Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szósta klepka

Cykl: Jeżycjada (tom 1)
Wydawnictwo: Akapit Press
7,15 (7163 ocen i 369 opinii) Zobacz oceny
10
495
9
881
8
1 201
7
2 592
6
1 090
5
668
4
81
3
113
2
16
1
26
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360773031
liczba stron
188
słowa kluczowe
Borejko, Poznań, Jeżycjada
język
polski

Inne wydania

Tytuł należy do popularnego cyklu Jeżycjada. Bohaterką jest Cesia Żakówna, mająca kompleksy na tle własnej urody (...). Trudno ich nie mieć, gdy ma się superatrakcyjną siostrę o romantycznym imieniu Julia, piękne koleżanki i w dodatku musi się znosić dziwne spojrzenia kolegi z klasy Jerzego Hajduka. Zapewne są to spojrzenia krytyczne... Do tego dochodzą jeszcze klasówki z matmy i wybryki...

Tytuł należy do popularnego cyklu Jeżycjada. Bohaterką jest Cesia Żakówna, mająca kompleksy na tle własnej urody (...). Trudno ich nie mieć, gdy ma się superatrakcyjną siostrę o romantycznym imieniu Julia, piękne koleżanki i w dodatku musi się znosić dziwne spojrzenia kolegi z klasy Jerzego Hajduka. Zapewne są to spojrzenia krytyczne... Do tego dochodzą jeszcze klasówki z matmy i wybryki kuzynka o niespożytej energii Bobcia, który z uśmiechem na ustach... podpala balkon albo rysuje wizerunki Hitlera na wielkanocnych pisankach. A jednak do domu Żaków z przyjemnością się wraca. Zawsze czeka tam liczna rodzinka i pyszne a niedrogie potrawy, przygotowane przez mamę Żakową..

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1265
wkwiatki | 2010-08-25
Przeczytana: 10 kwietnia 2016

To nic, że znam tę książkę praktycznie na pamięć. Chyba zawsze będę wracała do Jeżycjady i jej początku z tęsknym uśmiechem o zachłannością. To właśnie te książki nauczyły mnie tego, co najważniejsze - Życia. A czas pomaturalny jest chyba odpowiednią porą, żeby sobie ten materiał powtórzyć.

O JEŻYCJADZIE
"Jeżycjada" to nie jest zwykła seria, saga, cykl. A już na pewno nie młodzieżowy. Nie. To dwudziestotomowy podręcznik życia. Dla każdego. Kto zacznie czytać, nie będzie mógł przestać, dopóki nie dokończy. Kto dokończy, będzie nienasycony, rozżalony widokiem ostatniej strony i nagle samotny, aż w końcu poczuje, że wielkie dzieło, które rozpoczęli Borejkowie, musi być kontynuowane przez ich sympatyków. Te książki zmieniają człowieka. Zmieniają jego podejście do życia, do bliźnich, do miłości, a nawet do najnudniejszych z lektur!


Jakoś niechcący się za nią zabrałam w wieku wczesnoszkolnym, a teraz, w wieku późnoszkolnym (czyli pomaturalnym) obudziło się we mnie przemożne pragnienie, żeby wrócić do tego przepełnionego ciepłem, łaciną i Seneką świata. Myślę, że część z Was ma takie książki, na myśl o których oczy od razu robią się mokre. Tak próbuję się pocieszać, że nie jestem w tym zjawisku odosobniona. Bowiem ilekroć wspominam (zwłaszcza na głos) o "Jeżycjadzie", kiedy w pięknych słowach staram się odpowiedzieć na pytanie, o czym są te książki, nagle cała się roztkliwiam i muszę szybko przestać mówić. No, chyba że chcę popłakać. Z reguły jednak nie chcę. Opowiadam o tym słynnym dużym i prostym stole kuchennym, o nieładzie, o książkach, o kwestii pieniędzy i wzajemnych stosunków. I wiem, że to za mało.



