U sąsiada trawa zawsze wydaje się bardziej zielona, czyli o państwach (wcale nie tak) idealnych

Anna Sierant
27.02.2021

W różnego rodzaju rankingach „krajów najlepszych do życia” lub tych „z najbardziej szczęśliwymi mieszkańcami” Polska nigdy nie znajduje się w czołówce. W przeciwieństwie do Szwecji (a także innych krajów skandynawskich), Szwajcarii czy Kanady. Jednak – jak wskazują autorzy książek o tych krainach teoretycznie idealnych – jak to zawsze w kwestii ideałów bywa – wcielenie teorii w życie jest niemożliwe.

U sąsiada trawa zawsze wydaje się bardziej zielona, czyli o państwach (wcale nie tak) idealnych Fjordy w Norwegii / fot. Raimond Klavins / unsplash
Reklama

Oczywiście ten „sąsiad” z tytułu jest takim sąsiadem niedosłownym, bo żadne z państw, o których będzie poniżej mowa, z Polską nie graniczy (chyba że przez morze). I właśnie od tych obszarów „tuż za rogiem” zacznijmy, bo choć są tak niedaleko, to jednocześnie tak wiele je od kraju nad Wisłą dzieli.

„Należy być podejrzliwym wobec dobroci […] Z chęci czynienia dobra ludzie mogą wspierać przeciwne siły”

Moraliści Katarzyna TubylewiczTo cytat z wypowiedzi pisarki i dziennikarki Elisabeth Åsbrink, jednej z rozmówczyń Katarzyny Tubylewicz w jej „Moralistach”. W Szwecji patriotyzm co prawda do najważniejszych wartości nie należy, jednak z drugiej strony nasi sąsiedzi zza wody są – wydawałoby się, że paradoksalnie – ze swojego kraju, jako światowej ostoi tolerancji, otwartości, równości – bardzo dumni. Nierzadko właśnie stają się wobec innych tymi „moralistami”. Katarzyna Tubylewicz i jej rozmówcy zauważają, że gdy dobroć i otwartość oraz chęć unikania konfliktów za wszelką cenę idą w parze, mogą pojawić się problemy. Z polską dziennikarką i pisarką od lat mieszkającą w Szwecji rozmawiają na ten temat m.in. Sara Mohammed, iracka Kurdyjka i feministka, walcząca z tradycją obrzezania dziewczynek czy Mustafa Panshiri, policjant afgańskiego pochodzenia, który prowadzi warsztaty dla chłopców przybyłych do Szwecji z jego ojczyzny. Na zajęciach młodzi ludzie uczą się o tym, jak wygląda kwestia poszanowania w ich nowej (przyszłej) ojczyźnie praw człowieka, z naciskiem na prawa kobiet. W „Moralistach” znajdziemy również wywiad z Ebbą Witt-Brattström, literaturoznawczynią i pisarką, nazywającą Szwecję „rajem dla mężczyzn” czy Amineh Kakabaveh, polityczką, Kurdyjką z Iranu, twierdzącą z kolei, że kraj, który wybrała na swoje miejsce do życia „jest najlepszym przykładem państwa otwartego”, ale jednocześnie działa nie do końca tak, jak powinien, stawiając szacunek dla odmienności kulturowych i religijnych wyżej niż prawa kobiet.

Polski hydraulik„Moraliści” stanowią podjęcie dyskusji na trudne tematy integracji imigrantów, praw kobiet, praw osób LGBT. Co ważne, w dyskusji tej biorą udział osoby, które postulaty te popierają, ale potrafią zauważyć oraz głośno powiedzieć o tym, że „nawet” państwu ponoć wzorcowemu w realizacji jego idealistycznych planów zdarzają się błędy. Jeśli zależy wam na przeczytaniu innych historii związanych z tym krajem, koniecznie zajrzyjcie do „Polskiego hydraulika i innych opowieści ze Szwecji” Macieja Zaremby Bielawskiego, dziennikarza publikującego m.in. na łamach „Dagens Nyheter” i „Expressen”, a prywatnie męża pisarki Agnety Pleijel.

Reklama

Pozostańmy nadal w Skandynawii, ale przenieśmy się do innego kraju. „W Norwegii wyłapują dzieci niczym hycle psy, tylko jeszcze biegają bez siatek” – obwieścił na jednej z konferencji prasowych detektyw Krzysztof Rutkowski po tym, jak odbił w maju 2011 roku 9-letnią Nikolę rodzicom zastępczym w Oslo. Na skutek tego wydarzenia głośno zrobiło się w Polsce o niedopuszczalnych ponoć praktykach Barnevernetu – państwowej instytucji, która siała postrach wśród imigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej. Polacy, Rumuni, Słowacy przerzucali się na forach mrożącymi krew w żyłach opowieściami o tym, że urzędnicy przybywają do domów już chwilę po tym, jak dziecko poskarży się w szkole, że tata czy mama na nie krzyczy i tego syna, czy tę córkę od razu im zabierają. Pojawiały się jednak również głosy o tym, że przecież te osoby przesadzają i że nie rozumieją do końca norweskiej kultury, sposobu wychowywania dzieci, według którego np. danie dziecku klapsa jest już niedopuszczalne, a w odczuciu niektórych przybywających w Norwegii imigrantów klapsy przemocy jeszcze nie stanowią.

Dzieci NorwegiiKilka lat po wydarzeniach z Rutkowskim w roli głównej, w 2016 roku, ukazała się książka Macieja Czarneckiego „Dzieci Norwegii. O państwie (nad) opiekuńczym”. Autor rozmawiał z wieloma polskimi rodzinami, które doświadczyły kontaktu z Barnevernetem – niektóre z nich wyszły z niego obronną ręką, w wielu przypadkach zarzuty urzędników były absurdalne, a konsekwencje opłakane, zwłaszcza dla dzieci. Opisane zostały również sytuacje, w których reakcja urzędu była więcej niż wskazana. Czarnecki dał głos rodzicom, próbował również kontaktować się z Barnevernetem, jednak jego przedstawiciele nie mogą komentować swojej działalności. Dziennikarz rozmawiał więc z innymi norweskimi specjalistami, rodzicami zastępczymi. „Dzieci Norwegii” udowadniają, że nic nie jest czarno-białe i z pozoru idealne państwo (nad)opiekuńcze nie zawsze dobrze funkcjonuje. Warto dodać, że Maciej Czarnecki o Szwecji, Danii i Norwegii pisał również w „Skandynawii halal. Islamie w krainie białych nocy”. W tej książce skupił się jednak na przedstawieniu historii wyznawców islamu zamieszkujących wspomniane kraje – to relacje z bliska, widziane oczami i spisane słowami samych zainteresowanych, a nie mające swoje źródło w różnorodnych i często na ten temat tworzonych fake newsach.

Strzały w Kopenhadze książkaTym, o czym często wspomina się, gdy mowa o krajach skandynawskich, jest także wolność słowa i poprawność polityczna. W 2007 roku konflikt pomiędzy wymienionymi dwiema wartościami uwidocznił się tragicznie, gdy 19 sierpnia w regionalnej gazecie „Nerikes Allehanda” z Örebro ukazały się trzy karykatury, przedstawiające Mahometa jako psa. Ich autorem jest szwedzki artysta Lars Vilks, który już wcześniej był uznawany za twórcę kontrowersyjnego, indywidualistę, dla którego dobre relacje z innymi nie są tak ważne, jak pełna swoboda twórcza i spokój podczas pracy. Na reakcję na karykatury Vilksa nie trzeba było długo czekać: skrytykowała go lewica, zaczęli go wychwalać naziści, a grozić odebraniem życia – islamscy fundamentaliści. W 2015 roku, a więc w 8 lat po publikacji w szwedzkiej gazecie karykatur, Duńczyk arabskiego pochodzenia otworzył ogień w centrum kultury, w którym odbywało się spotkanie z Vilksem. Zginęły dwie inne osoby. Właśnie od opisu tego dramatycznego wydarzenia rozpoczynają się „Strzały w Kopenhadze” Niklasa Orreniusa. Orrenius jest dziennikarzem słynnego szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter”, który postanowił, że przez rok będzie na co dzień towarzyszył Vilksowi – na co ten ostatni wyraził zgodę – a później opisze to w książce, czyli właśnie w „Strzałach w Kopenhadze”. Ta codzienność człowieka przebywającego pod stałą ochroną policji, więźnia we własnym kraju, który mimowolnie stał się bohaterem nacjonalistów i rasistów oraz największym przeciwnikiem muzułmańskich ekstremistów okazała się frustrująca, intrygująca, trudna do oceny. Tak jak i sam artysta. Orrenius w rozmowie z Michałem Nogasiem w „Gazecie Wyborczej” stwierdził, że z czasem zrobiło mu się Vilksa żal. Bo to człowiek, dla którego najważniejsza jest wolność słowa, prowokowanie, mówienie rzeczy niewygodnych. Nigdy nie powiedział nic z tego, co mu w usta wkładają osoby podpierające się jego wizerunkiem. „Strzały w Kopenhadze” to więc kolejny reportaż o szwedzkich problemach i lękach.

„Wizerunek kraju wyjątkowego to pieczołowicie budowany przekaz, który niczym mityczna opowieść ma być punktem odniesienia dla ludzi, których właściwie więcej dzieli niż łączy”

Szwajcaria książka Aleksandra KamińskaZe Skandynawii przenieśmy się do kolejnej niemal idealnej krainy, frankami i czekoladą płynącej – do Szwajcarii. Według raportu The Best Countries z 2020 roku to właśnie to państwo jest „najlepsze na świecie”, z kolei raport magazynu „CEOWORLD” donosi również, że najdroższe. O które miejsce chodzi? O tytułową bohaterkę „Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony” Agnieszki Kamińskiej. Jak jednak zauważa na wstępnie autorka książki, niektórzy twierdzą, że… La Suisse n’existe pas, co oznacza tyle, że ojczyzna Heidi tak naprawdę nie istnieje. A przynajmniej tak stwierdził artysta Ben Vautier, gdy przygotowywał hasło mające promować Szwajcarię na wystawie Expo w 1992 roku.

Reklama

Założenie było ryzykowne i przez wielu krytykowane, jednak sama dewiza zawierała drugie dno – ten malowniczy kraj jest podzielony nie tylko na część niemiecko- i francuskojęzyczną, ale także na dwadzieścia sześć kantonów, z których każdy ma własną konstytucję, parlament, a nawet prawo. Prezydenta wybiera się co roku, jest on nazywany „pierwszym wśród równych”, tworzy 1/7 składu Rady Federacyjnej. Szwajcaria nie ma też formalnej stolicy, gdyż Berno to jedynie siedziba rządu. Nic więc dziwnego, że trudno mówić, jak zaznacza Agnieszka Kamińska, o tym kraju jako o całości. A te różnice wśród Szwajcarów widać w wielu aspektach – nie tylko w języku, jakim się posługują (wcale nie ma podziału na wyłącznie dwa: niemiecki i francuski), ale i podejściu do tematu (ograniczenia) imigracji, zakazów dotyczących mniejszości muzułmańskiej czy w końcu – praw kobiet. W niektórych kantonach panie zyskały możliwość głosowania i kandydowania w lokalnych wyborach dopiero w latach 90. XX wieku! Opieka nad dziećmi w przedszkolach i szkołach jest często organizowana w taki sposób, by trzeba było najmłodszych w środku dnia na kilka godzin odbierać, a można się domyślić, kto najczęściej te obowiązki wypełnia… Wiele kobiet nie pracuje lub pracuje na pół etatu, Szwajcarzy nierzadko są zadziwieni postawą przyjeżdżających do ich kraju Polek, Włoszech czy Portugalek, którym na pracy dłużej niż kilka godzin dziennie zależy. Autorka „Podróży przez kraj wyśniony” przedstawia w niej Szwajcarię okiem osoby z zewnątrz, ale teraz i znającą to państwo również od środka. Kamińska prowadzi także bloga I’m not Swiss, którego tytuł również jest znaczący, bo też i o obywatelstwo szwajcarskie postarać się wcale nie jest tak łatwo.

 27 śmierci Toby’ego ObedaOpinię kraju bardziej otwartego, przyciągającego nie tylko turystów, ale i imigrantów z całego świata ma Kanada. Jednak to, co opisała w „27 śmierciach Toby’ego Obeda” Joanna Gierak-Onoszko, dowodzi, że i w społeczeństwie ludzi szczęśliwych są też i ci pokrzywdzeni – w dużym stopniu z powodu braku podjęcia we właściwym momencie działań tak dobrze funkcjonującego na wielu innych płaszczyznach państwa (i poza tym także Kościoła). Reportaż Gierak-Onoszko spotkał się z wielkim uznaniem czytelników – został w wyniku ich głosowania nagrodzony Nike w 2020 roku. Jak wspomina w posłowiu sama autorka: „W Toronto doświadczałam najlepszej, legendarnej kanadyjskiej otwartości i wielokulturowości, z radością ślizgałam się po jego kolorowej mozaice”. Jednak jeszcze zanim pisarka przeprowadziła się do Kanady, jej wujek powiedział tylko, że to nie jedyne oblicze tego kraju, w którym „tematów nie brakuje, a jednym z nich są placówki, w których na siłę zamykano rdzenne dzieci”. Wkrótce reportażystka do tego właśnie tematu wróciła, czy raczej – podjęła go. A że dotyczył on innuickich dzieci, które przebywały w internatach prowadzonych przez (głównie) kościoły chrześcijańskie, zdobycie informacji nie było łatwe. Joanna Gierak-Onoszko przewertowała mnóstwo dokumentów, uczestniczyła w wielu spotkaniach i – co być może najważniejsze – rozmawiała z samymi ocaleńcami, którzy zaznaczali, że szkół, w którym przyszło im żyć, nie ukończyli, a raczej przetrwali. Opowiedziała tragiczne historie tych, którzy w Kanadzie byli na długo przed Europejczykami i ich religiami, a jednak w dużej mierze przez nich i przez nie cierpieli.

Nowi londyńczycy Ben JudahNa koniec przyjrzyjmy się też tym, którzy w poszukiwaniu szczęścia, rozumianego przede wszystkim w kategorii ekonomicznego bezpieczeństwa, ruszyli do nowego świata, zostawiając za sobą ojczyznę, a w niej często i ukochanych ludzi. „Nowi londyńczycy” to reportaż Bena Judah, brytyjskiego dziennikarza. Reportaż niezwykły, ponieważ – chcąc jak najlepiej poznać warunki życia imigrantów przybyłych do stolicy Anglii po lepsze życie – Judah wciela się w nich. Razem z Rumunami (to właśnie pełne wyrazu zdjęcie jednego z mężczyzn z tego kraju widnieje na okładce książki) śpi w podziemiach londyńskiego metra, widząc, jak (dosłownie) muszą walczyć o przetrwanie. Razem z Polakami i Litwinami szuka pracy na budowie, wraz z imigrantami z przedmieść przemierza ulice, udaje mu się też nawiązać kontakt z piękną, bogatą i zupełnie ubezwłasnowolnioną księżniczką z Arabii Saudyjskiej. I choć Anglia, przynajmniej w oczach Polaka, zazwyczaj nie ma już statusu „kraju idealnego”, w takich zestawieniach rzadko też jest w ścisłej czołówce, to jednak różnica (choć są też i pozytywne historie!) między nadzieją na lepsze życie a rzeczywistością jest w „Nowych londyńczykach” bardzo uwidoczniona.

A jakie są Wasze wrażenia z lektury tych książek? Może którejś nie czytaliście i nabraliście ochoty na poznanie jej treści lub chcielibyście dodać do tej listy inne ważne pozycje? Zapraszamy do dyskusji!

Reklama

komentarze [15]

Sortuj:
43
15
28.02.2021 20:27

Jak w starym kawale... a u was biją czarnych. W komentarzach ciąg dalszy narzekań na zgniły zachód, feministki i cyklistów.


43
15
28.02.2021 20:27

Jak w starym kawale... a u was biją czarnych. W komentarzach ciąg dalszy narzekań na zgniły zachód, feministki i cyklistów.


313
103
28.02.2021 00:36

Ze swej strony polecam "Belgijską melancholię" Marka Orzechowskiego. Świetna i ciekawa lektura o "najbardziej europejskim" z krajów Europy. :)


Reklama
973
380
27.02.2021 17:09

Polecam  Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych. Wizja Skandynawii (a konkretniej krajów nordyckich) oczami Anglosasa. O Szwecji imigranckiej ciekawie opowiedział też Karl-Markus Gauß

więcej

300
245
27.02.2021 12:13

Ludzie wszędzie są tacy sami.
Żyć można dobrze w kazdym kraju, zależy to od nas samych🤗🌼🧡


302
107
27.02.2021 22:31

To spróbuj żyć dobrze w Korei Północnej ;)


313
103
01.03.2021 20:11

@ wurkut
W Korei Północnej? Wygląda na to, że to możliwe. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/James_Joseph_Dresnok


234
32
02.03.2021 16:17

Przecież ten przykład to absurd. Gość wiódł jako takie (bo jak można założyć na podstawie zdawkowego wpisu z wiki, że dobre?) życie w KRLD, a "znanym" aktorem został wyłącznie dlatego, że był zbiegłym z wojny Amerykaninem. :)
KRLD więzienie dla 25 milionów ludzi, zresztą jak każdy, prawdziwie totalitarny reżim, który przewinął się przez karty historii ludzkości. Tu nie...

więcej

313
103
02.03.2021 20:29

A skąd pewność, że ta książka nie zawiera "podkolorowań"? Pani Fifield pracuje dla mainstreamowych mediów, a to nie jest dowodem bezstronności, raczej każe w nią powątpiewać.
Jeśli już miałbym coś polecić to raczej publikacje prof. Waldemara Dziaka, cenionego orientalisty, fachowca w temacie Korei Północnej i dynastii Kimów.


4194
3954
27.02.2021 11:02

No ,tak na Zachodzie.Jak to mówią ,ludzie inni.I wrzystko dobrze.
Jest.A podobam przykład Szwecji ,Naród Szwedzki kiedyś dumny i waleczny.Dziś oprócz nie wielu.Stał się nijaki przez lewicę i feministki.Które chcą napływu emigrantów .Gdzie feministki chcą,większej ochrony muzułmanów.Gdzie krzywdzone przez muzułmanów.Szwedki są szykanowane przez lewaczki -feministki.
A ,że...

więcej

302
107
27.02.2021 20:14

Proponuję odstawić Ziemkiewicza i TVP Info ;)


297
2
27.02.2021 20:33

Człowieku, tylke czytasz, a nie wiesz nic...


3903
257
27.02.2021 22:39

Nie, no jest super:

https://www.facebook.com/257644218076143/videos/2337738633148697

https://twitter.com/europeanpan/status/1268546764518428676

https://www.youtube.com/watch?v=-UN9prW1q58

https://www.youtube.com/watch?v=SCKxyDTlfHs

https://www.france24.com/en/20160112-swedish-police-covered-music-festival-sex-assault-allegations

To nie z TVP czy od Ziemkiewicza. To z...

więcej

3072
161
01.03.2021 17:42

czytamcałyczas - czasami lepiej pomilczeć, niż napisać byle co...


108
0
26.02.2021 15:08

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd