Zabić Jane

Tłumaczenie: opracowanie zbiorowe
Cykl: Stacy Killian (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins
7,44 (934 ocen i 115 opinii) Zobacz oceny
10
97
9
120
8
202
7
311
6
122
5
59
4
12
3
11
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
See Jane Die
data wydania
ISBN
9788323883463
liczba stron
496
słowa kluczowe
morderstwo, sensacja, pętla
język
polski

Nastoletnia Jane Killian, potrącona przez motorówkę, cudem uniknęła śmierci. Po serii operacji plastycznych, w końcu może zapomnieć o tym strasznym wydarzeniu. Wreszcie może cieszyć się pełnią życia. Jest spełnioną artystką, której rzeźby coraz częściej doceniane są przez krytyków sztuki. Z mężem, doktorem Ianem Westbrookiem, oczekują z niecierpliwością narodzin pierwszego dziecka. Czego...

Nastoletnia Jane Killian, potrącona przez motorówkę, cudem uniknęła śmierci. Po serii operacji plastycznych, w końcu może zapomnieć o tym strasznym wydarzeniu. Wreszcie może cieszyć się pełnią życia. Jest spełnioną artystką, której rzeźby coraz częściej doceniane są przez krytyków sztuki. Z mężem, doktorem Ianem Westbrookiem, oczekują z niecierpliwością narodzin pierwszego dziecka. Czego chcieć więcej?
Szczęście pryska, gdy Ian staje się głównym podejrzanym w sprawie o brutalne morderstwo. Jane najpierw wierzy w niewinność męża, lecz w miarę jak toczy się śledztwo, narastają w niej wątpliwości. Co więcej, niespodziewanie powraca też koszmar z przeszłości. Jane dostaje anonimowe listy i zaczyna wierzyć, że pochodzą od człowieka, który z premedytacją przed laty spowodował wypadek na jeziorze. Musi stawić czoło przerażającej prawdzie. Jej dręczyciel wie o niej wszystko, a co gorsza – zna jej najgłębiej skrywane lęki. I z pewnością bezlitośnie wykorzysta je, by zabić Jane.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Mira, 2011

źródło okładki: http://harlequin.pl/ksiazki/zabic-jane

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5893
Natalia | 2014-01-11
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 06 stycznia 2014

Niewiele książek oceniam bardzo nisko, a to z prostego powodu: sięgam po tytuły, które - według mej intuicji, popartej wieloma przeczytanymi powieściami - mają dużą szansę przypaść mi do gustu. Autorom "bubli" daję zwykle drugą szansę, a jeśli nie wykorzystają jej należycie i inna pozycja z ich dorobku okaże się niewypałem... Cóż. Wtedy żegnam się z nimi bez większego żalu i szufladkuję jako "nigdy, przenigdy, fu, ble, fuj". Ale Erica Spindler... jest żywym dowodem na to, że i najlepszym zdarza się popełnić jakiś fatalny błąd. "Naśladowca" nie podobał mi się kompletnie, ale ostatnio, z braku laku, sięgnęłam po "Zabić Jane", pół nocy czytałam pod kołdrą, z samego rana zabrałam się za kolejną książkę z serii, a następnie za trzecią i... nie mogę wyjść z podziwu jak ta kobieta pisze! Wybacz mi, proszę, jeśli ta recenzja będzie pieśnią pochwalną. Wybacz mi, jeżeli ten tekst sprawi, że w szlafroku i kapciach zapragniesz czym prędzej pobiec do biblioteki tudzież księgarni, aby zaopatrzyć się w "Zabić Jane". I wybacz mi również to, iż już po raz trzeci w pierwszym akapicie proszę o Twe przebaczenie, ale jestem święcie przekonana, że na nie zasługuję. Bądź co bądź, pragnę zachęcić Cię do lektury powieści, która... Tak, dobrze, masz rację, powinnam przestać błagać o Twoją litość i się usprawiedliwiać. Przejdźmy zatem do konkretów.

W wieku piętnastu lat Jane Killian wybrała się z siostrą i znajomymi na wagary. Odważyła się wskoczyć do jeziora i przepłynąć paręnaście metrów w chłodnej wodzie. Nie doznała szoku termicznego, nie utonęła, żadna pirania nie pomyliła Ameryk i nie zjawiła się nagle w jeziorze, by ząbkami poszatkować twarz Jane. Choć w zasadzie można uznać, że ktoś wyręczył tę drapieżną rybkę. W stronę dziewczyny z niebezpieczną prędkością zbliżała się motorówka, której kierowca nic sobie nie robił z rozpaczliwych sygnałów nastolatków, nie słyszał wołania ani krzyku, nie widział machania rękoma. Nie zmienił kierunku w odpowiednim momencie, wskutek czego twarz nastolatki została pokiereszowana i dożywotnio oszpecona. Jane przeszła wiele operacji plastycznych, by po kilkunastu latach móc znów cieszyć się ładną twarzą, tylko niewielkie blizny, możliwe do ukrycia pod makijażem, oraz zauważalne w jasnym świetle sztuczne oko przypominały jej o traumie sprzed lat. Teraz jest cenioną artystką, mieszka w apartamencie z ukochanym mężem oraz psem, oczekuje narodzin pierwszego dziecka. Ale sielanka nie może przecież trwać wiecznie. W luksusowym hotelu znaleziono zwłoki kobiety w średnim wieku. Podejrzanym w sprawie morderstwa jest chirurg plastyczny, doktor Ian Westbrook, małżonek Jane, a śledztwo prowadzi... Stacy Killian, jej siostra, dawna dziewczyna Iana.

Będzie wiele trupów, pojawią się też listy do Jane od prześladowcy, który uważa, że przed niemal dwoma dekadami to on kierował nieszczęsną motorówką, a w dodatku "zrobił to specjalnie, żeby usłyszeć jak krzyczy". Nie zabraknie również tajemnic, niedopowiedzeń, sporej dawki okrucieństwa, fałszywych tropów, suspensu i momentów obawy o los bohaterów, zatem - co przyznaję z przyjemnością, wciąż czując pewien niesmak, który pozostawił po sobie "Naśladowca" - Erica Spindler naprawdę wie, jak napisać dobry thriller i w "Zabić Jane" pokazała, na co ją stać. A tożsamość mordercy? Autorka dba o to, by podejrzenia padały na wiele osób, a w dodatku drobne szczególiki, o których zdarza się jej napomknąć, intrygują, każą przewertować książkę w poszukiwaniu jakichś powiązań w postaci niefortunnie dobranych słów, wypowiedzi mogących być kłamstwami, czynności "z przyzwyczajenia", i tym podobnych. Oczywiście, jak to mam w zwyczaju, upatrzyłam sobie bohatera, który mógłby okazać się bezwzględnym mordercą, miałam pewne wątpliwości, ale kiedy liczba stron do przeczytania zaczęła się zmniejszać w szybkim tempie, postanowiłam, że tak, owszem, ostatecznie, definitywnie (jak u Huberta Urbańskiego), uważam, że właśnie ta osoba zawiniła. Cóż, poniekąd miałam rację, lecz tym razem, wyjątkowo, nie pogratuluję sobie dedukcji, bo zakończenie tej zawiłej, wielowątkowej historii jest wprost powalające i mimo wszystko niezmiernie mnie zaskoczyło. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam!

Ale ta powieść Erici Spindler jest nie tylko świetnie skonstruowanym thrillerem. Na uwagę zasługuje również wątek dotyczący relacji Jane i Stacy. Pominę już fakt, iż te bohaterki (a właściwie wszystkie pojawiające się w książce postacie) są doskonale wykreowane, ukazane ze swymi zaletami i słabymi punktami, każda ma coś do powiedzenia i jest osobą naprawdę charakterystyczną. Nie tylko mężczyzna je poróżnił. Przyrodnie siostry może i kiedyś darzyły się rodzinną miłością, ale ta pierwsza była przez wszystkich faworyzowana, bardziej lubiana, i to ona odziedziczyła po babci fortunę, podczas gdy Stacy nie dostała ani grosza. W dodatku to ona namówiła Jane, by tego feralnego dnia przed laty odpuścić sobie pójście na lekcje, i spędzić trochę czasu nad jeziorem, od tamtej pory Stacy czuje się winna, ma wyrzuty sumienia, natomiast Jane sądzi, że po wypadku rodzice zajmowali się tylko nią, a starsza siostra mogła poczuć się odrzucona. Teraz, gdy Ian trafia do aresztu, mają szansę naprawić swoje relacje. I naprawdę nie mam pojęcia, jak Erica Spindler tego dokonała, ale ta sentymentalność, żal, łzy, i godziny spędzone na siostrzanych rozmowach po latach rozłąki, pasują do thrilleru doskonale, idealnie przeplatają się z momentami napięcia i postępami w śledztwie, a nawet... wyciskają łzy. Tak, po raz pierwszy w życiu płakałam podczas czytania książki tego gatunku. Pamiętna chwila.

"Zabić Jane" to książka, która przylepi się do Twych dłoni niczym Super Glue, Kropelka i Ośmiorniczka połączone w idealnych proporcjach, a odklei się dopiero po przeczytaniu od deski do deski i powrocie do fragmentów, które wzbudziły u Ciebie jakieś wątpliwości, i które bez dokładnego sprawdzenia nie dałyby Ci spokoju. Przed Tobą jakieś cztery godziny zabójczo wciągającej lektury. No, może trzy, pod warunkiem, że przygotujesz sobie termos z ulubioną herbatą, psa zamkniesz na balkonie, aby nie przeszkadzało Ci jego skamlenie, kota zwabisz do łazienki i zatrzaśniesz mu drzwi przed mordką (tylko uważaj, bo jak ucierpi na tym jego słodki pyszczek, będziesz mieć ze mną do czynienia), a rybki... kto by się przejmował rybkami (?!). Odizoluj się od świata zewnętrznego na tyle, jak to możliwe, zaszyj się w kąciku i pozwól pochłonąć lekturze. A kiedy już skończysz, pamiętaj, kto tak Cię do niej zachęcał. ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lenin: Apostoł Piekła Tom II

Fajna książka, wyciąg z pamiętników Breżniewa położył mnie na łopatki, dużym plusem jest pokazanie spuścizny lenionowskiej w kolejnych przywódcach par...

zgłoś błąd zgłoś błąd