Co takiego mają w sobie te książki? Trudno powiedzieć. Na pewno są bardzo dobrze napisane, ale wcale nie na to zwraca uwagę czytelnik. Bo jego uwaga sama się zwraca, zawraca, a nawet przewraca ze zdziwienia w pewnych momentach. Postawmy się w miejscu nauczycielki Trolli, która wezwawszy na rozmowę jej prawnego opiekuna, staje oko w oko z wysokim, czarnoskórym mężczyzną w dredach i zwiewnych szatach. Albo w miejscu Grzegorza, który chcąc uczcić imieniny swojej cudownej żony, zabiera ją w romantyczną podróż z nieproszonym gościem, który uwielbia raczyć znajomych swoją kwiecistą, barokową mową. Albo Tunia, który nagle widzi swoje świeżo kupione truskawki rozrzucone i energicznie deptane przez ubraną w biel Natalię. Albo Lisieckich pomalowanych na zielono, albo rzucanie pomidorami w krasnale ogrodowe, albo młodą dziewczynę, która kilka razy dziennie kupuje drzewa iglaste, albo sondę "Co by pan zrobił, gdyby pana kumpel okazał się homo sapiens?", albo odsłonięcie wytatuowanego torsu męskiego na wywiadówce, albo pisanka z Hitlerem, albo zdziwienie Ignacego Borejki, seniora rodu, na wieść o tym, że zaprzyjaźniona młodzież nie zna łaciny. Przykładów można by mnożyć i mnożyć, niezwykłość "Jeżycjady" czai się na każdej stronie, by nagle rzucić się nam na plecy i wybuchnąć perlistym śmiechem.


Czego uczy cykl Małgorzaty Musierowicz? Tego, czego nie uczą już prawie nigdzie. Pamiętam, kiedy w części "Tygrys i Róża" Gabrysia i Natalia rozmawiały na poważnie. Nutria płakała i była bardzo smutna, żaliła się starszej siostrze, na co ona stwierdziła: nie znasz istoty rzeczy, nie wiesz, o co chodzi - chodzi o miłość. Tak, to w poznańskim świecie Borejków miłość jest sednem sprawy i istotą rzeczy, i to ona jest spiritus movens opisywaną w "Sprężynie". Miłość, ciepło, czas dla drugiego człowieka i czułość stanowią w tej rodzinie najwyższe wartości. Nie pamięta się imion osób, które nie potrafią kochać, uśmiecha się do każdego napotkanego człowieka, nie wyklucza się miłości od pierwszego wejrzenia i nie potępia tych, którzy pobłądzili. Każdy jest dla kogoś. Salonem jest kuchnia, a zaproszenie na herbatę w tym domu ma funkcję odpalenia fajki pokoju. Tutaj można czytać przy jedzeniu, można obrzucać się cytatami (najlepiej łacińskimi w oryginale, w ostateczności może być greka), można ugościć całkiem nieznajomą osobę, o nic nie pytając, a jej obecność uznając za fakt oczywisty, można zapomnieć o pieniądzach i nie oglądać wiadomości. Nikt, kto by odwiedził Borejków, nigdy tego nie pożałował, przeciwnie - później szukał pretekstu, żeby móc ponownie tam zajrzeć, nieświadomy, że niepotrzebny jest pretekst. Mamy tu dzieci bardzo zdolne i w lot chwytające sentencje Horacego czy Seneki, ale też takie, które są bardzo małomówne i nie zdały matury. Mamy trudne dzieciństwo, miłosne zawody, nieślubne dzieci i towarzyszącą tym wydarzeniom niezmąconą pogodę ducha. Każda postać jest piękna nie przez urodę fizyczną, ale czar ducha.

Nie wiem, czy czytają ten post osoby, które nigdy nie miały do czynienia z "Jeżycjadą". Chciałabym, żeby takich osób było jak najmniej. Każdy człowiek jest wart przeczytania tej serii, a ona jest warta każdego człowieka. Niebawem wychodzi dwudziesta część - "Wnuczka do orzechów". Nie mogę się doczekać i bardzo się cieszę, że kiedy będę mogła ją przeczytać, będę już po lekturze pozostałych części. Wy tak samo - nie brać mi się za ostatnią część, bez względu na Wasz związek z "Jeżcycjadą", ale czytać wszystkie części po kolei. Nie przegapcie rekolekcji autorstwa Małgorzaty Musierowicz - tej, która stworzyła świat od początku.

(n-ty raz: 17 V 2014, n-ty2: 10 IV 2016, n-ty3:

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Psychologia zła. Jak Hitler omamił umysły

Prawdziwa uczta dla miłośników historii, psychologii, a nawet kryminologii! "Wielu nazistowskich przywódców było ludźmi wykształconymi i wychowa...

zgłoś błąd zgłoś błąd