Tygrysy w porze czerwieni

Tłumaczenie: Edyta Jaczewska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,51 (93 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
7
8
9
7
31
6
29
5
13
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tigers in Red Weather
data wydania
ISBN
978-83-7839-259-0
liczba stron
448
słowa kluczowe
literatura światowa
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Powieść porównywana z prozą Ernesta Hemingwaya i Francisa Scotta Fitzgeralda. Ameryka, lata 50. XX wieku. Nick i jej kuzynka, Helena, spędziły beztroskie dzieciństwo we wspaniałej rodzinnej posiadłości znanej jako Tiger House. Teraz wynajmują wspólnie dom w Bostonie i snują plany na przyszłość. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wszystko zdaje się być na wyciagnięcie ręki i obiecywać...

Powieść porównywana z prozą Ernesta Hemingwaya i Francisa Scotta Fitzgeralda.

Ameryka, lata 50. XX wieku. Nick i jej kuzynka, Helena, spędziły beztroskie dzieciństwo we wspaniałej rodzinnej posiadłości znanej jako Tiger House. Teraz wynajmują wspólnie dom w Bostonie i snują plany na przyszłość. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wszystko zdaje się być na wyciagnięcie ręki i obiecywać lepszy, szczęśliwy los. Owdowiała w czasie wojny Helena wyjeżdża do Hollywood, gdzie ma wyjść ponownie za mąż za atrakcyjnego młodego producenta filmowego, a Nick nie może się już doczekać przenosin na Florydę do własnego męża, Hughesa, który niedługo po ich ślubie zaciągnął się do marynarki wojennej.

Wkrótce jednak złudzenia zaczynają pryskać. Mąż Heleny nie jest mężczyzną, jakim się wcześniej wydawał: całą uwagę koncentruje na urzeczywistnieniu swojego jedynego, mało realnego życiowego planu i potrzebuje w tym celu pieniędzy Heleny. Hughes natomiast wrócił z wojny chłodny i nieprzystępny, i Nick musi się pogodzić z obojętnością męża.

Piętnaście lat później, Nick i Helena wraz z dziećmi wracają do Tiger House. Podczas gdy obie matki starają się odzyskać dawne poczucie nowych możliwości, ich nadzieje zakłóca ponure odkrycie dokonane przez dzieci – zwłoki ofiary brutalnego zabójstwa. Nagłe wtargnięcie przemocy w pozornie spokojną rzeczywistość Wyspy wydobywa z cienia prywatne problemy wszystkich członków rodziny i sprawia, że kolejne ich sekrety wychodzą na jaw. Bohaterowie zaczynają zbaczać z orbit wyznaczonych im przez codzienność i nic w ich życiu już nigdy nie będzie takie samo…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1080

Sekrety i kłamstwa

Tym, co zachęciło mnie, i pewnie nie jestem w tym odosobniona, do lektury „Tygrysów w porze czerwieni”, była okładka. Kobieta ubrana w śliczną sukienkę, o wyrazistych krwistoczerwonych ustach, siedząca za kierownicą starego samochodu stanowiła obietnicę podróży do lat 50. Intrygujący tytuł wypisany bardzo dużą czcionką jeszcze bardziej potęgował zaciekawienie. Choć książki nie ocenia się po okładce, oczarowana nią, obiecywałam sobie po debiucie Lizy Klaussmann naprawdę wiele. I w gruncie rzeczy, po przeczytaniu nie mogę narzekać.

Akcja książki dzieje się na przestrzeni prawie ćwierćwiecza – zaczyna w roku 1945, tuż po zakończeniu wojny, a kończy jesienią 1969. Bohaterkami, które poznajemy na początku są kuzynki – Nick i Helena. Obie młode i wchodzące właśnie w dorosłość, są podekscytowane otwierającymi się przed nimi perspektywami. Małżeństwo, własny domek, proszone przyjęcia – słowem idylla i beztroska będą ich udziałem. Autorka szybko jednak sprowadza swoje bohaterki na ziemię, pokazując, że życie niewiele ma wspólnego z marzeniami. Helena wychodzi za mężczyznę, który wciąż ma obsesję na punkcie swojej poprzedniej kochanki. Toksyczny związek przysporzy jej nerwicy i wpędzi w uzależnienie od leków. Nick pozornie wydaje się szczęśliwa jako klasyczna gospodyni domowa z przedmieść, której wizerunek kojarzy nam się z latami 50. Ale czegoś jej mimo wszystko brakuje w tym poukładanym, zaplanowanym życiu. I nie jest to bynajmniej dziecko, na które decyduje się tylko po to, by...

Tym, co zachęciło mnie, i pewnie nie jestem w tym odosobniona, do lektury „Tygrysów w porze czerwieni”, była okładka. Kobieta ubrana w śliczną sukienkę, o wyrazistych krwistoczerwonych ustach, siedząca za kierownicą starego samochodu stanowiła obietnicę podróży do lat 50. Intrygujący tytuł wypisany bardzo dużą czcionką jeszcze bardziej potęgował zaciekawienie. Choć książki nie ocenia się po okładce, oczarowana nią, obiecywałam sobie po debiucie Lizy Klaussmann naprawdę wiele. I w gruncie rzeczy, po przeczytaniu nie mogę narzekać.

Akcja książki dzieje się na przestrzeni prawie ćwierćwiecza – zaczyna w roku 1945, tuż po zakończeniu wojny, a kończy jesienią 1969. Bohaterkami, które poznajemy na początku są kuzynki – Nick i Helena. Obie młode i wchodzące właśnie w dorosłość, są podekscytowane otwierającymi się przed nimi perspektywami. Małżeństwo, własny domek, proszone przyjęcia – słowem idylla i beztroska będą ich udziałem. Autorka szybko jednak sprowadza swoje bohaterki na ziemię, pokazując, że życie niewiele ma wspólnego z marzeniami. Helena wychodzi za mężczyznę, który wciąż ma obsesję na punkcie swojej poprzedniej kochanki. Toksyczny związek przysporzy jej nerwicy i wpędzi w uzależnienie od leków. Nick pozornie wydaje się szczęśliwa jako klasyczna gospodyni domowa z przedmieść, której wizerunek kojarzy nam się z latami 50. Ale czegoś jej mimo wszystko brakuje w tym poukładanym, zaplanowanym życiu. I nie jest to bynajmniej dziecko, na które decyduje się tylko po to, by mieć pewność, że pomoże jej to zatrzymać męża przy sobie na zawsze. „Tygrysy…” obnażają wizerunek perfekcyjnych pań domu lat 50., „żon ze Stepford”, podobnie jak robiły to „Godziny” czy „Droga do szczęścia”. To pierwsze skojarzenia, które przychodzą do głowy po lekturze kilkudziesięciu stron. Ale osią powieści staje się coś innego – zbrodnia, do jakiej dochodzi w okolicy rodzinnej posiadłości Nick i Heleny, Tiger House. Brutalnie zamordowana zostaje portugalska służąca sąsiadów, która jak się okazuje romansowała ze swoim pracodawcą. To wydarzenie burzy pozorny spokój całej rodziny, wnosi w ich życie niepokój, nie pozwala o sobie zapomnieć, wzbudza podejrzliwość. Tak jakby przypominało o tym, że każda rodzina ma swoje mroczne sekrety. A więc oni pewnie też.

Autorka rozpisała opowieść na sześć części, a w każdej z nich sytuacja z morderstwem opowiedziana jest z innego punktu widzenia. Do głosu dochodzą Nick, Helena, ich mężowie i dzieci. Mogłoby się wydawać, że tak skonstruowana, oparta o pewne powtórzenia, książka będzie nudna. Nic bardziej mylnego. Każda narracja wnosi coś nowego do historii zbrodni, jak i odsłania sekrety kolejnych członków rodziny. Z każdą kolejną częścią sielanka coraz bardziej zostaje wyparta przez dramat, atmosfera bardzo się zagęszcza, a nieszczęście wydaje się wisieć w powietrzu. Z tymże powieść Klaussmann nie jest kryminałem, jakby się mogło wydawać, lecz powieścią obyczajową, a nawet, rzekłabym – psychologiczną. Bohaterowie powieści stłamszeni są konwenansami, żyją w świecie sztuczności i udawania, a każdy z nich inaczej się w tym odnajduje. Ich życie jest pozorną idyllą, czas płynie na sączeniu drinków i wydawaniu przyjęć, a z ust płyną wzajemne uprzejmości. Przemilczane natomiast zostają romanse, zazdrość czy nienawiść… Historia, którą stworzyła Klaussmann pokazuje do czego może doprowadzić dorastanie w takim świecie, ale nie przynosi nadziei – bo prawda potrafi nigdy nie wyjść na jaw, a ludzie mogą się nigdy nie zmienić.

Klimat powieści nawiązuje do prozy amerykańskich klasyków jak Hemingway czy Fitzgerald. Autorka umiejętnie rekonstruuje czasy odradzania się Stanów Zjednoczonych po wojnie, ówczesną obyczajowość i sposób bycia ludzi. Docenią to z pewnością osoby zakochane w tamtych czasach. Przede wszystkim należy ją jednak pochwalić za ciekawą konstrukcję, która podsyca zainteresowanie i wciąga czytelnika oraz poruszanie w przystępny sposób ważkich tematów.

Liza Klaussmann swój debiut literacki może zaliczyć do udanych. Nie jest to może wielka powieść, która wpisze się do literackiego kanonu, ale udało się autorce napisać książkę obyczajową, która nie ociera się o banał, choć nie wnosi przecież nic nowego do tematyki związków międzyludzkich. Nie jest to książka, którą po przeczytaniu odstawia się na półkę, by zaraz o niej zapomnieć. Jest czymś więcej niż tylko zwykłym czytadłem i jestem przekonana, że przypadnie do gustu zarówno czytelnikom „niedzielnym”, jak i tym bardziej wymagającym.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (14)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 33
Natalia Turczyk | 2016-08-03
Na półkach: Przeczytane

Klimatyczna książka, niemal jak film poklatkowy jeśli użyje się wyobraźni.

książek: 0

Cała recenzja na: http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/2016/03/nie-nazwabym-tego-szpiegowaniem-raczej.html#more

Rodzinne sekrety, tajemnicze romanse i nierozwiązane sprawy z przeszłości. Co z tego wyniknie?

Nick i Helena wychowywały się szczęśliwie w pięknej rezydencji zwanej Tiger House. Wiele lat później kobiety przyjeżdżają do posiadłości ze swoimi rodzinami. Dzieje się szereg nieoczekiwanych wydarzeń. Dzieci Helen i Nick, Ed i Daisy przypadkowo odnajdują zwłoki. Jaki udział w tej sprawie ma mąż Nick i Ed?

Powiem tak, na książkę skusiłam się między innymi ze względu na cenę, ponieważ dorwałam ją w Matrasie za niecałą dyszkę. No, ale nie możemy zapomnieć o okładce, piękna kobieta z lat 50 siedząca w równie pięknym samochodzie. Czcionka na okładce również ładna, nie ma co narzekać ;)

Ale, przejdźmy do fabuły. To romans połączony z kryminałem, w dodatku w pięknym powojennym klimacie. Fabuła była ciekawa, zaskakująca i wciągająca. Pomińmy to, że czytałam książkę dobry...

książek: 2076
Karambola | 2016-02-25
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2016
Przeczytana: 25 lutego 2016

"- Kochacie się?
- Tak. Ale poza tym jesteśmy małżeństwem.
- To rzadkość."

"Czasami coś, czego nawet nie próbowałaś sobie wyobrażać, okazuje się niezwykle łatwe."

"Ludzie mówią przecież, że można się przyzwyczaić do wycia syren alarmów przeciwlotniczych. Człowiek czeka podobno na nieuchronne, potem próbuje udawać, że nic nie słyszy, aż wszystko się kończy i można swobodnie zacząć kląć."

"Czasami mam ochotę zedrzeć z siebie ubranie i wybiec całkiem nago na ulicę z dzikim wrzaskiem. Po prostu dla jakiejś, cholera, odmiany!"

"- Szpiegowałeś ją.
- Nie nazwałbym tego szpiegowaniem. Raczej zdobywaniem wiedzy."

"Wiadomości szybko się rozchodzą. A złe wiadomości rozchodzą się najszybciej."

"Nie jestem podglądaczem. Prowadzę obserwacje naukowe."

"Świat jest okrutny dla niewinnych."

"Nigdy nic nie wiadomo, zwłaszcza z dziewczyną, która jeździ motocyklem."

"Czasem człowiek ma wrażenie, że płonie cały świat, prawda?"

"Kiedy zawierasz małżeństwo, zawsze wybierasz najlepszą osobę ze...

książek: 396
letsplaytennis | 2015-08-25
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 24 sierpnia 2015

Postać Nick mnie irytowała, Eda przerażała, Hughesa rozczulała (choć nie jestem pewna, czy to dobre określenie), Heleny intrygowała, a Daisy była neutralna.

książek: 2061
milla | 2015-08-22
Przeczytana: 21 sierpnia 2015

Debiutancka książka Lizy Klaussmann to polifoniczna powieść obyczajowa o (nie)idealnej rodzinie. Historia lepka, odurzająca oparami alkoholu, przygniatająca ciężarem tajemnic i niedomówień. Proza klimatyczna, ale lekko nużąca i monotonna.

Bohaterami „Tygrysów w porze czerwieni” są członkowie rodzin Derringerów i Lewisów. Właśnie skończyła się druga wojna światowa. Dwie zżyte ze sobą kuzynki siedzą na werandzie rodzinnej posiadłości Tiger House i oddają się marzeniom o przyszłości. Przebojowa Nick czeka na powrót męża z Europy. Spragniona uczuć Helena ma udać się do Hollywood, gdzie czeka na nią narzeczony, Avery Lewis. Kobiety przepełnia radość i nadzieja na wspaniałą, wypełnioną miłością przyszłość. Obje bohaterki przekonają się wkrótce, że rzeczywistość bardzo rzadko pokrywa się z marzeniami, a życie pisze dla ludzi przedziwne, przewrotne scenariusze.

Nick nie potrafi odnaleźć się w roli idealnej, amerykańskiej żony. Jej męża Hughesa zdają się trapić wojenne wspomnienia,...

książek: 327
anuszka | 2015-08-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 sierpnia 2015

Książkę czyta się nieźle, choć lekkością pióra nie powala (jednakże może nie być to wadą autorki, a jedynie tłumacza). Trudno byłoby mi jednoznacznie określić o czym ta książka jest. Dla mnie jest to psychologiczne studium postaci, głównych bohaterów, które zostało zrobione naprawdę rzetelnie. Dobra obyczajowa książka z naciskiem na psychologiczną naturę człowieka. Oceniam na mocne 6 gwiazdek.

książek: 483
Lusia Wierzchucka | 2014-06-05
Na półkach: Przeczytane

Nie pokusiłabym się o porównanie tej książki do twórczości Fitzgeralda, ale to niewątpliwie dobra pozycja. Zgadzam się z poprzednikami — mnie również urzekła okładka, jest przepiękna. Historia bardzo przypadła mi do gustu, trzymała mnie w napięciu. Mocno zaangażowałam się w przygody sióstr i ich rodzin. Przepadam za takimi „vintage” klimatami. Z przyjemnością sięgnęłabym po inne powieści autorki.

książek: 3329
Fragile | 2014-01-06
Przeczytana: 04 stycznia 2014

jakoś nie mogłam się wciągnąć - ciężka i nudnawa - od drugiej strony sprawdzałam ile do końca... niestety wciąż było za dużo :(

książek: 721
Wiosenka | 2013-09-20
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 04 września 2013

Świetna książka! Bardzo dobrze się czytało, wciągająca fabuła, rewelacyjny klimat Ameryki lat 50-tych, tajemnica. To co bardzo mi się spodobało to pomysł z przedstawieniem tej samej historii z perspektywy kilku osób i retrospekcje. Dzięki podziałowi na osoby i daty (każdy ważny bohater miał swoją część książki) wszystko było przejrzyste.
+ Piękna okładka polskiego wydania!

książek: 627
Kasia | 2013-07-03
Na półkach: Przeczytane, Książki 2013
Przeczytana: 03 lipca 2013

Wzięłam tę książkę z półki, a jakże, z powodu okładki. I nie żałuję.

Choć powieść jest dość dziwna. Nie wszystko jest dopowiedziane, nie wszystko jest takie, jakie się wydaje (wiele szczegółów poznajemy dopiero wówczas, gdy zmienia się narrator). Zabójstwo jest swojego rodzaju tłem dla reszty wydarzeń, także dla kogoś, kto uwielbia typowe kryminały, gdzie celem jest rozwiązywanie zagadek książka pewnie wyda się nudna. Więc dla kogo jest? Dla osób, które trochę jak Edward (najbardziej tajemnicza postać "Tygrysów w Porze Czerwieni") interesują się "badaniami naukowymi" nad ludzką psychiką - bo powieść Lizy Klaussmann powie nam wiele o relacjach małżeńskich, rodzinnych, przyjacielskich.

Czasem odrobinę przeszkadzało mi to, że narracja skacze, jeden rozdział mówi o tym kiedy Daisy i Ed byli jeszcze dziećmi, a w następnym są już dorośli, potem by znów cofnąć się do lata zabójstwa pokojówki.

Szkoda też, że w narracji zabrakło męża Heleny, bo na pewno jego postać w ogromnej mierze...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd