rozwińzwiń

Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Okładka książki Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji autorstwa Maciej Zaremba Bielawski
Okładka książki Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji autorstwa Maciej Zaremba Bielawski
Maciej Zaremba Bielawski Wydawnictwo: Agora Seria: Reporterzy Dużego Formatu reportaż
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reporterzy Dużego Formatu
Data wydania:
2013-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326812644
Szwecja była pierwszym krajem, który uznał mobbing w miejscu pracy za problem społeczny i wprowadził odpowiednią ustawę, by z nim walczyć. Ale dotąd żaden prokurator nie miał odwagi z niej skorzystać. Największa reforma społeczna naszych czasów odbywa się bez większej dyskusji. To społeczna służba zdrowia przejmuje metody i mentalność świata biznesu. Co więc czeka pacjentów nierentownych?

Ćwierć wieku temu szkoła była dumą Szwecji. Wysoki poziom i równe szanse dla wszystkich. Ale od dwudziestu lat wyniki uczniów systematycznie się pogarszają, a kandydatów na nauczycieli niedługo trzeba będzie brać z łapanek. Co się stało? Szkoły oddano w zarządzanie gminom.

Dlaczego Szwedzi tak łatwo się obrażają, zamiast na przykład wpaść w słuszny gniew? Dlaczego tylu ludzi, gdy coś im się nie powiedzie, twierdzi, że padli ofiarą dyskryminacji? Czy to prawdziwe zmiany w psychice narodu, czy raczej reakcja na zmienione reguły gry?

To tylko niektóre tematy, jakimi w swojej książce zajął się Maciej Zaremba Bielawski. Jego reportaże to jednocześnie niezwykle wnikliwe eseje na temat czegoś tak nieuchwytnego i trudnego do zdefiniowania jak mentalność ów, czyli głęboko tradycyjnego społeczeństwa, które uważa się za pionierów nowoczesności.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji



1164 395

Oceny książki Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Średnia ocen
6,9 / 10
644 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

avatar
2804
2800

Na półkach: ,

Cóż, naprawdę mam szczerą nadzieję, że od czasu gdy powstały te reportaże sporo się w Szwecji zmieniło. Że rząd, a może kolejne rządy, a przede wszystkim społeczeństwo zobaczyło, iż kraj zmierza w ślepy zaułek i zaczęto wprowadzać reformy. A ponieważ historie opisane w książce wydarzyły się na początku dwudziestego pierwszego wieku, to jest szansa, iż tak się stało. Reportaże zebrane w tej książce opisują różne dziedziny życia. Od interwencji wojsk NATO na terenach byłej Jugosławii, przez szwedzką służbę zdrowia, po edukację w szkołach średnich i wyższych. Jest też kilka słów o pomocy społecznej i zatrudnianiu obcokrajowców. Każdy z tych reportaży sprawia, że oczy czytelnika otwierają się szeroko. Ze zdumienia. Jak to możliwe, zastanawia się niedowierzający odbiorca. Przecież społeczeństwo powinno zauważyć, że źle się dzieje, przecież powinni jakoś przeciwdziałać. A tymczasem absurd goni niedorzeczność, i głupotą pogania. Poprawność polityczna, dbanie o komfort przerodziło się w kartę przetargową, a wręcz stało się narzędziem szantażu. Służba zdrowia, która zamiast leczyć kalkuluje, który pacjent bardziej się opłaci. Nauczyciel, który boi się skrytykować byle jaką pracę ucznia, ponieważ grozi to zwolnieniem go z pracy. Autor nie tylko wytyka absurdy. On również tłumaczy jak to się stało, że Szwecja znalazła się w takim położeniu. Pokazuje cały szereg małych, niezauważalnych i nieznaczących z pozoru kroków, które spowodowały, że kolejne państwowe instytucje przestają funkcjonować poprawnie. Świetna książka. Polecam.

