Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Wypożyczyłem na początku listopada 2025 tomik wierszy, aby się upewnić, że wciąż nie lubię poezji. Ale okazało się, że w sumie trochę lubię. Jest wiele wierszy, które mają klimat pożegnania, zupełnie jakby autorka wiedziała, że koniec nadejdzie już wkrótce. Poetka zmarła w lipcu 2025, dożywając 94 lat.

Wypożyczyłem na początku listopada 2025 tomik wierszy, aby się upewnić, że wciąż nie lubię poezji. Ale okazało się, że w sumie trochę lubię. Jest wiele wierszy, które mają klimat pożegnania, zupełnie jakby autorka wiedziała, że koniec nadejdzie już wkrótce. Poetka zmarła w lipcu 2025, dożywając 94 lat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na początku książki, na 18 stronie, jest takie zdanie: "Nie chodzi o to, aby popsuć wszystkim radochę, ale o to, by..." - a następnie na kolejnych 500 stronach psują radochę. Ale to dobrze, potrzebna była taka otrzeźwiająca książka. Niestety miejscami jest naprawdę denerwująca, gdy opisywane są całkiem świetnie zbadane tematy i kwitowane refrenem "czyli w sumie to nic nie wiemy". No nie, jednak coś wiemy i musimy trochę ryzykować, aby cokolwiek osiągnąć. Nie przekonują mnie ilustracje i ciężkawe poczucie humoru, ale bardzo doceniam włożony trud w analizę wszystkich faktów i dokumentów.

Na początku książki, na 18 stronie, jest takie zdanie: "Nie chodzi o to, aby popsuć wszystkim radochę, ale o to, by..." - a następnie na kolejnych 500 stronach psują radochę. Ale to dobrze, potrzebna była taka otrzeźwiająca książka. Niestety miejscami jest naprawdę denerwująca, gdy opisywane są całkiem świetnie zbadane tematy i kwitowane refrenem "czyli w sumie to nic nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Frank Herbert dołożył starań, aby czytelnik poczuł się równie zmęczony jak Paul Muad'Dib zdruzgotany tym wszystkim, co dzieje się w imperium w jego imieniu. Ciekawe wątki o władzy, religii, szukaniu sensu gdy ma się już wszystko. Ale jednak nie powinno być tak, że wydarzenia zaczynają się w okolicy 70% książki, a wcześniej to głównie polityka i filozoficzne rozmyślania.

Frank Herbert dołożył starań, aby czytelnik poczuł się równie zmęczony jak Paul Muad'Dib zdruzgotany tym wszystkim, co dzieje się w imperium w jego imieniu. Ciekawe wątki o władzy, religii, szukaniu sensu gdy ma się już wszystko. Ale jednak nie powinno być tak, że wydarzenia zaczynają się w okolicy 70% książki, a wcześniej to głównie polityka i filozoficzne rozmyślania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Całkiem fajna powieść, ale przedłużające się w nieskończoność wątki astrologiczne potrafią wyprowadzić czytelnika z równowagi. Doceniam jednak konstrukcję głównej postaci, Janiny Duszejko: celowo wykreowana tak, aby była denerwująca i pełna sprzeczności (inżynierka mostów która wierzy w astrologię?), a jednocześnie bratamy się z nią w kwestii przywiązania do zwierząt. Zakończenie na plus.

Całkiem fajna powieść, ale przedłużające się w nieskończoność wątki astrologiczne potrafią wyprowadzić czytelnika z równowagi. Doceniam jednak konstrukcję głównej postaci, Janiny Duszejko: celowo wykreowana tak, aby była denerwująca i pełna sprzeczności (inżynierka mostów która wierzy w astrologię?), a jednocześnie bratamy się z nią w kwestii przywiązania do zwierząt....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mikroekonomię Variana przyswoiłem na potrzeby niedawnego egzaminu aktuarialnego z ekonomii (studiowałem ekonomię w latach 2000-2005, ale pamiętałem z mikro w sumie niewiele, więc większość materiału była dla mnie czymś niemalże nowym). Przeczytałem i przerobiłem dokładnie ok. 75% podręcznika.
Po pierwsze, Varian bardzo dobrze przedstawia trudne tematy, jest zwięzły, a zarazem niczego ważnego nie pomija. Z tego co pamiętam, to naljepsza książka o mikroekonomii, jaką przerabiałem. Pozwala to na szybkie, a jednocześnie dogłębne zapoznanie się z tematem i zrozumienie, w jaki sposób liczy się poszczególne rzeczy (o ile oczywiście podejmiemy wysiłek). Wyprowadzenia wzorów często lądują w dodatkach, aby nie przytłoczyć czytelnika, ale jak już się do nich zajrzy, to są dość czytelne. Zadania na końcu rozdziału są trafne, a odpowiedzi do nich - mimo że krótkie - są wystarczające.
Varian podaje dobre przykłady, dzięki czemu łatwo nam sobie wyobrazić odniesienie teorii do rzeczywistości. Szczególnie dobrze jest przedstawiony rozdział dot. efektów Słuckiego (substytucyjnego i dochodowego), podobało mi się też omówienie funkcji użyteczności Cobba-Douglasa. Być może przydałby się jeszcze dodatek, który pokazuje, jak wykorzystać równanie Langrange'a aby sobie poradzić z trudniejszymi, nietypowymi postaciami funkcji użyteczności, gdzie standardowe "sztuczki" nie wystarczają. Ale to taki zarzut trochę na siłę, bo każdy, kto potrzebuje specyficznej wiedzy, znajdzie ją bez trudu w internecie.
W recenzji idaredalma znajduje się takie zdanie: "poza tym nie używa rachunku różniczkowego, tylko różnicowego" - zupełnie nie rozumiem tego zarzutu. Funkcje popytu, podaży, użyteczności co do zasady są z założenia ciągłe i różniczkowalne (nie dotyczy to oczywiście takich funkcji jak np. min(x,y)) i autor jak najbardziej stosuje rachunek różniczkowy właściwie w każdym rozdziale.
Na koniec chciałem odnieść się do rozdziału o teorii gier. To był ten wyjątek, w którym orientowałem się lepiej, bo jestem na świeżo, w szczególności po lekturze podręcznika Wieczorka nt teorii gier. Varian bardzo dobrze podsumował ten szeroki temat w krótkim rozdziale, a ponadto wykazał się tłumacz, który racjonalnie przyjął słownictwo z podręcznika Wieczorka.
Ogólnie w dużej mierze ten podręcznik jest tak dobry, bo ma znakomite tłumaczenie (Witold Czubala, Domański Stanisław Ryszard, Adam Niedzielski). To musiał być tytaniczny wysiłek.
W całej książce znalazłem chyba 3 albo 4 błędy. Na tak obszerny materiał, to naprawdę znakomity wynik.

Mikroekonomię Variana przyswoiłem na potrzeby niedawnego egzaminu aktuarialnego z ekonomii (studiowałem ekonomię w latach 2000-2005, ale pamiętałem z mikro w sumie niewiele, więc większość materiału była dla mnie czymś niemalże nowym). Przeczytałem i przerobiłem dokładnie ok. 75% podręcznika.
Po pierwsze, Varian bardzo dobrze przedstawia trudne tematy, jest zwięzły, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaskakująco dobra książka, która wpadła w moje ręce zupełnie przypadkiem. Czyta się jednym tchem, wciąga od pierwszych stron. Działanie trucizn i historie trucicieli są opowiedziane zabawnie i szczegółowo, idealne połączenie!

Zaskakująco dobra książka, która wpadła w moje ręce zupełnie przypadkiem. Czyta się jednym tchem, wciąga od pierwszych stron. Działanie trucizn i historie trucicieli są opowiedziane zabawnie i szczegółowo, idealne połączenie!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Rachunkowość zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji. Zbiór zadań Krzysztof Jonas, Anna Mazurczak-Mąka, Anna Szkarłat-Koszałka
Ocena 0,0
Rachunkowość zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji. Zbiór zadań Krzysztof Jonas, Anna Mazurczak-Mąka, Anna Szkarłat-Koszałka

Na półkach:

To jest bardzo dobry zbiór zadań, jeśli ktoś chce zrozumieć na przykładach rachunkowość specyficzną dla zakładów ubezpieczeń (rezerwy, składki, lokaty, sprawozdawczość). Jest kilka drobnych błędów, ale nie rzutują one na czytelność opracowania.

To jest bardzo dobry zbiór zadań, jeśli ktoś chce zrozumieć na przykładach rachunkowość specyficzną dla zakładów ubezpieczeń (rezerwy, składki, lokaty, sprawozdawczość). Jest kilka drobnych błędów, ale nie rzutują one na czytelność opracowania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trzyma poziom pierwszego tomu, choć nie jest już - co oczywiste - takim zaskoczeniem. Mniej Vernona, więcej o jego otoczeniu - ten zabieg bardzo się udał. Podobnie jak w pierwszym tomie, nie brakuje fragmentów, przy których zaśmiejesz się na głos doceniając trafność obserwacji i świetny język. Na pewno sięgnę po tom 3.

Trzyma poziom pierwszego tomu, choć nie jest już - co oczywiste - takim zaskoczeniem. Mniej Vernona, więcej o jego otoczeniu - ten zabieg bardzo się udał. Podobnie jak w pierwszym tomie, nie brakuje fragmentów, przy których zaśmiejesz się na głos doceniając trafność obserwacji i świetny język. Na pewno sięgnę po tom 3.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaskakująco ponadczasowa powieść jak na science-fiction. Przemyślany świat, wątki polityczne i ekologiczne są zadziwiająco dobrze ujęte. To rzeczywiście arcydzieło, które warto przeczytać również po obejrzeniu znakomitej ekranizacji z 2021 roku.

Zaskakująco ponadczasowa powieść jak na science-fiction. Przemyślany świat, wątki polityczne i ekologiczne są zadziwiająco dobrze ujęte. To rzeczywiście arcydzieło, które warto przeczytać również po obejrzeniu znakomitej ekranizacji z 2021 roku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Urodziłem i wychowałem się na Śląsku, ale dopiero ta niezwykła książka uświadomiła mi, jak mało wiem o swoim własnym podwórku z dzieciństwa. Nike 2021 zdecydowanie zasłużona.

Urodziłem i wychowałem się na Śląsku, ale dopiero ta niezwykła książka uświadomiła mi, jak mało wiem o swoim własnym podwórku z dzieciństwa. Nike 2021 zdecydowanie zasłużona.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo wciągnęła mnie jakaś powieść. Vernon Subutex jest hipnotyzujący, przezabawny i jednocześnie pełen trafnych spostrzeżeń. Na pewno dokończę trylogię.
Jedyny drobny minus, to absurdalny opis świata finansjery, w którym obraca się jeden z bohaterów. Gdy autorka myli logarytm z algorytmem, to nie sposób nie parsknąć śmiechem. Mam nadzieję, że to celowe i to ja czegoś nie zrozumiałem...

Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo wciągnęła mnie jakaś powieść. Vernon Subutex jest hipnotyzujący, przezabawny i jednocześnie pełen trafnych spostrzeżeń. Na pewno dokończę trylogię.
Jedyny drobny minus, to absurdalny opis świata finansjery, w którym obraca się jeden z bohaterów. Gdy autorka myli logarytm z algorytmem, to nie sposób nie parsknąć śmiechem. Mam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kapitalna książka o życiu w Indiach, kontrastach, absurdach. Zniechęca do tego kraju i pozbawia złudzeń. Zabawna forma listu do premiera Chin pisanego przez pochodzącego z niskiej kasty Balrama, głównego bohatera.

Kapitalna książka o życiu w Indiach, kontrastach, absurdach. Zniechęca do tego kraju i pozbawia złudzeń. Zabawna forma listu do premiera Chin pisanego przez pochodzącego z niskiej kasty Balrama, głównego bohatera.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ja jestem tą książką zachwycony. Nareszcie mniej więcej zrozumiałem (wiem, że to tylko złudzenie - jak po lekturze każdej dobrze napisanej książki popularnonaukowej, ale jest to złudzenie bardzo przyjemne), skąd na poziomie kwantowym biorą się powłoki elektronowe, dlaczego elektrony mogą uczestniczyć w wiązaniach chemicznych, skąd się bierze magnetyzm, a skąd radioaktywność itd. Z tej książki dowiesz się też jak powstają gwiazdy i dlaczego niektóre zapadają w gwiazdy neutronowe, a niektóre w czarne dziury. Tych rzeczy nie było w liceum, a na studiach nie miałem już fizyki ani chemii. Oczekiwania zostały spełnione z nawiązką.

Ja jestem tą książką zachwycony. Nareszcie mniej więcej zrozumiałem (wiem, że to tylko złudzenie - jak po lekturze każdej dobrze napisanej książki popularnonaukowej, ale jest to złudzenie bardzo przyjemne), skąd na poziomie kwantowym biorą się powłoki elektronowe, dlaczego elektrony mogą uczestniczyć w wiązaniach chemicznych, skąd się bierze magnetyzm, a skąd...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na początek chciałem podkreślić, że nie jestem fanem space opery - wszelkie Diuny są mi obce, a The Expanse znam tylko w formie serialu (swoją drogą, rewelacyjnego). Zaznaczam to po to, aby było jasne, że nie mam porównania do innych dzieł gatunku. Co ciekawe, chyba cała seria Diuny leżakowała zawsze u mojego taty na półce, ale okładki (ani świadomość licznych ekranizacji) nigdy nie przekonały mnie na tyle, abym zaglądnął do środka.
Po "Głębię" sięgnąłem tylko dlatego, że autor jest kolegą z osiedla, a dokładniej: moja córka i syn autora chodzą razem do klasy, mamy zatem bezpośredni kontakt.
Pierwsze 250-300 stron szło opornie, po prostu nie mogłem się wkręcić w zawiły świat i liczbę postaci. Ale gdy przekroczyłem pewien próg rozpoznania, o co chodzi w Wypalonej Galaktyce, jakie są frakcje, światy i kto jest kim, ruszyło jak z kopyta. Obecnie jestem na drugim tomie, który na pewno pójdzie znacznie szybciej.
O samej książce: świetnie zbudowany świat, przemyślany. Stworzenie świata o zasięgu całej galaktyki - to jest naprawdę imponujące. W książce pojawiają się prawdziwe obiekty, co dla każdej osoby interesującej się astronomią będzie mile widzianym smaczkiem. Postaci są zbyt liczne, aby się do którejś przywiązać - być może dopiero w kolejnych tomach mnie to czeka. Od drugiej połowy książka mocno wciąga, do tego stopnia, że planowałem sobie część każdego dnia na lekturę.
W pewnym sensie "Głębia" zwróciła moją uwagę na cały gatunek i kusi mnie, aby jednak nadrobić w końcu tę Diunę i przeczytać serię The Expanse.

Na początek chciałem podkreślić, że nie jestem fanem space opery - wszelkie Diuny są mi obce, a The Expanse znam tylko w formie serialu (swoją drogą, rewelacyjnego). Zaznaczam to po to, aby było jasne, że nie mam porównania do innych dzieł gatunku. Co ciekawe, chyba cała seria Diuny leżakowała zawsze u mojego taty na półce, ale okładki (ani świadomość licznych ekranizacji)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka jest nudna i wiele myśli się powtarza, choć autor w pewnych kwestiach ma sporo racji (w szczególności mam na myśli nadmierne przywiązanie ludzi do idei, że wszystko można ubezpieczyć i że ktoś za nas przejmie odpowiedzialność - ostatecznie to my ponosimy odpowiedzialność za swoje wybory). Ostatecznie książkę przerwałem gdzieś w połowie.

Ta książka jest nudna i wiele myśli się powtarza, choć autor w pewnych kwestiach ma sporo racji (w szczególności mam na myśli nadmierne przywiązanie ludzi do idei, że wszystko można ubezpieczyć i że ktoś za nas przejmie odpowiedzialność - ostatecznie to my ponosimy odpowiedzialność za swoje wybory). Ostatecznie książkę przerwałem gdzieś w połowie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Ganbare! Warsztaty umierania" to zbiór fascynujących opowieści o losach ofiar tsunami w Japonii. Katarzyna Boni wykonała tytaniczną pracę, namawiając wielu ludźmi na szczerze rozmowy o ich tragedii, a następnie oddała im głos na kartkach swojego reportażu (autorka praktycznie nie dodaje nic od siebie, co jest bardzo przyjemne w odbiorze.).
Niestety pewne zabiegi stylistyczne, takie jak powtórzenia, jednozdaniowe akapity i retoryczne sformułowania, choć mogą się podobać, to mnie jednak drażnią i wydają się pretensjonalne. Co więcej, moim zdaniem są to zabiegi niepotrzebne - meritum książki jest tak intensywne, że nie trzeba żadnych dodatkowych zabiegów, aby uświadomić czytelnikowi skalę tragedii.

"Ganbare! Warsztaty umierania" to zbiór fascynujących opowieści o losach ofiar tsunami w Japonii. Katarzyna Boni wykonała tytaniczną pracę, namawiając wielu ludźmi na szczerze rozmowy o ich tragedii, a następnie oddała im głos na kartkach swojego reportażu (autorka praktycznie nie dodaje nic od siebie, co jest bardzo przyjemne w odbiorze.).
Niestety pewne zabiegi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Odjąłem punkt za kaszalota litaniego, którego postać jest zupełnie zbędna i powiela nudny już schemat niejasnego narratora znany choćby z (bardzo udanej) Morfiny.
Następnie jednak dodałem punkt za znakomite zakończenie.
Denerwuje nadmierna i charakterystyczna dla Twarocha atencja do technicznych detali. Ale to już czepianie się - "Króla" zdecydowanie warto przeczytać.

Odjąłem punkt za kaszalota litaniego, którego postać jest zupełnie zbędna i powiela nudny już schemat niejasnego narratora znany choćby z (bardzo udanej) Morfiny.
Następnie jednak dodałem punkt za znakomite zakończenie.
Denerwuje nadmierna i charakterystyczna dla Twarocha atencja do technicznych detali. Ale to już czepianie się - "Króla" zdecydowanie warto przeczytać.

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Spod zamarzniętych powiek Adam Bielecki, Dominik Szczepański
Ocena 7,9
Spod zamarzniętych powiek Adam Bielecki, Dominik Szczepański

Na półkach: ,

Fajnie poznać punkt widzenia Bieleckiego na kwestię BroadPeaku. Dla wspinaczy lektura bardzo ciekawa, Bielecki (wbrew pozorom) zdaje się być bardzo rozsądnym człowiekiem. Podziwiam determinację wspinaczy wysokogórskich - nigdy nie byłoby mnie stać na takie poświęcenie.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, które ułatwiają wyobrażenie sobie wszystkiego, o czym pisze autor.

Fajnie poznać punkt widzenia Bieleckiego na kwestię BroadPeaku. Dla wspinaczy lektura bardzo ciekawa, Bielecki (wbrew pozorom) zdaje się być bardzo rozsądnym człowiekiem. Podziwiam determinację wspinaczy wysokogórskich - nigdy nie byłoby mnie stać na takie poświęcenie.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, które ułatwiają wyobrażenie sobie wszystkiego, o czym pisze autor.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Można powiedzieć, że książkę przeczytałem jednym tchem - oczywiście w mojej skali, bo ja czytam książki bardzo powoli.

"Mężczyźni bez kobiet" to siedem opowiadań, które pochłaniają od samego początku. Typowa dla Murakamiego jednowątkowa narracja sprawdza się w opowiadaniach i pozwala na przyjemne zanurzenie się w światach samotnych mężczyzn.

Gdyby przypadek spowodował, ze przerwałbym lekturę w połowie piątego opowiadania ("Kino"), zapamiętałbym ten zbiór jako nieomal wybitny, zastanawiając się, czy dać mu 8, czy 9 gwiazdek. Niestety końcówka rozczarowuje: druga połowa opowiadania "Kino" jest mdła (naprawdę pomyślałem, czy Murakamiemu zabrakło pomysłu, jak dokończyć to opowiadanie). Kolejne, "Zakochany Samsa", jest wprawdzie pomysłowym nawiązaniem do (odwróceniem?) kafkowskiej "Przemiany", ale tak jakby oczywistym w swojej treści i przez to nuży. I na koniec tytułowe opowiadanie "Mężczyźni bez kobiet" okazuje się najsłabsze ze wszystkich siedmiu i dopełnia rozczarowania.

Podsumowałbym następująco: pierwsze opowiadania ("Drive My Car", "Yesterday", "Niezależny organ" i "Szeherezada") są w każdym calu znakomite, jednak ten zbiór jest ofiarą niewystarczającej selekcji. Murakami może też nie przypaść do gustu tym, których drażni nadmiar powtórzeń. Odnoszę wrażenie, że autor stara się upewnić, że czytelnik dobrze zrozumiał, co ma na myśli i w kilku miejscach powtarza podobne myśli. Czytelnikowi trzeba zaufać, a jak nie zrozumie - to jego strata.

Oczywiście polecam. Zwłaszcza tym, którym zdarza się przerwać książkę w dwóch trzecich i do niej nie wracać...

Można powiedzieć, że książkę przeczytałem jednym tchem - oczywiście w mojej skali, bo ja czytam książki bardzo powoli.

"Mężczyźni bez kobiet" to siedem opowiadań, które pochłaniają od samego początku. Typowa dla Murakamiego jednowątkowa narracja sprawdza się w opowiadaniach i pozwala na przyjemne zanurzenie się w światach samotnych mężczyzn.

Gdyby przypadek spowodował,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Niezwykłe liczby profesora Stewarta" otwierają oczy na piękno matematyki. Tematy są zaskakująco zaawansowane, a jednocześnie podane bardzo strawnie. Myślę, że to książka szczególnie "niebezpieczna" dla licealistów: może istotnie wpłynąć na wybór kierunku studiów...
Jeżeli kiedykolwiek miałeś kłopot ze zrozumieniem liczb zespolonych, idei wielu wymiarów, a nawet teorii superstrun oraz różnego typu nieskończoności - nie wahaj się poradzić profesora Stewarta!

"Niezwykłe liczby profesora Stewarta" otwierają oczy na piękno matematyki. Tematy są zaskakująco zaawansowane, a jednocześnie podane bardzo strawnie. Myślę, że to książka szczególnie "niebezpieczna" dla licealistów: może istotnie wpłynąć na wybór kierunku studiów...
Jeżeli kiedykolwiek miałeś kłopot ze zrozumieniem liczb zespolonych, idei wielu wymiarów, a nawet teorii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to