Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu

80 str. 1 godz. 20 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Potencjalna
- Tytuł oryginału:
- Un Cabinet d'amateur. Histoire d'un tableau
- Data wydania:
- 2010-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2003-01-01
- Liczba stron:
- 80
- Czas czytania
- 1 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788361962281
- Tłumacz:
- Wawrzyniec Brzozowski
"Gabinet kolekcjonera", ostatni fabularny utwór prozą ukończony i wydany przez Pereca przed śmiercią, jest zatem swego rodzaju dopełnieniem Życia instrukcji obsługi - w pewien przewrotny sposób jakby setnym, brakującym rozdziałem powieści.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu
Poznaj innych czytelników
217 użytkowników ma tytuł Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu na półkach głównych- Chcę przeczytać 141
- Przeczytane 74
- Teraz czytam 2
- Posiadam 28
- Literatura francuska 7
- Chcę w prezencie 3
- Francja 2
- Eksperymenty i inne męty 2
- Jak 2
- Gabinet osobliwości 2




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu
Co widzimy, gdy widzimy dzieło sztuki i dlaczego nie zawsze jego prawdziwą prawdę? Czy stajemy się wtedy ofiarami oszustwa, czy też po prostu sami chcemy być oszukani - byle pięknie?
Dylemat ten wydaje się głównym tematem książki Georgesa Pereca, w której mistrz twórczo ożywił wyświechtany zdawałoby się motyw „obrazu w obrazie”, relacji między oryginałem a jego imitacją oraz - coraz bardziej chorego - rynku dzieł sztuki.
Bardzo lubię książki, których autorzy powołują się na wyimaginowane, acz wiarygodnie prezentujące się źródła. Ulubiony mój polski przykład to „Wieloryb. Wypisy źródłowe” Jerzego Limona, choć tu przedmiotem są fakty historii, a nie sztuka. Przyjemność z „bycia nabranym” zawsze jednak taka sama.
I właśnie taka frajda czeka i tu, choć poprzeczka wisi wysoko. Perec przedstawił „źródła” mające wszelkie cechy prawdziwości: to nie tylko same obrazy, ale i opinie na ich temat historyka sztuki, profesjonalne katalogi aukcyjne, opisy obrazów i ich aukcyjne ceny. Fikcja staje się wręcz prawdą - rzecz jasna prawdą Autora. Jego perfidia wobec czytelnika jest tym większa, że wśród zmyślonych twórców i ich obrazów są i płótna prawdziwe, i autentyczni mistrzowie
W centrum narracji znajduje się należący do kolekjci piwowara Hermanna Raffke - stający się obiektem niezdrowej fascynacji - obraz „Gabinet kolekcjonera”, który miał odzwierciedlać historie malarstwa, a jednocześnie wykpiwać oczekiwania i publiczności, i marchandów.
Ta 78-stronicowa książeczka jest również kpiną z rynku sztuki, gdzie na pierwszym miejscu znajduje się nie przyjemność estetyczna, lecz wymierna finansowo autentyczność obrazu.
To także odniesienie do najsłynniejszej książki Autora, czyli „Życia. Instrukcji obsługi” - każdy z opisanych tu 99 obrazów nawiązuje do jednego z jego rozdziałów.
Istotę rzeczy odda kilka najcelniejszych cytatów…
„Obrazy z kolekcji występowały w charakterze kopii, pastiszów czy też replik i jako takie wyglądały naturalnie kopie, pastisze lub repliki obrazów rzeczywistych”.
„Nikt nigdy nie wydawał się znudzony porównywaniem oryginałów z ich coraz to bardziej pomniejszonymi kopiami. Bardzo prędko zabawiono się w obliczenie, że gdy format oryginalnego płótna wynosił trochę ponad trzy metry długości na nieco poniżej dwa wysokości, pierwszy +obraz w obrazie+ miał jeszcze prawie metr na siedemdziesiąt centymetrów, trzeci mierzył nie więcej niż jedenaście centymetrów na osiem, piąty nie osiągał już nawet wielkości marki pocztowej, a szósty miał ledwie pięć milimetrów na trzy”.
„Znaczna ilość obrazów – jeśli nie wręcz wszystkie – nabiera prawdziwego znaczenia jedynie w odniesieniu do dzieł je poprzedzających, które są w nim bądź po prostu w całości lub fragmentarycznie odtworzone, bądź też zaszyfrowane za pomocą rozmaitych aluzji”.
„Spoglądając na swoją kolekcję, widział w niej płótno przedstawiające go w trakcie podziwiania własnej kolekcji”.
„Malując obraz przedstawiający kolekcję obrazów, widział w nim obraz, który właśnie maluje – jednocześnie jego koniec i początek, obraz w obrazie i obraz obrazu”.
„Dzieło to przedstawia śmierć sztuki, jest refleksją na temat natury tego świata, skazanego na wieczne powtarzanie swoich własnych wzorów”.
„Gazety pittsburskie poświęciły o wiele mniej miejsca obrazom i artystom niż osobistościom obecnym na jej otwarciu”.
Nie rozumiem do końca, dlaczego wszyscy tak bardzo koncentrują się na pierwszych zdaniach książek. Dla mnie niemniej ważne są ostatnie, np. takie, jakimi raczy nas Perec; „Badania, które niezwłocznie przedsięwzięto, natychmiast wykazały, iż rzeczywiście większość obrazów z kolekcji Raffkego jest fałszywych – tak jak większość szczegółów tej zmyślonej opowieści, powstałej wyłącznie dla przyjemności, w pogoni za szczególnym dreszczykiem, jakie daje stwarzanie pozorów”.
To 5. mój Perec, a nie ostatni, bo ostatnio spory wysyp jego niedrukowanych wcześniej rzeczy…
PS I tylko wątpliwość, czy w tym zdaniu Pereca wszystko się zgadza, czy to pułapka zastawiona przez Autora tym razem na nas, Polaków: „Pośród przedstawionych osobistości znajduje się król Polski Władysław Zygmunt”.
Co widzimy, gdy widzimy dzieło sztuki i dlaczego nie zawsze jego prawdziwą prawdę? Czy stajemy się wtedy ofiarami oszustwa, czy też po prostu sami chcemy być oszukani - byle pięknie?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDylemat ten wydaje się głównym tematem książki Georgesa Pereca, w której mistrz twórczo ożywił wyświechtany zdawałoby się motyw „obrazu w obrazie”, relacji między oryginałem a jego imitacją...
Prawda to czy fałsz? Czy możliwe jest, aby spod pióra tak wielkiej osobliwości świata literatury jaką jest Georges Perec, wychodziły kłamstwa? Rozpoznać to można tylko wtedy, kiedy się wybierze z wybitnym francuskim pisarzem na krótki spacer po jego galerii malarskich unikatów. Mistrz pozorowania jak zwykle wciągnie nas w labirynt swej wyobraźni i pokaże kolekcję, której pochodzenia będziemy się potem domyślali długi czas po jej zobaczeniu. Jednak ten, kto poznał już wcześniej zmysł mistyfikatorski tego wspaniałego twórcy, może z góry podejrzewać pewnego podstępu, mającego na celu zmanipulowanie perspektywy poznawania świata. Również ja dałem się złapać w zasadzkę. Jednak zrobiłem to całkiem świadomie wiedząc, że porównywanie oryginałów z kopiami przyniesie mi wielką przyjemność.
Czytając "Gabinet kolekcjonera" mogłem się poczuć jak marszand dokonujący skomplikowanych wyborów. Nazwałbym tę książkę pewnego rodzaju katalogiem autentyczności oraz jej przeciwieństwa. Wiele wysiłku musiałem włożyć, aby odsiać blagę od literackiej uczciwości. Dzieło Pereca stanowi studium rozważań nad autentykiem i pastiszem. To również wyrafinowana historia na temat możliwości twórcy w kreowaniu owładniętych złudzeniem ludzkich emocji. Tworząc pisarską fatamorganę, francuski mistrz OuLiPo stawia czytelnika pośród jednej wielkiej aukcji, podczas której miłośnik jego literatury musi sobie sam poradzić z nawałem przeinaczeń. Jednak to zamieszanie wcale nie wpływa na jakość dzieła, wręcz przeciwnie, wzbogaca je o zdolność do logicznego myślenia.
Gabinet kolekcjonera, który miałem możliwość dokładnie obejrzeć od środka, wiele mi powiedział o jego posiadaczu. Niesamowity talent imitacyjny Hermanna Raffke, doprowadził do kunsztownie wypracowanej zemsty o jaką bym nie podejrzewał samego Georgesa Pereca. Wmieszanie w to spadkobierców i nabywców obrazów dodało pikanterii historii, która tak naprawdę bada relacje i interakcje osób, będących pod wpływem sztukmistrzowskich zabiegów. Skrupulatność z jaką Perec odnotował wszystkie wydarzenia nie jest niczym nowym. Ten twórca jest znany z ogromnej drobiazgowości, odnotowywanej z iście matematyczną dokładnością.
"Gabinet kolekcjonera" to schyłkowy utwór Georgesa Pereca napisany prozą. Zabawiając się w mecenasa sztuki malarskiej ukazał mi, że jego kunszt obejmuje nie tylko literaturę. Wierność z jaką odtwarza najtajniejsze zaułki kolekcjonerskiej wyobraźni budzi podziw. Hochsztaplerski wdzięk jest jego wielką zaletą. Całe jego dzieło to nic innego, jak bałamutny przekręt dotyczący czytających go ludzi. Czy uda się Wam wpaść w pułapkę i nie odróżnić fałszu od prawdy? Liczę na to, że stopniowo poznając Pereca, dobrze odróżnicie momenty, kiedy blefuje. Nie zapomnijcie tylko uzbroić się w szkło powiększające. Pozostawię to zagadką, do czego Wam się ono przyda.
Prawda to czy fałsz? Czy możliwe jest, aby spod pióra tak wielkiej osobliwości świata literatury jaką jest Georges Perec, wychodziły kłamstwa? Rozpoznać to można tylko wtedy, kiedy się wybierze z wybitnym francuskim pisarzem na krótki spacer po jego galerii malarskich unikatów. Mistrz pozorowania jak zwykle wciągnie nas w labirynt swej wyobraźni i pokaże kolekcję, której...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak się okazuje nawet dla historyka sztuki "Gabinet kolekcjonera" może okazać się niestrawny. Dłużył mi się ten czas z Perecem okrutnie mimo niepozornej objętości jego książki.
Według mnie sam pomysł autora jest ciekawy, aczkolwiek przedzieranie się, przez tekst będący jego realizacją jest z mojego punktu widzenia żmudne i pozbawione sensu.
Być może pokutuje tu fakt, iż nie czytałam "Życia, instrukcji obsługi" i bez znajomości tej powieści, "Gabinet kolekcjonera" nie cieszy.
Jak się okazuje nawet dla historyka sztuki "Gabinet kolekcjonera" może okazać się niestrawny. Dłużył mi się ten czas z Perecem okrutnie mimo niepozornej objętości jego książki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie sam pomysł autora jest ciekawy, aczkolwiek przedzieranie się, przez tekst będący jego realizacją jest z mojego punktu widzenia żmudne i pozbawione sensu.
Być może pokutuje tu fakt, iż...
Może trzeba to czytać jako dopełnienie "Życia instrukcji obsługi", może wtedy ciekawi i ma jakiś sens. Dla mnie książka ta jest zwyczajnie nudna.
Oczywiście ciekawym pomysłem jest stylizacja na artykuł, czy biogram i na pewno świetną zabawą było pisanie tej książki. Zresztą w zakończeniu autor wspomina, że powstała ona wyłączanie dla przyjemności, "w pogoni za szczególnym dreszczykiem, jaki daje stwarzanie pozorów".
Może wrócę do niej kiedyś, po "Życiu...".
Może trzeba to czytać jako dopełnienie "Życia instrukcji obsługi", może wtedy ciekawi i ma jakiś sens. Dla mnie książka ta jest zwyczajnie nudna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczywiście ciekawym pomysłem jest stylizacja na artykuł, czy biogram i na pewno świetną zabawą było pisanie tej książki. Zresztą w zakończeniu autor wspomina, że powstała ona wyłączanie dla przyjemności, "w pogoni za szczególnym...
Prawda - Fałsz, Oryginał - Kopia, Tworzenie - Odwzorowywanie. Dualny świat i jeden obraz, który nie dość, że łączy przeciwstawne pojęcia, to jeszcze zawiera w sobie inne obrazy - wszak Kolekcjoner znajduje się w swoim Gabinecie, między swoją Kolekcją.
Opowiadanie Pereca usatysfakcjonuje i historyków sztuki, i tych, którzy lubują się w zbrodniach przeciwko Sztuce i dla Sztuki. Tych, którzy na obrazy patrzą po to, by je "chłonąć" i tych, którym one są potrzebne do "analizy". A przede wszystkim czytelników, bo sposób, w jaki Perec pisze o sztuce jest całkowicie nie do podrobienia.
Na płótnie przedstawiającym piwowara Hermanna Raffkego w otoczeniu jego kolekcji malarz - Heinrich Kürz - umieścił całą historię sztuki: ponad sto obrazów. Dokonał tego jednak w specyficzny sposób - powielane są one w nieskończoność, ponieważ jednym z obrazów w gabinecie jest "Gabinet kolekcjonera", który przedstawia pomniejszoną kolekcję, również z kolejnym odwzorowaniem "Gabinetu…". Ale w każdym "odbiciu" uważne oko zauważy delikatne zmiany. To gra.
Widzowie "chłonący" sztukę przemieniają się więc w odbiorców "analizujących" - przychodzą do galerii zaopatrzeni w lupy, szkła powiększające, opracowania historyków… Wszak Raffke stworzył swoją kolekcję, polegając na znawcach - oni doradzali, co kupować, a szczegóły poszczególnych decyzji poznajemy i my.
Perec jest sprytny - wciąga nas w sam środek trompe l'oeil, fałszerstwa wynikającego z rzeczywistości tak realnej, jak i przedstawionej, zarzucając nas detalami i danymi godnymi znawców. Przytłacza informacjami… i nagle budzimy się w samym środku obrazu. Z wypiekami na twarzy czytamy o kolejnych tajemnicach "Gabinetu"… a finał zaskakuje nas co najmniej tak, jak tego, kto odkrywa, że trzy wymiary okazują się dwoma. A może dwa wymiary okazują się trzema (vide: "Życie. Instrukcja Obsługi" i puzzle)?
Żądza posiadania i pragnienie kontemplacji to dwa doświadczenia ściśle związane ze sztuką. Łączy je "dreszczyk". I dla tego "dreszczyku" warto "Gabinet kolekcjonera" przeczytać. Nie zawiedziecie się, gwarantuję.
Ma
| Georges Perec, Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2010
Prawda - Fałsz, Oryginał - Kopia, Tworzenie - Odwzorowywanie. Dualny świat i jeden obraz, który nie dość, że łączy przeciwstawne pojęcia, to jeszcze zawiera w sobie inne obrazy - wszak Kolekcjoner znajduje się w swoim Gabinecie, między swoją Kolekcją.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadanie Pereca usatysfakcjonuje i historyków sztuki, i tych, którzy lubują się w zbrodniach przeciwko Sztuce i dla...
Niewielka, acz brawurowa książeczka. Szczególną frajdę sprawi historykowi sztuki, ale i nieobeznany z tą tematyką czytelnik może znaleźć pewną frajdę zaglądając w głąb warsztatu ludzi zajmujących się tą dziedziną. Zresztą to przewrotne opowiadanie traktuje i o bardziej doniosłych sprawach - jak chociażby temat "oryginalności i wtórności, prawdy i złudzenia, a przede wszystkim sytuacji artysty (każdego artysty - także i pisarza) oraz zagmatwanej, mocno podejrzanej natury, jaką posiada wszelkie tworzenie" - żeby przytoczyć słowa Wawrzyńca Brzozowskiego z okładki.
Podobno utwór ten jest swoistym dopełnieniem słynnego "Życia, instrukcji obsługi" - zapewne dopiero jak zmierzę się z tym dziełem, będę mógł w pełni docenić kunszt "Gabinetu kolekcjonera". Niemniej i bez tego zachwyciła mnie ta opowiastka - a zwłaszcza jej błyskotliwy finał.
Niewielka, acz brawurowa książeczka. Szczególną frajdę sprawi historykowi sztuki, ale i nieobeznany z tą tematyką czytelnik może znaleźć pewną frajdę zaglądając w głąb warsztatu ludzi zajmujących się tą dziedziną. Zresztą to przewrotne opowiadanie traktuje i o bardziej doniosłych sprawach - jak chociażby temat "oryginalności i wtórności, prawdy i złudzenia, a przede...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to