Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lokatorka Wildfell Hall

Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
7,47 (670 ocen i 124 opinie) Zobacz oceny
10
50
9
88
8
188
7
209
6
98
5
21
4
7
3
7
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Tenant of Wildfell Hall
data wydania
ISBN
978-83-7779-068-7
liczba stron
528
słowa kluczowe
angielska
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Majka

Inne wydania

Losy kobiety walczącej o niezależność w świecie, gdzie w oczach społeczeństwa i w świetle prawa żona jest jedynie własnością męża.


Pojawienie się we dworze Wildfell Hall pięknej i tajemniczej wdowy wywołuje huragan plotek wśród okolicznych mieszkańców. Czy młoda kobieta skrywa jakiś mroczny sekret? Nikt nie może uciec przed przeszłością...

 

źródło opisu: http://www.granice.pl/ksiazka,lokatorka-wildfell-hall,251527

źródło okładki: http://www.esensja.pl/esensjopedia/obiekt.html?rod...»

Brak materiałów.
książek: 804
Catalina | 2012-06-13
Przeczytana: 31 maja 2012

Moja pasja czytelnicza „na poważnie” rozpoczęła się od czytania angielskiej klasyki. Jest to literatura, która niemal zawsze idealnie trafia w mój gust. Język angielskich autorów wieków XVIII i XIX to w moim odczuciu styl idealny i jedyny, który zadowala mnie w pełni. Gdy wszystkie inne książki zawodzą i nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedniej dla siebie lektury, sięgam po powieści z mojego ulubionego nurtu. Ostatnio zdecydowałam się przeczytać nigdy wcześniej niewydawaną w Polsce książkę autorstwa Anne Brontë zatytułowaną „Lokatorka Wildfell Hall”. Jej lektura była dla mnie jak powrót do domu. Dopiero teraz widzę, jak bardzo potrzebowałam właśnie takiej książki i jak mocno zatęskniłam za klimatem oraz klasą charakteryzującymi angielskich klasyków.

„Lokatorka Wildfell Hall” opowiada historię Helen Graham, której pojawienie się w opuszczonym dworze Wildfell Hall wzbudza sensację wśród okolicznych mieszkańców. Zafascynowany tajemniczą wdową ziemianin, Gilbert Markham pragnie zawrzeć z nią bliższą znajomość. Jednak mimo jego licznych starań kobieta pozostaje obojętna. W wyniku zajścia pewnych zdarzeń pozwala Gilbertowi na lekturę swojego dziennika, który zawiera wiele dramatycznych szczegółów z jej przeszłości.

Na początku chciałabym wspomnieć o sposobie opowiadania autorki, bo zrobił on na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Powieść ma budowę szkatułkową, a mówiąc bardziej fachowo i zgodnie z terminologią literacką – ramową. Taki sposób narracji nie należy do najczęściej spotykanych, dlatego bardzo cenię pisarzy, którzy tak kształtują narrację. Początkowo historia opowiadana jest z perspektywy Gilberta, a później czytelnik za jego pośrednictwem zapoznaje się z zapiskami Helen. Anne Brontë urozmaiciła tekst także poprzez nadanie mu formy listów kierowanych przez Markhama do jego najbliższego przyjaciela, Halforda. Muszę przyznać, że wszystkie te zabiegi autorka wykonała bardzo umiejętnie i pod tym względem książka to naprawdę bardzo dopracowane dzieło. Co więcej lektura ta zachwyca pięknym stylem i bogactwem języka. Niektórym może się teraz wydawać, że w tej powieści forma przerasta treść. Otóż nie: Brontë oferuje czytelnikowi fabułę równie intrygującą co narzędzia, których użyła do jej opowiedzenia.

Nie znaczy to, iż możecie się spodziewać dynamicznej akcji, bo próżno szukać jej w tej książce. Jednak w przypadku takich powieści stanowi to plus. Nie wyobrażam sobie, żeby fabuła podobnej lektury rozwijała się równie szybko jak w kryminałach czy fantastyce. Wszystko ewoluuje stopniowo i dosyć wolno. Autorka z rozmachem kreśli rozległą panoramę ówczesnych stosunków społecznych. Aspekt obyczajowy odgrywa w tej powieści bardzo dużą rolę i cieszy mnie, że zostało mu poświęcone tak dużo miejsca. Brontë poruszyła w swojej książce kontrowersyjną wówczas tematykę rozpadu małżeństwa, co wywołało skandal. Powieści zarzucano także feministyczny wydźwięk, ponieważ jej główna bohaterka to kobieta bardzo niezależna i silna jak na tamte czasy.

Tym, co również wzbudziło mój podziw podczas lektury „Lokatorki Wildfell Hall”, są postaci. Autorka po mistrzowsku wykreowała wszystkich bohaterów – zarówno tych pierwszoplanowych, jak i pobocznych. Największą uwagę przyciąga tytułowa lokatorka, czyli Helen. Nie mogę powiedzieć, żebym bezgranicznie ją polubiła. Z jednej strony bardzo podobała mi się jej silna wola, odwaga do kierowania się swoimi zasadami oraz to, że nie załamała się mimo licznych trudności. Z drugiej bywały momenty, zwłaszcza podczas rozmów z innymi bohaterami, kiedy wychodził z niej wiejski kaznodzieja i wtedy denerwowało mnie jej zachowanie. Znacznie większą sympatią obdarzyłam Gilberta, ponieważ nie jest tak kryształową postacią jak Helen. Przez to łatwiej było mi wczuć się w jego sytuację i odczytać jego emocje oraz zrozumieć motywy zachowań. Odczucia Markhama, jego zapalczywość i wątpliwości, wydawały mi się daleko bardziej realistycznym powodem określonych działań niż ascetyczne niemal zasady głównej bohaterki. Drugoplanowe postaci także zostały doskonale przedstawione. Wszystkich bardzo łatwo było mi sobie wyobrazić – zupełnie jakbym rzeczywiście kiedyś ich spotkała.

To chyba naturalne, że podczas lektury tej książki porównywałam twórczość Anne z dziełami jej sióstr, a przede wszystkim z „Dziwnymi losami Jane Eyre” autorstwa Charlotte Brontë, która to książka należy do moich ulubionych. Stwierdzam, iż pozycja Charlotte jako mojej ulubionej siostry pozostaje nienaruszona, jednak Anne jest znakomita i uwielbiam ją tylko odrobinę mniej. Najmłodsza z sióstr Brontë oczarowała mnie swoim stylem, umiejętnością budowania ciekawej fabuły oraz łatwością w kreowaniu barwnych bohaterów. Zdecydowanie nie zasługuje ona na miano najmniej zdolnej z trójki sióstr. Myślę, że fanów konwencji nie muszę przekonywać do tej lektury, gdyż znajomość wcześniej wydanych w Polsce dzieł z tego nurtu będzie dla nich wystarczającą zachętą. Natomiast wszystkim innym gorąco polecam „Lokatorkę…”, ponieważ jest ona wartościową, doskonale napisaną powieścią, zupełnie inną od tworzonych obecnie książek.

Recenzja opublikowana również na blogu: kawa-z-cynamonem-recenzje.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spisek scenarzystów. Paloma

Ostatnimi czasy nie miałam za wiele okazji do czytania kryminałów i w końcu nadarzyła się sposobność. „Spisek scenarzystów. Paloma” to komedia krymina...

zgłoś błąd zgłoś błąd