Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zrób mi jakąś krzywdę

Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża
6,94 (2907 ocen i 305 opinii) Zobacz oceny
10
235
9
324
8
616
7
675
6
519
5
271
4
104
3
92
2
36
1
35
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389603937
liczba stron
168
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Dawid - 25-letni student prawa - spotyka uzależnioną od gier video piętnastolatkę, zakochuje się w niej i... postanawia ją porwać. "Zrób mi jakąś krzywdę" to łamiąca serce historia drogi, w którą zaplątani są świadkowie Jehowy, polscy aktorzy porno, detektywi - paranoicy i nieletni anarchiści. Wznowienie debiutu Jakuba Żulczyka (ur. 1983), który wydał następnie powieści "Radio Armageddon",...

Dawid - 25-letni student prawa - spotyka uzależnioną od gier video piętnastolatkę, zakochuje się w niej i... postanawia ją porwać. "Zrób mi jakąś krzywdę" to łamiąca serce historia drogi, w którą zaplątani są świadkowie Jehowy, polscy aktorzy porno, detektywi - paranoicy i nieletni anarchiści. Wznowienie debiutu Jakuba Żulczyka (ur. 1983), który wydał następnie powieści "Radio Armageddon", "Zmorojewo" i "Instytut".

 

źródło opisu: Lampa i Iskra Boża, 2013

źródło okładki: http://lampa.art.pl/sklep/index.php?p197,jakub-zul...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1500
Kamasz | 2015-01-06
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 05 stycznia 2015

Podczas lektury zdarzały się momenty, w których brałem tytuł jak rozkaz wystosowany w moją stronę przez książkę, chciałem ją zniszczyć, spalić parę stron, przepisać po swojemu, powykreślać zdania i określenia. Zresztą, to książka o wielu momentach. Także wzruszających, nadzwyczaj komicznych, zaskakujących, absurdalnych, sensacyjnych, bolesnych, słabych, romantycznych...

Znakomicie balansujący na graniach język, w którym chyba zakochał się sam autor (i dobrze!) nie zdołał w moim mniemaniu zdominować całości. Na wierzch wypływają bohaterowie, wypływa ten gówniarz-student prawa, który zakochuje się w prawie dziesięć lat młodszej gówniarze, w dodatku młodszej siostrze swojego kumpla. I kiedy ma ona wracać do domu, do Paryża (na Zachód!), wykonuje najbardziej szalony i karalny czyn w swoim życiu - porywa ją na beztroską wycieczkę. Chodzą na randki, sypiają w hotelach (nie płacą), po domach napotykanych indywiduów (anarchiści, gwiazdy porno), kradną (nie płacą), borykają się z psychopatami, udają świadków Jehowy... Dzieje się. Polska w drodze, droga w Polsce, romans w Polsce, Polska w zakazanym romansie.

A język, który taki ważny? Ano zbija niesamowicie zaskakujące skojarzenia, porównania, fragmenty piosenek i odwołania do filmów, porusza się gdzieś między slangiem, między potocznością, między wszystkim po trochu. Pojawiają się frazy, krążące po internecie w różnakich cytatach, które brzmią fantastycznie, są ryzykowne, ale trafiają w punkt. Dobitnie prawdziwe, bliskie współczesności. I jak wszystkiego w tej powieści, jest ich za dużo.

Bohater, gówniarz Dawid. Frajer, nieudacznik. Impotent emocjonalny, przewrażliwiony na każdy gest, nadinterpretujący wszystkie zauważalne przez niego elementy rzeczywistości. Niedopasowany do świata swoich rówieśników, marzy o miłości a nie seksie, choć seks byłby przecież zawartością pakietu. Jest tchórzem. On przede wszystkim chce, a kiedy już się zakochuje, zakochuje bezsensownie i beznadziejnie (da się inaczej?), próbuje i walczy, na ile potrafi. Stawia siebie (niewiele) na jedną szalę, zagrywa vabank. I stale myśli o konsekwencjach, stale próbuje do czegoś doskoczyć, ale jest świadomy swoich ograniczeń. Cóż, będzie próbował, będzie się godził tysiąc razy na godzinę. Jest to postać chyba najbardziej prawdopodobna, najbliższa mi mentalnie, o której czytałem. Także dlatego, że miałem ochotę zabić go co najmniej tyle razy, ile przytulić jego wybrankę. Uwierzyłem w tę miłość.

Bohaterowie poboczni są wyraziści - Pan Wiktor z antenowym dredem i hippisowską spiskowością wśród popu klasy B, detektyw Czop z manią na punkcie rosyjskiego UFO, Ela - matrona grająca w porno, przekomicznie męski brat wybranki i niedawny przyjaciel Dawida Michał...

Podtytuł - "wszystkie gry wideo są o miłości" - zaskakująco konsekwentnie przejawia się w każdym elemencie powieści. Kaśka nałogowo gra na konsoli, wszędzie widzi schematy z gier, wszędzie analogie, a sam los bohaterów, fabuła, wygląda jak wyjęta z szalonej komedii romantyczno-kryminalno-sensacyjnej z elementami autoanalizy. Klisze, schematy, wzory - zostają wykorzystane w tak znacznej ilości, że czytelnik zaczyna szukać z nich ucieczki. Żulczyk mówi jasno - ze współczesności nie ma ucieczki, ona zdominuje wzorcami znanymi z popkultury, narzuci się nam sama, nie ma innej drogi. (I tu bardzo nie chciałbym się z autorem zgodzić, nie przekonał mnie)
Boom, wcale nie było tak kolorowo. Wspomniałem już mimochodem, że wszystkiego jest tu za dużo. Język chwilami zbyt przefajniony, absurdalności wydobytej z rzeczywistości za dużo, zmian decyzji za dużo, literówek za dużo (to akurat wina redakcji, czy chyba jej braku, no ale...)... Ale jakoś się to przełyka, brnie się dalej z zaskakującą łatwością i przyjemnością.

Aha, jest to bajka. Gdyby wyjąć językowe i skojarzeniowe popisy, dostalibyśmy komicznie prostą historyjkę z jednym tak naprawdę, możliwym zakończeniem. Sam punkt wyjścia, porwanie nieletniej, niejako zamyka drogę na coś więcej. Samo zakończenie (outro) niestety beznadziejne jest, łzawe jak z komedii romantycznej i to tej amerykańskiej. Ale to efekt założenia autora, osłabiające wydźwięk powieści. Żyjemy kulturą popularną, zrobiła z nas ona popieprzonych idiotów, ale to dzięki niej mamy wciąż szansę na osobiste szczęście. Hmmm...

Książka budzi emocje. I manipuluje nimi. I one falują, jak na sinusoidzie - to duży komplement. Znakomity debiut! A że budzi we mnie buntownika i nie chcę się na nią zgodzić do końca? Tym lepiej, że budzi kontrowersje.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie poddawaj się

Tęczowa autorka jak zawsze w formie. "Nie poddawaj się", to świetna opowieść o przyjaźni, miłości i walce, a to wszystko okraszone magią, kt...

zgłoś błąd zgłoś błąd