Chłopiec z sąsiedztwa

Tłumaczenie: Anna Wrotny
Wydawnictwo: Świat Książki
6,71 (136 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
10
8
21
7
40
6
40
5
11
4
3
3
1
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Boy Next Door
data wydania
ISBN
978-83-273-0131-4
liczba stron
448
język
polski
dodała
tajus

Pierwsze zdanie powieści jest elektryzujące: „Dwa dni przed moimi czternastymi urodzinami, syn moich sąsiadów podpalił swoją macochę". Lindiwe Bishop, narratorka powieści, jest zafascynowana swoim białym sąsiadem, Ianem McKenzie, i kiedy zostaje on zwolniony z więzienia, zaprzyjaźnia się z nim w tajemnicy przed rodzicami. Ich znajomość rozwija się powoli, aż nagle chłopak wyjeżdża do RPA. Ten...

Pierwsze zdanie powieści jest elektryzujące: „Dwa dni przed moimi czternastymi urodzinami, syn moich sąsiadów podpalił swoją macochę".
Lindiwe Bishop, narratorka powieści, jest zafascynowana swoim białym sąsiadem, Ianem McKenzie, i kiedy zostaje on zwolniony z więzienia, zaprzyjaźnia się z nim w tajemnicy przed rodzicami. Ich znajomość rozwija się powoli, aż nagle chłopak wyjeżdża do RPA. Ten krok zmienia diametralnie ich stosunki, i kiedy spotykają się ponownie po sześciu latach, nic już nie jest proste.

 

źródło opisu: http://www.weltbild.pl/chlopiec-z-sasiedztwa_p90082751.html

źródło okładki: http://www.weltbild.pl/pub/mm/img/220/90082751.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3798
tajus | 2012-08-18
Przeczytana: 17 sierpnia 2012

Pokuszę się o stwierdzenie, że Irene Sabatini stworzyła powieść niezwykle bliską swemu sercu. Część wydarzeń w niej przedstawionych zapewne miała miejsce naprawdę. Dorastanie autorki w Bulawayo i studiowanie w Harare uczyniło ją podobną do głównej bohaterki "Chłopca z sąsiedztwa". Myślę, że w pewnym sensie się z nią utożsamiła, przez co historia Lindiwe Bishop stała się realistyczna. To opowieść zamknięta na problemie rasizmu, licznych wojnach i zamieszkach toczących się w Zimbabwe i okolicznych krajach na przełomie lat 80. i 90. To właśnie im pisarka poświęciła najwięcej czasu. Gdybym się uparła, mogłabym stwierdzić, że opisy losów Lindiwe i jej najbliższych nie zajęły nawet połowy stron utworu. Stały się jakby tłem dla pozostałych wątków.

Bulawayo. Lindiwe Bishop ma czternaście lat. Jest czarna. A właściwie, jak sama siebie określa, kolorowa. Niedługo po jej urodzinach u białych sąsiadów ma miejsce tragedia - siedemnastoletni Ian McKenzie podpala swoją macochę, w wyniku czego kobieta umiera, a chłopak trafia do więzienia. Po roku jednak odzyskuje wolność. Zaintrygowana nim Lindiwe nawiązuje z sąsiadem znajomość, która stopniowo przeradza się w fascynację i przyjaźń. Dzięki niemu dziewczyna poznaje miejsca, w których nigdy nie była, historie, o których nigdy nie słyszała, czuje się doroślejsza i nie taka grzeczna, jak wcześniej. Kiedy w jej domu wybucha rodzinny skandal, pragnie wyjechać do RPA. Wraz z Ianem, który ma tam zamiar znaleźć jakąś pracę. Wspólny wyjazd nie dochodzi jednak do skutku, ale drogi obojga nastolatków rozchodzą się na kilka lat, by potem ponownie się skrzyżować. Wówczas już nigdy nie będzie takie, jak przedtem.

Muszę przyznać, że "Chłopca z sąsiedztwa" nie czytało mi się zbyt przyjemnie. Wynikało to stąd, iż Sabatini posługuje się wprawdzie prostym, ale mało emocjonującym stylem pisarskim. Całość została opowiedziana w sposób monotonny, a wszelkie fragmenty dotyczące działań wojennych i politycznych wydawały mi się nużące, a szkoda, bo historia Zimbabwe dotąd była mi po prostu obca.

Kwestia rasizmu natomiast miała w powieści pozytywny, bo interesujący, wydźwięk, wywołujący mnóstwo emocji i przykrych sytuacji. Czy wzajemna fascynacja Lindiwe i Iana miała szansę przetrwać w świecie, w którym między białymi i czarnymi bezustannie toczyły się spory i walki? Zmiana ustroju Zimbabwe na prezydencki i objęcie prezydentury przez Roberta Mugabe, który sprawuje ten urząd do dziś, nie przyniosła poprawy, jeśli chodzi o rasizm i spokój w państwie. Widok Iana i Lindiwe razem kojarzył się wszystkim jednoznacznie - pan i służąca. Ich związek nie miał racji bytu, zwłaszcza dla rodziny Bishopów. Ale czasami uczucie przywiązania i miłości bywa silniejsza ponad wszystko. Dlatego główni bohaterowie nie poddawali się i walczyli o to, by je zatrzymać. Nie było to łatwe. Oboje stali się ludźmi dorosłymi. Ich obowiązkami były nauka, praca, opieka nad bliskimi, śledzenie losów Afrykańskiego Ludowego Związku Zimbabwe (ZAPU) i Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe (ZANU), które w 1987 roku połączyły się w jednolitą partię ZANU-PF.

"(...) wojna, busz wykrzywiają obraz rzeczywistości, (...) to, w co się wierzy, jest dobre albo złe, a każdy mężczyzna biorący udział w wojnie jest jej ofiarą"*. Różnego rodzaju walki i zamieszki nie opuszczały stronic "Chłopca z sąsiedztwa" ani na krok. Sabatini opisywała nie tylko bieżące wydarzenia wojenno-polityczne, ale też te wcześniejsze, wtrącając je w wypowiedzi bohaterów, miejscowe plotki i legendy. Dla mnie było tego po prostu za dużo. Gubiłam się w licznych nazwach partii, związków, miejscowości i nazwiskach polityków, zbrodniarzy czy ofiar. Bardzo często odnosiłam wrażenie, że czytam reportaż, a nie powieść. Dużo samego Zimbabwe, za to mało wyraziści bohaterowie. Szczególnie nie mogłam przekonać się do Lindiwe, która bardzo rzadko mówiła i wydawała się przesadnie nieśmiałą i niezdecydowaną dziewczyną, a później kobietą. O wiele bardziej zapadł mi w pamięć Ian, choć u niego z kolei czasami nie potrafiłam znieść jego gadatliwości - to właśnie w jego usta autorka włożyła najwięcej opowieści o ustroju kraju i wojennych zbrodniach.

Książka "Chłopiec z sąsiedztwa" nie do końca przekonała mnie swoją fabułą. Przed jej lekturą nastawiałam się na intrygującą i poruszającą sagę rodzinną, a tymczasem otrzymałam utwór traktujący o historii jednego z afrykańskich państewek. Gdzieniegdzie pojawiało się trochę uczuć. Przyjaźni, miłości, smutku, żalu, strachu. Widać było też zmiany, jakie dokonywały się w ludziach, którym przyszło mieszkać, funkcjonować, po prostu żyć na południu Afryki w określonych przez autorkę czasach. To właśnie takim aspektom Irene Sabatini mogła poświęcić więcej uwagi. Jeszcze więcej. Ale niestety. Co jednak wcale nie znaczy, że tworząc swój debiut literacki, nie wykonała przyzwoitej i dobrej pracy.

*s.438

Recenzja pochodzi z tajusczyta.blogspot.com.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Igrzyska Śmierci. Trylogia

Przeczytane kilka lat temu. Trylogia dla młodzieży, ale starszemu czytelnikowi też może się spodobać. Pierwszy tom świetny, potem już jest niestety go...

zgłoś błąd zgłoś błąd