Kamienna tratwa

Okładka książki Kamienna tratwa
José Saramago Wydawnictwo: Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
303 str. 5 godz. 3 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
A Jangada de Pedra
Wydawnictwo:
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
303
Czas czytania
5 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
8373013482
Tłumacz:
Wojciech Charchalis
Tagi:
literatura portugalska powieść portugalska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1505
646

Na półkach: , ,

Jose Saramago to pisarz portugalski, które pisze niesamowite książki, praktycznie każda jest dobra, choć niewątpliwie wymagają skupienia w czytaniu, żeby wyciągnąć co to jest najciekawsze w książkach tego pisarza. Książka niby dotyczy współczesności i problemów, czy to politycznych, klimatycznych, kulturowych itd., można wymieniać w nieskończoność, a ma klimat ewidentnie nawiązujący do literatury fantasy, bo mamy element magiczny, który sprawił, że półwysep Iberyjski odłączył się od Europy i w najlepsze podryfował sobie w kierunku Ameryki i ostatecznie ulokował się w pobliżu wybrzeży Kanady. Wystarczył kamień, kij, który robił za magiczną różdżkę i stado szpaków, żeby robiły dobry klimat i to wystarczyło.

Książka zaczyna się od tego, że Joana Corda zrobiła kreskę na ziemi używają zwykłego kija i od razu okoliczne psy w miejscowości Cerbere zaczęły szczekać, jakby wyczuwając doniosłość tej magicznej chwili. Do tego doszedł szereg kolejnych zdarzeń, no i w efekcie cały półwysep oderwał się od Europy i podryfował sobie Atlantykiem. Dodać koniecznie trzeba, że tego nigdy już nie dało się powtórzyć. No i zaczęły się spekulacje intelektualne o co tu chodzi? Autor pokazuje swoim czytelnikom wydarzenie w bardzo szerokiej perspektywie, począwszy od serwisów informacyjnych, rozmów ludzi, zachowania społeczności, jedni ludzie uciekali z półwyspu, a drudzy wracali, po rozważania typowo ekologiczne, czy to znowu sprawka zmieniającego się klimatu? Aż po eschatologiczne, że znowu skończy się to powodzią w basenie morza Śródziemnego, jak wiemy motyw powodzi pojawia się we wszystkich Świętych Księgach, i niemal wszystkich kulturach i religiach, po wieszczenie kolejnego końca świata. Oczywiście swoje trzy grosze musieli wepchać politycy i kombinować jak to wydarzenie wpływa na światową geopolitykę. Ekonomiści od razu wzięli się za tworzenie symulacji gospodarczych tej nowej rzeczywistości. A filozofowie zaczęli gdybać, co z tą Hiszpanią i Portugalią? Czy to jeszcze jest Europa czy już nie? czy zachowane zostanę europejskie wartości? A że nie są to puste słowa i coś znaczą i pojawia się w dyskursie w różnych krajach. I zawsze to ma jakieś konsekwencje polityczne, ekonomiczne również, bo przecież ta wredna Unia Europejska, co prawda daje jakieś pieniądze z unijnego budżetu, ale domaga się przy okazji przestrzegania spraw związanych z dobrym funkcjonowaniem demokracji. Kulturoznawcy i lingwiści głowią się czy języki hiszpański i portugalski będzie kiedykolwiek wpływał na kulturę Zachodnią, czy nowa Hiszpania i Portugalia zostanie nową Wenezuelą lub Brazylią? Pewnie historykom będzie brakować kontaktów z Francją, Wielką Brytanią, krajami europejskimi i afrykańskimi. A wydarzenia historyczne będą wpływać bardziej na losu obydwu Ameryk, no i jakie to będzie miało konsekwencje? Oczywiście można wymieniać w nieskończoność jaki wpływ ma to wydarzenie na zmiany w teoriach nauk i czy przypadkiem nobliści nie będą dostawać nagrody za te naukowe rewelacje? Prób zadawania pytań i udzielania na nie odpowiedzi jest w nieskończoność.

Tak czy siak autor zdrowo uprzykrzył życie czytelnikom dając zdrowo do myślenia. I to nie jest żadne zaskoczenie, bo Saramago jest z tego znany przecież, że nieźle kombinuje intelektualnie w swoich książkach, a ty czytelniku spekuluj dalej co z tego wynika. No ten problem czy jakiś kraj jest, czy nie jest np. w Europie, bardzo często sprawia, że temperatury dysput politycznych szybko rosną i rozpalane są do czerwoności. Podobnie najbliższa przyszłość sprawi, że analogicznie będzie z dyskusjami o klimacie, czy przyjmować do jakiego kraju olbrzymie rzesze uchodźców ekologicznych np. A temat z napływem nowej ludności błahy i banalny nigdy nie jest przecież. Książka jest niesamowita, autor pokazuje swój kunszt pisarski i w sposób wyjątkowy kreuje rzeczywistość literacką ukazując nam problemy, które znamy z mediów lub publikacji naukowych. Zdecydowanie polecam.

Jose Saramago to pisarz portugalski, które pisze niesamowite książki, praktycznie każda jest dobra, choć niewątpliwie wymagają skupienia w czytaniu, żeby wyciągnąć co to jest najciekawsze w książkach tego pisarza. Książka niby dotyczy współczesności i problemów, czy to politycznych, klimatycznych, kulturowych itd., można wymieniać w nieskończoność, a ma klimat ewidentnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
274
42

Na półkach:

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. W tej książce nie dzieje się nic. Postaci monologują, zdania - jakie zdania? - rozłażą się w szwach, całość nie jest najwyraźniej przeznaczona dla czytelników spoza Półwyspu Iberyjskiego. Być może broniłby się pewien klimat surrealizmu czy baśniowego snu: problem w tym, że nie sposób go tutaj uświadczyć. Pamiętam, że po tej nudnej jak flaki z olejem lekturze zaciąłem się i przez parę tygodni nie przeczytałem nic - w ten sposób mogę powiedzieć, że odchorowałem Kamienną tratwę. Nie polecam.

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. W tej książce nie dzieje się nic. Postaci monologują, zdania - jakie zdania? - rozłażą się w szwach, całość nie jest najwyraźniej przeznaczona dla czytelników spoza Półwyspu Iberyjskiego. Być może broniłby się pewien klimat surrealizmu czy baśniowego snu: problem w tym, że nie sposób go tutaj uświadczyć. Pamiętam, że po tej nudnej jak flaki z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
959
579

Na półkach:

Zaskakująca proza, właściwie łatwa w odbiorze, jeśli tylko czyta się uważnie i powoli. Narrator zachowuje się w niej nad wyraz racjonalnie, spogląda na wydarzenia okiem przeciętnego odbiorcy wiadomości z serwisów telewizyjnych czy gazet, co pozostaje w głębokim kontraście do opisywanych zdarzeń, niepojętych, niewytłumaczonych i nie nadających się do analizy rozumem. Pod płaszczykiem quasi-fantastycznej opowiastki dostajemy malownicze alegorie losów ludzkich i losów ludzkości.
Zadziwiające, gdy spojrzy się na czytelników zachwyconych powieściami Saramago, jak różni są oni pod względem codziennych lektur, jakby portugalski noblista umiał przemawiać i do wielbicieli Prousta, i do fanów kryminałów czy "rozlewisk" (choć można być jednym i drugim jednocześnie).

Zaskakująca proza, właściwie łatwa w odbiorze, jeśli tylko czyta się uważnie i powoli. Narrator zachowuje się w niej nad wyraz racjonalnie, spogląda na wydarzenia okiem przeciętnego odbiorcy wiadomości z serwisów telewizyjnych czy gazet, co pozostaje w głębokim kontraście do opisywanych zdarzeń, niepojętych, niewytłumaczonych i nie nadających się do analizy rozumem. Pod...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
2446
2372

Na półkach:

Saramago (1922 – 2010) to typowy autor jednej jedynej wartościowej książki: "Baltazara i Blimundy" (1982). Nie wiem jak on to zrobił, czy też kto mu pomógł, w każdym razie nie miałem żadnej wątpliwości w przyznaniu jej 10 gwiazdek, podczas gdy dwom innym ("Miasto ślepców" (1995), Ewangelia wg Jezusa" (1991) ,) z niesmakiem postawiłem pały. Przyczynami tak drastycznej różnicy niech się zajmą badacze literatury, bo dla mnie skok z delikatności w skrajne prostactwo jest niezrozumiały. Chyba, że przyjmiemy to jako skutki pochodzenia i środowiska w jakim autor wzrastał, które w pierwszych utworach skrzętnie maskował. Podejmuję ryzyko lektury tej książki, ze względu na datę (1986) jej powstania, zbliżoną do "Baltazara i Blimundy", z nadzieją, że sukces nie przewrócił mu jeszcze we łbie.
Niestety, mało książek jest tak nudnych jak ta. Nie mam nic przeciwko absurdalnemu pomysłowi oderwania Półwyspu Iberyjskiemu od Europy, bo każdy pomysł może się okazać dobry, jeśli służy jakiejś idei, teorii, czemukolwiek, co autor chciałby przekazać. Problem w tym, że autorowi brak wykształcenia i dlatego nie ma nic istotnego do przekazania. Przypuszczam, że również przynależność do Komunistycznej Partii Portugalii nie poprawiła stanu jego szarych komórek, a może nawet zatruła.
Sześć razy zasypiałem przy tej lekturze, nawet popieprzona interpunkcja nie była w stanie temu przeciwdziałać.
Upewniłem się w swoim mniemaniu, że w stworzeniu arcydzieła "Baltazara i Blimundy" musi tkwić jakaś tajemnica, gdyż nie pozostaje ono w żadnej koherencji z pozostałymi utworami.
PS Od 1970 r. pozostawał w kilkunastoletnim związku z portugalską pisarką Isabel da Nobrega; w 1986 poznał dziennikarkę i tłumaczkę Maria del Pilar del Rio Sanchez

Saramago (1922 – 2010) to typowy autor jednej jedynej wartościowej książki: "Baltazara i Blimundy" (1982). Nie wiem jak on to zrobił, czy też kto mu pomógł, w każdym razie nie miałem żadnej wątpliwości w przyznaniu jej 10 gwiazdek, podczas gdy dwom innym ("Miasto ślepców" (1995), Ewangelia wg Jezusa" (1991) ,) z niesmakiem ...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
537
536

Na półkach:

idziemy na skraj
a niebo jest tuż

W dobie przeróżnych katastrof,klęsk żywiołowych,epidemii i innych wizji totalnej zagłady,które ostatnimi czasy atakują z nas z ekranów kin i telewizorów,gier komputerowych czy marnych powieści..pan Jose wymyślił własną wersję...,a że człowiekiem był skromnym ograniczył się do terytorialnie do obszaru,który znał i kochał czyli do Półwyspu Iberyjskiego.Otóż ów półwysep(a w zasadzie już wyspa)odrywa się od Europy i wyrusza w obłąkaną podróż Atlantykiem...Groteskowe i komiczne skutki tego rejsu wielokrotnie wywołują uśmiech i chwilę zadumy u czytelnika.Typowa dla Saramago narracja i typowi bohterowie.W tej powieści jest ich cała piątka,a na dodatek bardzo nietypwy pies.Wszyscy oni doświadczyli jakiś magicznych,niewytłumaczlnych przeżyć...aż chciałoby się aby połączyli swe nadludzkie możliwośći,niczym Batman albo inny Supermen,i uratowali świat(a właściwie Iberię).Nic z tego...Tu nic nie jest proste ,nic nie jest wytłumaczone,nic się nie kończy...tło jest trzeciorzędne,a prawdziwa sens znajdziemy w zachowaniu i we wnętrzu naszej magicznej piątki.
Kto uznaje,że Saramago to bełkot...po tej pozycji na 100% nie zmieni zdania...kto Go ceni(jak ja)będzie zachwycony...

idziemy na skraj
a niebo jest tuż

W dobie przeróżnych katastrof,klęsk żywiołowych,epidemii i innych wizji totalnej zagłady,które ostatnimi czasy atakują z nas z ekranów kin i telewizorów,gier komputerowych czy marnych powieści..pan Jose wymyślił własną wersję...,a że człowiekiem był skromnym ograniczył się do terytorialnie do obszaru,który znał i kochał czyli do Półwyspu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
670
624

Na półkach: ,

Wszystko co istnieje na tym świecie ma przyczynę i skutek a przynajmniej tak się nam wydaje. Ale czy rzut kamieniem w morze albo rysowanie patykiem na piasku, może spowodować oddzielenie się Półwyspu Iberyjskiego od reszty Europy? Pozostawiam to inteligencji czytelników ale z góry uprzedzam, że nasza wyobraźnia może płatać różne żarty. Muszę przyznać, że Jose Saramago wykazał się nie lada fantazją aby móc wymyślić tak błyskotliwy scenariusz do swojej powieści. Jej wydarzenia to dla jednych dreszcz strachu i panika, dla innych ciekawe kompendium wiedzy o zjednoczonej Europie.

Noblista z Portugalii w magicznej scenerii pisze o ucieczce Hiszpanii i Portugalii od kontynentu. Pewnego dnia oba kraje odłączają się od swych granic i zaczynają dryfować w nieznane. Z początku cały świat zaczyna się obawiać, że beztroski półwysep wpadnie na inny ląd i narobi sporego zamieszania. Jednak tak się nie dzieje, oba kraje zaczynają kręcić się wokół własnej osi za nic mając ostrzeżenia i prośby.

Saramago obawia się, że być może jego krajanie oraz ich najbliżsi sąsiedzi nie są już Europejczykami. Podaje pod rozwagę fakt, czy bycie obywatelem starego kontynentu to fizyczne jego zamieszkiwanie, czy też może kulturowe i światopoglądowe podobieństwo wspólnoty narodów. Bohaterowie książki bezustannie podróżują od przylądka do przylądka w poszukiwaniu końca lub początku wszystkiego. Łączy ich przeczucie, że od nich się wszystko zaczęło. Ale gdzie się zakończy ich historia to oni sami nawet nie wiedzą.

W swoich powieściach, jak zwykle Jose Saramago dokonuje na naszych oczach intelektualnej woltyżerki. To nie jest łatwa lektura. Pomijając fakt, że autor świadomie unika znaków interpunkcyjnych i zaciera granice wypowiedzi osób w dialogu, to ponadto używa często trudnego języka. Nie jest to jednak język trudny z powodu naukowych i encyklopedycznych wtrąceń. Ten pisarz bawi się mądrymi zdaniami, stara się abyśmy mogli wytężyć swoje wszystkie siły żeby zrozumieć tekst. On chce żebyśmy się zaangażowali w to co czytamy.

Saramago stawia przed nami pytania. Jednym z nich jest to czy Półwysep Iberyjski podzieli los zaginionej Atlantydy? Czy jeśli już dobije do stałego lądu czy Hiszpanie i Portugalczycy odnajdą się w nowym świecie? A nawet to, czy pojedynczy ludzie odnajdą w nowym ładzie miłość i spokój. Czy poznają gdzie jest ich dom po takiej tułaczce? Porusza też problem śmierci twierdząc, że jest ona ostateczną przyczyną wszystkich rzeczy i ich niezłomnym podsumowaniem. Szczęśliwie jedno życie zabija drugie, bo inaczej nie moglibyśmy żyć.

Można by powiedzieć, że fabuła powieści jest fantastyczna. Ciekawy temat, odrobina niepewności. Od razu przed oczami staje apokaliptyczna wizja rozpadającego się lądu. W tej lekturze możemy się poczuć jak marynarze na kamiennej tratwie. W końcu półwysep to masywna skała poruszająca się na styku płyt tektonicznych. Jednak uprzedzam tych nie zaznajomionych z literaturą Jose Saramago, że nie znajdziemy w niej często logiki i porządku. W wielu wypadkach na pytanie o sens istnienia, musimy sobie odpowiedzieć sami.

Wszystko co istnieje na tym świecie ma przyczynę i skutek a przynajmniej tak się nam wydaje. Ale czy rzut kamieniem w morze albo rysowanie patykiem na piasku, może spowodować oddzielenie się Półwyspu Iberyjskiego od reszty Europy? Pozostawiam to inteligencji czytelników ale z góry uprzedzam, że nasza wyobraźnia może płatać różne żarty. Muszę przyznać, że Jose Saramago...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2770
145

Na półkach:

A ja lubię styl pisania José Saramago. Ten specyficzny, pozbawiony wyznaczonych dialogów, z sążnistymi zdaniami ciągnącymi się na pół strony, dygresjami wybijającymi z rytmu historii i przede wszystkim – nacechowany niezwykłą, na wskroś surrealistyczną wyobraźnią styl, który albo przyjmie się w całości, albo w całości odrzuci uznając za zbyt ciężki, przeładowany szczegółami i znakami interpunkcyjnymi, tekstem piętrzącym się niczym fale oceanu i oderwaniem od szarej rzeczywistości; chociaż Saramago udowadnia przy tym, że można pisać nie trzymając się krańcowo realiów, przyziemności codziennego życia, by snuć historie o ludziach mniej lub bardziej zwykłych znajdujących się w niecodziennych okolicznościach, będących mimowolnymi sprawcami lub czasami tylko uczestnikami przedziwnych sytuacji czy wydarzeń, jak choćby to opisane w „Kamiennej tratwie”, czyli oderwanie się Półwyspu Iberyjskiego od kontynentu europejskiego, dryfowanie ku otwartemu oceanowi i implikacje temu towarzyszące, zastanawianie się na ile Hiszpania i Portugalia scalone były kulturowo, gospodarczo i politycznie ze Starym Kontynentem, jak wpłynie to na sam półwysep, jego mieszkańców, ich życie i historie, a jak przyjmie to okrojona Europa zmuszona do weryfikacji swej polityki i gospodarki, nowego zdefiniowania siebie.
więcej tutaj:
http://kinzetka.blogspot.com/2013/12/jose-saramago-kamienna-tratwa.html

A ja lubię styl pisania José Saramago. Ten specyficzny, pozbawiony wyznaczonych dialogów, z sążnistymi zdaniami ciągnącymi się na pół strony, dygresjami wybijającymi z rytmu historii i przede wszystkim – nacechowany niezwykłą, na wskroś surrealistyczną wyobraźnią styl, który albo przyjmie się w całości, albo w całości odrzuci uznając za zbyt ciężki, przeładowany szczegółami...

więcej Pokaż mimo to

avatar
163
38

Na półkach:

Sięgnęłam po Saramago, bo bardzo interesuję się Portugalią, a po ten konkretny tytuł, bo miałam przyjemność poznać pana tłumacza Charchalisa podczas Dni Półwyspu Iberyjskiego na UAM w Poznaniu. Wiedziałam, że książka Saramago to będzie lektura ciężka, gdzie jedno zdanie ciągnie się przez pół strony. Jednak jak się człowiek skupi albo zaczyna czytać na głos, to opisy i dialogi są oczywiste. Słyszałam, że Saramago dąży do czytania książek jakby to było opowiadanie ustne. Uwielbiam poczucie humoru, jakie w tej książce wystąpiło wielokrotnie, a także błyskotliwe myśli - bardzo mi się książka spodobała, tłumaczenie to rzeczywiście nie lada wyzwanie! Pani Wojciechu, brawo.

Sięgnęłam po Saramago, bo bardzo interesuję się Portugalią, a po ten konkretny tytuł, bo miałam przyjemność poznać pana tłumacza Charchalisa podczas Dni Półwyspu Iberyjskiego na UAM w Poznaniu. Wiedziałam, że książka Saramago to będzie lektura ciężka, gdzie jedno zdanie ciągnie się przez pół strony. Jednak jak się człowiek skupi albo zaczyna czytać na głos, to opisy i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
535
74

Na półkach: ,

Jestem w stanie zrozumieć negatywne opinie. Rzeczywiście, gdyby się tak zastanowić całą fabułę można by było streścić w zaledwie kilku zdaniach, przez co lektura "Kamiennej tratwy" może być udręką, ale to nie tylko dla samej fabuły sięgam po Saramago. Ważniejszy tu jest dla mnie język. Nie czytałam w oryginale, więc ciężko stwierdzić czy winszuję autorowi czy tłumaczowi - jak dla mnie: językowy Meisterstück! (:

Jestem w stanie zrozumieć negatywne opinie. Rzeczywiście, gdyby się tak zastanowić całą fabułę można by było streścić w zaledwie kilku zdaniach, przez co lektura "Kamiennej tratwy" może być udręką, ale to nie tylko dla samej fabuły sięgam po Saramago. Ważniejszy tu jest dla mnie język. Nie czytałam w oryginale, więc ciężko stwierdzić czy winszuję autorowi czy tłumaczowi -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
105
62

Na półkach:

Wyjątkowo zacznę od końca. Książka wydaje się być nieskończona. Pozostawia bardzo wiele pytań, i to nie takie, które intrygują, lecz takie, które... irytują.
Ponadto wydawca stara się zachęcić pisząc na odwrocie książki: "przemierzamy półwysep-wyspę i snujemy refleksje na temat solidarności społecznej Europejczyków [...]", jednak ja zupełnie tego w rzeczonej powieści nie odnalazłem. Owszem, akcja podzielona jest na dwie równoległe sytuacje. Raz bowiem widzimy światowe reakcje na dryfowanie "półwyspu" po oceanie, a raz historie bohaterów, którzy podróżują po samej powierzchni półwyspu, podobnie jak on sam po wielkim wodnym akwenie. Ale żeby od razu powieść Saramago zachęcała do snucia refleksji na temat solidarności Europejczyków? Jak dla mnie jest to teza zupełnie nietrafiona. Książka jest po prostu nudna. W żaden sposób nie pobudziła mnie do tego, abym snuł jakieś refleksje. Czasem podstawiła mi je pod nos, to wtedy rzeczywiście jakieś były, ale wcale nie wywołuje emocji w czytelniku, aby ten sam był skory i zainspirowany do wyciągania jakichkolwiek filozoficznych i niefilozoficznych wniosków.

Książki nie polecam, jest stosunkowo nudna. Piszę "stosunkowo", dlatego że Saramago zdołał napisać nawet nudniejsze, ale powtarzam raz jeszcze: okropnie szkoda, ponieważ autor naprawdę potrafi stworzyć dzieło. Podejrzewam jednak, że tak jak każdy z nas, miewał gorsze okresy. Ta książka zdaje się być owocem jednego z nich.

Wyjątkowo zacznę od końca. Książka wydaje się być nieskończona. Pozostawia bardzo wiele pytań, i to nie takie, które intrygują, lecz takie, które... irytują.
Ponadto wydawca stara się zachęcić pisząc na odwrocie książki: "przemierzamy półwysep-wyspę i snujemy refleksje na temat solidarności społecznej Europejczyków [...]", jednak ja zupełnie tego w rzeczonej powieści nie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
José Saramago Kamienna tratwa Zobacz więcej
José Saramago Kamienna tratwa Zobacz więcej
José Saramago Kamienna tratwa Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd