Dialogi

Okładka książki Dialogi autorstwa Seneka
Okładka książki Dialogi autorstwa Seneka
Seneka Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX filozofia, etyka
712 str. 11 godz. 52 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Dialogorum Libri XII
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1963-01-01
Liczba stron:
712
Czas czytania
11 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
83-211-0359-6
Tłumacz:
Leon Joachimowicz
Książka ta to dialog wybitnego filozofa, nauczyciela Nerona, Seneki, oraz Epikteta. Odbiorcą owych dialogów było tak zwane szare pospólstwo.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dialogi w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dialogi

Średnia ocen
7,7 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Dialogi

avatar
178
131

Na półkach:

Ponadczasowa mądrość stoicka. Dużo w niej paradoksów i przesady, ale to nie szkodzi. Dialogi fajnie pogrupowane. Różne rady, pocieszenia, trochę teorii filozofii i o wszechświecie, można się też nieco dowiedzieć o starożytnym Rzymie, przypomnieć postacie jak Sokrates, Kaligula, Tyberiusz itd. Seneka pisze o różnych rzeczach z perspektywy filozofii, o gniewie, o krótkości życia, o życiu szczęśliwym, o niezłomności mędrca itd. Ideałem stoików był mędrzec żyjący zgodnie z naturą, który w szczęściu zachowywał umiarkowanie a spokój w nieszczęściu. Nie można go było złamać, bo wszystkie dobra uznawał jakby za pożyczone od losu, a jedyne co naprawdę posiadał to szlachetny rozum.

Do krytyków nieskazitelnych wzorów i ideałów:
„Jeśli bowiem ci, którzy postępują drogą cnoty, są chciwi, lubieżni, żądni czczej chwały, czym dopiero jesteście wy, którzy nienawidzicie samego imienia cnoty? Powiadacie, że nikt z mędrców nie zdobywa się w czynach na to, co sam zachwala, ani nie żyje stosownie do wzorów, jakie głosi w swej nauce. Ale co w tym dziwnego, skoro nauki, jakie głoszą mędrcy, są takie bohaterskie, takie wielkie, takie wzniesione ponad wszelkie burze ludzkiego istnienia? Skoro usiłują oderwać się od krzyżów, do których każdy z was wbija swe gwoździe? Jeżeli jednak muszą się męczyć na krzyżach, każdy z nich wisi na jednym słupie. Ci jednak, którzy żyją na własną udrękę i spotwarzają tamtych, są rozpostarci na tylu krzyżach, ile namiętności ich dręczy i pęta. Jesteście ludzie nikczemni i o złośliwych językach, a obrotni i wykwintni w słowach dla wyszydzania innych. I byłbym skłonny uwierzyć, że przestaniecie być złośliwi, gdybym nie wiedział, że niektórzy plują z krzyży na swoich widzów”.

Ponadczasowa mądrość stoicka. Dużo w niej paradoksów i przesady, ale to nie szkodzi. Dialogi fajnie pogrupowane. Różne rady, pocieszenia, trochę teorii filozofii i o wszechświecie, można się też nieco dowiedzieć o starożytnym Rzymie, przypomnieć postacie jak Sokrates, Kaligula, Tyberiusz itd. Seneka pisze o różnych rzeczach z perspektywy filozofii, o gniewie, o krótkości...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
931
835

Na półkach: ,

Dialogi Seneki zadają kłam nauczaniu szkolnemu i akademickiemu, które stara się przedstawiać różne szkoły filozoficzne jako jaskrawo od siebie różne i wrogo nastawione. Dużo ciepłych słów pod adresem Epikura, Diogenesa i Demokryta, a zwłaszcza Sokratesa i Platona.
Znalazła się też polemika z Arystotelesem, o ile przeoczymy ważne podkreślenie Seneki, że niezgodność rozwiewa się, jeśli nieco zniuansujemy użycie słowa „gniew” (Arystoteles użył go jako uczucie, natomiast Seneka krytykuje je jako afekt, silną namiętność. Aby się nie pogubić, wystarczy myśleć o gniewie Seneki jako o amoku, szale).
W „O bezczynności” wyjaśnia pozorną sprzeczność zachęcania do uczestniczenia w życiu politycznym przez filozofów, którzy od życia politycznego stronili.

Bardzo ważna pozycja, dzięki której lepiej można pojąć stoicyzm jak i samą filozofię.
Jeden punkt odejmuję za kilka nużących fragmentów.

------------------------------------

„Kto bowiem może stać wyżej od tego, który stoi wyżej od losu?”.

„Człowiek zajęty najmniej jest zdatny do życia, ponieważ żadna umiejętność nie jest trudniejsza niż umiejętność życia. Biegłych w innych umiejętnościach jest wszędzie wielu, niektóre z nich nawet młodzi opanowali do tego stopnia, że i sami mogliby innych nauczać. Żyć jednak trzeba się uczyć przez całe życie, a czym zapewne jeszcze bardziej się zdziwisz, przez całe życie trzeba się uczyć umierać”.

„A zatem życie szczęśliwe jest to życie zgodne z naturą człowieka i tylko po tym warunkiem może je ktoś osiągnąć, że dusza jest przede wszystkim zdrowa i trwa w nieprzerwanym posiadaniu tego zdrowia, z kolei – tryskająca energią i siłą, dalej urzekająco hartowana w cierpieniu, przystosowana do wymagań czasu, troskliwa o ciało i sprawy z ciałem związane, ale – bez niepokoju, zabiegająca również o inne rzeczy, które są w życiu pomocne, ale – bez bałwochwalczego podziwu dla którejkolwiek, wreszcie – gotowa korzystać z dobrodziejstw losu, ale – bez zaprzedania im się w niewolę”.

„Każde okrucieństwo lęgnie się ze słabości”.

„O nikim bowiem nie można powiedzieć, że jest szczęśliwy, kto się znajduje poza granicą prawdy. Życie szczęśliwe to takie więc życie, które się zasadza na prawdzie i na niewzruszonej pewności sądu i nie podlega odmianom. Wtedy tylko dusza jest czysta i z wszelkiego zła wyzwolona, kiedy jest niedostępna dla wszelkich nie tylko ciężkich obrażeń, lecz również lekkich zadraśnięć, oraz zdecydowana stać zawsze na tym samym miejscu, na którym stanęła, i utrzymać swe stanowisko nawet przeciw nawałom srożącego się losu”.

„Żyć więc szczęśliwie znaczy tyle samo, co żyć zgodnie z naturą. A to z kolei co znaczy, z miejsca wyjaśnię. Żyjemy zgodnie z naturą, jeżeli wszystkie zalety ciała i właściwości zdolne zaspokoić wrodzone potrzeby będziemy zachowywać w doskonałym stanie – starannie, ale bez niepokoju, jako dobra dane na krótko i szybko przemijające; jeżeli nas one nie wciągają w niewolę, ani też rzeczy cudze nie wezmą nas w posiadanie; jeżeli rzeczy przyjemne dla ciała i pochodzące z zewnątrz będą dla nas miały tę wartość, jaką mają w czasie wojny oddziały posiłkowe i lekko uzbrojone: służyć muszą nam, nie rozkazywać, bo w tym tylko wypadku są pożyteczne dla duszy. Niech nikt nie da się zaprzedać rzeczom zewnętrznym ani niech nigdy nie dozwoli im odnieść zwycięstwa nad sobą!”

„Kto bowiem dąży do rzeczy złych zamiast dobrych, dla tego dojście do celu jest niebezpieczne”.

„Wam bowiem zależy na tym, żeby nikt nie wydawał się dobry, ponieważ cnota innych jest jednocześnie potępieniem waszych wszystkich występków”.

„Jeśli bowiem ci, którzy postępują drogą cnoty, są chciwi, lubieżni, żądni czczej chwały, czym dopiero jesteście wy, którzy nienawidzicie samego imienia cnoty? Powiadacie, że nikt z mędrców nie zdobywa się w czynach na to, co sam zachwala, ani nie żyje stosownie do wzorów, jakie głosi w swej nauce. Ale co w tym dziwnego, skoro nauki, jakie głoszą mędrcy, są takie bohaterskie, takie wielkie, takie wzniesione ponad wszelkie burze ludzkiego istnienia? Skoro usiłują oderwać się od krzyżów, do których każdy z was wbija swe gwoździe? Jeżeli jednak muszą się męczyć na krzyżach, każdy z nich wisi na jednym słupie. Ci jednak, którzy żyją na własną udrękę i spotwarzają tamtych, są rozpostarci na tylu krzyżach, ile namiętności ich dręczy i pęta. Jesteście ludzie nikczemni i o złośliwych językach, a obrotni i wykwintni w słowach dla wyszydzania innych. I byłbym skłonny uwierzyć, że przestaniecie być złośliwi, gdybym nie wiedział, że niektórzy plują z krzyży na swoich widzów”.

„– Nie czynią tego filozofowie, czego nauczają. – Wiele jednak czynią już przez to samo, że nauczają, że wypracowują w swoich umysłach szlachetne idee. Gdyby jeszcze ich czyny równały się słowom, naprawdę, kto byłby od nich szczęśliwszy? Tymczasem nie masz powodu do tego, by lekceważyć ich dobre słowa i serca, przepełnione wyniosłymi myślami. Już samo zajmowanie się szlachetnymi naukami zasługuje na pochwałę, nawet jeżeli nie pociąga za sobą następstw praktycznych. Co w tym dziwnego, jeżeli nie dochodzą do szczytu ci, którzy odważyli się wstąpić na strome zbocze?”.

„Twierdzę, że bogactwa nie są dobrem, ponieważ gdyby nim były, czyniłyby ludzi dobrymi”.

„Nie inaczej – powiada mędrzec – żyję, niż mówię, ale wy inaczej słyszycie. To tylko dźwięk słów dociera do waszych uszu, ale co znaczą te słowa, tego wy już nie dociekacie”.

