Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śledztwo Decjusza

Tłumaczenie: Ewa Wierzbicka
Wydawnictwo: Bellona
6,5 (36 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
3
7
12
6
13
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The King's Gambit
data wydania
ISBN
978-83-11-12194-2
liczba stron
336
język
polski
dodała
Weronika

Pierwsza część tej kilkutomowej serii przenosi nas w czasy, kiedy Rzym, władający połową świata, jest w odczuciu własnych mieszkańców miejscem równie dzikim jak pigmejska wioska nad Nilem. Rzymscy legioniści utrzymują pokój w setkach odległych miast, lecz ulic Rzymu, rządzonego przez gangi, nie patroluje ani jeden żołnierz. Zabrania tradycja! Miasto, ongiś cieszące się szacunkiem, jako...

Pierwsza część tej kilkutomowej serii przenosi nas w czasy, kiedy Rzym, władający połową świata, jest w odczuciu własnych mieszkańców miejscem równie dzikim jak pigmejska wioska nad Nilem. Rzymscy legioniści utrzymują pokój w setkach odległych miast, lecz ulic Rzymu, rządzonego przez gangi, nie patroluje ani jeden żołnierz. Zabrania tradycja! Miasto, ongiś cieszące się szacunkiem, jako sojusznik wiernie przestrzegający zobowiązań traktatowych, zawsze gotowe bronić wolności sąsiednich państw, teraz jest postrzegane jako pazerny drapieżca.

Młody komisarz sprawuje nadzór nad Suburą - okrytym złą sławą dystryktem, znanym także z czerwonych latarń. Pewnego wieczoru ginie tracki sztyletnik, wyzwoleniec, który w przeszłości walczył jako gladiator znany pod nazwiskiem Sinistrus.

Wydarzenie na pierwszy rzut oka nic nieznaczące - wszak ofiara nie była nawet wolno urodzonym obywatelem - zapoczątkuje całą serię dziwnych, pozornie nieistotnych i niepowiązanych ze sobą wypadków... Gdy w dokach płonie jeden z magazynów i dochodzi do kolejnej zbrodni, dokumenty w sprawie tajemniczego morderstwa zostają utajnione, zapieczętowane i złożone dla bezpieczeństwa w świątyni Westy. Młody Decjusz musi prowadzić dochodzenie bez dostępu do kluczowych dowodów. Byłoby najlepiej, gdyby zakończył je szybko i bez rozgłosu. Mija czas, a przybywa ofiar...

 

źródło opisu: Bellona

źródło okładki: Bellona

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1651
Isadora | 2012-06-02
Przeczytana: 02 czerwca 2012

Witajcie w stolicy imperium rzymskiego w burzliwych czasach republiki panowania konsulów Gnejusza Pompejusza i Markusa Licyniusza Krassusa! Dla Was, drodzy czytelnicy, są to czasy dawno minione - podobnie zresztą jak dla narratora, a zarazem tytułowego bohatera powieści Johna Maddoxa Robertsa - Decjusza Metellusa Młodszego, który z perspektywy lat wspomina prowadzone przez siebie dochodzenia i rozwiązywane zagadki kryminalne. A prowadził je z urzędu jako członek Komisji Dwudziestu Sześciu dla plebejskiej dzielnicy Subura cieszącej się w Rzymie złą sławą - nic więc dziwnego, że Decjusz nie narzekał na brak zajęć; co ciekawsze śledztwa posłużyły mu za kanwę opowieści.

Dochodzenie, z którego przebiegiem zaznajamia czytelnika na kartach powieści, dotyczy serii zabójstw zapoczątkowanej tajemniczym zgonem niejakiego Paramedesa z Antiochii, właściciela magazynu portowego, który dziwnym trafem doszczętnie spłonął w noc morderstwa. Jak na przypadek śmierci człowieka, który nie był rzymskim obywatelem, sprawa budzi wielkie poruszenie wśród grona patrycjuszy. Decjusz próbując rozwikłać tę zagadkę natrafia na mur niechęci i zawoalowanych gróźb. Kluczowe dowody w sprawie zostały skonfiskowane i złożone w świątyni Westy, zaś sam detektyw poddawany jest niezbyt subtelnym naciskom, by zakończyć śledztwo bez rozgłosu. Tropy się urywają, jednak nieocenioną pomocą dla młodego urzędnika jest wsparcie greckiego medyka gladiatorów Asklepiodesa oraz pewnego podejrzanego typa - Tytusa Anniusza Milona.

"Śledztwo Decjusza" to historyczny kryminał rozgrywający się w czasach republiki rzymskiej. Trzeba przyznać, że autor zadał sobie mnóstwo trudu, by czas i miejsce akcji nakreślić realistycznie i w zgodzie z przekazami historycznymi, jednak naznaczył je zbyt silnym piętnem własnej, mrocznej wizji, która bardziej przywodzi na myśl współczesne niebezpieczne dzielnice wielkich miast aniżeli cokolwiek innego. Nie brak tu oczywiście tak rozpoznawalnych akcentów charakterystycznych dla realiów antycznego Rzymu, jak szkoły gladiatorów, łaźnie czy tętniące życiem forum, lecz wczucie się w tę rzeczywistość skutecznie utrudnia styl i język użyty przez autora, który zdecydowanie nadużywa zwrotów typu: kolesie, gang, zapuszkować, magnat, biznesmen, dżentelmen czy - o zgrozo! - burżuazja. Zdaję sobie sprawę, że być może jest to kwestia niezbyt szczęśliwego tłumaczenia, ale pojawiają się one na tyle często, że jestem skłonna przypisać je raczej autorskim próbom uwspółcześnienia i uatrakcyjnienia fabuły. Mnie taki zabieg raził i irytował okropnie; podobnie o zgrzytanie zębów przyprawiały mnie takie smaczki, jak nagminne używanie terminu "obcokrajowiec" zamiast "barbarzyńca" lub "sponsor" zamiast "patron" czy "mecenas" (kto choć trochę zna historię starożytną, wie o czym mówię). Nieopanowana irytacja straszliwie mnie dekoncentrowała, wybijała z rytmu i utrudniała zagłębianie się w tak pieczołowicie odtworzoną rzeczywistość antycznego Rzymu.
Kolejną rzeczą, która kompletnie do mnie nie trafiała, okazała się maniera wplatania w tok fabuły obszernych opisów dotyczących realiów wiecznego miasta. I tak przy okazji wizyty w łaźni otrzymujemy iście encyklopedyczny opis tego przybytku wraz z listą czynności doń przypisanych a trening gladiatorów staje się pretekstem do przydługiej charakterystyki rodzajów broni i sposobów walki. Rozumiem, że autorowi zależało na dokładnym nakreśleniu realiów obyczajowych, jednak wyszło mu to dość niefortunnie. Zabieg ten nie dość, że niemiłosiernie rozwleka fabułę i zaburza tok narracji, to dodatkowo potęguje wrażenie czytania nudnego podręcznika. Wielka szkoda, że autorowi nie udało się wszystkich tych jakże istotnych informacji przemycić w bardziej subtelny i zgrabny sposób.
Jeśli chodzi natomiast o postaci bohaterów, to trzeba przyznać, że tu John Maddox Roberts spisał się na medal. Wykreował niezwykle barwną galerię postaci, wśród których prawdziwą perełkę stanowią bohaterowie znani z kart historii: Pompejusz, Krassus, Juliusz Cezar, Katylina czy Cyceron; aby Was zachęcić do lektury powiem tylko tyle: marmurowe popiersia ożyły.
Jednak i do tej beczki miodu muszę dodać łyżkę dziegciu - główny bohater, młody, ale cyniczny sybaryta, czuły na kobiece wdzięki, doskonale lawirujący w gąszczu politycznych intryg i układów, bardziej przypomina współczesnego policyjnego detektywa niż rzymskiego urzędnika w todze. Po raz kolejny stwierdzam, że tak daleko posunięte nawiązania do dzisiejszych czasów zupełnie nie przypadły mi do gustu, odebrały przyjemność z lektury i mocno zawiodły. Wydaje mi się, że jedyną tolerowaną przeze mnie nowinką było zaangażowanie greckiego medyka w charakterze patologa - ten pomysł został wyjątkowo zgrabnie wpleciony w fabułę i jest jednym z bardziej atrakcyjnych jej motywów.

Podsumowując: "Śledztwo Decjusza" jest całkiem udaną powieścią detektywistyczną osadzoną w starożytnych realiach; gwarantuje przyjemnie spędzone chwile, lecz niewiele więcej. Ot, zwyczajne czytadło, do którego raczej już nie wrócimy, oferujące co prawda sporą dawkę wiedzy historycznej, ale w sposób, który nie każdemu przypadnie do gustu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Porwana pieśniarka

Musze powiedziec,ze po przeczytaniu ksiazki mam mieszane uczucia.Pomysl ciekawy,ale autorka odrobine poskapila opisow i bardziej drobiazgowych...

zgłoś błąd zgłoś błąd