Cóż, naprawdę mam szczerą nadzieję, że od czasu gdy powstały te reportaże sporo się w Szwecji zmieniło. Że rząd, a może kolejne rządy, a przede wszystkim społeczeństwo zobaczyło, iż kraj zmierza w ślepy zaułek i zaczęto wprowadzać reformy. A ponieważ historie opisane w książce wydarzyły się na początku dwudziestego pierwszego wieku, to jest szansa, iż tak się stało....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
395
395

Na półkach:

Ciekawe poznawczo tylko tak trochę nie na czasie. Tematyka reportaży też niespecjalnie pode mnie. Większość tekstów traktuje o latach dziewięćdziesiątych a z połowa książki o szwedzkiej służbie zdrowia. Nie kryje, że mnie akurat temat ów nie za bardzo więc się troszku wynudziłem. Najciekawsze były ostatnie rozdziały traktujące o owocach bezstresowego nauczania i o jednym z dość świeżych światowych wirusów, drażliwości. Naprawdę świetnie się czytało o tym do jakich absurdów dochodzi syty świat zachodni. Poza tym to kolejna lektura o tym, że człowiek jest jaki jest, po prostu, w Szwecji też. Można, moim zdaniem, chwycić za lekturę ale z pewnością nie trzeba.

Ciekawe poznawczo tylko tak trochę nie na czasie. Tematyka reportaży też niespecjalnie pode mnie. Większość tekstów traktuje o latach dziewięćdziesiątych a z połowa książki o szwedzkiej służbie zdrowia. Nie kryje, że mnie akurat temat ów nie za bardzo więc się troszku wynudziłem. Najciekawsze były ostatnie rozdziały traktujące o owocach bezstresowego nauczania i o jednym z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
75
63

Na półkach:

Książka opisuje zadziwiające dla obokrajowców cechy szewdzkiego państwa opiekuńczego. Kraju, gdzie oryginalność jest nietaktem, a indidualizm grzechem. To przeczytania, jeśli już widziałeś "Szwedzką Teorię miłości".

Książka opisuje zadziwiające dla obokrajowców cechy szewdzkiego państwa opiekuńczego. Kraju, gdzie oryginalność jest nietaktem, a indidualizm grzechem. To przeczytania, jeśli już widziałeś "Szwedzką Teorię miłości".

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1967 użytkowników ma tytuł Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji na półkach głównych
  • 1 012
  • 925
  • 30
289 użytkowników ma tytuł Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji na półkach dodatkowych
  • 192
  • 37
  • 14
  • 13
  • 11
  • 11
  • 11

Tagi i tematy do książki Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Inne książki autora

Maciej Zaremba Bielawski
Maciej Zaremba Bielawski
Maciej Zaremba Bielawski, rocznik 1951, emigrował do Szwecji w 1969 roku. Roznosił przesyłki, był salowym w szpitalu, operatorem dźwigu na budowie. Studiował historię idei. Jego dziennikarstwo zaczęło się od "Solidarności" – w 1981 roku wrócił do Polski z zamówieniami od kilku redakcji. W stanie wojennym jako kierowca ciężarówki przyjeżdżał z pomocą, a przy okazji zbierał materiały, które publikował w Szwecji pod pseudonimem Zaremba. Dziś jest wybitnym publicystą największego szwedzkiego dziennika "Dagens Nyheter". W 1997 roku nagłośnił sprawę przymusowych sterylizacji, które państwo szwedzkie przeprowadziło w latach 1935–1976 na tysiącach "niepożądanych" obywateli. Skutkiem tych tekstów było wypłacenie ofiarom przymusowych sterylizacji ponad 250 mln koron odszkodowania. Jego publikacje wywołały burzliwą debatę na temat podobnych precederów także w innych krajach skandynawskich, Szwajcarii, USA. Za swe artykuły otrzymał wiele nagród, m.in. kilkakrotnie Nagrodę Akademii Szwedzkiej, Wielką Nagrodę Dziennikarską (za cykl reportaży Polski hydraulik – po polsku 2008, wyd. Czarne) i ostatnio Złote Pióro Klubu Publicystów. A najstarszy w Szwecji Wydział Prawa Uniwersytetu w Lund przyznał mu tytuł doktora honoris causa. Jest mężem Agnety Pleijel, znanej (także w Polsce) szwedzkiej pisarki, z którą przekładał na język szwedzki poezję Zbigniewa Herberta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

81:1. Opowieści z Wysp Owczych Marcin Michalski
81:1. Opowieści z Wysp Owczych
Marcin Michalski Maciej Wasielewski
"81:1. Opowieści z Wysp Owczych" Autorzy: Maciej Wasielewski, Marcin Michalski Moja ocena: 8/10 "81:1. Opowieści z Wysp Owczych" to zbiór reportaży, który w fascynujący sposób przybliża czytelnikowi ten mało znany, odległy region Europy. Wyspy Owcze, leżące na skraju kontynentu, charakteryzują się surowym, nordyckim klimatem, który został doskonale oddany przez autorów. Wasielewski i Michalski w umiejętny sposób przedstawiają zarówno ludzi, jak i miejsca, które odwiedzają. Każda historia, pełna lokalnych barw i unikalnych detali, daje wgląd w życie mieszkańców Wysp Owczych – ich kulturę, codzienne wyzwania i nieoczywiste piękno otaczającego ich świata. Wielowątkowy charakter tej książki sprawia, że nie można się nudzić – każda opowieść zaskakuje czymś nowym, a różnorodność perspektyw nadaje całości głębi. Atutem tej publikacji jest również fakt, że rejon Wysp Owczych nie jest zbyt często opisywany w polskich reportażach. Autorzy stawiają na oryginalność i zabierają czytelnika w podróż po miejscach, które wciąż pozostają tajemnicą dla wielu. Dzięki temu książka zyskuje wyjątkową wartość – nie tylko jako zbiór ciekawych opowieści, ale także jako okazja do lepszego poznania tego odległego zakątka świata. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka nietuzinkowych reportaży i chce odkryć życie w jednym z najmniej opisanych regionów Europy. ** 22:07 * 16.03.2025 * 24/52 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na81 rok temu
20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła Mariusz Szczygieł
20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła
Mariusz Szczygieł
Szczygieł zebrał 23 najlepszych polskich reportażystów – nazwiska takie jak Witold Szabłowski, Paweł Reszka, Wojciech Tochman, Ewa Winnicka – i powiedział im: dajcie mi swoje najlepsze teksty o Polsce, która musiała "mentalność sobie w jeden dzień zrobić". Wyszło 27 reportaży (a nawet więcej, bo są komentarze, przypisy, dodatki). To jest osobisty wybór Szczygła – nie akademicka analiza, tylko instynkty reportera, który pisze o tym, co go porusza.​ Jakie historie tam są? Proboszcz z HIV. Żołnierze ZOMO, którzy strzelali w kopalni Wujek. Dwie kobiety, które są matkami jednego dziecka. Student uciekł ze szkoły Rydzyka. Sprawiedliwi, którzy ratowali Żydów, a teraz się wstydzą swoich sąsiadów. Dumny homofob, który zgodził się na wywiad. Przemytnicy kokainę łykali w żołądkach, żeby spłacić czynsz.​ To nie są gładkie opowieści. To są rzeczy, które zdarzały się naprawdę, zapisane przez ludzi, którzy wiedzą, jak się robi reportaż – czyli jak słuchać, jak patrzeć i jak tego nie zmyślać.​ Co jest genialne? Różnorodność: Są tu sprawy ciężkie – religia, seks, polityka, zbrodnia – i zarazem lekkie, jak fenomen disco polo. To nie jest monotonna całość, to jest mozaika Polski, która drży ze zmian.​ Portret epoki: Dopiero po przeczytaniu całej książki widzisz obraz – Polska w czasach, kiedy wychodzi z cienia komunistycznej dyktatury i walczy sama ze sobą. Groteskowo, boleśnie, czasami śmiesznie.​ Śmiałość wyboru: Tekst o homofobii, tekst o aborcji, tekst o HIV – to były kontrowersyjne tematy kilka lat temu. Szczygieł nie schodzi z drogi. To jest książka dla ludzi, którzy chcą patrzeć na rzeczywistość, a nie na to, co się słusznie mówi w salonie.​ Jakość pisania: Wszyscy ci reportażyści piszą dobrze. Nie nudno. Czytasz „z zapartym tchem". To nie są artykuły prasowe, to są opowieści.​ A co słabe? Tu trzeba być szczery. Nie wszystkie reportaże są równie ważne. Są dwa-trzy teksty, które czytasz bez większego zainteresowania – rzeczy, które już znałeś albo które po prostu cię nie tykają. Antologia to nie perfekcja, to jest wybór. Czasami nie trafia.​ Druga sprawa: jeśli już przeczytałeś trochę reportażu Szczygła albo tych autorów – część tekstów się powtarza w różnych zbiorach. To nie jest nowość, tylko ponowna publikacja.​ Dla kogo? Jeśli chcesz rozumieć, skąd się bierze polska mentalność: To jest obowiązkowa lektura. Nie będzie Ci wszystko jasne po pierwszym przeczytaniu – będziesz musiał o tym myśleć. Ale to właśnie o tym chodzi. Jeśli tworzysz content, robisz reportaże, podcasty: To jest tutorial – jak się słucha ludzi, jak się opisuje rzeczywistość, jak się buduje opowieść, która liczy się.​
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na94 miesiące temu
14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji Igor T. Miecik
14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji
Igor T. Miecik
"14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji" Autor: Igor T. Miecik. Moja ocena: 8/10. "14:57 do Czyty" to zbiór reportaży, które w zwięzły, ale niezwykle treściwy sposób ukazują rzeczywistość współczesnej Rosji. Igor T. Miecik doskonale radzi sobie z oddaniem klimatu miejsc, które opisuje, a jego styl jest przystępny i wciągający. Autor nie tylko prowadzi nas przez różne zakątki tego ogromnego kraju, ale przede wszystkim ukazuje losy ludzi, którzy w nim żyją, co stanowi główną siłę tej publikacji. To właśnie człowiek jest w centrum reportaży Miecika. Autor z wyczuciem opisuje zarówno codzienne życie zwykłych obywateli, jak i historie jednostek w ekstremalnych sytuacjach. Każdy reportaż jest pełen emocji i detali, które sprawiają, że opisywane wydarzenia stają się bliskie czytelnikowi. Dzięki temu łatwo można się zanurzyć w rzeczywistości, która na pierwszy rzut oka może wydawać się nam odległa i obca, a jednak, za sprawą pióra Miecika, staje się zrozumiała i angażująca. Język autora jest lekki, choć opisywane tematy często dotykają trudnych i złożonych zagadnień. Zwięzłość książki, zamiast być jej wadą, działa na jej korzyść – każda historia jest przemyślana, dopracowana, bez zbędnych opisów i dygresji. Miecik nie stara się udziwniać rzeczywistości, ale pokazuje ją taką, jaka jest – brutalną, pełną kontrastów, a czasem wręcz surrealistyczną. Cennym elementem książki jest właśnie ten ludzki aspekt, który przewija się w każdym z reportaży. Miecik nie tylko opisuje Rosję jako kraj, ale też jako przestrzeń pełną ludzkich dramatów, marzeń i dążeń. To właśnie dzięki temu podejściu "14:57 do Czyty" staje się publikacją żywą, poruszającą, a zarazem otwierającą oczy na skomplikowaną rzeczywistość współczesnej Rosji. Podsumowując, książka Igora T. Miecika to wartościowa pozycja dla wszystkich, którzy interesują się Rosją i jej współczesnymi realiami. Choć nie jest to długa lektura, to dzięki bogactwu zawartych w niej historii pozostaje w pamięci na długo. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Polecam! ** 22:51 * 25.02.2025 * 19/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na81 rok temu
Made in Poland. Antologia reporterów Dużego Formatu Leszek K. Talko
Made in Poland. Antologia reporterów Dużego Formatu
Leszek K. Talko Tomasz Kwaśniewski Wojciech Tochman Monika Piątkowska Piotr Lipiński Wojciech Jagielski Katarzyna Surmiak-Domańska Magdalena Grochowska Beata Pawlak Włodzimierz Kalicki Mariusz Szczygieł Jacek Hugo-Bader Włodzimierz Nowak Piotr Głuchowski Wojciech Staszewski Irena Morawska Witold Szabłowski Lidia Ostałowska Anna Fostakowska Magdalena Grzebałkowska Michał Matys Marcin Kącki Grzegorz Sroczyński
Sięgając po jakąkolwiek antologię, najczęściej kieruję się jednym kryterium – nazwiskami autorów. Rzadko kuszę się na tę formę publikacji, gdy nie znam ich twórców. Może robię błąd, ale w bieżącej powodzi książek, które chcę przeczytać i tych, które zechcę przeczytać, muszę stosować jakąś selekcję wyboru literatury. A i tak odejdę z tego świata, żałując jednego – tysięcy nieprzeczytanych pozycji. W przypadku tej antologii magicznymi magnesami dla mnie okazały się nazwiska moich ulubionych reportażystów, które wyłapałam, przebiegając niecierpliwym wzrokiem wzdłuż ich wykazu umieszczonego na tylnej okładce. Drugi z kolei – Piotr Głuchowski i na samym dole dwa tuzy – Mariusz Szczygieł i Wojciech Tochman. Trafieni – zatopieni i myśl jedna – muszę przeczytać! Chociaż wystarczyłoby już jedno nazwisko z tych trzech, by takie postanowienie padło. Jednak w przypadku tej pozycji, to nie jedyne kryterium, jakie zastosowałam. Drugim były nazwiska dziennikarzy, których dorobek literacki chciałam poznać z powodu wyprzedzających ich dobrych recenzji, książek im poświęconych (mam na myśli "Córeńkę" Wojciecha Tochmana o Beacie Pawlak) lub zachwytów innych blogerów książkowych, a z twórczością, których stale było mi nie po drodze – Jacka Hugo-Badera, Wojciecha Jagielskiego czy Beaty Pawlak. Pozostali nie byli mi znani, nie dlatego, że tacy nie są w ogóle, ale dlatego, że po reportaże sięgam wtedy, gdy autor wyda je w formie książki. Nie było więc okazji, jeśli publikowali tylko na łamach prasy. A tutaj pojawiła się przede mną okazja, by poznać szerzej elitę polskiego dziennikarstwa. Wszak w Dużym Formacie publikują najlepsi. W tej książce – najlepsi z najlepszych. O wysokim poziomie zbioru zadecydował również fakt, że współautorami wyboru byli sami autorzy tekstów. A jeśli wybiera się jeden, reprezentatywny tekst z własnej twórczości, kierując się chęcią pokazania i podzielenia się tym, co najbardziej w otaczającej ich rzeczywistości zabolało, zadziwiło, zezłościło, rozbawiło, przestraszyło czy zaciekawiło lub poczuciem emocjonalnej więzi z tekstem powstałym na bazie autopsji (a takie są najlepsze),to uzasadnionym jest ciekawy wstęp szefa magazynu Duży Format, w którym wybrane reportaże miały swoją premierę w latach 1994-2013 oraz hasło umieszczone w dymku na okładce tytułowej. Po lekturze śmiem twierdzić, że w zderzeniu z ładunkiem emocjonalnym zawartym w treści tekstów – zbyt słabym, zbyt małym, zbyt cichym. Tam powinno być wzmocnienie przekazu określeniem „dużo” i trzema wykrzyknikami! Skromni ci autorzy. Niewspółmiernie do przebogatego świata, jaki mi ukazali poprzez swój pryzmat rozumowania, postrzegania i odczuwania. Polskiego, jak mi się wydawało na początku. Jednak jeśli dobrze się wczytać w sens tytułu, to można rozszerzyć zakres jego pojęcia dużo dalej niż polska rzeczywistość. Bo był też i świat poza jej granicami, a także świat cudzoziemców w ramach jej granic. Kombinacja polskości i niepolskości miejsca, czasu, bohaterów (niekoniecznie z krwi i kości),którą do wspólnego mianownika w tej różnorodności sprowadzało jedno – polski autor. Well done! – dodam od siebie, nawiązując do tytułowej angielszczyzny. Stąd tytuł, którego brzmienie i sugestie treści odebrałam bardzo wąsko (ech, ten mój polakocentryzm),przed przeczytaniem całości. Dzielenie się wrażeniami z każdego odrębnego tekstu, zajęłoby mi kilkadziesiąt stron, bo jak ująć w jednym, podsumowującym zdaniu (a reportaży jest 25!) tragedię morderstw honorowych w Kurdystanie, wspomnienia absurdów PRL-u (nie zawsze śmiesznych!),beznadziejność rzeczywistości Polaków wyrzuconych poza margines społeczeństwa czy skomplikowaną osobowość Agnieszki Osieckiej? Przecież każdy z tych tekstów to zaledwie przyczynek do szerszej dyskusji, zasygnalizowanie niebezpiecznego zjawiska społecznego (terroryzm dziecięcy, bezrobocie osób wykształconych, depresyjna bieda, przekręty SMS-owe, wysoka chemizacja najtańszej żywności) czy próba zrozumienia zjawisk ciągle tabu (transwestytyzm, opętanie, nagość). W tym ujęciu wszystkie jednakowo pochłaniały całą moją uwagę. Jednak jest coś, co te teksty między sobą odróżnia, a jednocześnie spełnia podstawowy warunek dobrego reportażu. I nie mam tutaj na myśli rodzaju tematu (bo i ciekawy pomysł można zaprzepaścić nieumiejętnym sposobem ujęcia),różnorodności bohaterów, charakterystycznego stylu autorów, ale wachlarz emocji i spektrum wrażeń wywołanych we mnie. A dobry reportaż ma rezonować w czytelniku długo, jeszcze długo po jego zakończeniu. I one w tym wyborze właśnie takie są! Pełne kipiących emocji, przelewających się na mnie odczuć, zalewających mnie wrażeń. Pisanych z pasją, a nawet wręcz z wściekłości. Śmiałam się, wzruszałam, bałam, dziwiłam, a nawet się popłakałam. I świadomie nie przytaczam tutaj nazwisk i konkretnych tytułów odpowiedzialnych za te moje różne stany świadomości i rozchwianie emocjonalne, bo musiałabym wymienić ich 25. Z kolei ograniczenie ich do kilku byłoby z mojej strony perfidnie krzywdzącą niesprawiedliwością wobec niewymienionych. Napiszę więc w ten sposób, wdając się w polemikę z nieżyjącym Ryszardem Kapuścińskim, ubolewającym w "To nie jest zawód dla cyników" nad zanikiem dobrego dziennikarstwa i reporterów z pasją. Panie Ryszardzie, jest dobrze! Jest dużo optymistyczniej, niż Pan myślał (nawiązując do hasła w dymku),bo może ilość mierności podyktowanej potrzebą gorącej wiadomości nas zalewa niczym potop, to po jego zmeliorowaniu pozostaje mniejszość, ale idąca w jakość najwyższej próby. Dowodem tego jest właśnie ta antologia. Na koniec dwie uwagi techniczne. Czytanie reportaży zaczynałam nietypowo, bo od końca. Zmusiły mnie do tego wizytówki dziennikarzy, nie rozumiem dlaczego, właśnie tam umieszczone. Równie ciekawe, co tekst główny, bo zawierające między innymi „pozakulisowe” informacje o autorze, jego twórczości czy konteksty z nich wynikające lub nawiązujące do tematyki reportażu. Mając charakter wprowadzający, były idealnym wstępem do rozpoczęcia czytania tekstu głównego. Byłoby mi dużo wygodniej, jeśli nie komfortowo, gdyby umieszczono je w okolicach tytułu. To samo dotyczy dat premier reportaży, które miały dla mnie ogromne znaczenie. W antologii umieszczono je we wspólnym wykazie na końcu książki, a który odkryłam dopiero po przeczytaniu całości. Niepotrzebnie zżymałam się przez cały czas lektury na ich brak. Wiem, wiem, wygląda to na lenistwo i gapiostwo z mojej strony. Jednak tylko wygląda. Po pierwsze, jako czytelnik mam prawo do wygody czytania (w końcu książki są dla czytelnika, a nie odwrotnie),a po drugie uważnie przejrzałam aparat informacyjny książki i, jak na złość, akurat strony z wykazem „skleiły się”. A na koniec zdradzę prawdziwą przyczynę sięgnięcia po tę antologię. Tuż po jej wzięciu do rąk pierwszym zdjęciem, które zobaczyłam i które otworzyło galerię kolejnych, równie ciekawych, byli panowie. Mają mężczyźni kobiety koło samochodów, mam i ja mężczyzn koło reportaży. Czytelnik też kobieta i popatrzeć lubi. A potem było dużo ciekawiej, niż myślałam! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na75 lat temu
Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami Agnieszka Wójcińska
Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami
Agnieszka Wójcińska
„Po co ty to czytasz? Przecież oni to wszystko zmyślają” – powiedział mi kiedyś z ironią na twarzy kolega, gdy zobaczył, jak trzymam pod pachą Gazetę Wyborczą, a w niej dodatek z reportażami. Kolega jest prawicowy. Ja nigdy nie byłem ani prawicowy, ani lewicowy w tym polskim, gnuśnym sensie tego podziału. Czytałem te reportaże, bo było to zwyczajnie dobre dziennikarstwo. Wyborcza zawsze miała najlepszą ławkę w tej branży. Najpierw się na kolegę zdenerwowałem. A potem zacząłem się zastanawiać, czy mi przeszkadza to ich starozakonne zmyślanie. I doszedłem do wniosku, że w ogóle nie przeszkadza. Agnieszka Wójcińska rozmawia w tej książce z kilkunastoma polskim reportażystami z Gazety Wyborczej właśnie o tym zmyślaniu. Okazuje się, że zmyślać to wcale nie jest łatwo. Reportaż nie jest fikcją, ale nie jest też dokumentem. Jest gdzieś pomiędzy. To balansowanie stanowi wyzwanie każdego reportażysty. Ale chyba jeszcze ważniejsza jest umiejętność opowiadania o emocjach. Napisać „Dzisiaj w Gazie zginęło 90 palestyńskich cywilów” jest dość prosto. Spróbuj jednak wyrazić na papierze całe to emocjonalne gówno, cały ten ogrom indywidualnych cierpień, całą tę złość, które się za tym kryją. Spróbuj i pamiętaj, że pisząc o tym, bierzesz cząstkę tego gówna na siebie i że niełatwo będzie ją potem z siebie zmyć. Spróbuj. Ja nie potrafię. https://radekoryszczyszyn.wordpress.com/2024/05/06/nie-przeszkadza-mi-to-zmyslanie/
Radek Oryszczyszyn - awatar Radek Oryszczyszyn
ocenił na71 rok temu
Londyńczycy Ewa Winnicka
Londyńczycy
Ewa Winnicka
Obrazki z życia polskiej emigracji osiadłej po II WŚ na Wyspach. Opisy treści dostępne w necie i pierwszy rozdział mogą sugerować, że reportaż to swego rodzaju „historia nieznana”, biografie zwykłych Polaków, którzy mimo udziału w wojnie nie zapisali się w annałach i na emigracji wiedli przeciętny żywot i którzy wreszcie dostali szansę, by opowiedzieć o swoich losach. Niestety, podczas lektury szybko okazuje się, że treść książki rozmija się z oczekiwaniami. Jest parę reportaży o emigrantach i ich potomkach, lecz znaczną część poświęcono historiom przemaglowanym już wzdłuż i wszerz przez dziennikarzy i historyków piszących o londyńskiej emigracji – kontrowersyjnemu życiu prywatnemu generała Andersa, skandalom związanym z „opieką” nad złotem NBP, wojenkom emigracyjnych polityków. Autorka zawarła również biografię księcia Kentu, któremu zdecydowanie na wyrost przypisała szczególne propolskie sympatie. In minus był też dla mnie narracyjny bałagan, czasem trudno się było połapać w chronologii zdarzeń. Zaczynam się już przyzwyczajać, że wydawnictwo Czarne wybiera do publikacji takie reportaże, które wyglądają jak wersje robocze, a nie gotowe teksty. Jak dla mnie zmarnowany potencjał. Podejrzewam, że te 15 lat temu autorka łatwo mogła znaleźć więcej osób, które byłyby skłonne podzielić się opowieściami o życiu na emigracji czy dorastaniu w mieszanych, polsko-brytyjskich rodzinach.
Vampiress - awatar Vampiress
ocenił na68 miesięcy temu
Gorsze światy. Migawki z Europy Środkowo-Wschodniej Wojciech Śmieja
Gorsze światy. Migawki z Europy Środkowo-Wschodniej
Wojciech Śmieja
Tom reportaży podróżniczych Wojciecha Śmieji. Autor, prawie jak Andrzej Stasiuk, wybiera się w podróż po gorszej Europie, a w jej ramach po „gorszych” terenach. Mołdawia, Macedonia (obecnie Macedonia Północna),Rumunia, Kosowo, Serbia, Ukraina, Albania (i nasze Beskidy). Ale bez stolic i obiektów z listy Unesco. Autor stara się nam pokazać prawdziwe życie mieszkających tam ludzi z ich codziennymi problemami i oglądem rzeczywistości. Ze wszystkimi stara się rozmawiać i przedstawić ich punkt widzenia. Nierzadko są one sprzeczne z tym poprzedniego rozmówcy czy samego reportera. Śmieja kładzie nacisk na pogmatwane życiorysy i miejsca, w których ścierają się ze sobą różne grupy społeczne, narodowościowe czy religijne. Nierzadko sięga do przeszłości, by przedstawić genezę tych zjawisk z puntu widzenia poszczególnych grup (np. Serbowie i Albańczycy, mieszkańcy Mołdawii i Nadniestrza, Macedończycy i Grecy czy też Arumuni). Nie zachwala nam nowych atrakcji, po prostu pokazuje to, czego jadąc gdzieś lub chociażby przejeżdżając tamtędy nie chcemy widzieć. A warto popatrzeć, np. na pomniki Rocky’ego Balboa czy Boba Marleya w serbskiej Wojwodinie, ostatnie miejscowości Arumunów w Macedonii czy Grecji, podzieloną Kosowską Mitrowicę czy też góry i drewniane cerkwie na półwyspie Kola. Inaczej niż Stasiuk, autor nie kładzie nacisku na literaturę, ale nawiązuje i do niej, chociażby do Stanisława Vincenza na Huculszczyźnie. Kawałek prawdy o życiu ludzi w naszej części Europy.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Więcej

Tak trudno jest przyjąć do wiadomości, to co widać gołym okiem : władzę bez autorytetu, pewność siebie bez kompetencji, moralizatorstwo bez moralności, symbole potencji bez męskości, rozrzutność bez odpowiedzialności.

Tak trudno jest przyjąć do wiadomości, to co widać gołym okiem : władzę bez autorytetu, pewność siebie bez kompetencji, moralizatorstwo bez ...

Rozwiń
Maciej Zaremba Bielawski Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji Zobacz więcej

- Czy prawdą jest, że już w listopadzie 2002 było wiadomo, że policjanci z Borlänge w styczniu będą chorzy? 
- Tak - potwierdzam - stróże porządku sami to zapowiedzieli.

- Czy prawdą jest, że już w listopadzie 2002 było wiadomo, że policjanci z Borlänge w styczniu będą chorzy? 
- Tak - potwierdzam - str...

Rozwiń
Maciej Zaremba Bielawski Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji Zobacz więcej

Polska jest nadal feudalna, rozumie pan? Wejść do prezesa to jak do świątyni z sekretarkami w roli kapłanek.

Polska jest nadal feudalna, rozumie pan? Wejść do prezesa to jak do świątyni z sekretarkami w roli kapłanek.

Maciej Zaremba Bielawski Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji Zobacz więcej
Więcej