Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Andaluzja, Ole!

Cykl: U mnie zawsze świeci słońce (tom 2)
Wydawnictwo: Pascal
6,87 (93 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
4
8
17
7
29
6
22
5
9
4
2
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376420424
liczba stron
412
słowa kluczowe
Andaluzja, Hiszpania, podróże
język
polski
dodała
Rever

Nowa Książka autorki bestsellera U mnie zawsze świeci słońce. Para Anglików, Victoria i Joe, skończyła właśnie przebudowę swojego życiowego nabytku - przytulnego domu w spokojnym, andaluzyjskim miasteczku. Trudy budowy oraz przetrwanie pierwszej hiszpańskiej zimy w opustoszałym El Hoyo zbliżyły Vicky i Joe do lokalnej społeczności. Teraz nasi bohaterowie wiodą ustabilizowane, wypełnione...

Nowa Książka autorki bestsellera U mnie zawsze świeci słońce. Para Anglików, Victoria i Joe, skończyła właśnie przebudowę swojego życiowego nabytku - przytulnego domu w spokojnym, andaluzyjskim miasteczku. Trudy budowy oraz przetrwanie pierwszej hiszpańskiej zimy w opustoszałym El Hoyo zbliżyły Vicky i Joe do lokalnej społeczności. Teraz nasi bohaterowie wiodą ustabilizowane, wypełnione słońcem i dobrą kuchnią życie. Kiedy wydaje się, że już nic nie może zakłócić tej idylli, pod sąsiedni dom zajeżdża z impetem furgonetka z napisem „Ufarte. Ryby”. Jednak zamiast kontenera świeżych ryb, z ciężarówki wyłania się typowo hiszpańska rodzina. Mama Ufarte, Tata Ufarte, Babcia Ufarte, piątka dzieci Ufarte, a szóste w drodze. W jednej chwili spokój miasteczka El Hoyo zostaje zagrożony…

Pełen humoru i autoironii styl autorki sprawia, że Andaluzja, Ole! jest idealną lekturą na wakacje oraz antidotum na wszelkie smutki. Galeria rewelacyjnie nakreślonych postaci na czele z Rodziną Ufarte oraz Geronimo, lekko podstarzałym i wiecznie „na gazie” fanem Realu Madryt, jest gwarancją, nieustających salw śmiechu. A pełne słońca i południowych smaków przepisy przeniosą nas do kraju hucznej fiesty i prawdziwej, latynoskiej radości życia. Która mimo pozorów senności tkwi w każdym hiszpańskim miasteczku.
Pełen humoru i autoironii styl autorki sprawia, że Andaluzja, Olé! jest idealną lekturą na wakacje oraz antidotum na wszelkie smutki. Galeria rewelacyjnie nakreślonych postaci na czele z Rodziną Ufarte oraz Geronimo, lekko podstarzałym i wiecznie „na gazie” fanem Realu Madryt, jest gwarancją, nieustających salw śmiechu. A pełne słońca i południowych smaków przepisy przeniosą nas do kraju hucznej fiesty i prawdziwej, latynoskiej radości życia. Która mimo pozorów senności tkwi w każdym hiszpańskim miasteczku.

 

źródło opisu: www.ksiegarnia.pascal.pl

źródło okładki: www.ksiegarnia.pascal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5311

W El Hoyo się dzieje!

Andaluzja – ojczyzna flamenco to południowy region Hiszpanii. Słynie z rolnictwa i turystyki. Panuje tu łagodny klimat, a oczy można sycić przepięknymi i malowniczymi widokami. Nic dziwnego, że to miejsce przyciąga nie tylko rzesze turystów, chcących spędzić tu wakacje, ale i ludzi, którzy decydują się tu przeprowadzić. Victoria Twead i jej mąż Joe - angielscy emeryci postanawiają kupić dom do remontu w niewielkiej miejcowości El Hoyo i tam zamieszkać. (Opowiada o tym pierwsza książka tej autorki U mnie zawsze świeci słońce).

Od tego czasu mija pięć lat. Dom jest już w pełni odnowiony, a Joe wraz z małżonką wtopili się doskonale w lokalną społeczność. Jeśli myślicie, że wiodą spokojnie i nudne życie to jesteście w sporym błędzie. Mimo tego, że El Hoyo to miejscowość, która w pełni ożywa tylko w lecie i w weekendy, a na co dzień mieszka tam zaledwie garstka osób to wcale nie oznacza, że nic się tu nie dzieje. Spokój zakłócają różne zdarzenia. Po pierwsze do sąsiadującego z Tweadami domu wprowadza się pewna wielodzietna i wielopokoleniowa rodzina. Kilkoro niesfornych malców wnosi wraz ze swoimi zabawkami nieustanny hałas. Maluchy są niezwykle rozbrykane i pełne energii, a cała rodzinka okazuje się niezwykle sympatyczna i miła. Całość dopełnia suczka york Fifi, która upodobała sobie nogi Joe jako gryzak. Oprócz tych zmian w miasteczku rozpoczyna się budowa olbrzymiego apartamentowca i w krajobraz na wiele tygodni wkomponowują się olbrzymie dźwigi. Victoria nadal hoduje...

Andaluzja – ojczyzna flamenco to południowy region Hiszpanii. Słynie z rolnictwa i turystyki. Panuje tu łagodny klimat, a oczy można sycić przepięknymi i malowniczymi widokami. Nic dziwnego, że to miejsce przyciąga nie tylko rzesze turystów, chcących spędzić tu wakacje, ale i ludzi, którzy decydują się tu przeprowadzić. Victoria Twead i jej mąż Joe - angielscy emeryci postanawiają kupić dom do remontu w niewielkiej miejcowości El Hoyo i tam zamieszkać. (Opowiada o tym pierwsza książka tej autorki U mnie zawsze świeci słońce).

Od tego czasu mija pięć lat. Dom jest już w pełni odnowiony, a Joe wraz z małżonką wtopili się doskonale w lokalną społeczność. Jeśli myślicie, że wiodą spokojnie i nudne życie to jesteście w sporym błędzie. Mimo tego, że El Hoyo to miejscowość, która w pełni ożywa tylko w lecie i w weekendy, a na co dzień mieszka tam zaledwie garstka osób to wcale nie oznacza, że nic się tu nie dzieje. Spokój zakłócają różne zdarzenia. Po pierwsze do sąsiadującego z Tweadami domu wprowadza się pewna wielodzietna i wielopokoleniowa rodzina. Kilkoro niesfornych malców wnosi wraz ze swoimi zabawkami nieustanny hałas. Maluchy są niezwykle rozbrykane i pełne energii, a cała rodzinka okazuje się niezwykle sympatyczna i miła. Całość dopełnia suczka york Fifi, która upodobała sobie nogi Joe jako gryzak. Oprócz tych zmian w miasteczku rozpoczyna się budowa olbrzymiego apartamentowca i w krajobraz na wiele tygodni wkomponowują się olbrzymie dźwigi. Victoria nadal hoduje kilka kurek, ale oprócz tego zostaje kocią mamą. Przygarnia z ulicy piękną kotkę o syjamskiej urodzie z trójką jej nowonarodzonych dzieci.

Strona za stroną z uśmiechem na twarzy i prawdziwą przyjemnością śledziłam losy autorki i jej małżonka. Rozkoszowałam się lekturą, dzięki której mogłam poczuć się jak mieszkanka słonecznej Andaluzji. Książka autorstwa Victorii daje nam okazję skosztowania prawdziwego, codziennego życia na hiszpańskim południu. Spędzając z nią czas poznałam rytm życia zwyczajnych Hiszpanów, którzy choć nie mają pełnych kont cieszą się życiem i żyją intensywnie każdą chwilą. Doceniają rzeczy drobne i dla wielu z pozoru nieważnie, są przyjacielscy i wiodą intesywne towarzyskie życie, lubią razem przeżywać uroczystości i wydarzenia sportowe – to musi być bardzo niezwykłe wynieść meble i tv na ulicę, by obejrzeć mundialowy mecz z sąsiadami! Hiszpanie nieco inaczej świętują Boże Narodzenie, ale za to mają oryginalne tradycje obchodzenia uroczystości Trzech Króli. Są ludźmi bardzo serdecznymi, otwartymi i nieobcy jest im ognisty południowy temperament. Lokalną społeczność El Hoyo łączą mocne więzy emocjonalne – ci ludzie chętnie sobie pomagają w potrzebie, tworzą coś w rodzaju miasteczkowej rodziny, która żyje ze sobą dobrze nie tylko na zdjęciu. Sprowadzając się do takiego małego miasteczka trudno czuć się samotnym i wyalienowanym. Joe i Victoria czuję się w Hiszpanii szczęśliwi i zadowoleni, choć pojawiają się i kłopoty w raju – a to przecieka w czasie bardzo deszczowej zimy dach, a to operator telefoniczny zawyża rachunek. Ale mimo wszystko życie w Andaluzji ich ekscytuje i dobrze się tu zadomowili.

Druga książka pióra Twead jest równie ciekawa i dobra jak jej poprzedniczka. Czyta się ją przyjemnie i lekko, a sama lektura świetnie relaksuje, bawi i niesie w sobie sporą dawkę energii i optymizmu. Autorka ciekawie edukuje i pokazuje jak codzienne proste sprawy mogą dawać radość, jak wiele przyjemności może płynąć ze wspólnej kolacji z przyjaciółmi. Dzięki zamieszkaniu w Andaluzji Tweadowie mają okazję zarazić się optymizmem i pasją życia od rodzimych mieszkańców i chyba częściej niż w Anglii się uśmiechać. Bo życie w El Hoyo może być niezwykle zabawne i wesołe. Może tylko czasem trzeba przymrużyć oko na pewne sprawy!

Piękna okładka zachęca do lektury, w której oprócz przeżyć autorki znajdziecie również mnóstwo przepisów kulinarnych regionalnej andaluzyjskiej kuchni, które nie są trudne i można je wypróbować również w Polsce. Gorąco polecam obie książki tej autorki. Uważam, że w trakcie ich lektury z łatwością poczujecie się jakbyście pojechali do El Hoyo. Twead jest świetną reporterką i obserwatorką. Cóż więcej pisać – po prostu zapraszam do Andaluzji na masę przygód. Miłego czytania.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (290)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6214

Kontynuacja przygód Joego i Victorii, angielskiej pary, która przeniosła się na stałe do Hiszpanii, by spędzić tam jesień życia.

Trochę obawiałam się, czy druga część dorówna pierwszej książce, ale - na szczęście! - nie zawiodłam się. Spotykamy tu starych, dobrych znajomych z maleńkiego miasteczka, ale poznajemy też nowych, wśród których króluje wielodzietna rodzina. Głośna i energiczna familia daje się mocno we znaki spokojnym Anglikom z racji bezpośredniego sąsiedztwa. Jakby mało było nadpobudliwych i pomysłowych dzieciaków, do akcji wkracza wyjątkowo złośliwy pies, który uwziął się na Joego.
Nadprogramowe "rozrywki" zapewniają także przygarnięte przez bohaterów koty. I oczywiście kury, które wciąż mają się świetnie, mimo upływu kilku lat.

Całość opowiedziana jest w lekki, błyskotliwy sposób. Autorka pokazuje, że nawet w zwykłej codzienności znaleźć można powody do radości, spontanicznego śmiechu, satysfakcji, ale i głębokiej refleksji.
Szczęście często czeka za progiem i...

książek: 27820
Książkowa-Fantazja | 2017-03-14
Przeczytana: 16 kwietnia 2016

Andaluzja to największy hiszpański region w południowej części kraju, który identyfikuje się ze słońcem, plażą, fiestą, siestą, flamenco i korridą. To właśnie tu położone jest małe miasteczko El-Hoyo, do którego powracamy wraz z głównymi bohaterami Victorią i Joe.

Książka jest kontynuacją "U mnie zawsze świeci słońce". Opowiastki o małżeństwie, które postanawia zamienić deszczową Anglię na słoneczną Hiszpanię. Opowiastki o poznawaniu nowej kultury, zwyczajów, akceptacji lokalnej społeczności, problemów z jakim przyszło im się borykać w zupełnie obcym miejscu,ale także przezabawnych perypetii.


W książce czytelnik spotyka bohaterów, których poznał w części pierwszej. Zatem nie zabraknie Geronima (fana Realu Madryt) i jego osła, czy zakręconej rodziny Paco. Ale do grona sąsiadów dołącza nowa rodzina Ufarte, z wiecznie śpiącą w fotelu babcią na czele. Dalej pokazuje się piątka niesfornych dzieciaków, a do tego suczka Fifi, która "ubóstwia" Joe'go. Z pewnością ta historia...

książek: 340
lubięczytać | 2014-08-20
Na półkach: Przeczytane

Buenos dias Andaluzja!

Aż trudno powstrzymać się, żeby nie powitać tego słonecznego regionu Hiszpanii, w którym zrodziło się flamenco i w którym rosną najlepsze pomarańcze. Autorka zabiera nas do malowniczego El Hoyo, gdzie w pomalowanych na biało domach tętni życie! Z dużą dawką humoru przedstawia nas lokalną mentalność, pokazuje, jakie różnice dzielą zagranicznych i rdzennych mieszkańców.
Doskonałym tłem książki jest opisywana kuchnia - aż chce się spróbować tych wszystkich dań, jakie wymieniła autorka.

Owa książka to dźwięczna, ironiczna powieść, która rozśmiesza i zachęca, by wyruszyć w drogę. Do Hiszpanii, do Andaluzji, do El Hoyo w poszukiwaniu nietypowych przygód. Polecam.

książek: 34923
Muminka | 2013-12-09
Przeczytana: 06 grudnia 2013

Nie mogłam doczekać się dalszej części opowieści o perypetiach Victorii i Joego. Powrót pisarki w świetnej formie, uroczy zgryźliwy angielski humor rozbawiał mnie do łez. Wartka akcja, zwariowani bohaterowie i niesamowite przygody na wsi. Z autoironią zamieszcza zdjęcia owczarka, "pierwszego niemieckiego czytelnika".
Powieść zaczyna się niewinnie- od przyjazdu rodziny Ufarte. Są oni hałaśliwymi sąsiadami, z czwórką dzieciaków, sklerotyczną babcią i małym yorkiem, który natychmiast powziął awersję do łydek Joego. Mama Maribel, ojciec, dzieciaki dostają śmieszne przydomki- najmłodszy Rzep bo jak małpiatka okupuje plecy mamy, Carlos zwany Skrawkiem, bliźniaczki, Jorge i jeszcze seksbomba w postaci ciotuni Loli, która sieje zamęt w sercach męskiej populacji El Hoyo.
Rodzice Ufarte od progu podrzucają swe dzieciaki sąsiadom i jadą na zakupy. Oczywiście Victoria i Joe muszą opanować chaos i zająć się szkrabami. Gdy Joe gra w piłkę, Vicky oprowadza dziewczynki po lesie, uprzednio...

książek: 337
Kasia | 2017-07-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 28 lipca 2017

Przyjemna książka, która zachęca do wpisania Andaluzji do swojej listy podróży. Z drugiej strony - przecież podobnie można żyć i w Polsce (no oprócz klimatu zdecydowanie).
Hiszpańska atmosfera i podkreślenie znaczenia rodziny i przyjaciół. Do tego radość z małych rzeczy - możliwe chyba pod każdą szerokością geograficzną, gdy dookoła są odpowiedni ludzie.
W treść wplecione zostały hiszpańskie / andaluzyjskie przepisy, które aż chce się własnoręcznie we własnej kuchni sprawdzić :)
Polecam!

książek: 198
Ola | 2014-01-31
Na półkach: Przeczytane

Przyciągnął mnie w pierwszej kolejności tytuł. Jadę w tym roku do Andaluzji - chciałabym trochę na jej temat poczytać. Jacy ludzie tam są, jak żyją, co robią. Liczyłam na to, że chociaż skromny obraz wyłoni się ze stron tej książki.
Drugim elementem, który mnie przyciągnął, była okładka. Piękne kolory - takie pełne lata i energii.
Generalnie nie zawiodłam się - autorka ukazuje mentalność Hiszpanów z Andaluzji. Opisuje ich życie, różnice kulturowe między Anglikami i Hiszpanami. Dla kogoś, kto chce zgłębić bardziej obyczajowość mieszkańców Andaluzji nie ruszając się z domu, to ciekawa lektura.

książek: 1365
Szczurek | 2015-01-21
Na półkach: Przeczytane

Marzę, żeby się tam kiedyś wybrać. Urocza książka. Ach, ta Hiszpania!

książek: 2361
Kasiek m | 2013-01-27
Przeczytana: 26 stycznia 2013

Wydaje mi się, że jestem patriotką, nie wychowano mnie w kulcie zagranicy, w kulcie dolara, czy innej waluty. Nie wpojono mi przekonania, że „zagranicą” jest raj na ziemi. Niemniej jednak marzy mi się czasami wyjazd do Hiszpanii. Czasami myślę, że tam chciałabym zacząć zupełnie nowe życie. Toteż lubię czyta książki o ludziach którzy porzucili swoje dotychczasowe życie i przenieśli się na Półwysep Iberyjski. Miałam nosa, przed tegoroczną zimą(która jest mroźna) przyszykowałam sobie zapas takich książek. I gdy zima mi da się we znaki, biorę i czytam. „Andaluzja. Ole!” to druga część opowieści o dwójce ludzi w średnim wieku, którzy porzucają deszczową Anglię na rzecz słonecznej Hiszpanii.

Minęło kilka lat Viki i Joe zadomowili się już w El Hoyo, wciąż nazywani się Anglikami, tu mała niekonsekwencja tłumacza(chociaż nie sprawdzałam, czy obie książki tłumaczyła ta sama osoba), w każdym razie w I tomie tłumacz nie przekłada hiszpańskiego Ingles, tymczasem tutaj w tomie drugim – mamy...

książek: 12146
Mońcia_POCZYTAJKA | 2012-12-10
Przeczytana: 07 grudnia 2012

Druga i nie ostatnia, jak zapowiada autorka, część jej wspomnień z Andaluzji okazała się bardzo ciekawą, lekką i przyjemną lekturką na wieczór. Stylem i formą nie odbiega od "U mnie zawsze świeci słońce", a ponowne spotkanie z mieszkańcami El Hoyo dostarcza miłych wrażeń.

Vicky i Joe od pięciu lat mieszkają w Andaluzji i jak widać ich plan pięcioletni został zrealizowany. Prace związane z remontem domu zostały zakończone, Joe zaaklimatyzował się w Andaluzji, Victoria po sukcesie swojej pierwszej powieści zamierza pracować nad jej kontynuacją i wydaje się, że w życiu bohaterów nic już wielkiego nie może się wydarzyć. A jednak...

Na początek do opuszczonego od lat domu na sąsiedniej posesji wprowadza się rodzina Ufarte. Rodzice i piątka, a niebawem szóstka, dzieci wraz z ciągle "śpiącą" babcią, towarzyską ciotką i zawadiacką suczką Fifi powodują, że życie Vicky i Joego przestaje być takie spokojne i zaplanowane, a senne jak dotąd El Hoyo nie tylko w weekendy rozbrzmiewa gwarem...

książek: 471
Rafal | 2012-08-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 24 sierpnia 2012

Czytało się super, nawet nie myślałem ze mi się spodoba tak od po prostu:)
Bardzo fajnie opisana cała powieść, tak życiowo, ale tez bardzo humorystycznie :)
Precyzyjnie napisana książka i bardzo super opisane wydarzenia z życia autorki:)
Gorąco polecam kto ma jakiekolwiek obiekcje co do tej powieści

zobacz kolejne z 280 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd