Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak nauczyć fizyki swojego psa

Tłumaczenie: Bogumił Fic
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,57 (28 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
7
7
10
6
5
5
2
4
1
3
0
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
How to Teach Physics to Your Dog
data wydania
ISBN
978-83-7839-050-3
liczba stron
240
słowa kluczowe
fizyka, pies, mechanika kwantowa
język
polski
dodała
Ag2S

Aby pojąć mechanikę kwantową, warto nauczyć się myśleć tak jak pies. Gdy profesor fizyki Chad Orzel poszedł do schroniska, aby adoptować psa, nie miał pojęcia, że spotka zwierzę, które nie tylko mówi, ale i zainteresuje się fizyką. Emma próbowała wykorzystywać idee mechaniki kwantowej do rzeczy naprawdę ważnych w jej życiu: pościgu za intruzami, pozyskiwania smakołyków i spacerów. Zasypywała...

Aby pojąć mechanikę kwantową, warto nauczyć się myśleć tak jak pies.

Gdy profesor fizyki Chad Orzel poszedł do schroniska, aby adoptować psa, nie miał pojęcia, że spotka zwierzę, które nie tylko mówi, ale i zainteresuje się fizyką. Emma próbowała wykorzystywać idee mechaniki kwantowej do rzeczy naprawdę ważnych w jej życiu: pościgu za intruzami, pozyskiwania smakołyków i spacerów. Zasypywała Chada pytaniami: Czy można użyć tunelowania kwantowego, aby się przedostać za płot sąsiadów i pogonić króliki? Co z teleportacją kwantową? Czy z jej pomocą można łapać wiewiórki, zanim uciekną wysoko na drzewo?

Z wielkim poczuciem humoru i klarownie Chad Orzel wyjaśnia Emmie i czytelnikom, co to jest mechanika kwantowa i jak funkcjonuje oraz dlaczego, pomimo że nie można jej użyć do chwytania wiewiórek i steków, jest niezwykle ciekawa i ważna dla każdego psa i człowieka.

Możemy podążać za dyskusjami Chada i Emmy o centralnych elementach teorii kwantowej, od cząstek zachowujących się jak fale i zasady nieoznaczoności Heisenberga do splątania oraz cząstek wirtualnych. Książka „Jak nauczyć fizyki swojego psa” pokazuje cudowny wszechświat ukryty pod codzienną rzeczywistością, z całą jego przypadkowością i nieoznaczonością.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Jak_nauczyc_fizyki_swojeg...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 678
wildfemale | 2012-11-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2012

I o czym taka książka może być? O weterynarii? O fizyce? pewnej sugestii dostarcza informacja o autorze, którzy jest profesorem na Wydziale Fizyki i Astronomii w Union College w Schenectady (NY). Lubię myśleć, że do napisania takiej książki zainspirowały go rozmowy ze studentami, którym trudno było pojąć fizyczne zawiłości przedstawione w klasycznych podręcznikach.

Choć w książce jest wiele naukowych faktów, to są one możliwie lekko (ale merytorycznie!) podane, naturalnie wplecione w rozmowę z... psem autora. Pomysł dziwny i kontrowersyjny, ale w przypadku tej książki się sprawdza. Obecność bardzo dociekliwego psa skłania autora do tłumaczenia fizyki kwantowej w możliwie przystępnej formie, odwołując się do faktów znanych z codziennego życia. Przeciętnemu śmiertelnikowi tak trudno jest zrozumieć te zagadnienia, bo właśnie w swej codziennej egzystencji się z nimi nie styka, a przynajmniej ich nie obserwuje. Tymczasem Orzel ma je permanentnie zaktualizowane poznawczo i jest gotów tłumaczyć w sposób ludzki i czytelny. Tak, jak tłumaczą tylko ludzie bardzo dobrze znający dane zagadnienie.

Choć z fizyką profesjonalnie nie mam wiele wspólnego, to cieszę się, że w Polsce wydano w tym roku taką książkę. Ciekawa jestem jak takie dzieła postrzegają sami fizycy. Dla mnie to było cenne poszerzenie horyzontów myślowych. Nawet jeśli nie wszystko zrozumiałam (nie jestem w końcu tak mądra jak suczka autora!), to podczas lektury pojawiły się we mnie refleksje własne, co zawsze jest cennym procesem. Medycyna istnieje od starożytności jeśli nie od czasów wcześniejszych, psychiatria formalnie istnieje od pierwszej połowy XIX wieku, psychologia od drugiej, obie te dziedziny znajdują się w okresie naukowym (w przeciwieństwie do przednaukowego) swoich dociekań, chcą się stosować do podejścia opartego na faktach, publikowane teorie i rekomendowane zasady leczenia przechodzą przez procedury badawcze zanim zyskają miano oficjalnych. Medycyna doczekała się własnej metodologii (double-blind RCT najwyższym standardem), psychologia wciąż jeszcze niektórym musi udowadniać, że jest nauką, a swoje standardy naukowe wzoruje właśnie na... fizyce (eksperymenty!). Autor w ostatnim rozdziale udowadnia jak bardzo szerokie są jego horyzonty myślowe, ponieważ zahacza w nim o medycynę i psychologię właśnie. Pokazał jak sprytnie współcześni szarlatani próbują za pomocą stanów splątania wyjaśnić rzekomą skuteczność homeopatii, czy uzdrawianie na odległość argumentując, że skoro wszystko jest powiązane ze wszystkim, to możliwe jest i odległe oddziaływanie jednego człowieka na drugiego. Podobnie jak tłumaczy, że niemożliwe jest zbudowanie perpetuum mobile wykorzystującego energię zerową układów kwantowych. Ciekawe, prawda?

A książkę serdecznie polecam, nawet gdyby miała się okazać mimo wszystko trudna do zrozumienia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości

Fajnie napisane wspomnienia żony Krzysztofa z których wyłania się obraz normalnego faceta, ojca, męża. Czyta się lekko i przyjemnie

zgłoś błąd zgłoś błąd