„I żadnego leczenia nie uważa się za bolesne, jeżeli tylko kończy się dobrym wynikiem. Podobnie powinien postępować ustawodawca i władca państwa. Niech leczy, jak długo jest w stanie, charaktery ludzkie za pomocą słów, i to łagodnych, niech doradza, co czynić należy, niech w sercach roznieca pragnienie szlachetności oraz sprawiedliwości, niech budzi nienawiść do występków i wielkie poszanowanie dla cnoty. Niech przejdzie z kolei do mowy surowszej, niech w niej napomina, a ponadto niech czyni wyrzuty, a dopiero w ostateczności niech się ucieka do kar, i to w początku do tych łagodnych i mogących podlegać ułaskawieniu, najcięższe zaś kary niech wymierza za najcięższe występki, tak aby stracony został ten tylko, dla kogo samego nawet najlepszą jest rzeczą zostać straconym. I w tym tylko jednym będzie niepodobny do lekarzy, że oni chorym, którym nie mogli uratować życia, ułatwiają lekkie skonanie, on przeciwnie, skazańcowi z hańbą i w pochodzie prowadzi na śmierć i pozbawia życia nie dlatego, jakoby się rozkoszował czyjąś karą – daleka jest bowiem od mędrca taka nieludzka okrutność – ale dlatego, żeby złoczyńcy służyli za przestrogę dla wszystkich, a ponieważ za życia nie chcieli być użyteczni, żeby przynajmniej z ich śmierci rzeczpospolita odniosła pożytek”.

„Jeżeli chcesz, by mędrzec tak wiele się gniewał, jak wiele tego wymaga nikczemność zbrodni, wtedy by musiał już się nie gniewać, ale – oszaleć!”.

„Zachowujemy w sobie gniew i podsycamy, jak gdyby dowodem na to, że gniewamy się słusznie, było to, że gniewamy się mocno”.

Dialogi Seneki zadają kłam nauczaniu szkolnemu i akademickiemu, które stara się przedstawiać różne szkoły filozoficzne jako jaskrawo od siebie różne i wrogo nastawione. Dużo ciepłych słów pod adresem Epikura, Diogenesa i Demokryta, a zwłaszcza Sokratesa i Platona.
Znalazła się też polemika z Arystotelesem, o ile przeoczymy ważne podkreślenie Seneki, że niezgodność rozwiewa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
426
284

Na półkach:

Dialogi Seneki podobnie jak Listy do Lucyliusza - są trochę taką biblią stoicyzmu. Generalnie zawsze podobało mi się to u Seneki, że potrafił bardzo dogłębnie zbadać dany problem. W "dialogach" występuje właśnie te uporządkowanie, którego brakuje "listom". Warto czytać w zależności od nastroju. Gdy doskwiera nam problem gniewu, można powtórzyć traktat "o gniewie", gdy się czymś niepokoimy - "o pokoju ducha".

Dialogi Seneki podobnie jak Listy do Lucyliusza - są trochę taką biblią stoicyzmu. Generalnie zawsze podobało mi się to u Seneki, że potrafił bardzo dogłębnie zbadać dany problem. W "dialogach" występuje właśnie te uporządkowanie, którego brakuje "listom". Warto czytać w zależności od nastroju. Gdy doskwiera nam problem gniewu, można powtórzyć traktat "o gniewie",...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

228 użytkowników ma tytuł Dialogi na półkach głównych
  • 141
  • 76
  • 11
31 użytkowników ma tytuł Dialogi na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dialogi

Inne książki autora

 Seneka
Seneka
Urodzony ok. 3 roku n.e. zmarł w 65 r. n.e. Gdy został podejrzany o udział w spisku Pizona, podciął sobie żyły. Widział wiele przewrotów, zabicie Messaliny żony Klaudiusza, przez którą został zesłany na Korsykę, zabicie Klaudiusza przez jego druga żonę Agrypinę, która następnie została zabita przez Nerona swojego syna. Dziesięć traktatów moralnych S. (w 12 księgach, nam w rękopisie Ambrozjańskim) nosi tytuł: Dialogi. Do zbioru tego wchodzą trzy z: Ad Marciam, Ad Polybium i Ad Helviam Filozofia występuje w tych utworach w roli potieszycielki, która może ukoić rozpacz człowieka po stracie kogoś bliskiego. Obok tych pism pocieszających znalazły się w zbiorze dialogów pisma: De providentia (O opatrzności),De constantia sapientis (Ostalości mędrca),De ira (O gniewie, w 3 ks.),De vita beata (O życiu szczęśliwym),De otio (O bezczynności),De tranquittitate animi (O spokoju ducha) i De brevitate vitae (O krótkości życia). Główne dzieło filozoficzne S., Listy moralne do Lucyliusza (Epistolae morales ad Lucillium),jest zbiorem 124 listów ujętych w 20 ksiąg (zbiór ten był pierwotnie obszerniejszy, skoro A. Gel-lius, XII 2, 3, wspomina o ks. 22, z której nie pozostał żaden ślad). Również Lucyliuszowi dedykował S. swe dzieło przyrodnicze pt.: Naturalium ąuaestionum libri VII. Z pism filozoficznych S. zachowały się poza tym Traktat o łagodności (De clementia libri II) i O dobroczynności (De beneficiis libri VII). W młodości pisał S. rozprawy etnograficzne, geograficzne i przyrodnicze (De situ Indiae, De situ et sacris Aegyptio-rum, De motu terrarum, De lapidum natura i De piscium natura). Rozprawy te pochłonął czas, tak jak wiele dzieł etycznych, wśród których było sporo interesujących pozycji (np. Moralis philosophiae libri, De officiis, De immatura morte, De superstitione, De matrimonio, Quomodo amicitia continenda sit). Zaginęły również mowy S., a z jego utworów poetyckich zachowała się tylko pewna ilość epigramów oraz dziewięć tragedyj: Hercules (Furens),Troades,Phoenissae, Medea,Phaedra, Oedipus, Agamemnon, Thyestes i Hercules (Oetaeus). S. uprawiał działalność moralizatorską, ale nie na wzór cynicki, tzn. nie przez bezpośrednie oddziaływanie na masy ludzi. Nie chcąc się zbliżać do tłumu, wolał objąć kierownictwo duchowe nad gronem dobranych uczniów, chociaż zdawał sobie sprawę, iż jest to droga trudniejsza. Metoda, którą się posługiwał, wymagała giętkości i wielu akomodacji. Głosił za Cyceronem, że prawda nie jest jedna, że należy ją ukazywać z różnych stron; dzięki temu spotęguje się jej atrakcyjność i wzmocni jej siłę przekonującą. S. był stoikiem i roztrząsał zagadnienia stoickie; jednakże sposób ich wykładu był jego własny. (Słownik Filozofó t. 1, Warszawa 1966, s. 423, artykuł Kazimierza Leśniaka)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Dialogi przeczytali również

Rozprawa o metodzie; Rozprawa nad zasadami filozofii Kartezjusz
Rozprawa o metodzie; Rozprawa nad zasadami filozofii
Kartezjusz
"René Descartes (Kartezjusz) urodził się w roku 1596 w La Haye w Turenii". Zmarł w 1650 roku. W ciągu swojego życia napisał kilka bardzo ciekawych dzieł filozoficznych. Ta książka z serii "Biblioteka filozofów" prezentuje część jego wyróżniającej się i niepospolitej intelektualnej spuścizny. Książka rozpoczyna się od bardzo ciekawego wstępu autorstwa Feliksa Kierskiego. Kolejną częścią książki jest "List Kartezjusza do księdza Picot" w przekładzie Wojciecha Dobrzyckiego. Trzecią ocenianą przeze mnie częścią książki jest "Rozprawa o metodzie dobrego powodowania swoim rozumem i szukania prawdy w naukach" w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Co zawiera to dzieło Kartezjusza? Oddajmy głos autorowi: "Jeżeli ta rozprawa wyda się zbyt długa, aby ją przeczytać na jeden raz, można ją podzielić na sześć części: w pierwszej znajdą się rozmaite rozważania, tyczące się nauk; w drugiej - główne reguły metody, jakiej szukał autor; w trzeciej - niektóre zasady moralne, jakie wydobył z tej metody; w czwartej - racje, za pomocą których udowadnia istnienie Boga i duszy ludzkiej, co stanowi podwalinę jego metafizyki; w piątej - porządek zagadnień fizycznych, jakich poszukiwał, a w szczególności wytłumaczenie czynności serca i niektórych innych trudności, należących do medycyny, następnie również różnicę, jaka istnieje pomiędzy naszą duszą, a duszą zwierzęcia; w ostatniej wreszcie, jakie rzeczy uważa za potrzebne, aby posunąć się w badaniach przyrody dalej niż dotychczas, oraz jakie racje skłoniły go do pisania". Kolejną częścią niniejszej książki są "Reguły do kierowania umysłem" w tłumaczeniu Wojciecha Dobrzyckiego. Po nich odnajdziemy "Rozmyślania nad zasadami filozofii dowodzące istnienia Boga i różnicy pomiędzy duszą i ciałem" w tłumaczeniu Ignacego Karola Dworzaczka. "Rozmyślania" te składają się z "Wprowadzenia tłumacza", "Przedmowy Kartezjusza do czytelnika", krótkiego streszczenia autora pt. "Treść sześciu następnych rozmyślań" oraz sześciu rozdziałów, czyli wspomnianych rozmyślań. Podtytuły mówią o treści tych rozmyślań: "Rozmyślanie pierwsze o rzeczach, o których wątpić można", "Rozmyślanie drugie o naturze umysłu ludzkiego, który dostępniejszy jest dla poznania, aniżeli ciało", "Rozmyślanie trzecie o istnieniu Boga", "Rozmyślanie czwarte o prawdzie i fałszu", "Rozmyślanie piąte o istocie rzeczy materialnych i znowu o istnieniu Boga", "Rozmyślanie szóste o istnieniu rzeczy materialnych i rzeczywistej różnicy między duszą i ciałem". Przedostatnim elementem książki jest "Dodatek René Kartezjusza dowody, stwierdzające istnienie Boga i różnice między duszą ludzką a ciałem, ułożone w porządku matematycznym" (przełożył Ignacy Karol Dworzaczek). Ostatni element książki (nie licząc spisu treści) to jednostronicowa "Krótka nota bibliograficzna". Bardzo ciekawa książka. Każdy z wymienionych wyżej elementów składowych bardzo interesujący. Rewelacja - 8/10.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na81 rok temu
Wprowadzenie do filozofii Karl Jaspers
Wprowadzenie do filozofii
Karl Jaspers
Książka ta to swego rodzaju „wprowadzenie do filozofii” autorstwa Karla Jaspersa, psychiatry i filozofa egzystencjalnego. Jak spojrzeć na komentarze niżej, to opinie są dość mieszane. Ale praca w rzeczywistości nie jest tak słaba, jak się wydaje. Zacznijmy jednak od tytułu. Owszem, może on być dosyć mylący. Nie są to klasyczne prolegomena do filozofii w ogóle, przedstawiające jakiś jej zarys, czy to historyczny, czy rozwodzenie się nad pojęciem (może dobrą książką będzie tu „elementarz filozofii” Artura Andrzejuka, ale też niepozbawioną autorskiej perspektywy). Chociaż w gruncie rzeczy pierwsze dwa rozdziały, a także rozdział 11 o filozoficznym życiu, mogą się do takiej definicji łapać. Przede wszystkim jednak, jak słusznie zauważyli poprzedni komentujący, jest to opis filozofii samego Jaspersa, z jego własną siatką pojęć (Ogarniające, szyfry transcendencji, sytuacje graniczne itd.) i głównymi problemami, które w swojej twórczości się zajmował (przede wszystkim egzystencją człowieka). Pytanie jednak, czy to rzeczywiście źle. Moim zdaniem nie i bardzo dobrze, że Jaspers stworzył taki popularny zarys swojej filozofii, dzięki czemu nie trzeba szukać jakiegoś interpretatora, który by nam wytłumaczył, o co tu chodzi, tylko mamy informacje z pierwszej ręki. Wiadomo też, że nie można się spodziewać tutaj jakichś nie wiadomo jak skomplikowanych teorii – to jednak są tylko odczyty radiowe. Dla niektórych może to być za mało, ale jeśli ktoś nie miał do czynienia nigdy z tym filozofem, to będzie aż nadto. Tym bardziej, że pojęcia którymi się posługuje, zwłaszcza z zakresu filozofii Boga, nie są wcale proste (przypominają trochę rozważania Paula Tillicha). Nie trzeba się tutaj ze wszystkim zgadzać, niektóre rozdziały wydają się trochę mętne, czasami, jak słusznie zauważył mój szanowny przedmówca – Jaspers wykrzywia też trochę stoicką doktrynę. Jednak filozofa, który chce mówić o ludzkim dramacie i chce mu w tym dramacie coś doradzić, nie powinno się żadną miarą ignorować. Dlatego nawet, gdy jest to jedynie „wprowadzenie do Jaspersa”, to można tę książkę polecić także tym, którzy po prostu poszukują. Którzy chcą „filozofować”. Chociaż z drugiej strony nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest „dla wszystkich, i dla nikogo”. Za prosta, chociaż jednocześnie mętna. Uniwersalna, ale jednak zbyt osobista. Ateistyczna i dewocyjna (?) zarazem. Jednak mi się podobała i może nawet kiedyś do niej wrócę. Cytaty: „Żądanie, by filozofia była dostępna dla każdego, trzeba uznać za słuszne. Żmudne drogi zawodowych filozofów tylko wtedy mają sens, gdy przywodzą do człowieczeństwa: określa je sposób upewniania się o bycie i o nas samych w jego obrębie”. „Dlatego filozofia żąda, bym nieustannie szukał komunikacji i bez wahania podejmował jej ryzyko, bym wyzbył się chęci samoutwierdzenia, uparcie powracającej w coraz to nowych przebraniach, i żył w nadziei, że jeśli się oddam — odzyskam siebie jako nieobliczalny dar.” „Wszelkie dowody za i przeciw Bogu świadczą tylko o jednym: Bóg dowiedziony nie byłby Bogiem, lecz jedną z rzeczy w świeci.” „W tej sytuacji słowa jego znaczą: to, że Bóg jest, wystarcza. Nie pojawia się w ogóle kwestia nieśmiertelności, schodzi na dalszy plan pytanie, czy Bóg „odpuszcza" winy. Człowiek jakby w ogóle przestaje się liczyć, niknie jego samowola, podobnie jak troska o własne zbawienie i życie wieczne. Ale i świat, który jako całość miałby sens dopełniający się w nim samym, który w jakiejś postaci trwałby zawsze, okazuje się niemożliwy. Wszystko bowiem Bóg stworzył z nicości i wszystko jest w jego ręku. Wobec utraty wszystkiego zostaje tylko jedno: Bóg jest. Gdy jakieś życie w świecie ponosi klęskę — mimo najlepszych starań i wiary w boże przewodnictwo — wówczas pozostaje tylko ta jedna, niesamowita rzeczywistość: Bóg jest.” „Tracimy grunt złudnych pewników, i zamiast upaść — wzlatujemy; to, co wydawało się przepaścią, staje się przestrzenią wolności; z przemienionej pozornej nicości przemawia do nas właściwy byt”.
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na71 rok temu
Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary George Berkeley
Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
George Berkeley
Antyabstrakcjonim. Epistemiczny dualizm antysceptyczny. Berkeley spiera się tu między innymi z Locke’m. (Odnoszę wrażenie, że Hume oprócz Locke’a zainspirował się również Berkeleyem) Właściwie w traktacie przedstawia myśli zawarte w „Trzech dialogach”. Berkeley’owi chodzi o to, by z jednej strony nie być naiwnym realistą, ale z drugiej, sprzeciwia się traktowaniu intelektualnych abstrakcji jako rzeczy istniejących na równi z ideami, które mają ugruntowanie w postrzeganiu zmysłowym (tzn by nie popaść w jakiś subiektywny solipsyzm). Celem traktatu jest "uproszczenie" nauki (dość karkołomne) i uchronienie jej przed ateizacją i sceptycyzmem, w czym miało by pomóc wyrzucenie z niej abstrakcyjnych pojęć, z materią na czele - co czyni traktat bardziej apologetycznym, niż dociekającym prawdy. Krótko ujmując, istniejące umysły/duchy są w stanie „postrzegać” dwa rodzaje „idei”: a) mające źródło we wrażeniach zmysłowych (np. rzeczy istniejące, wywołujące wrażenia) b) niemające takiego źródła, a będące tylko konstruktami umysłu (np. „materia” czy „substancja cielesna”). Duch nie jest ideą, jest substancjalnie inny od idei i właściwie ducha nie da się poznać (postrzegać) – coś jak: widzimy oczami, ale nie da się zobaczyć widzenia oczu. Dużą część traktatu stanowią odpowiedzi na krytyki i nieporozumienia, które – co zdumiewające – powtarzane są do dziś! Berkeley podobnie jak w „Trzech dialogach” wyjaśnia, iż nie postuluje istnienia jakiegoś „Matrixa” i nie twierdzi, że rzeczy doświadczane zmysłami nie istnieją, ani tego, w myśl sentencji „istnieć to znaczy być postrzeganym”, że rzeczy te znikają, gdy zamykamy oczy. Sprzeciwia się traktowaniu abstrakcji (filozoficznych i naukowych konstruktów pomagających w wyjaśnianiu realnych zjawisk) jako rzeczy istniejących. Ujmując to bardziej współcześnie: walczył z rosnącą tendencją ludzi do przyjmowania naukizmu (bezmyślnej wiary w „światoobraz” tworzony przez środowiska naukowe). Próbując to zobrazować w skrócie jego własnym przykładem: Zakładanie istnienia rzeczy, których nie miałby kto postrzegać jest pozbawione sensu. O ile jesteśmy w stanie wyobrazić sobie pusty las, bez oglądającego go człowieka w środku – zapominamy, że jest ktoś, kto taki pusty las sobie wyobraża. I to ma też doprowadzić nas do myśli o Bogu, który jest gwarantem istnienia wszystkiego, bo inaczej po cóż miało by to wszystko istnieć, kiedy nikt nie mógłby tego postrzegać? I w ogóle jak mógłby pojawić się postrzegający podmiot, wśród przedmiotów niezdolnych do postrzegania? (argument przeciw „odwiecznej materii”). Nie mogę się zgodzić, jakoby przekonywająco udowodnił swoje racje, a nawet bywa niekonsekwentny, ale samym racjom warto się przyjrzeć i rozważyć, bo cel jest zbożny. Przyglądając się współczesnym tendencjom, Berkeley ma nam do przekazania coś wciąż aktualnego – wystarczy tylko nie ulegać zwulgaryzowanym groteskowym interpretacjom jego pism. Trudność mogą sprawiać takie sformułowania jak: „idee” oraz „istnieć w umyśle”. Ich znaczenie trzeba niejako samemu wyjąć z całości treści, i tak: idee są czymś w rodzaju qualiów (wrażeń które czujemy wewnętrznie dzięki zmysłom)[te drugie „idee” wytwarzane przez wyobraźnię są iluzją]; natomiast „istnieć w umyśle” to tyle, co być możliwym do postrzeżenia przez umysł (bo nie da się postrzegać czegoś, co nie wywołuje żadnych wrażeń/qualiów [duh!]). (Po lekturze poszperałem, i proponuje się „w umyśle” czytać jako „dla umysłu”, a „poza umysłem” jako „nie dla umysłu” – ponownie: w myśl zasady, że istnienie rzeczy „dla nikogo” jest bezsensem). Może Berkeley intuicją wyprzedziły swoje czasy? Tak czy siak jest trochę intelektualnej igraszki, zatem polecić mogę jedynie szczerze zainteresowanym – zwłaszcza antyoświeceniowym chrześcijanom. Możne nawet bardziej jako ciekawostka z historii filozofii. Przeciętnemu czytelnikowi na niewiele się zda. Z resztą sam Berkeley kierował swój traktat do żaczków, a nie do szaraczków. ----------------------- „Wydaje się nie mniejszą niedorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości, niż przyjąć istnienie przypadłości bez substancji”. „Choć bym jednak nie wiem jak był gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania, gdy chodzi o nieskończoną różnorodność duchów i idei, które mogą istnieć, to przecież nawet gdyby któryś z tych duchów utrzymywał, że posiada pojęcie istoty czy istnienia w oderwaniu od ducha i idei, od postrzegania i bycia postrzeganym, głosiłby jawną sprzeczność, bawiąc się słowami”. „Ci zaś, którzy twierdzą, że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia albo zasadą życia organizmów zwierzęcych, czynią ją zniszczalną i podlegającą rozpadowi tak samo jak ciało, gdyż nie ma niczego, co byłoby bardziej podatne na unicestwienie niż taki byt, który ze swej natury niezdolny jest przetrwać zniszczenia tego przybytku, który zamieszkuje. Ten właśnie pogląd upodobała sobie i skwapliwie zaadaptowała najgorsza część rodzaju ludzkiego, upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim wpływom moralności i religii”.
Graven - awatar Graven
ocenił na72 lata temu
O państwie; O prawach Marek Tulliusz Cyceron
O państwie; O prawach
Marek Tulliusz Cyceron
"Źródłem wszelkiego dobra jest niewątpliwie mądrość. Od jej umiłowania wywodzi się grecki wyraz filozofia". Źródłem czytelniczego zadowolenia są niewątpliwie dobre książki. Ta książka jest rewelacyjna, ale nie jest przeznaczona dla każdego czytelnika. Będą szczególnie ukontentowani, zadowoleni z lektury tej książki osoby, zainteresowane starożytnością, a przede wszystkim kulturą, historią, filozofią, prawodawstwem antycznego Rzymu. Ja jestem tymi kwestiami zainteresowany i mnie ta lektura bardzo się podobała, choć wad nie jest pozbawiona. Dwa dzieła - "O państwie" i "O prawach" (z niego pochodzą pierwsze zdania tej opinii) są ponadprzeciętne. Polecam wydanie z serii "Biblioteka filozofów" (Hachette). Jednym z powodów jest bardzo ciekawy, kilkustronicowy wstęp tłumaczki. Iwona Żółtowska (o niej mowa) opatrzyła też oba dzieła zawarte w książce znakomitymi przypisami, objaśnieniami, które ułatwiają i dopełniają lekturę. Niestety oba dialogi Cycerona zachowały się tylko we fragmentach. Szczególnie niekompletne i wybrakowane jest dzieło "O państwie". Pomimo tego typu mankamentów i tak warto zapoznać się z tymi interesującymi dziełami Marka Tuliusza Cycerona, który był niezwykłym, wyróżniającym się mówcą, politykiem, filozofem i pisarzem. Zakończę cytatem ze wspomnianego wstępu tłumaczki. "Mam nadzieję, że lektura napisanych przed dwoma tysiącami lat dialogów zainspiruje Państwa do własnych przemyśleń na temat rzeczpospolitej, w której żyjemy, oraz prawa regulującego postępowanie współczesnego człowieka, który od polityków z przeszłości może się wiele nauczyć. Antyczne źródło wiedzy nie wyschło". Podpisuję się obiema rękami pod tymi zdaniami.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na81 rok temu
Państwo Boże św. Augustyn z Hippony
Państwo Boże
św. Augustyn z Hippony
Drugi tom dzieła "Państwo Boże" Augustyna z Hippony (wydanie z serii "Biblioteka filozofów", Hachette) nie może dostać ode mnie maksymalnej oceny, a taką notę otrzymał tom pierwszy. Nie uzyska nawet oceny 9/10. To lektura rewelacyjna (stąd 8/10),ale stojąca na niższym poziomie od pierwszego tomu. Tom drugi zwiera księgi od dwunastej do dwudziestej drugiej. Każda z ksiąg jest podzielona na wiele numerowanych rozdziałów i każda rozpoczyna się od krótkiego tekstu streszczającego treść danej księgi. Święty Augustyn w tym tomie skupia się często głównie na skrupulatnym i szczegółowym rozbiorze, analizie Biblii lub bardzo rozbudowanym komentarzu Pisma Świętego. Znajdziemy tutaj rozważania nadal bardzo ciekawe, ale tom jest dość nierówny, zdarzają się w tymże tomie rozdziały świetne i wyraźnie słabsze. Musiałem całość moich wrażeń z lektury uśrednić i dlatego ocena końcowa jest o dwie gwiazdki niższa w porównaniu ze wspaniałym tomem pierwszym, który na tle tegoż tomu błyszczy, lśni myślami natury historycznej, filozoficznej i teologicznej znacznie, zdecydowanie jaśniej. Tom drugi zawiera około osiemset stron, jest znacznie dłuższy od swojego poprzednika. Pomimo tej rozbudowanej formy nie mogę go nazwać arcydziełem, a na takie miano zasłużył krótszy, ale ciekawszy tom pierwszy. Arcydzieło nie, rewelacja tak. Całe dzieło niewątpliwie wyróżnia się treścią, formą, poziomem, jest bardzo wartościowe (10/10 - tom pierwszy, 8/10 - tom drugi).
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na87 dni temu
Prolegomena Immanuel Kant
Prolegomena
Immanuel Kant
Rzecz absolutnie wybitna. Kant stworzył książkę, która w krótki i przystępny sposób prezentuje podstawowe założenia jego „Krytyki czystego rozumu” oraz stanowi wywód na temat metafizyki jako takiej, a raczej jej możliwości zaistnienia jako nauka. To moje pierwsze zetknięcie z tekstem Kanta, choć wcześniej rzecz jasna o nim czytałem. Mogę powtórzyć rzecz najogólniejszą, jaką się o nim słyszy – tak, Kant jest trudny. Kant jest trudny głównie dlatego, że jego filozofia jest w najwyższym stopniu formalna, a spory i batalie, które chce toczyć w ramach obrony swojego systemu są... przestarzałe. Nie zrozumcie mnie źle; bez Kanta nie byłoby Oświecenia takiego, jakie znamy. Można i należy docenić jego rzetelność w tworzeniu systemu filozoficznego, który łączyłby racjonalistów i empirystów. Tyle tylko, że jego prawdy nie są już dzisiaj prawdami. Po Freudzie, po Wittgensteinie, po Jungu... dziś patrzymy już na podejmowane przez Kanta tematy w zupełnie inny sposób. Czytając go, trzeba pamiętać, że żył on w epoce, w której inaczej postrzegano rozum, język czy jaźń. Dziś struktura filozoficzna, którą stworzył Kant, na niewiele się już przydaje i nie przystaje do dzisiejszego świata. Nie można być dzisiaj kantystą. Można za to docenić jego wkład w tworzenie światowej filozofii i pamiętać, że bez niego być może nie byłoby wyżej wymienionych panów.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na1010 miesięcy temu
Myśli Blaise Pascal
Myśli
Blaise Pascal
Czytanie klasyki jest dobrym antidotum na złudzenie, że dopiero niedawno zdobyliśmy wiedzę o psychice człowieka, a przed Popperem nauka nie istniała. Tymczasem jasne jest, że stoimy na ramionach gigantów. Falsyfikowalność i eksperymenty to tylko użyteczne narzędzia, a elementy nowoczesnych teorii pojawiały się już w antyku, lub jak w tym przypadku, w XVII wieku. Na przykład rozmyśla Pascal o dwóch sposobach myślenia w sposób przywodzący na myśl rewolucyjne badania Tversky'ego i Kahnemana. Zauważa pożyteczność myślenia intuicyjnego i paradoksy ludzkiego wnioskowania, które nie zawsze podążają za konwencjonalną logiką. Jasne, sam dualizm duszy ludzkiej jest konceptem starożytnym, ale Pascal rozważa go w sposób bardziej dojrzały niż robił to manicheizm. Jeszcze bardziej fundamentalny Pascal jest dla apologetyków, wszak po błyskotliwej karierze naukowej poświęcił się rozważaniom religii. Nie umiem rozsądzić jak wiele z myśli Pascala zostało już sformułowanych prze św. Tomasza lub św Augustyna, ale byłem zaskoczony szerokością horyzontów autora. Pomińmy słynny zakład Pascala, który jest dziś błędnie rozumiany jako fundamentalny argument za wiarą, a nie, zgodnie z intencją autora, jedynie jeden z wielu argumentów skierowanych do pewnego specyficznego typu człowieka. Mamy tutaj szeroki zakres problematyki, od rozważania zarzutów o kulturowym uwarunkowaniu wiary, przez zalążki trylematu Lewisa, rozważania na temat cudów, argument istnienia Żydów jako dowód za rezurekcją, po argument z ukrytości Boga. Mam wrażenie, że Pascal świetnie odnalazłby się na YouTube w podcaście Alexa O'Connora ze swoją odezwą do ludzi, którzy, jak Alex, chcą wierzyć w Boga, ale nie potrafią. Ogarnia mnie nostalgia na myśl o tym, że Myśli są jedynie luźnymi notatkami, przez co czyta się je ciężko, a i autor zapewne użył skrótów myślowych, które zamierzał rozwinąć w przyszłości. Gdyby Pascal zdążył dokończyć za życia swoje dzieło, być może stworzyłby jeden z najwybitniejszych klasyków filozofii i apologetyki.
Cuz - awatar Cuz
ocenił na87 dni temu

Cytaty z książki Dialogi

Więcej

Dlaczego Bóg wszystkich najlepszych nawiedza chorobą lub smutkiem, albo innymi utrapieniami? Dla tej samej przyczyny, dla której na wojnie najniebezpieczniejsze zadania powierza się najdzielniejszym żołnierzom.

Dlaczego Bóg wszystkich najlepszych nawiedza chorobą lub smutkiem, albo innymi utrapieniami? Dla tej samej przyczyny, dla której na wojnie n...

Rozwiń
Seneka Dialogi Zobacz więcej

Cudze błędy stoją nam przed oczami, za plecami kryjemy swe własne.

Cudze błędy stoją nam przed oczami, za plecami kryjemy swe własne.

Seneka Dialogi Zobacz więcej

Dla mnie już to jedno jest dowodem prawości, że nie podobam się złym.

Dla mnie już to jedno jest dowodem prawości, że nie podobam się złym.

Seneka Dialogi Zobacz więcej
Więcej