to istna mieszanka osobowości i przeróżnych charakterów. Życie w kraju islamskim dla cudzoziemca to spore wyzwanie. Trzeba się dostosować do świąt religijnych, miejscowych zwyczajów, kapryśnych rodziców, konserwatywnych władz. W kość daje klimat, brak zieleni, długi pobyt w hotelu. Na dodatek Tweadowie stają się naocznymi świadkami tzw. Arabskiej Wiosny w Bahrajnie. Widzą protesty, marsze, namiotowe miasteczko pod Pomnikiem Perły. Robi się gorąco i niebezpiecznie. To dla pary Anglików ciekawa lekcja.

Tą lekturą rozczarują się ci, którzy chcą przeczytać typową książkę, opowiadającą o kraju islamskim, o jego codzienności i życiu mieszkańców. W publikacji schodzi to na drugi plan. Liczy się spojrzenie na Bahrajn oczami pracujących w nim cudzoziemców, oczami belfrów uczących zgraję rozbrykanych dzieci i nastolatków. Nie znajdziecie w lekturze opowieści o poniżanych kobietach, opisów religijnych rytuałów czy wydarzeń z życia rodzinnego. Czeka Was poznanie wielu przygód państwa Twead, spora dawka orientalnych przepisów kulinarnych i wiele zdjęć dokumentujących pracę i pobyt angielskiej pary. Książkę czyta się łatwo i lekko. Jej początek nieco mnie znużył, bo zbyt wiele słów autorka poświęca życiu szkolnego grona. Ale niedługo trwa ta sytuacja. Akcja szybko rusza z kopyta i staje się ciekawa. Podobnie jak we wcześniejszych książkach Pani Twead dość ciekawie spisuje swoje spojrzenie na otaczający ją świat. Pisze z humorem i dystansem do rzeczywistości. W każdej sytuacji stara znaleźć plusy. Orient wielokrotnie ją szokuje, zachwyca i lekko rozczarowuje. Mimo wszelkich trudności Anglicy doskonale odnaleźli się w islamskim świecie. Pewnie ten czas wspominają z nutką nostalgii. Jeśli jesteście ciekawi ich wrażeń musicie sięgnąć po „Nasz rok w Oriencie”. Tym, którzy czytali już książki o El Hoyo dodam, że w stylu i jakości nie nastąpiły żadne zmiany. Autorka nadal świetnie odtwarza perypetie swoje i męża, opisuje otaczające ich miejsca i ludzi oraz komentuje to co, się dzieje wokół nich. Ciekawa okładka dodaje uroku treści. Bestseller „New York Timesa” zasłużył na swoje miano. Polecam, choć nie spodziewajcie się, że ta książka będzie przewodnikiem po arabskim świecie.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (13)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 901
Eljot | 2018-07-28
Przeczytana: 27 lipca 2018

Piszę tą opinię i chcę o niej zapomnieć. Na okładce książka jest tak zachwalana, że to niby bestseler, czego ja się z niej nie dowiem. A tak naprawdę dowiedziałam się prawie dokładnie tych rzeczy, które są wymienione z tyłu okładki: czemu nie można podawać na powitanie lewej ręki, czemu nie mozna pokazywać podeszew butów oraz czy wszyscy Arabowie mają na imię Mahomet. No, może autorka dała mi lekki bonusik wiedzowy. Dowiedziałam się, że istnieje takie państwo jak Bahrajn, że Arabowie są bardzo namolni, klamią i często maja wredne usposobienie.
Autorka skupia się strasznie na detalach z życia osobistego. Opisuje jak pili ww barze ze znajomymi, jaką niespodziankę sprawili na urodziny przyjaciołom. No naprawdę niewiele można sie z niej dowiedzieć na temat zwyczajów kraju w którym mieszka rok. Nie podobała mi się strasznie. Trąci nudą.

książek: 1133
Tuffaha | 2018-04-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Bahrajn
Przeczytana: 15 kwietnia 2018

Gniot.
Liczyłam na opowieść o Bahrajnie, a tym czasem dostałam nieśmieszne, idiotyczne historyjki z życia dwojga staruszków, którzy nie mają niczego wartościowego do przekazania czytelnikowi. Poza kilkoma szczątkowymi informacjami na temat Wiosny Arabskiej w Bahrajnie, nie ma tam nic merytorycznego na temat tego kraju. Mamy za to opisy tego, jak mąż autorki- Joe drapie się "poniżej pasa" w miejscach publicznych (dwukrotnie), albo informacje typu: ,,Joe skorzystał z łazienki (nazywa to ,,znaczeniem własnego terytorium")."
Nie będę się czepiała tłumaczenia, bo nie czytałam oryginału, ale pojawia się tu np. nazwa saudyjskiego ministerstwa i jest ona niezgodna z polskim przyjętym tłumaczeniem.
Autorce nie podoba się, że w muzeum są stare rzeczy ,,nie potrafiłam wykrzesać ani krzty entuzjazmu na widok mających po sześć tysięcy lat artefaktów. Wszystko wydawało mi się wysuszone i pokurczone".
Kobieta przyjeżdża do bogatego, rozwiniętego kraju jako nauczycielka (!), a jest zdziwiona, że...

książek: 1944
Weronika | 2018-03-20
Przeczytana: 20 marca 2018

Z lekkim niepokojem sięgałam po tę książkę, ponieważ moje doświadczenia z trzecim tomem czyjejkolwiek autobiografii nie były zbyt korzystne.
Zwykle są to czytadła na siłę, dorobione na prośbę garstki wiernych fanów lub dla korzyści finansowych; zresztą nie wiem, nie wnikam, ale książki wysokich lotów to najczęściej nie są.
A tu miłe zaskoczenie.
Dało się przeczytać i nawet było ciekawie :)
Jedną z przyczyn była zapewne zmiana scenerii - emerytowane małżeństwo anglików, mieszkających w Hiszpanii, wyrusza na rok do Bahrajnu aby oddać się ostatni raz w życiu nauczaniu nieletnich.
Sam opis Bahrajmu, jego mieszkańców, tradycji, kultury dla mnie był niezwykle ciekawy. Szansa bym sama z siebie zaczęła szukać informacji na temat tego maleńkiego państewka - królestwa była właściwie żadna. A tu proszę, dzięki tej książce wiem coś więcej o świecie :)
Ciekawe były też dla mnie osobiście doświadczenia autorki i jej męża w muzułmańskiej szkole. Sama param się nauczycielstwem, więc możliwość...

książek: 245
Anna Radomska-Gacki | 2016-12-07
Przeczytana: 06 grudnia 2016

Myślę, że te 3 gwiazdki to optymalnie tak... Dodałam tę książkę na półkę "nie dałam rady" niestety i może nie powinnam opinii pisać ale przeczytałam ponad 250 stron więc sobie pozwolę. Rezygnowałam już po 50 stronie ale stwierdziłam, że dam książce szanse. Niestety kolejne 200 stron to mój zmarnowany trochę czas. Miało być zabawnie - nie było. Miało być orientalnie - hmm nie było. Książka nie jest interesująca, nie wciąga. Styl - banalny. Główna bohaterka jest wg mnie nudna, a opisane niby śmieszne sytuacje są banalne i przewidywalne. Mam wrażenie, że książka pisana na siłę - nie z każdej czynności dnia codziennego można zrobić powieść, a już z pewnością nie dobrą powieść.

książek: 3903

To za co lubię książki Victorii Twead to za jej pełen entuzjazmu styl, specyficzne poczucie humoru, czasem balansujące na granicy płaczu i śmiechu, bo opisywane sytuacje bywają skrajne. I o ile książkę jest miło czytać to opisywane przeżycia, które tym razem bohaterowie doświadczają podczas roku spędzonego w bahrajńskiej szkole, nie raz sprawiały ogromne przykrości. Wynikające z różnic kulturowych oraz z bezsilności zmagania się z rożnymi kwestiami choćby tymi dotyczącymi metodologii nauczania, podejścia uczniów i rodziców do samej nauki. europejscy nauczyciele cieszcie się,że nie musicie zmagać się z takimi obrazkami w waszym planie działania. Doskonale wiem, jak to jest w naszych szkołach. Tam - za skarby świata nie chciałabym uczyć, bądź raczej doświadczać emocji frustracji, gdy nie ma opracowanego programu, brak planu lekcji (wirus zaatakował system), jest ramadan i większość uczniów nie przychodzi do szkoły, uczniowie przychodzą nie przygotowani, nic nie robią bo specjalnie...

książek: 2649
Monika | 2015-09-02
Przeczytana: 14 sierpnia 2015

Nie rozumiem osób, które wyjeżdżają na wakacje do obcych, odmiennych kulturowo krajów, nie zadając sobie trudu dowiedzenia się czegokolwiek o odwiedzanych miejscach i spotykanych tam ludziach.
Denerwują mnie osoby, które wiążą się z osobami z "innego świata" i nie próbują się niczego o tym świecie dowiedzieć.
A już absolutnie nie trawię tych, którzy wyprowadzają się (na dłużej lub krócej) do zupełnie innego kraju nie mając o nim zielonego pojęcia. Autorka jest żywym przykładem takiej ignorancji. Nie doczytałam książki nawet do połowy, szkoda moich nerwów!
Oczywiście nie polecam!

książek: 428
Lamika | 2015-01-15
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 03 kwietnia 2014

Takie sobie, niezbyt wciągające czytadło. Zabawne tylko momentami i to nielicznymi, bo główny dowcip zasadza się na powtarzalności sytuacji, co nuży. A żarty typu wpadanie z wrzaskiem do toalety raczej nie wysokiego lotu. Czegoś tam można dowiedzieć się o Bahrajnie, ale też nie za dużo.

książek: 0
| 2013-12-27
Przeczytana: 27 grudnia 2013

Wydaje mi się, że nie każda podróż, tak samo jak nie wszystkie przygody dnia codziennego, nadają się do tego, aby od razu siąść i pisać o tym książkę. A może się mylę i z każdej historii można zrobić ciekawą książkę, tylko potrzebny jest do tego dobry pisarz? Tutaj, niestety, tego nie znalazłam i lekturę zakończyłam rozczarowana i mocno znudzona.

książek: 7017
allison | 2013-12-12
Przeczytana: 12 grudnia 2013

Ciepła, napisana z poczuciem humoru opowieść, która jest kontynuacją dwóch wcześniejszych autobiograficznych książek ("U mnie zawsze świeci słońce" i "Andaluzja, ole!").

Tym razem autorka wraz z mężem spędza rok w Bahrajnie, gdzie oboje pracują jako nauczyciele w gimnazjum i szkole średniej. A raczej usiłują nauczyć czegoś swoich uczniów, którzy w większości zajmują się podczas lekcji wszystkim tylko nie nauką.
Rodzi to sporo humorystycznych sytuacji. Podobnie rzecz ma się w przypadku relacji między pedagogami, którzy przypominają menażerię.

"Nasz rok..." to także książka ukazująca różnice kulturowe między Wschodem i Zachodem, nieraz tak drastycznie odmienne, że niezrozumiałe dla gości z Europy czy Stanów Zjednoczonych. Próby zasymilowania się w orientalnym kraju niemal codziennie owocują irytującymi i zabawnymi sytuacjami.
Wesoło przestaje jednak być, gdy do Bahrajnu docierają echa Arabskiej Wiosny i stolicę ogarniają zamieszki.

Opowieść pani Twead czyta się szybko i...

książek: 330
Agcia | 2013-11-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 listopada 2013

Dostałam tą książkę za punkty, na pewnej stronie :)
Sama wybrałam i nie żałuję, chociaż książka mnie nie powaliła. Bardzo dobrze mi się ją czytało, zawiera zabawne historyjki oraz trochę tragicznych wydarzeń. Autorka wzbudziła moją sympatię. Rzadko czytam taki typ książek, nie jest to przewodnik, jednak po części ukazuje pewne zwyczaje kultury Bliskiego Wschodu.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd