Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Małe kobietki

Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
6,83 (1838 ocen i 163 opinie) Zobacz oceny
10
81
9
166
8
313
7
575
6
395
5
196
4
61
3
33
2
12
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Little Women
data wydania
ISBN
9788377791134
liczba stron
304
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee. Marmee wyraźnie wyprzedza swoją epokę, wpajając dziewczynkom ideały wolności i namawiając je, by znalazły własną drogę w życiu. Córki pani March - stateczna Meg,...

Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee. Marmee wyraźnie wyprzedza swoją epokę, wpajając dziewczynkom ideały wolności i namawiając je, by znalazły własną drogę w życiu.
Córki pani March - stateczna Meg, żywa jak iskra Jo, nieśmiała, uzdolniona muzycznie Beth i nieco przemądrzała Amy - starają się, jak mogą, by urozmaicić swoje naznaczone ciągłym brakiem pieniędzy życie, chociaż boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Bez względu na to, czy układają plan zabawy czy zawiązują tajne stowarzyszenie, dosłownie wszystkich zarażają swoim entuzjazmem. Poddaje mu się nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedniego domu, oraz jego tajemniczy, bogaty dziadek. Dziewiętnastowieczna autorka Louisa May Alcott napisała "Małe kobietki" na podstawie własnych doświadczeń. Ten klasyczny już utwór doczekał się licznych adaptacji filmowych i cieszy się nieprzemijającym powodzeniem wśród kolejnych pokoleń.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/male-kobietki/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2374
Kasiek m | 2013-02-03
Przeczytana: 03 lutego 2013

Po raz pierwszy „Małe kobietki” przeczytałam wiele, wiele lat temu. Uczyniłam to tak pobieżnie iż nie pozostało mi zbyt wiele wrażeń z lektury. Bardzo więc się zdziwiłam, gdy oglądając serial „Przyjaciele” Rachel rozpływa się nad tą książką i rekomenduję ją Joey`owi, który niesamowicie się nią ekscytuje. Oj długo musiałam zadowalać się tylko barwnymi, pełnymi zachwytów recenzjami, nim dane mi było sięgnąć po tę książkę, ale gdy wreszcie to uczyniłam, odpłynęłam, do zupełnie innego świata.

W stanach Zjednoczonych toczy się wojna secesyjna. Woja ta dotyka bezpośrednio rodzinę March`ów, Ojciec idzie do wojska służyć jako kapelan, w domu zostawia żoną z czwórką córek i oddaną służącą. Niestety, dobre serce pana March`a i chęć pomocy przyjaciołom przed laty, sprawiło iż rodzina znacznie zbiedniała. Dziewczynki przyzwyczajone do życia w zamożnym domu, ciężko znoszą zmaganie się z brakiem pieniędzy Każda z Sióstr prezentuje zupełnie odrębną, zapadającą w pamięć osobowość, wszystkie razem tworzą pełen ciepła, barwny pejzaż. Meg, jest spokojna, pełna powagi, ale i przywiązana do rzeczy materialnych, tęskni za zbytkami i pięknymi strojami. Jo to żywe srebro, żywiołowa, z sercem na dłoni, ale zbyt impulsywna, często płocha i skłonna do nieprzemyślanych żartów. Beth to dziewczynka anioł, chce każdemu przychylić nieba, nie dba o siebie, uwielbia muzykę, ale jest bardzo nieśmiała i lękliwa. Amy jest bardzo próżna, chce uchodzić za wielką damę, używa wyszukiwanego słownictwa, ale często myli podobne brzmieniowo słówka i dostarcza czytelnikom rozrywki. Do kompanii dołącza sąsiad Laurie, chłopiec wychowywany przez dziadka, a nawet dziadek da się przekonać, ze srogość nie jest najlepszą metodą wychowawczą.
Nad kompanią młodych ludzi pieczę sprawuje uosobienie mądrości, łagodności, miłości i przebaczenia – pani March, która napomina swoje córeczki, udziela im rad i wciąż namawia je do większej pracy nad sobą. Kobieta ta wykazuje niezwykłą siłę ducha, codziennie bowiem musi walczyć z psotami swoich dzieci jednocześnie zwalczając tęsknotę za mężem i nieustanny lęk o niego.
Akcja powieści obejmuje rok z życia bohaterów, rok długi pełen tęsknoty, pracy nad sobą, wielkich trosk, ale i radości nie tylko z jakiegoś konkretnego, spektakularnego powodu, ale po prostu radość dnia codziennego, nauka doceniania tego co się posiadało.
Wiem, że ta książka zapewne zbierze ostrą krytykę za sielankę jaka wypływa z jej stron, za słodycz, która przesącza się przez okładkę, ale nie tylko słodycz w niej znajdziemy, ja kilka razy miałam zaszklone łzami oczy, a raz wzruszyłam się tak silnie, że łzy płynęły regularnym strumieniem.

Wyśmiewając tę książkę pomyślcie wpierw o czasach w jakich była pisana i dla kogo, wydaje mi się że była idealną lekturą dla dobrze wychowanych panienek, a i dziś może być doskonalą rozrywką dla wielu małych i większych kobietek.
Książka ta wymyka się wszelkim kryteriom ocenowym, bowiem nie sposób ocenić tego ciepła i światła, które otacza czytelnika, wlewając do serca, oprócz dużej życiowej lekcji, masę ciepła i nadziei.

Bardzo gorąco polecam, mam nadzieję, że uda mi się przemycić ją mojej nieczytającej Siostrzenicy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziesiąta aleja

Zakochana w twórczości Puzo, byłam wiele lat temu mile zaskoczona, gdy w moje ręce wpadła książka o kobiecie (sic!)... Tak, odbiega to od typowej, maf...

zgłoś błąd zgłoś błąd