Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Okładka książki Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una autorstwa Anna Fifield
Anna Fifield Wydawnictwo: Sine Qua Non biografia, autobiografia, pamiętnik
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Great Successor. The Divinely Perfect Destiny of Brilliant Comrade Kim Jong Un
Data wydania:
2020-01-29
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-29
Data 1. wydania:
2019-06-13
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381297486
Tłumacz:
Grzegorz Gajek
Zakulisowa opowieść o karierze najbardziej tajemniczego tyrana świata.

Odkąd rozniosła się wieść, że Kim Dzong Un przejmie schedę po ojcu, narosła wokół niego gruba warstwa mitów i przypowiastek propagandowych. W wieku trzech lat przyszły Wielki Następca miał posługiwać się bronią, w wieku sześciu ujeżdżać najdziksze konie, a jako dziewięciolatek pokonać mistrza Europy w wyścigach motorowodnych.

Mało kto wierzył, że niedoświadczony, chorowity chłopiec wychowywany w izolacji od świata zdoła utrzymać władzę w państwie. Tymczasem nie tylko przetrwał, ale i doskonale sobie radzi.

Jak wyglądało dzieciństwo Kim Dzong Una? Skąd wzięła się legenda o boskim pochodzeniu rodu Kimów? Dlaczego siostra Wielkiego Następcy nazywana jest koreańską Ivanką Trump i jaką rolę odegrała w polityce międzynarodowej? Czy powolne uwalnianie gospodarki w socjalistycznym kraju to najlepszy przepis na długie rządy?

Anna Fifield rekonstruuje przeszłe i teraźniejsze życie dyktatora, powołując się na ekskluzywne relacje osób z jego otoczenia, i przygląda się dynastycznym ambicjom Kimów. Dzięki połączeniu sceptycyzmu i rozległej wiedzy odmalowuje fascynujący obraz najdziwniejszego i najbardziej skrytego reżimu świata. Reżimu, który prowadzi politykę izolacjonizmu, a mimo to ma ogromne znaczenie na arenie międzynarodowej, który trwa w stanie permanentnego bankructwa, choć stać go na broń atomową. Autorka ze znawstwem kreśli sylwetkę jego przywódcy, Wielkiego Następcy, Niepokonanego Zwycięskiego Generała, Słońca Socjalizmu, wodza Kim Dzong Una.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una



1960 219

Oceny książki Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Średnia ocen
7,5 / 10
1281 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

avatar
44
9

Na półkach:

Świetna książka. Bardzo mi się podobała i chętnie do niej wrócę.

Świetna książka. Bardzo mi się podobała i chętnie do niej wrócę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
236
122

Na półkach: ,

Wielki następca, młody wódz, mąż stanu, chwalebny potomek, szanowny przywódca, wreszcie prawowity spadkobierca wspaniałego reżimu. Te i inne tytuły bohatera niniejszej biografii powielane są jak mantra. O jego "bohaterskości" zdaje się głosić północnokoreańska propaganda, o czym wielokrotnie na łamach tej książki wspomina Anna Fifield. Autorka nie ucieka od prawdy, która według Kima w oczach świata zewnętrznego ma być diametralnie inna. Skonstruowała bardzo jaskrawy obraz tajemniczego dyktatora, jego rodziny, a także systemu zarządzającego w nadzwyczaj kuriozalnym państwie świata. Kulisy władzy są zebrane w formie faktów i trochę ciężko mi było ten zasób wiedzy ogarnąć.

Niemniej jednak wyrazy uznania należą się Fifield za długotrwałe poszukiwania trudno dostępnych źródeł i dotarcie do tych, którzy często narażając życie ukazali to, co nigdy nie mogło ujrzeć światła dziennego. Najbardziej poruszył mnie rozdział, w którym opisano sposoby na karanie przeciwników reżimu, co wydaje się być wyjątkowo bestialskie i nieludzkie.

