Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Przez ciemne zwierciadło

Tłumaczenie: Tomasz Jabłoński
Seria: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
Wydawnictwo: Rebis
7,82 (867 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
92
9
196
8
242
7
212
6
77
5
33
4
5
3
7
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Scanner Darkly
data wydania
ISBN
9788375109207
liczba stron
376
język
polski
dodała
Oceansoul

Narkotyki w przyszłości w na poły autobiograficznej powieści mistrza science fiction "Nie jestem postacią występującą w tej powieści. Jestem samą tą powieścią. W tych czasach było nią całe nasze społeczeństwo". "Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku - w Polsce wspominane jako szara i raczej ponura «mała stabilizacja» epoki Gomułki - w Stanach Zjednoczonych były czasem wielkiej społecznej...

Narkotyki w przyszłości w na poły autobiograficznej powieści mistrza science fiction

"Nie jestem postacią występującą w tej powieści. Jestem samą tą powieścią. W tych czasach było nią całe nasze społeczeństwo".

"Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku - w Polsce wspominane jako szara i raczej ponura «mała stabilizacja» epoki Gomułki - w Stanach Zjednoczonych były czasem wielkiej społecznej rewolucji. Młodzi ludzie powszechnie odrzucali dotychczasowy, mieszczański model kultury. Ideologowie ruchu hipisowskiego nawoływali do poszerzania świadomości, poszukiwania nowych wymiarów rzeczywistości. Także za pomocą narkotyków.

Mekką amerykańskich hipisów stała się Kalifornia. Ściągali tam z całego kraju, przyciągani słońcem i obyczajowym luzem. To za ich sprawą narkomania, przedtem dość ekskluzywny nałóg, przekształciła się w powszechną modę.

Przez ciemne zwierciadło to swoista kronika tej radośnie niezobowiązującej epoki. A właściwie opowieść o jej końcu".

z przedmowy Jacka Inglota

W 2006 roku Richard Linklater zekranizował Przez ciemne zwierciadło z Keanu Reevesem, Winoną Ryder i Robertem Downeyem jr. w rolach głównych.

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy REBIS, 2012

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 941
Mamerkus | 2013-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 marca 2013

"Widzę tylko ciemność. Ciemność w sobie i ciemność dokoła. Mam nadzieję, że detektory widzą jaśniej, tak byłoby lepiej dla wszystkich. Bo jeśli detektory widzą wszystko jak przez ciemne szkło, tak jak ja, to jesteśmy skazani na zgubę, skazani od samego początku, i umrzemy, znając tylko niewielki fragment rzeczywistości, który w dodatku pojmujemy na opak" - monolog filmowy

Od strony fabularnej "Przez ciemne zwierciadło" Dicka to czysty chaos, momentami śmieszący, chwilami skrajnie męczący zestaw skeczy o bełkoczących ćpunach, z których każdemu kolejnemu dragi bardziej zryły pod kopułą, skeczy opakowanych nieczytelną i totalnie z czapy wziętą teorią spiskową i plątającymi się tajnymi agentami czegośtam. Od strony ideologicznej - majstersztyk propagandy, biblia prewencji narkotykowej, wyśmienita wizja totalnej zagłady człowieka i jego przemiany w chodzące warzywo, naczynie kontroli i bezmyślnej egzystencji. Dick nie tylko mówi, że narkotyki są be, Dick pokazuje jaką totalną katastrofą kończy się poszukiwanie odlotu i transcendencji za pośrednictwem psychodelików. Z kolei od strony rozrywkowej - niezły komediodramat absurdu. Jak w takich okolicznościach obiektywnie i kompleksowo ocenić wartość "Przez ciemne zwierciadło"?

Nigdy nie ćpałem niczego, i nie zamierzam, i cieszę się, że w zawirowaniach młodości to gówno mnie ominęło. Jestem jednak w stanie zrozumieć, co pcha do tego, żeby łyknąć, powąchać, zapalić, czy dać sobie w żyłę dla kilku chwil odlotu.

Omawiana powieść Dicka jest dziełem kultowym, metaforą przemiany z człowieka w chodzącą, pustą w środku powłokę. Bob Arctor sam o sobie mówi, że uciekł w roślinę od żony i dzieci, kosiarki i uporządkowanego życia, bo mu się nudziło, szlag go trafiał od codziennych, błahych problemów, od potrzeb bliskich, od bycia przeciętniakiem. Szukał ucieczki, znalazł ją w narkotyku, uzależnienie stało się pułapką i kolejnym więzieniem, z którego tym razem nie było ucieczki.

Złudne jest poczucie siły jakie mamy na co dzień, poczucie kontroli nad tym, co się dzieje z własnym życiem, niewielu ludzi jest tak naprawdę w stanie ogarnąć ogrom tego, jak każde z nas jest malutką mróweczką w bezdusznym trybiku społecznego mrowia, trzeba silnej woli i samodyscypliny, aby nie dać się wciągnąć w jedną z wielu pułapek czyhających na obrzeżach codzienności jak łatwy pieniądz, kobiety, narkotyki, alkohol, popularność, władza, czy wolność. Każdy dorasta w ramach własnych okowów, czyli rodziny, religii, szkoły, sąsiadów, potem wybiera sobie kolejne kajdany w postaci określonej pracy, własnej rodziny, zainteresowań. Możliwość wyboru mamy tylko na początku, z chwilą wyboru wolność ulega ograniczeniu, które się zwiększa im dalej brniemy w dokonany wybór.

I tak Arctor, stanowiący tutaj powieściowy punkt odniesienia, wybrał żonę, dzieci, bezpieczny dom i pracę, częściowo pod wpływem społecznego nacisku na taki tryb życia, i brnął dalej w to życie coraz głębiej i głębiej, aż w pewnym momencie siedząc w fotelu zorientował się, że tkwi w pułapce, z której jedynym wyjściem jest ucieczka w inną pułapkę. Nie ma wolności, jest tylko uzależnienie, przyzwyczajenie do tego co znane, do tego, co kiedyś wybrane w ramach chwilowej wolności wyboru, teraz krępuje jak więzy krwi w rodzinie mafijnej, a każda próba zmiany wygląda jak szarpanie się muchy w pajęczynie tarantuli. Arctor jest mi pod tym względem bliski, rozumiem jego ucieczkę, sam tak kiedyś miałem, dzisiaj mam poczucie, że ucieczka nie ma sensu, bo wpada się w inne kajdany. Ja miałem to szczęście, że nowa pułapka nie jest groźniejsza niż pierwsza, jest pod wieloma względami przyjemniejsza, łagodniejsza, chociaż i tak momentami przydusza, aż brakuje tchu. Chcę tej pułapki, pora dać się związać, nie będę już się próbował uwolnić, uciec, ale muszę uważać, trzymać rękę na pulsie, bo nie znam dnia ani godziny, kiedy zabraknie oddechu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jeszcze żyjemy

Spojrzenie oczami jednostki na dramat milionów bezbronnych ludzi. O ludobójstwie w Rundzie na lekcjach historii mówi się niewiele, lub wcale, kon...

zgłoś błąd zgłoś błąd