Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Coś do stracenia

Tłumaczenie: Ilona Wasilewska
Cykl: Coś do stracenia (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar
6,86 (2179 ocen i 236 opinii) Zobacz oceny
10
174
9
192
8
377
7
568
6
465
5
218
4
93
3
60
2
21
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Losing It
data wydania
ISBN
9788376862575
liczba stron
204
język
polski
dodała
bookworm_babe

Mając dosyć bycia jedyną dziewicą wśród swoich przyjaciółek, Bliss Edwards decyduje, że najlepszym rozwiązaniem tego problem jest stracenie dziewictwa tak szybko i tak łatwo jak to tylko możliwe – szybki numerek. O jej planie można by rzecz wszystko, ale zdecydowanie nie, że jest prosty. Kiedy dziewczyna zaczyna wariować i zostawia przystojnego chłopaka samego i gołego w jego własnym łóżku...

Mając dosyć bycia jedyną dziewicą wśród swoich przyjaciółek, Bliss Edwards decyduje, że najlepszym rozwiązaniem tego problem jest stracenie dziewictwa tak szybko i tak łatwo jak to tylko możliwe – szybki numerek. O jej planie można by rzecz wszystko, ale zdecydowanie nie, że jest prosty. Kiedy dziewczyna zaczyna wariować i zostawia przystojnego chłopaka samego i gołego w jego własnym łóżku używając wymówki, w którą nie uwierzyłby nawet półmózgowiec. I jakby już nie była zawstydzona do granic możliwości, to kiedy wraca do college’u na ostatni semestr studiów, poznaje swojego nowego nauczyciela sztuki, którego jakieś 8 godzin temu zostawiła rozebranego w łóżku…

 

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=cos-do-st...(?)

źródło okładki: http://www.goodreads.com/book/show/16034964-losing-it

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1921
Ola K | 2016-10-23
Przeczytana: 25 września 2016

Recenzja pochodzi z bloga: nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com

Bliss kończy studia na wydziale aktorstwa. Jest otoczona przyjaciółmi, często imprezuje, dobrze się uczy, ale ma jeden problem… Jest dziewicą i to prawdopodobnie ostatnią w collage’u. Wraz z pomocą swojej przyjaciółki postanawia rozwiązać ten uciążliwy kłopot. Plan jest prosty: Bliss robi się na bóstwo, idzie do baru i ma spotkać seksownego chłopaka, z którym przeżyje swój pierwszy raz. Niemal wszystko się udaje, jednak w ostatniej chwili dziewczyna panikuje i zostawia przystojnego, nagiego Garricka w swoim łóżku. Jakie jest jej zdumienie, gdy następnego dnia okazuje się, że chłopak, który miał być tylko przelotną seks-znajomością, należy do grona wykładowców…


Moje pierwsze wrażenie z tej książki było takie: toż to kopia „Kochając pana Danielsa”, które, jak już kiedyś pisałam, jest dla mnie kopią „Pułapki uczuć”. Jakie podobieństwa wyłapałam? Oczywiście zauroczenie od pierwszego wejrzenia (że niby do miłości trzeba dorosnąć? Eee tam, bzdury!) i zakazana miłość, która wcale tak bardzo zakazana nie jest (wydaje mi się, że związek między studentką a jej dwa-trzy lata starszym wykładowcą nie jest szczególnie kontrowersyjny…). Dochodzi także kwestia inspiracji Szekspirem – w obu książkach ten angielski dramaturg odgrywa szczególną rolę. Autorka „Coś do stracenia” jako motyw przewodni swojej książki wybrała utwór „Otello” i wątek zazdrości. Na szczęście, im dalej w las, tym bardziej przekonywałam się, że „Coś do stracenia” ma inny, dużo lżejszy wydźwięk niż dzieła pani Cherry i pani Hoover.

Przyznam, że na początku zupełnie nie mogłam się przekonać do głównej bohaterki, ale to może dlatego, że uznaję jej problem za totalnie absurdalny. Co jest złego w byciu dziewicą? Pomijając wszelkie kwestie religijno-światopoglądowe, czy to nie dobrze, że się szanujemy? Że czekamy na mężczyznę, którego będziemy kochały? „Genialny” pomysł Bliss absolutnie mnie nie przekonywał! Jak można chcieć przespać się z kimś, kogo się nie zna? To trochę dziwnego, że odzieramy seks z tego czegoś cudownego, wyjątkowego… Także wulgarność niektórych komentarzy najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki była rażąca, ale może tylko mnie, bo jestem dość pruderyjna.

Dobrze, już sobie ponarzekałam. To teraz czas pochwalić Corę Carmack! Jak wiecie, strasznie, strasznie nie lubię takich szczegółowych opisów seksu, bo zazwyczaj są one bardzo wulgarne. Natomiast w „Coś do stracenia” nie ma tych okropnych zdań typu „on włożył, ona wyjęła”… Opisy zbliżeń pomiędzy Garrickiem a Bliss są takie pełne uczucia i wywołują u czytelnika dreszczyk emocji…

Ciekawym rozwiązaniem, jaki zastosowała autorka książki, jest wplecenie do niej wątku teatralnego. To szuka jest dla bohaterów sensem życia, chcą przekazywać swoje emocje innym i wywoływać u nich różne reakcje. Także dla aktorów wystawiany dramat jest katalizatorem uczuć – tragedia zakazanej miłości Fedry do jej pasierba sprawia, że Garrick i Bliss zbliżają się do siebie.

Cora Carmack z wdziękiem opisuje studenckie życie, takim, jakim je sobie wyobrażamy. Bohaterowie książki uczą się, pracują, imprezują. Bije od nich niezwykła radość życia i jakieś poczucie wzajemnego przywiązania. Czytając „Coś do stracenia” chciałam sama zacząć ten najpiękniejszy okres w życiu.

Skoro już mowa o bohaterach – dawno tak bardzo nie polubiłam głównych postaci. Bliss, pomimo że nieco przypomina główną bohaterkę typowego NA – jest lekko niezdecydowana, ma skłonności do histeryzowania, to odróżnia się wyjątkowo „genialnymi” pomysłami. W towarzystwie Garricka zdarzają się jej niemal same absurdalne sytuacje, przez co czytelnika raz po raz parska śmiechem. Kolejnym bohaterem, który zdobył moje serce jest właśnie nasz książę z bajki. Dziękuję Ci, Coro Carmack, za odejście od New adultowych schematów i za to, że nie zmuszałaś mnie do obcowania z kolejnym aroganckim dupkiem, który uważa, że cały świat, a zwłaszcza wszystkie dziewczyny, powinny padać u jego stóp. Garrick jest cudownym, odpowiedzialnym facetem. Ujmuje mnie to, jak troszczy się o Bliss, jak ją traktuje, jak jej nie popędza i daje jej czas – wspaniały mężczyzna. Jako, że „Coś do stracenia” to jednak książka z gatunku NA, nie mogło się obejść bez trójkącika miłosnego. Jaki jest „ten trzeci”? Wbrew pozorom, jest równie pozytywnym bohaterem, dla którego również dobro Bliss jest bardzo ważne. Szczerze mówiąc, sama nie wiem, czy na miejscu głównej bohaterki nie podjęłabym innej decyzji.


Choć sięgając po „Coś do stracenia” byłam pewna, że zaczynam bardzo słabą lekturę, która tylko mnie zirytuje, prawda okazała się inna. Choć oczywiście książka nie jest żadnym arcydziełem literatury, to można miło spędzić przy niej czas. Polecam wszystkim zmęczonym szkołą uczennicom, które potrzebują się odprężyć przy lekturze i zresetować mózg. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Osaczona

Miranda odnajduje w swojej sypialni ciało byłego kochanka. Wszystkie dowody wskazują, że to ona zabiła, gdyby nie fakt, że ktoś wpłaca za nią wysoką k...

zgłoś błąd zgłoś błąd