Nowi londyńczycy

Okładka książki Nowi londyńczycy Ben Judah Patronat LC
Okładka książki Nowi londyńczycy
Ben Judah Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria: Mundus reportaż
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Mundus
Tytuł oryginału:
This is London: Life and Death in the World City
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Data wydania:
2018-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-15
Data 1. wydania:
2016-08-11
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323342649
Tłumacz:
Barbara Gutowska-Nowak
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 12 (24) / grudzień 2019 Wojciech Bonowicz, Jakub Certowicz, Justyna Dąbrowska, Zuzanna Ginczanka, Karol Grygoruk, Ben Judah, Anna Kiedrzynek, Magdalena Koryntczyk, Jelena Kostiuczenko, Karolina Lewestam, Lena Piękniewska, Kaja Puto, Barbara Sadurska, Zofia Sawicka, Filip Springer, Jakub Szczęsny, Areta Szpura, Marcin Wicha
Ocena 7,2
Pismo. Magazyn... Wojciech Bonowicz, ...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
239
211

Na półkach:

Wydana w 2016 r. książka o współczesnych emigrantach w Wielkiej Brytanii a konkretnie w Londynie.

Obrazki dołujące i nużące. Książka właściwie monotonna i nudna, ale można dowiedzieć się z niej co nieco na temat, który omawia.

Pokazuje różne zakątki Londynu. Trochę topografii i obyczajowości (emigranckiej) tego fascynującego miasta.

Wydana w 2016 r. książka o współczesnych emigrantach w Wielkiej Brytanii a konkretnie w Londynie.

Obrazki dołujące i nużące. Książka właściwie monotonna i nudna, ale można dowiedzieć się z niej co nieco na temat, który omawia.

Pokazuje różne zakątki Londynu. Trochę topografii i obyczajowości (emigranckiej) tego fascynującego miasta.

Pokaż mimo to

avatar
52
45

Na półkach: ,

25 opowieści z życia imigrantów zebranych przez autora który czasami musiał stać się jednym z nich aby uzyskać rzetelne informacje. Pierwsza lektura po prostu mnie zmroziła, musiałam uporządkować myśli więc przeczytałam reportaż ponownie.

Dowiemy się czym jest Londyn m.in. dla bezdomnych Rumunów, sprzątaczy metra, policjanta, urzędniczki, filipińskich pokojówek, uciekinierów z Afganistanu, bogatych arabskich mężczyzn. Każdy rozdział to podobna odpowiedź na pytanie dlaczego Ci ludzie tak ciągną do Królestwa a konkretnie do Londynu, który okazuje się – dla znacznej większości - nie tylko wielkim rozczarowaniem lecz i śmiertelną pułapką.

Szukajcie odpowiedzi na następujące pytania i wiele wiele innych:
Kto zarabia więcej: sprzątaczka czy budowlaniec ?
Czy Anglicy są leniwi ?
Jak można się dostać do Wielkiej Brytanii z Afganistanu i ile to kosztuje ?
Co to jest wojna kodów pocztowych ?
Czym wyróżniają się Albańczycy ?
Co robią w Londynie żony bogatych Rosjan ?
Jak działa diabelska spirala hazardu i narkotyków ?
Jak funkcjonują muzułmańskie minispódniczki ?

Zachęcam do przeczytanie tej przygnębiającej i przerażającej lektury. Zdecydowanie potrzebnej, dlatego nie waham się użyć aż 10*.

25 opowieści z życia imigrantów zebranych przez autora który czasami musiał stać się jednym z nich aby uzyskać rzetelne informacje. Pierwsza lektura po prostu mnie zmroziła, musiałam uporządkować myśli więc przeczytałam reportaż ponownie.

Dowiemy się czym jest Londyn m.in. dla bezdomnych Rumunów, sprzątaczy metra, policjanta, urzędniczki, filipińskich pokojówek,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
522
323

Na półkach: , , ,

Tą książkę bardzo ciężko mi się czytało. Początkowo, irytowała mnie jako opowieść skupiona wyłącznie na dołach społecznych, na marginesie, na ludziach, którzy przyjechali do Londynu bez jakichkolwiek narzędzi niezbędnych do przetrwania w tym świecie, nawet bez ich świadomości. Nie dążą więc do niczego, nie próbują poprawić swojego losu, tylko trwają we frustracji i katastrofie. Dopiero ostatni bohater ma świadomość, że edukacja i znajomość języka są jedynymi szansami na sukces. Porażające. Nie lubię opowieści jednostronnych, a tu z czasem nabiera się jednak przekonania, że te tabuny imigrantów właśnie takie są: otumanione, niedouczone, zamknięte, agresywne, biedne, o mentalności plemiennej i te standardy rozlewają na coraz szersze połacia miasta. Margines okazuje się bardzo szeroki i z każdym dniem coraz szerszy. Oczywiście, to tylko połowa prawdy o Londynie i imigracji w ogóle, ale daje pogląd na to, skąd wziął się Brexit. Choć ta książka niewiele nowego i odkrywczego do tematu wnosi, to jednak zbiera w jednym tomie liczne aspekty zjawiska i wątki. Warto się z nią zapoznać.

Tą książkę bardzo ciężko mi się czytało. Początkowo, irytowała mnie jako opowieść skupiona wyłącznie na dołach społecznych, na marginesie, na ludziach, którzy przyjechali do Londynu bez jakichkolwiek narzędzi niezbędnych do przetrwania w tym świecie, nawet bez ich świadomości. Nie dążą więc do niczego, nie próbują poprawić swojego losu, tylko trwają we frustracji i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
780
67

Na półkach:

Nie wypadało zignorować pozycji, bo właśnie została nominowana do ważnej literackiej nagrody.
Praktycznie nie trzeba dodawać niczego ponad to, co w opisie na tylnej stronie okładki. Więcej niż trzysta stron tonących w mało interesujących fotografiach w kolorze czarno-białym, poprzeplatane opisami imigranckiego Londynu w tych samych barwach. Autor dodaje od siebie naszpikowany kolokwializmami styl relacji i nadmierne skupienie na sobie. Można odnieść wrażenie, że najchętniej opisałby siebie w mieście, gdzie nomen omen się wychował, ale jakby mu nie wolno, etos reportera zabrania. Kto wie, może od tendencyjnego reportażu z napotkanych slumsów, lepsza byłaby jego osobista historia romansu z Londynem.
Wracając do pierwszej uwagi recenzji, nietrudno odnieść wrażenie, że reporter dobiera rozmówców pod konkretną, ubogą teorię, jakoby Londyn nie był już tym samym miastem, co w czasach dzieciństwa pisarza, gdyż napływ imigrantów jest zbyt duży. I na tego typu taniej melancholii buduje swoją relację. Pożądani są bohaterowie mówiący jego językiem, gdyż z innymi zapewne nie potrafi się porozumieć, samemu stając się jakby figurą sztampowego zagubionego przyjezdnego.
"Dzieło" zdecydowanie zbyt wielostronicowe, można byłoby okroić je z niepotrzebnych zdań o połowę, co nie zaważyłoby na jego jakości.
Zachodzi również podejrzenie, że reporter czasem zmyśla, bo jakoś trudno uwierzyć w opowieść jednego z rozmówców, pracownika obsługi metra: przeraził się, kiedy ujrzał wychodzącą z wagonu dwugłową kobietę - a wraz z nim - pasażerowie, świadkowie zdarzenia. Przynajmniej można było podczas lektury pokusić się o jeden nieśmiały uśmiech.

Nie wypadało zignorować pozycji, bo właśnie została nominowana do ważnej literackiej nagrody.
Praktycznie nie trzeba dodawać niczego ponad to, co w opisie na tylnej stronie okładki. Więcej niż trzysta stron tonących w mało interesujących fotografiach w kolorze czarno-białym, poprzeplatane opisami imigranckiego Londynu w tych samych barwach. Autor dodaje od siebie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
123
111

Na półkach: ,

Na początku tego roku obiecałam sobie, że podczas kolejnych dwunastu miesięcy będę uważniej i ostrożniej dobierać sobie lektury, żeby spędzić czas z tymi, które są rzeczywiście tego warte. Póki co udaje mi się wytrwać w tym postanowieniu noworocznym, co owocuje spotkaniami z takimi książkami, jak Nowi Londyńczycy.


Ben Judah to kwintesencja dziennikarza zaangażowanego. Reporter, by w wiarygodny i prawdziwy sposób odmalować Nowy Londyn, wtapiał się w tłum, który opisywał, by lepiej poznać ludzi, którzy go tworzyli. Już w pierwszym rozdziale swej książki opisuje, jak spędził noc z bezdomnymi z Rumunii, by pomóc im się przed sobą otworzyć i spisać ich historie. A takich przykładów w tym wydawnictwie jest całe mnóstwo. I dzięki temu Judah ukazuje faktyczną miejską tkankę, która narosła na „starym” mieście, miejscami zupełnie wypierając dawnych mieszkańców i tradycje z jego dzielnic.

Bo jaki jest ten Nowy Londyn? Przede wszystkim, bardzo smutny. Dziennikarz skupia się bowiem w dużej mierze na tych, którzy nie odnieśli w tym mieście żadnego sukcesu, którzy niekiedy nie tylko ledwo wiążą koniec z końcem, ale żyją na granicy nędzy. Jest to miasto, które powoli, w niektórych dzielnicach, przestaje być brytyjskie, ze względu na ogromną ilość imigrantów. Jednak Judah pokazuje, jak zmienia się jego miasto, nie tylko z perspektywy Brytyjczyka. Słucha i spisuje też to, co o Londynie mówią jego nowi mieszkańcy, jak czują się niekiedy niesprawiedliwie traktowani, jak zauważają absurdy administracyjne itp. Przez takie podejście i faktycznie skupienie się na człowieku, Nowi Londyńczycy to historia tych, których w stolicy Anglii jest mnóstwo, a którzy bardzo często są niewidoczni lub kompletnie niezauważani nawet, gdy śpią na ulicy, bo nie stać ich na wynajęcie chociażby pokoju. To też opowieść o tych, którzy pracują, gdy cała reszta miasta śpi i którzy znikają z ulic, gdy inni się budzą.

Judah ma niezwykły dar do skupiania się na szczególe, niezależnie od tego, czy opisuje jakieś miejsce, czy człowieka. Ze względu na to, Nowych Londyńczyków czyta się tak dobrze. Nie tylko bowiem historia sama w sobie jest bardzo interesująca, jest też spisana w ciekawy i wciągający sposób. Ze względu na to, że dziennikarza interesują szczegóły, każdy z jego rozmówców otwiera się przed nim, chętniej przedstawiając mu swoją historię, a tak naprawdę to właśnie na tego rodzaju opowieściach zbudowana jest ta książka.

Reporter spotyka Romów, Polaków, Nigeryjczyków i zawsze stara się poznać ich perspektywę, uważnie słucha, jest bezstronny, zadaje pytania, ale nie komentuje. Niekiedy robi też zdjęcia ludziom bądź miejscom, o których pisze w danym rozdziale, co świetnie dopełnia całość i pozwala zobaczyć nie tylko to, co widział Judah, ale też przekonać się, jak wiernie potrafi odmalować to, co ma przed oczami.

Nowy Londyńczycy to świetny reportaż, który zaskakuje, wciąga i zmusza do przemyślenia tego, co się właśnie przeczytało. Zdecydowanie pozycja godna polecenia.

Na początku tego roku obiecałam sobie, że podczas kolejnych dwunastu miesięcy będę uważniej i ostrożniej dobierać sobie lektury, żeby spędzić czas z tymi, które są rzeczywiście tego warte. Póki co udaje mi się wytrwać w tym postanowieniu noworocznym, co owocuje spotkaniami z takimi książkami, jak Nowi Londyńczycy.


Ben Judah to kwintesencja dziennikarza zaangażowanego....

więcej Pokaż mimo to

avatar
382
65

Na półkach:

Polecam każdemu, kto wybiera się do Londynu (choć tak naprawdę gdziekolwiek). Polecam otworzyć szeroko oczy i otworzyć się na nowe, smutne, zrozpaczone, niezadowolone, niekolorowe, nie-o-i-nie-ze-świetlaną przyszłością. Dobrze mieć przy tym mapkę londyńskiego metra, którą można wziąć nawet za darmo na stacji. Polecam przyglądać się budynkom, osiedlom, czym zagosopodarowane są ulice (M&S czy Paddy Power), oknom, strojom, twarzom... Przed przeczytaniem tej książki (z 2016 r.), warto sięgnąć po "Dark Heart. The shocking truth about hidden Britain" Nicka Davies'a (z 1998 r.), wtedy ta będzie łatwiejsza do przełknięcia, bo wiele trudnych rzeczy będzie do (nie)przełknięcia w tamtej. Gangi, "postcode wars" - walki według kodów pocztowych, narkotyki, prostytucja, żebractwo, bezdomność i wyłudzanie od ludzi spłaty niespłacalnego długu za sprowadzenie do tego upragnionego raju niekończących się możliwości, szczęścia i luksusu, odbieranie i więzienie Filipinek - służących w domach bogatych tego świata, wydawanie za mąż młodych dziewczyn ich kuzynom, świat niewidzialnych sprzątaczy i sprzątających, współczesne niewolnictwo i wyzysk, kontrast pomiędzy ubóstwem, wykluczeniem, przemocą a przemocą, bogactwem, ekskluzywnym życiem; nawet w nazewnictwie jest kontrast: jedni to imigranci, drudzy nie do końca - bo są w tym mieście tylko przejazdem - This is London, jak zatytuował swoją książkę Ben Judah.
Pomimo jednak, iż reportaż uważam za bardzo ważny, otwierający, zwracający uwagę, to jednak mam zastrzeżenie co do samego autora. Jego wtrącenia o tym, jak próbował uzyskać jakąś odpowiedź, wzbudzić zaufanie, żeby wyciągnąć czyjąś historię, powodują, że traci trochę w moich oczach jako autor, który chce wiedzieć, chce poznać, który jest etyczny, a wchodzi w rolę poszukiwacza sensacji... Może to tylko zabieg stylistyczny na potrzeby książki, nawet jeśli, w moim odczuciu jest on nieudany...

Polecam każdemu, kto wybiera się do Londynu (choć tak naprawdę gdziekolwiek). Polecam otworzyć szeroko oczy i otworzyć się na nowe, smutne, zrozpaczone, niezadowolone, niekolorowe, nie-o-i-nie-ze-świetlaną przyszłością. Dobrze mieć przy tym mapkę londyńskiego metra, którą można wziąć nawet za darmo na stacji. Polecam przyglądać się budynkom, osiedlom, czym zagosopodarowane...

więcej Pokaż mimo to

avatar
884
325

Na półkach: , , , , , ,

CZY TO TWOJE NIEBO, CZY PIEKŁO?

W węgierskim filmie „Kontrolerzy” razem z głównym bohaterem Bulcsú wkraczamy do podziemnego, tajemniczego świata budapesztańskiego metra. Tej zamkniętej przestrzeni pełnej przeróżnych indywiduów nadany został symboliczny wymiar, zaś parający się niewdzięcznym zawodem tytułowi „kanarzy” tkwią w niej niczym w dantejskim czyśćcu, gdzie dusze nieszczęśników cierpią męki, pragnąc odpokutować stare winy. Oczywiście Budapeszt i Londyn dzieli ponad tysiąc kilometrów, jednak podróż Bena Judaha przez świat nowych londyńczyków przywodziła mi niekiedy na myśl zejście do piekielnych czeluści, w których spotykamy ludzi żyjących na marginesie społeczeństwa, bez perspektyw i nadziei na lepsze jutro. „Czy to twoje niebo, czy twoje piekło” - śpiewa własną wersję "Wish you were here" spotkany przez autora bezdomny kloszard.

„Urodziłem się w Londynie – pisze autor „Nowych londyńczyków” - ale nie poznaję tego miasta. Nie wiem, czy kocham ten nowy Londyn, czy raczej budzi on we mnie przerażenie: miasto, w którym co najmniej pięćdziesiąt procent mieszkańców nie jest rdzennymi Brytyjczykami, prawie sześćdziesiąt procent urodziło się za granicą, a pięć procent mieszka nielegalnie. Nie mam pojęcia, kim są ci nowy londyńczycy. A nawet czym naprawdę jest ich Londyn. Właśnie dlatego tu przychodzę”.

Ben Judah niezwykle subtelnie opisuje niedostępną dla turystów część londyńskiej metropolii. Jego opisy to poezja opuszczonych przez rodzimych mieszkańców rozpadających się uliczek, starych budynków biedoty czy podziemnych przejść, w których śpią bezdomni. Krajobraz, jaki w ten sposób tworzy, nie przypomina w żaden sposób uporządkowanej geometrii płócien Mondriana. To raczej gwałtowne i dzikie action painting Pollocka. Nic dziwnego, skoro w pochodzących z różnych stron świata imigrantach rodzi się i wzrasta złość... Aż trudno wyzbyć się skojarzeń z genialnymi „Gronami gniewu” Steinbecka. Dalekie to analogie, jednak powracają natrętnie w chwili, gdy Ben Judah opisuje zdesperowanych robotników imających się różnych zajęć za coraz niższe stawki.

Amerykański noblista potrafił jak nikt inny nakreślić wyraziste i piękne portrety ludzi biednych lecz dumnych. Ben Judah z podobną wrażliwością przygląda się nowym londyńczykom i ich historiom. Trudno nie poczuć sympatii do zmęczonych, często pozbawionych nadziei bohaterów jego książki: sprzątaczy metra, budowlańców, policjantów, nawet dilerów narkotyków czy prostytutek, których sportretowano tu przenikliwie, bez zbędnych sentymentów, lecz z szacunkiem. Autor "Nowych londyńczyków" ostro i bezkompromisowo ocenia zmiany zachodzące we współczesnym Londynie, jednak jako bystry obserwator potrafi drążyć głęboko, docierając do źródeł gniewu i rozpaczy toczących wielokulturowe społeczeństwo.

Jedyne, czego mi w książce brakowało, to więcej postaci takich jak Paweł – osób wykształconych, którym w Londynie się powiodło. Chyba mimowolnie tęsknię do opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, lecz nie wpływa to w żadnym stopniu na ocenę książki Bena Judaha. Udało mu się sportretować nowy Londyn w swej niezwykłej różnorodności, zadając przy tym niewygodne pytania o wielokulturowe społeczeństwo. „Problem polega na tym – stwierdza spotkany w książce Orzecznik – że ludzkie emocje nie osiągnęły jeszcze odpowiedniego poziomu rozwoju emocjonalnego. Wielokulturowość jest w porządku, dopóki wszystko idzie dobrze – jeśli gospodarka się rozwija, nie ma problemów mieszkaniowych, większych problemów społecznych, wstrząsów politycznych ani żadnych innych kłopotów, jest okey. Ale jeżeli źle się dzieje...”

„Nowi londyńczycy” zostali niedawno nominowani do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Według mnie jest to wyróżnienie w pełni zasłużone, dawno bowiem nie miałam do czynienia z tak przenikliwą, a jednocześnie mocną i pięknie napisaną książką. Przeczytałam ją jednym tchem, lecz jestem pewna, że długo nie będę mogła się z nią rozstać, wiele czasu będzie ona zalegać w moim umyśle. Z czystym sumieniem polecam!

http://kengokang.blogspot.com/2019/03/czy-to-twoje-niebo-czy-pieko.html#more

CZY TO TWOJE NIEBO, CZY PIEKŁO?

W węgierskim filmie „Kontrolerzy” razem z głównym bohaterem Bulcsú wkraczamy do podziemnego, tajemniczego świata budapesztańskiego metra. Tej zamkniętej przestrzeni pełnej przeróżnych indywiduów nadany został symboliczny wymiar, zaś parający się niewdzięcznym zawodem tytułowi „kanarzy” tkwią w niej niczym w dantejskim czyśćcu, gdzie dusze...

więcej Pokaż mimo to

avatar
46
41

Na półkach:

Znakomita diagnoza społeczna współczesnego Londynu. Poświęcenie autora budzi mój podziw, bo rzeczywiście opisuje on, jak żyje się kolejnym grupom i warstwom imigrantów. Szok, że ten kraj aż jest tak kastowy. I w tym kontekście nie dziwi tez Brexit.

Znakomita diagnoza społeczna współczesnego Londynu. Poświęcenie autora budzi mój podziw, bo rzeczywiście opisuje on, jak żyje się kolejnym grupom i warstwom imigrantów. Szok, że ten kraj aż jest tak kastowy. I w tym kontekście nie dziwi tez Brexit.

Pokaż mimo to

avatar
98
50

Na półkach:

Książka której nie da się zapomnieć Szczególnie ostatni rozdzial

Książka której nie da się zapomnieć Szczególnie ostatni rozdzial

Pokaż mimo to

avatar
29
16

Na półkach:

ŚWIETNA!

ŚWIETNA!

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Ben Judah Nowi londyńczycy Zobacz więcej
Ben Judah Nowi londyńczycy Zobacz więcej
Ben Judah Nowi londyńczycy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd