Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Milczący zamek

Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Wydawnictwo: Albatros
7,39 (867 ocen i 142 opinie) Zobacz oceny
10
77
9
110
8
209
7
268
6
132
5
43
4
13
3
10
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Distant Hours
data wydania
ISBN
9788376593890
liczba stron
560
słowa kluczowe
arystokracja, posiadlosc, tajemnica
język
polski
dodała
Ag2S

Pod koniec dwudziestego wieku matka młodej redaktorki, Edith Burchill dostaje list, który zaginął przed pięćdziesięcioma laty. Edith postanawia odkryć tajemniczą przeszłość matki. Dowiaduje się, że została ewakuowana razem z innymi dziećmi w 1939 roku z Londynu i przez półtora roku mieszkała w zamku Milderhurst w Kencie, siedzibie słynnego pisarza, Raymonda Blythe’a, autora jej ulubionej...

Pod koniec dwudziestego wieku matka młodej redaktorki, Edith Burchill dostaje list, który zaginął przed pięćdziesięcioma laty. Edith postanawia odkryć tajemniczą przeszłość matki. Dowiaduje się, że została ewakuowana razem z innymi dziećmi w 1939 roku z Londynu i przez półtora roku mieszkała w zamku Milderhurst w Kencie, siedzibie słynnego pisarza, Raymonda Blythe’a, autora jej ulubionej powieści z dzieciństwa. Edith odwiedza zamek i przekonuje się, że nadal mieszkają w nim trzy córki Raymonda. Z czasem odkrywa coraz więcej tajemnic zamku...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2011.

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,947,143...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 179
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Milczący zamek” jest trzecią – po „Tajemniczym ogrodzie” i „Domu w Riverton” - powieścią Kate Morton, którą miałam przyjemność przeczytać. Lubię książki tej australijskiej pisarki za to, że mają duszę, no i wszystko to, co składa się na literacki sukces: niebanalną fabułę, zawiłą intrygę i mroczne sekrety. Do tego ten tajemniczy klimat, aura niedopowiedzeń, szczypta ckliwych uniesień i ogromne pokłady wielobarwnych emocji. Nie jestem odosobnionym przypadkiem - książki Kate Morton cieszą się niebywałą popularnością. To dobra, bardzo kobieca literatura.

Londyn, lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. Meredith otwiera list. List, który był wysłany… pół wieku temu. Wybucha płaczem - jej córka Edith jest zdumiona, wszak matka jest niezwykle powściągliwa w okazywaniu uczuć. Nie może być inaczej - postanawia przyjrzeć się bliżej przeszłości matki. Ślady prowadzą do zamku Milderhurst, który należał do Raymonda Blythe’a, autora „Prawdziwej historii człowieka z błota”, jej ukochanej powieści z dzieciństwa. Odwiedza zamek, który wciąż zamieszkują siostry Blythe: Persephone, Seraphina i Juniper. Tak oto historia zatoczyła koło i nadszedł czas, by odkryć tajemnice matki i… zamku.

Akcja powieści toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych (co uwielbiam!). I tak to mamy całkiem współczesny, szybki i gwarny Londyn oraz odległe lata czterdzieste – atmosferę dotkniętej wojną metropolii i nieco senną codzienność zamku Milderhurst. Wydawać by się mogło, że to ot, kolejna ładna, babska historia, odpowiednia na niejeden długi, jesienny wieczór. W pewnym sensie tak jest, niemniej to opowieść niezwykła: o frapującej fabule i niejednym dnie, osadzona nie tylko w tajemniczych, ale i niezwykle malowniczych okolicznościach.

Fabuła nie poraża mnogością bohaterów – jest ich dokładnie tylu, ilu powinno, by wszystko było spójne, klarowne, by zagrało. Może dlatego osoby, które poznajemy, są bardzo wyraziste, charakterne, barwne - każdy ma swoje miejsce i ważną do odegrania rolę. Są dobrze wyrysowane – budzą emocje, łatwo ich sobie wyobrazić i… zrozumieć. Łatwo też dać się zwieźć pozorom i ponieść własnym myślom. Bo czytając „Milczący zamek” jest się nad czym zastanawiać. Milderhurst autorka uczyniła nie tylko niezwykle intrygującym i klimatycznym centrum wydarzeń, ale i gejzerem emocji – i pięknych, i strasznych. Tu dobro przeplata się ze złem, geniusz z szaleństwem, przywiązanie do tradycji z pragnieniem pójścia z duchem czasu. Jest też miłość – i to o wielu obliczach: czysta i toksyczna, partnerska i rodzicielska, żądająca poświęceń i ta próżna, własna. Łatwo można w owej powieści, pod płaszczykiem sensacji, odkryć drugie dno. Bo to także książka o rzeczach dużych, nierzadko bolesnych: o przemijaniu, życiowych celach i odpowiedzialności - wobec siebie i najbliższych, o determinacji w dążeniu do szczęścia i marzeniach, o których czasem trzeba po prostu zapomnieć.

To jednak, co najbardziej – oprócz fantastycznej intrygi i ujmującego klimatu – zapamiętam z tej literackiej wyprawy, to charakterystyczny styl autorki. Nieco patetyczny, niecodzienny, sentymentalny. Trzeba jednak przyznać (w czym również zasługa tłumaczki), że posiada ona niezwykłą umiejętność malowania słowami – naprawdę trudno o bardziej trafne określenie. Jej język jest plastyczny, bardzo sugestywny, eteryczny. Świat widziany jej oczami ma wiele barw, chwil, które warto przeżyć i momentów, które trzeba dostrzec, by się nimi zachwycić. To bardzo poetycka książka.

To bez wątpienia rarytas dla tych, którzy są cierpliwymi długodystansowcami - potrafią niespiesznie delektować się opisami, uginającymi się pod natłokiem malowniczych detali, i czerpią przyjemność z konsumpcji ekstatycznych uniesień. Tym dane będzie niemal poczuć dotyk rosy i woń jesiennych liści. Odnajdą się też ci, którzy nie są solidnymi czytelnikami i opisy, które uznają za nużące, z czystym sumieniem ominą. Ponieważ nie należę do żadnej z tych kategorii, mnie owa egzaltacja i bogactwo szczegółów nieco irytowała, bywała chwilami męcząca. Jednak to moje subiektywne odczucie nijak nie umniejsza atrakcyjności książki – to, co dla mnie jest ułomnością, dla innych będzie stanowiło niewątpliwy walor (jestem o tym przekonana).

Ktoś powiedział, że "Milczący zamek" to romantyczny thriller z elementami powieści gotyckiej. I to, zdaje się, jest doskonałym, wymownym podsumowaniem. To urokliwe, dobrze wydane tomisko, powinien przeczytać każdy, kto lubi dać się porwać – fabule i własnym przemyśleniom, i pozostać na dłużej w zupełnie innym wymiarze, w zupełnie innej rzeczywistości…

Monika Zalewska-Biełło
http://www.babyprzykawie.pl/przy_kawie/polka_z_ksiazkami/milczacy_zamek_kate_morton.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Diabolika

Jak wyglądałaby nasza przyszłość w kosmosie, gdy zatracilibyśmy chęć rozwoju i zdali się na łaskę wszechświata? Na to pytanie autorka "Diabo...

zgłoś błąd zgłoś błąd