Wielki następca, młody wódz, mąż stanu, chwalebny potomek, szanowny przywódca, wreszcie prawowity spadkobierca wspaniałego reżimu. Te i inne tytuły bohatera niniejszej biografii powielane są jak mantra. O jego "bohaterskości" zdaje się głosić północnokoreańska propaganda, o czym wielokrotnie na łamach tej książki wspomina Anna Fifield. Autorka nie ucieka od prawdy, która...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
119
37

Na półkach:

O wiele ciężej mi się czytało niż „Światu nie mamy czego zazdrościć”, dosyć ciężko do niej wracałam każdego wieczoru, skończyłam aby skończyć.
Mimo że książka o Kimie to o Kimie dosyć tu mało, czuję niedosyt. Brakuje mi tu większego pochylenia się nad portretem psychologicznym, pobuszowania po samej głowie Wielkiego Następcy, może jakiejś analizy specjalistów.
Natomiast czysto reportersko wszystko okej poza właśnie tym brakiem płynnego budowania opowieści, bardziej to chronologiczne sypanie faktami.

O wiele ciężej mi się czytało niż „Światu nie mamy czego zazdrościć”, dosyć ciężko do niej wracałam każdego wieczoru, skończyłam aby skończyć.
Mimo że książka o Kimie to o Kimie dosyć tu mało, czuję niedosyt. Brakuje mi tu większego pochylenia się nad portretem psychologicznym, pobuszowania po samej głowie Wielkiego Następcy, może jakiejś analizy specjalistów.
Natomiast...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2996 użytkowników ma tytuł Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una na półkach głównych
  • 1 489
  • 1 447
  • 60
472 użytkowników ma tytuł Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una na półkach dodatkowych
  • 258
  • 54
  • 51
  • 36
  • 33
  • 25
  • 15

Tagi i tematy do książki Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Czytelnicy Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una przeczytali również

Nie róbcie mu krzywdy Filip Skrońc
Nie róbcie mu krzywdy
Filip Skrońc
„Nie róbcie mu krzywdy” to jedna z tych książek, które na długo zostają w pamięci czytelnika. To reportaż wstrząsający, trudny, momentami wręcz niepojęty z europejskiej perspektywy. Skupia się na morderstwach osób z albinizmem w Tanzanii i pokazuje proceder tak okrutny, że chwilami aż trudno uwierzyć, że dzieje się naprawdę. Dla nas, Europejczyków, jest to coś wprost niewyobrażalnego. Jak wynika z opisanych w książce informacji, części ciała albinosów są wykorzystywane przez czarowników do tworzenia amuletów i eliksirów. W tym bestialskim procederze znaczenie ma niemal wszystko: włosy, kości, tkanki, a nawet całe kończyny. Co szczególnie przerażające, za takie „składniki” płacone są duże pieniądze. W realiach skrajnego ubóstwa dla części ludzi staje się to pokusą silniejszą niż więzi rodzinne czy elementarne poczucie człowieczeństwa. Dlatego w tym ohydnym procederze zdarza się udział ojców, wujków czy innych bliskich ofiar. W tej historii nie ma znaczenia wiek. Giną zarówno dorośli, jak i dzieci. To właśnie okrucieństwo najmocniej poraża podczas lektury. Początkowo rozkopywano groby albinosów, później zaczęto ich po prostu mordować. Ta eskalacja przemocy pokazuje, jak głęboko zakorzenione są zabobony, ale też jak silnie bieda, brak edukacji i społeczna bezradność mogą wpływać na całe wspólnoty. Autor wyruszył do Dar es Salaam, by zobaczyć to wszystko na własne oczy i spróbować zrozumieć mechanizmy stojące za tą przemocą. Dzięki temu miał możliwość porozmawiać z ludźmi, którzy przeżyli ataki, a także z tymi, którzy w takich napaściach stracili swoich bliskich, najczęściej dzieci. To właśnie te spotkania nadają reportażowi szczególną siłę. Bardzo doceniam również to, że reportaż nie ogranicza się wyłącznie do przedstawienia samych zbrodni. Skrońc pokazuje także szerszy kontekst historyczny i społeczny. Ciekawym elementem książki jest rys historyczny dotyczący samego postrzegania albinizmu w Afryce. Autor opisuje też, jak Europejczycy wpłynęli na ekosystem Jeziora Wiktorii oraz jak zmieniło się rybołówstwo, co przełożyło się na dalsze zubożenie społeczeństw zamieszkujących okolice jeziora. To ważny wątek, bo pozwala lepiej zrozumieć, że podobne tragedie nie rodzą się w próżni. Są efektem splotu biedy, kolonialnej historii, braku edukacji i wieloletnich zaniedbań. Sam region w epoce kolonialnej był najpierw podporządkowany Niemcom, a następnie Brytyjczykom, co również odcisnęło piętno na jego rozwoju. W książce mocno wybrzmiewa, że to właśnie ubóstwo i brak dostępu do wiedzy w ogromnym stopniu wpływają na sytuację społeczną mieszkańców. Ten reportaż pokazuje, że przemoc wobec osób z albinizmem nie jest wyłącznie wynikiem „dzikości” czy „zabobonu”, ale także skutkiem wieloletnich procesów społecznych, gospodarczych i historycznych. Bardzo poruszający jest również fragment dotyczący szkół dla dzieci z albinizmem. Skrońc opisuje miejsca, które z jednej strony mają dawać schronienie i bezpieczeństwo, a z drugiej są otoczone murami i drutem kolczastym. To obraz niezwykle wymowny. Te dzieci najpierw są zamykane, by je chronić, a potem, po osiągnięciu dorosłości, wypuszczane z powrotem do społeczeństwa, w którym często nie potrafią się odnaleźć. Ten wątek szczególnie pokazuje dramat ich sytuacji: nawet jeśli uda się ocalić życie, nie oznacza to jeszcze możliwości normalnego funkcjonowania. To reportaż bardzo ciekawy, ale przede wszystkim głęboko wstrząsający, bo odsłania skalę ludzkiego okrucieństwa. Jednocześnie nie jest to książka całkowicie pozbawiona nadziei. Do zdecydowanie pozytywnych akcentów należy zaliczyć grupę ludzi, którzy aktywnie działają, edukują mieszkańców i próbują zmieniać sposób myślenia społeczeństwa. Pokazują oni, że osoby z albinizmem są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni, że płynie w nich ta sama krew i że zasługują na takie samo bezpieczeństwo, szacunek i godność. „Nie róbcie mu krzywdy” to reportaż ważny, potrzebny i bardzo mocny. To książka, która nie tylko szokuje, ale też zmusza do myślenia o źródłach przemocy, o społecznej odpowiedzialności i o tym, jak łatwo człowiek może stać się ofiarą uprzedzeń, biedy i ignorancji. Zdecydowanie nie jest to lektura łatwa, ale z pewnością taka, którą warto przeczytać. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na710 dni temu
Pamięć nieulotna Edward Snowden
Pamięć nieulotna
Edward Snowden
Czy w 2026 roku, lat kilkanaście po “aferze Snowdena” jest jeszcze sens, by czytać jego biografię? Okazuje się, że jak najbardziej tak! Jest oczywistą oczywistością, że władze amerykańskie będą starały się zdyskredytować i i oczernić osobę, która ujawnia ich tajemnice. Sposób zawsze się znajdzie, bo nikt nie jest krystalicznie czysty. Tak samo jak oczywiste jest, że w reakcjach na tego typu książki zawsze, ale to zawsze pojawiają się oskarżenia o to, że są one “próbą wybielenia” bohatera. Brak zaufania jest w sumie zrozumiały. Dokładnie tak jak Snowden napisał w książce: wystarczy wskazać palcem na mapę. Już sam fakt przebywania w Rosji wystarcza, by podważyć jakąkolwiek wiarygodność. Nieważne, że w tę sytuację wepchnął go jego własny kraj (i może właśnie o to chodziło). Ileż to więc osób, siedząc w kapciach przed swoim komputerem, nie zastanawiających się nawet nad zakwestionowaniem istniejącego systemu i nie odróżniających powszechnej inwigilacji od faktycznej działalności wywiadowczej, ocenia Edwarda Snowdena, dywagując czy jest on bohaterem, czy zdrajcą. Do tego dołączają sugestie graniczące z pewnością, że jest rosyjskim szpiegiem. Chciał bronić demokracji i przestrzegania prawa gwarantowanego konstytucją, w tym prawa do prywatności i wolności - i dlatego sprzedał się Rosjanom. No tak, to ma sens. Tak samo jak to, że w wyniku tego stracił wszystko: pracę, rodzinę, całe swoje dotychczasowe wygodne i dostatnie życie. Zastanówmy się też, ilu z nas byłoby skłonnych rzucić wszystko w obronie własnych ideałów i w trosce o interes społeczny - a ilu z nas jest właśnie takimi trybikami w maszynie, zgorzkniałymi cynikami, wiedzącymi, że służą złemu panu, ale “mającymi to w d…e”? No właśnie. I co byś zrobił/a, gdybyś utknął w putinowskiej Rosji? Fakt, że Snowden od lat przebywa w Rosji i uzyskał już nawet rosyjskie obywatelstwo (w 2022 roku, książkę wydano w roku 2019) - faktycznie brzmi jednak słabo. Interesujące jest czemu Rosja, niesłynąca przecież z łagodności w stosunku do tych, którzy przeciwstawiają się władzom, chroni tego amerykańskiego dysydenta. Na pewno nie jest to czarno-biała sytuacja. Tragedia Edwarda Snowdena polega nie tylko na tym, że trafił z deszczu pod rynnę. Abstrahując nawet od tego, czy obecnie Snowden ma coś wspólnego ze szpiegowaniem na rzecz Rosji, to wszystko to, co zrobił poszło jak krew w piach. Chciał przekazać coś ważnego ludziom, tymczasem my to zignorowaliśmy. Bo wszystko to, o czym Snowden pisze - o tym, jak funkcjonuje internet, jak pozyskiwane są dane i jak masowa (i celowa) jest inwigilacja nas wszystkich - to prawda i to wszystko jest cholernie aktualne. Bo czy rządy przestały nas inwigilować (w szczególności rząd USA, żeby nie wspomnieć państw niedemokratycznych)? Nie, a ta inwigilacja wznosi się na coraz to wyższy poziom dzięki AI. A większość z nas wzrusza ramionami. Czy kogokolwiek jeszcze treść tej książki szokuje? Wszystko to wyraża jedna z opinii: "Tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego nowego. Liczyłam na jakieś tajemnice, coś szokującego... a dostałam informację, że jesteśmy inwigilowani. Wow, serio?" No właśnie. Łatwo powiedzieć w 2026, ale czy było to takie oczywiste zanim Snowden to ujawnił? Co gorsza, czy nas to niepokoi? Skoro twierdzimy, że to dla nas nic nowego, a mimo to nie przejmujemy się tym - jak to o nas świadczy? Wiemy też, że zbierają dane o nas prywatne firmy, które następnie dane te monetyzują. "ludzie, okazujecie oburzenie w przypadku działań aparatu państwowego, jednocześnie dobrowolnie oddając swoje dane Facebookowi." I to ma być argument? Tylko co jest groźniejsze: inwigilacja ze strony prywatnych firm, czy państwa? Bo ten argument mógłby być skuteczny tylko przy założeniu, że państwo jest "dobre" i działa w interesie obywatela. Niestety to nigdy nie jest pewne. Wielu z nas powie, że “nie ma nic do ukrycia” - i ten argument też Snowden rozbraja. Bo to, czy masz coś do ukrycia, czy nie, to oceni twój rzęd, a nie ty - a nie jesteś w stanie przewidzieć, kto przejmie władzę w przyszłości i jakie będą kryteria tej oceny. Nie chodzi zresztą o to, czy ma się coś do ukrycia, czy nie, ale o zasady: o to, że państwo nie ma prawa szpiegować obywateli “na wszelki wypadek”. Wszyscy powinniśmy to wiedzieć, bo "Rok 1984" jest historią powszechnie znaną. A jednak okazuje się, że dziś powszechnie o tym zapominamy. I wreszcie - czy w 2026 roku, kiedy USA oficjalnie porzuciły maskę światowego policjanta, na rzecz raczej światowego pirata - czy ktoś jeszcze wierzy w dobre intencje tego kraju??? Kraju, w którym demokracja umiera, a prezydent robi co chce, prowadząc politykę destabilizującą cały glob? W świetle tego, że władze amerykańskie od osób chcących wjechać do tego kraju, żądają dostępu do telefonu, e-maila, sprawdzają wpisy w mediach społecznościowych z ostatnich 5-ciu lat, szukając czegoś, co nie spodoba się obecnym władzom??? I w tym temacie przestrogi Snowdena brzmią przerażająco aktualnie, łącznie z uwagami na temat presji wywieranej przez USA na inne kraje, które po prostu boją się sprzeciwić temu tyranowi. Ogromnie zaskoczyło mnie, że książka jest tak ciekawa, napisana potoczystym stylem, co zapewne zawdzięcza ghostwriterowi - nie oczekuję, żeby Snowden miał zdolności literackie i nie o to tu chodzi. Zwłaszcza dotyczy to pierwszej części, w której Snowden opisuje swoje dzieciństwo i młodość, to w jaki sposób stał się pracownikiem wywiadu. Nie słuchajcie tych, którzy twierdzą, że jest to nudne, czy nieistotne. Wręcz przeciwnie - tak naprawdę w biografiach właśnie najbardziej powinno ciekawić nas dzieciństwo, jako okres formatywny dla człowieka. I tu faktycznie dowiadujemy się, jak wyglądał system wartości bohatera, w jakim środowisku dorastał, ale też jak wyglądają kulisy pracy w amerykańskich instytucjach rządowych. Bez tego naprawdę trudno wnioskować cokolwiek na temat motywów Snowdena. A przede wszystkim, przede wszystkim, jest tu mnóstwo refleksji na temat internetu - tego, jak wyglądał on na początku, a jak wygląda teraz. Bo nic się nie zmieniło przez tych kilka lat, a na pewno nie na lepsze. Dla starszych osób to w sumie nie będzie nic nowego, ale dla młodszych, urodzonych już w XXI wieku może to jednak być bardzo pouczające. Dlatego m.in. warto tę książkę przeczytać. Ja zadałam sobie w efekcie - niestety - pytanie: "czy warto poświęcać się “dla dobra ludzkości”, w sytuacji kiedy ludzkość ma to w d.....e?"
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na81 miesiąc temu
Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości Jennifer Wright
Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości
Jennifer Wright
Co robiliście najczęściej podczas pandemii? Historia ludzkości rzadko bywa opowieścią o triumfach. Znacznie częściej jest kroniką strachu. Autorka w swojej książce prowadzi czytelnika przez czasy, w których choroba była wyrokiem, a niewiedza potrafiła być groźniejsza niż sama zaraza. Dżuma, ospa, cholera czy syfilis nie są tu jedynie hasłami z podręcznika, lecz realnymi doświadczeniami ludzi, którzy próbowali przetrwać w świecie bez antybiotyków, szczepionek i elementarnej wiedzy o higienie. Autorka z premedytacją zagląda w rejony nieprzyjemne, momentami wręcz odpychające, bo tylko w ten sposób można zrozumieć, jak desperackie bywały próby leczenia i jak łatwo strach popychał ludzi ku absurdowi. Okłady z martwych zwierząt, diety graniczące z obłędem czy cudowne terapie sprzedawane przez szarlatanów układają się w przejmujący obraz zbiorowej paniki i potrzeby kontroli nad tym, czego nie dało się pojąć. Autorka pokazuje, jak epidemie obnażały mechanizmy społeczne. Potrzebę znalezienia winnego, skłonność do izolowania innych, ślepą wiarę w autorytety lub całkowite odrzucenie nauki. Jednocześnie oddaje głos tym, którzy próbowali myśleć racjonalnie – lekarzom, badaczom, jednostkom idącym pod prąd powszechnym przekonaniom. To właśnie oni, często wyśmiewani, kładli fundamenty pod współczesną medycynę. Książkę czyta się dziś z niepokojącym poczuciem déjà vu. Choć powstała przed najnowszymi globalnymi kryzysami zdrowotnymi, jej przesłanie pozostaje boleśnie aktualne. Choroby będą wracać, ale to od wiedzy, odpowiedzialności i zbiorowej świadomości zależy, jak wysoką cenę za nie zapłacimy. To nie tylko fascynująca lekcja historii, lecz także lustro, w którym odbija się nasza współczesność i pytanie, czy tym razem naprawdę wyciągniemy wnioski.
mucha_w_ksiazkach - awatar mucha_w_ksiazkach
ocenił na73 miesiące temu
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia Bee Wilson
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia
Bee Wilson
🍽️🧠 Jedzenie przestało być tylko jedzeniem — stało się systemem, wygodą, wyborem i skutkiem cywilizacyjnej zmiany 🧠🍽️ ⭐ Moja ocena: 7/10 — za bardzo rozsądne i wyważone podejście do tematu. Najbardziej cenię tu to, że autorka nie wpada ani w zachwyt nad nowoczesnością, ani w tanią nostalgię za „dawnym jedzeniem”. 🥪 To nie poradnik, tylko opowieść o tym, jak zmieniło się nasze jedzenie 🥪
 Bee Wilson nie pisze książki w stylu „jedz to, nie jedz tamtego”. To raczej biografia współczesnego jedzenia: opowieść o tym, jak zmieniły się smak, głód, gotowanie, zakupy, rytm posiłków i sama relacja człowieka z jedzeniem. To książka bardziej o tym, jak żyjemy, niż tylko o tym, co mamy na talerzu. ⚖️ Współczesne jedzenie dało nam wygodę — i zabrało prostotę ⚖️ Najmocniej działa tu dla mnie to, że Wilson nie upraszcza. Pokazuje uczciwie, że dzisiejszy system żywnościowy przyniósł ogromne korzyści: jedzenie stało się tańsze, bardziej dostępne, łatwiejsze do zdobycia i mniej zależne od sezonowości, lokalności i zwykłego niedoboru. Ale jednocześnie ten sam system wepchnął nas w nadmiar, przetworzenie, chaos wyboru i stopniową utratę zwykłego, spokojnego kontaktu z jedzeniem. Wilson pokazuje też, że współczesna obfitość bywa złudna: półki uginają się od produktów, ale często jest to tylko pozór różnorodności, bo w tle działa monokultura tych samych składników, smaków i żywieniowych nawyków. 🍔 Problemem nie jest tylko to, co jemy, ale jak jemy 🍔
 I tu siedzi dla mnie sedno tej książki. Wilson dobrze pokazuje, że problem nie zaczyna się wyłącznie na poziomie składu czy kalorii. Zaczyna się też na poziomie rytmu życia. Jemy w biegu, między bodźcami, często odruchowo, z wygody albo zmęczenia. I wtedy jedzenie przestaje być częścią codzienności, a zaczyna być szybką reakcją na stres, pośpiech i rozproszenie. 🍞 Jedzenie to kultura, status, marketing i pamięć 🍞 
Bardzo podoba mi się też to, że autorka nie traktuje jedzenia jak czystej biologii. Tu jedzenie jest częścią większej układanki: historii, rynku, reklamy, dzieciństwa, rodzinnych rytuałów i społecznych zmian. Dzięki temu książka nie zamyka się w prostym haśle „jedz zdrowiej”, tylko pokazuje, że nasze wybory żywieniowe są zanurzone w całym stylu życia. 🪞 Największa zaleta: rozsądek bez fanatyzmu 🪞
 To, co naprawdę mnie tu przekonuje, to ton. Bez moralizowania, bez histerii, bez ideologicznego napinania się. Wilson nie robi z jedzenia religii i nie udaje, że istnieje jeden prosty powrót do rzekomo lepszej przeszłości. Zamiast tego daje coś cenniejszego: porządek, proporcje i szerszy ogląd. 📌 Wniosek: mądra książka o jedzeniu jako obrazie współczesnego życia 📌
 To nie jest książka, która miażdży literacko albo zostawia po sobie wielki wstrząs, ale jest naprawdę sensowna i potrzebna. Dobrze porządkuje temat i zostawia z myślą, że dziś problemem nie jest już tylko brak jedzenia, ale to, że mamy go za dużo, za łatwo i coraz częściej bez prawdziwej relacji z nim. 📖 Ta książka nie mówi tylko o jedzeniu. Ona mówi o człowieku, który najpierw dostał ogromny wybór, a potem został z tym wyborem trochę sam.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Więcej

Gdziekolwiek jesteście, możemy was dorwać – a wtedy będzie to bardzo bolesne.

Gdziekolwiek jesteście, możemy was dorwać – a wtedy będzie to bardzo bolesne.

Anna Fifield Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una Zobacz więcej

Jeśli ktoś uzna cię za szaleńca, to może go to skłonić do podjęcia działań, przed którymi normalnie by się wzdragał.

Jeśli ktoś uzna cię za szaleńca, to może go to skłonić do podjęcia działań, przed którymi normalnie by się wzdragał.

Anna Fifield Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una Zobacz więcej

Kary są tak surowe, że ci, którzy są przeciwni reżimowi, wolą uciec, niż próbować walczyć o zmiany od środka. […] tylko najbardziej zdeterminowani naprawdę opuszczają kraj. Bo nawet jeśli im się uda, wiedzą, że kara najprawdopodobniej dotknie ich rodzinę.

Kary są tak surowe, że ci, którzy są przeciwni reżimowi, wolą uciec, niż próbować walczyć o zmiany od środka. […] tylko najbardziej zdetermi...

Rozwiń
Anna Fifield Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una Zobacz więcej
Więcej

Video

Video