Lew

Okładka książki Lew autora Conn Iggulden, 9788383380414
Okładka książki Lew
Conn Iggulden Wydawnictwo: Rebis Cykl: Złoty wiek (Conn Iggulden) (tom 1) powieść historyczna
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Złoty wiek (Conn Iggulden) (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Lion
Data wydania:
2024-02-13
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-13
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383380414
Tłumacz:
Jerzy Moderski
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lew w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lew



książek na półce przeczytane 710 napisanych opinii 708

Oceny książki Lew

Średnia ocen
7,2 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10
avatar
2120
2120

Na półkach:

Jeden z najlepszych pisarzy beletrystyki historycznej.

Zgodnie z definicją " beletrystyka historyczna " ma na celu, przede wszystkim:
dostarczenie rozrywki i przyjemności czytelnikowi, pozwolić oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w świecie wyobraźni.
Charakteryzuje się fikcyjną fabułą i postaciami, ale często opisuje również fakty i osoby historyczne.
Wszystkie te czynniki autor wypełnia, aż w nadmiarze.
Jeśli dodamy do tego pięknie napisany tekst, wartką akcję, interesujący temat...to co więcej potrzeba ?

POLECAM !!!

Jeden z najlepszych pisarzy beletrystyki historycznej.

Zgodnie z definicją " beletrystyka historyczna " ma na celu, przede wszystkim:
dostarczenie rozrywki i przyjemności czytelnikowi, pozwolić oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w świecie wyobraźni.
Charakteryzuje się fikcyjną fabułą i postaciami, ale często opisuje również fakty i osoby historyczne.
Wszystkie te...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
168
96

Na półkach:

To jedno z najlepszych dzieł beletrystyki osadzonej w świecie Wojen Perskich. jeżeli jesteś miłośnikiem Ateńskiej Potęgi, Spartańskiej nieugiętości i bezwzględności, Helleńskiej idei zjednoczenia to to książka dla Ciebie! Fantastyczne opisy bitew, życia politycznego i społecznego Aten, konkursów teatralnych, sylwetek postaci z demos jak i eupatrydów. Polecam każdemu kyriosowi!

To jedno z najlepszych dzieł beletrystyki osadzonej w świecie Wojen Perskich. jeżeli jesteś miłośnikiem Ateńskiej Potęgi, Spartańskiej nieugiętości i bezwzględności, Helleńskiej idei zjednoczenia to to książka dla Ciebie! Fantastyczne opisy bitew, życia politycznego i społecznego Aten, konkursów teatralnych, sylwetek postaci z demos jak i eupatrydów. Polecam każdemu kyriosowi!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
236
142

Na półkach:

Nadal jestem pod wrażeniem, to już kolejna książka tego autora i ciągle nie mam dość starożytnej Grecji, wręcz przeciwnie, chcę więcej. Bohaterowie, czy to historyczni, czy wymyśleni, są tak przedstawiani, że są wiarygodni - mają zalety, wady i każdy wykazuje indywidualny charakter, a to duży plus tej książki. Akcja czasami spowalnia, by zaraz znowu przyspieszyć. Opisy bitew są wystarczające, nie nużą, zatem nawet osoby, które nie znają się na starożytnych wojskowych jednostkach czy strategiach bitewnych, nie powinny czuć się zagubione podczas lektury. Polecam!

Nadal jestem pod wrażeniem, to już kolejna książka tego autora i ciągle nie mam dość starożytnej Grecji, wręcz przeciwnie, chcę więcej. Bohaterowie, czy to historyczni, czy wymyśleni, są tak przedstawiani, że są wiarygodni - mają zalety, wady i każdy wykazuje indywidualny charakter, a to duży plus tej książki. Akcja czasami spowalnia, by zaraz znowu przyspieszyć. Opisy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

168 użytkowników ma tytuł Lew na półkach głównych
  • 99
  • 69
37 użytkowników ma tytuł Lew na półkach dodatkowych
  • 22
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Conn Iggulden
Conn Iggulden
Brytyjski pisarz, autor powieści historycznych. Studiował język angielski na Uniwersytecie Londyńskim, potem przez siedem lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkole katolickiej w Londynie. Wraz z żoną i trójką dzieci mieszka w Hertfordshire.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vindolanda Adrian Goldsworthy
Vindolanda
Adrian Goldsworthy
Autor, chyba szanowanych, popularnych pozycji z zakresu historii starożytnej, postanowił dorobić również w niszy beletrystycznej. Skorzystał z pracowicie gromadzonej wiedzy i stworzył coś w rodzaju kryminalnego westernu umieszczonego na wyspach brytyjskich pod koniec I w. n.e. Rzymskie legiony, lokalne plemiona, wielka polityka i lokalne polityczki, jakieś bunty i napady, klasyczny romans z pięknością z napadniętego dyliżansu, a na dodatek wątek niby-kryminalny. Główny bohater to po części noirowy detektyw, po części Winnetou, a po części dumasowski muszkieter. Również narracja charakteryzuje się podobną paletą barw. Trochę tu płaszcza i szpady, tfu... gladiusa, trochę indiańskich podchodów, mniejszych i większych potyczek, pościgów i zasadzek, przetykanych ucztami i detektywistycznym główkowaniem. Wyszło to w miarę zgrabnie, ale bez wielkiego polotu, wątek kryminalny okrutnie naciągany. O ile kryteria historyczności spełnione są, co zrozumiałe, w wysokim stopniu, tak rysunki postaci wypadają niestety nadmiernie współcześnie, poza tym kreowane są raczej oszczędnie i dość generycznie. Warsztat bez specjalnych zastrzeżeń, raczej prosty, ale w pozytywnym sensie. Całość dość przyjemna, niewybitna, jednak na tle powszechnej nędzy w światku powieści historycznych, warta lekkiego polecenia. "Vindolanda" nie powodowała u mnie wypieków na twarzy, ale momentami, w przerwach, tęskniłem do lektury. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na72 miesiące temu
Psy z Essex Dan Jones
Psy z Essex
Dan Jones
Wyobraź sobie, że kiedy się rodzisz, trwa wojna i trwać będzie przez całe twoje życie. Umierasz, a ona nadal trwa. Jak zdemoralizowane może być społeczeństwo, które całe życie spędza na wojnie? Wojna stuletnia, bo o niej mowa, trwała 116 lat w XIV i XV wieku między Anglią i Francją, i nawet krótkie przerwy, kiedy jedni nie nacierali na drugich większymi czy mniejszymi siłami, w bitwach podjazdowych czy walkach otwartych i zaplanowanych, nie przynosiły ulgi nikomu. Zresztą wrzało wtedy w całej Europie i wszyscy toczyli z kimś boje. Z czasem nawet zapominano, o co tak naprawdę wojna się toczy. Jako że Europa wrzała od lat na różnych frontach, a wojny pochłaniały mnóstwo pieniędzy, najlepszym zarobkiem dla mężczyzn była wojaczka. To nie były wojny obwarowane konwencjami, to były wojny brutalne do granic możliwości i żołnierze mogli wszystko. No, prawie wszystko. Nie mogli odmówić królewskim rozkazom. A te bywają czasami absurdalne albo zdają się niewykonalne dla kogoś, kto siedzi w samym środku piekła wojny. Poznajemy zatem historię elitarnej jednostki – jeśli tak możemy nazwać najemników w tamtych czasach – którym powierzono zadania specjalne. Psy z Essex, bo tak ich nazywano, lądują w Normandii i zaczynają polowanie. Przez karty tej historii przeleje się mnóstwo krwi, zginie mnóstwo ludzi, popłynie morze alkoholu (i nie tylko),wydarzy się wiele spraw, o których jedni będą pamiętać do końca życia, inni woleliby je zapomnieć już następnego dnia, ale jedno jest pewne – nudy nie zaznacie. Szalona jazda u boku szalonych najemników. Bywa krwawo, strasznie i obrzydliwie, ale też wesoło, ciekawie, a nawet zaskakująco, bo „Psy z Essex” to powieść przygodowa dla dorosłych, pełna historycznego brudu i przemocy, bez romantycznego spojrzenia na średniowiecze. Dan Jones powołał do życia bohaterów prawdziwych do szpiku kości, a ich historię oddał tak wiernie, jakby był jej świadkiem. Wspaniałe opisy dużych bitew i małych potyczek nie były chyba jeszcze tak szczegółowo opisane, tak wiernie, z takim polotem w beletrystyce historycznej. Ja przynajmniej nie przypominam sobie innej książki z tak dobrą wizualizacją średniowiecznych starć. Relacje międzyludzkie są ukazane perfekcyjnie, a konstrukcja spaja wszystkie wątki wręcz idealnie. Mając na uwadze fakt, że jest to powieść, a więc czystej krwi beletrystyka, Autor mógł sobie pozwolić na bajdurzenie, a jednak trzymał się historycznych faktów i wiernych opisów, i nawet dialogi są tu realne, co sprawia, że książka jest wyjątkowa, a opowiedziana w niej historia bardzo prawdziwa. Poza aspektem historycznym, ciekawym jest również aspekt psychologiczny, bo czy to wojna średniowieczna, czy wojna współczesna, musi wpłynąć negatywnie na jej uczestników. I tu widzimy ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z wysokiego C, aby na koniec fałszować niemiłosiernie w melodii zwycięstwa, które wcale nie musiało nadejść, choć jak wiemy z historii, Anglicy skopali Francuzom tyłki niemiłosiernie, ponosząc jednak przy tym ogromne straty. Elitarna grupa Psów z Essex znajdzie się w sytuacjach beznadziejnych nie raz i nie raz zajrzy im śmierć w oczy, a mimo to prą do przodu, choć ich nastawienie do wojny, życia i wykonywania rozkazów zmieniać się będzie z każdym przebytym kilometrem. Nie oczekujcie jednak, że nagle staną się mądrzejsi, lepsi, bogobojni. Nie. Tu chodzi o to, że wojna wpłynie na psychikę bohaterów w różnoraki sposób, a wiara w słuszność ich działań zostanie poddana próbie, jakiej zostają poddawani wszyscy żołnierze na każdej wojnie. Różnica polega jednak na tym, że jak dzisiaj trąbi się o wojnach humanitarnych (nigdy tego nie zrozumiem, jak wojna może być humanitarna),tak wtedy żołnierz musiał pokazać się z jak najgorszej strony, bo to czyniło go kimś wielkim, ważnym, dzielnym i godnym zaufania. Książka zaczyna się w czasach, kiedy wojna już trwa od 9 lat i kiedy Anglicy decydują się na potężną inwazję z tysiącem okrętów i piętnastoma tysiącami wojska. Psy z Essex stanowią forpocztę, której przewodzi sprytny, inteligentny i dość często bezkompromisowy Loveday. Jego psy, Millstone, Szkot, Murawka, Ojczulek, Tebbe, Romford, Thorp i dwaj bracia Walijczycy, to mocno zwariowane towarzystwo, ale znające się na swojej robocie jak nikt inny. Śledzimy ich poczynania, idziemy za nimi krok w krok, ale trudno będzie ich polubić, bo to świry, jakich nie znajdziecie w innych powieściach historycznych. Chociaż przyznać muszę, że czasem skłonni są pokazać ludzką twarz. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ta książka to jedna wielka bomba emocjonalna. Pomijając fakt, że sama książka wydana jest absolutnie pięknie, „Psy z Essex” napisane są z rozmachem, z dużą ilością postaci, bez zbędnego smętkowania i rozpisywania się o tym, jak to drzewa szumiały, kiedy armaty strzelały; jak deszcz padał, kiedy rycerz z konia spadał. Tu jest dziko, szybko, brudno i śmierdząco, ale też wszystko jest skrzętnie i pięknie poukładane, bo kluczem Jonesa do udanej książki jest wiedza historyczna, której akurat jemu nie brakuje. Do tej pory uważałem, że najlepszym pisarzem beletrystycznym, opierającym się na wiedzy historycznej jest Valerio Massimo Manfredi (naprawdę jest genialny),ale Dan Jones zdetronizował włoskiego mistrza i teraz to on wiedzie prym. Jeśli porzuci pisarstwo popularnonaukowe na rzecz beletrystyki historycznej, to stanie się najlepszym powieściopisarzem XXI wieku, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Facet ma po prostu dar opowiadania o historii. „Psy z Essex” to książka tak mocna, że „Wojny Wikingów” Cornwella zdają się bajką na dobranoc dla przedszkolaków, a „Grę o Tron” może Krzyś literkować Puchatkowi. Czegoś takiego jeszcze nie czytaliście, prawdziwy literacki sztos z potworną historią końca średniowiecza i bezlitosnym okrucieństwem wojny! Czekam już na kolejny tom – „Zimowe wilki”. I oczywiście na kolejne książki Dana Jonesa. https://www.facebook.com/hultajliteracki/
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na109 miesięcy temu
Złowrogie morze Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze
Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze, to drugi tom trylogii, której początkiem była Vindolanda. Autor, Adrian Goldsworthy, zabiera nas znów do Brytanii w pierwszych latach panowania Trajana. Wracamy zatem do świata, który już znamy z pierwszej części, ale zwiedzamy jego inne rejony. Wszystko zaczyna się mniej więcej dwa lata po wydarzeniach opisanych w Vindolandzie. Rebelia Ogiera została stłumiona, chociaż napięcie na linii lokalsi – napływowi nadal jest wyczuwalne. Feroks niezmiennie jest centurionem oddziału gdzieś pośrodku niczego. Nie jest już alkoholikiem przygniecionym przez wydarzenia z przeszłości. Teraz jest prawie niepijącym (bo w sumie przez całą książkę nie pił tego alkoholu dużo) alkoholikiem, który nie może być z ukochaną kobietą, chociaż ma z nią dziecko. Przez absolutnie koszmarne dla niego standardy rzymskiego społeczeństwa kobieta musi żyć z mężem, którego nie kocha i nie wolno jej przyznać się kto jest ojcem dziecka. Windeks pozostaje najbliższym przyjacielem Feroksa, niezmiennie zdystansowanym do wielu spraw i tak samo oddany innym. Tym razem nie ma jednego głównego złego. Nie chodzi o to, że jest znów oddział dziesiątek wrogów, którym trzeba spuścić lanie albo zginąć probując. Wiele lat przed wydarzeniami opisanymi w Złowrogim morzu w rzymskiej armii służył oddział Uzypetów i Hariów. Jednostka zbuntowała się i dokonała rzezi Rzymian, po czym uciekła w ostępy leśne. Kiedy wydawało się, że świat o nich zapomniał przypomnieli o sobie przy okazji wyboru nowego lokalnego władcy. Wizja destabilizacji i wspomnienia o dokonaniach Uzypetów (brutalne mordy, magia, kanibalizm),a także uprowadzenie ukochanej Feroksa, zmuszają Rzymian do działania. Jest też kilka wątków pobocznych, ale tylko jeden łączy się z głównym, ponieważ jak się okazuje jeden ze współpracujących z Rzymianami producentów i handlarzy jest bardzo blisko związany z Uzypetami. Muszę przyznać, że czyta się to bardzo szybko. Akcja idzie cały czas do przodu i wydarzenia postępują logicznie. Nie do końca tylko zrozumiały jest tytuł. Morze w sumie nie odgrywa w tej opowieści w zasadzie nawet małej roli. Jesteśmy w zasadzie cały czas na lądzie, czasem tylko zmieniamy wyspy. I tyle. Ale to w sumie jeden mały szczegół. Wątek miłosny Feroksa jest tak poprowadzony, że naprawdę można mu współczuć. Motywacja głównych złych też jest sensowna. Niby chodzi o zemstę, ale można ich zrozumieć. Czytając książkę można zajrzeć trochę w kulturę i obyczajowość plemion brytyjskich tamtego okresu. Jaka była rola kobiet, jak sprawowali władzę, jaka była ich obrzędowość i tak dalej. Nie ma ilustracji, ale jest mapka i, co jeszcze ważniejsze, komentarz, w którym autor omawia co jest jego wymysłem, a co nie. I jest tego komentarza kilka kartek, więc jest na bogato. Książka ukazała się nakładem Rebisu w 2024 r. w bardzo podręcznym, czy może jakby niektórzy stwierdzili torebkowym, formacie. Nie jest jakoś przesadnie gruba, jest tego jakieś 400 stron. Podsumowując, drugi tom dobrze rozwija świat, który poznaliśmy poprzednio. Teoretycznie pierwszy tom ma zakończenie zamknięte i jakby się ktoś bardzo upierał mógłby stwierdzić, że drugi tom jest na siłę uznawany za kontynuację, ale ja tak nie uważam. Czekam na tom trzeci. Jeśli będzie taki sam, jak drugi, to na pewno czas spędzony przy lekturze nie będzie zmarnowany.
Kuba Łukasiński - awatar Kuba Łukasiński
ocenił na81 rok temu
Mieszko. Wyjście z cienia Daniel Komorowski
Mieszko. Wyjście z cienia
Daniel Komorowski
Książka „Mieszko. Wyjście z cienia” stała na mojej półce naprawdę długo, bo około trzech lat🙈 Dostałam ją wtedy od @snieznooka (jeszcze raz dziękuję 🖤). A że niedawno ukazał się już czwarty tom tej serii, uznałam, że to najwyższy czas, aby wreszcie po nią sięgnąć. Książka jest dostępna również na Storytel, więc w momentach, kiedy nie mogłam czytać, przełączałam się na audiobook. Podchodziłam do tej historii z lekką obawą, że może jednak mi się nie spodobać. A bardzo bym tego nie chciała, bo naprawdę lubię powieści historyczne, szczególnie te osadzone w czasach średniowiecza. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Książkę czyta się świetnie, a fabuła wciąga już od pierwszych stron. Jestem pod dużym wrażeniem. Warto też zaznaczyć, że jest to fikcja literacka, choć oparta na wydarzeniach historycznych. Autor przenosi nas do czasów sprzed przyjęcia chrztu przez Polskę. Akcja jest dynamiczna i właściwie nie pozwala się nudzić. Bardzo dobrze oddany jest klimat tamtej epoki, łatwo dać się porwać historii i przenieść myślami do wczesnośredniowiecznej Polski. Miałam jednak dwa momenty, które trochę wybiły mnie z rytmu czytania. Chodzi o fragmenty, w których pojawiało się bardziej współczesne słownictwo. Najbardziej zapadło mi w pamięć słowo „medyk”. We wczesnym średniowieczu raczej nie mogło być ono używane na ziemiach słowiańskich. Pochodzi z łaciny i przypuszczam, że do naszego języka zaczęło przenikać dopiero po chrzcie Polski wraz z wpływami kultury zachodniej, czyli raczej w późniejszym okresie. Lecznictwo w tamtych czasach opierało się głównie na wiedzy ludowej, zielarstwie oraz praktykach magicznych, dlatego bardziej odpowiednie wydają się określenia takie jak znachor, zielarz, guślarz czy uzdrowiciel. Nie wiem dlaczego, ale to jedno słowo bardzo mi „zgrzytało” i mocno zapadło w pamięć. Mimo tego z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i bardzo często łapałam się na tym, że mówiłam sobie: „jeszcze jeden rozdział” 😅 nawet wtedy, gdy powinnam już iść spać. Ogólnie książkę oceniam bardzo dobrze i już w najbliższych dniach zaczynam drugi tom. Jeśli lubicie powieści historyczne i klimaty wczesnego średniowiecza, to zdecydowanie polecam sięgnąć po tę serię.
zacisze_wiedzmy - awatar zacisze_wiedzmy
ocenił na830 dni temu
Szach-mat. Jak umierali władcy Rosji Mariusz Samp
Szach-mat. Jak umierali władcy Rosji
Mariusz Samp
"(...) Nadejdzie rok, rok czarny krwi i pożarów, Gdy padnie w proch korona z głowy carów, Zapomni tłumacz o dawnej czci dla Pana I krwią wielu będzie krew przelana (...)". - Michaił Lermontow __________ Prorocze słowa? Zapewne. Ale o tym, że w Rosji władcy tegoż kraju umierają zazwyczaj w mękach, nie było niczym nowym. Faktycznie, niewiele wiadomo o niektórych z nich. I choć ja sama, sądzę, że posiadam dostateczną wiedzę o władcach rosyjskich, to jednak Mariusz Samp książką "Szach - Mat. Jak umierali władcy Rosji" dostarczył mi dodatkowych informacji o niektórych, a zupełnie nieznanych o innych. O carycy Katarzynie napisano wiele. Podobnie o Piotrze Wielkim, Leninie czy Józefie Stalinie (mordercy i bestii w ludzkim ciele). I tu tylko doczytałam sobie co nieco. Ale już biografie Katarzyny I (żony cara Piotra),o Aleksandrze I, ktorego śmierć do dziś uważana jest jako sfingowana na poczet ucieczki cara i jego pragnienia życia w anonimowości, czy o fatalnych 7 próbach zamachów na Aleksandra II czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Książka Mariusza Sampa to mini biografie wybranych postaci z rosyjskiego świata. Od Iwana Groźnego (synobójcy),Dymitra Samozwańca, Piotra Wielkiego, Pawła I, nieszczęsnego Mikołaja II Romanowa, na Stalinie kończąc. Każda z osób i jej życie jest opisane rzeczowo i lekko, więc Czytelnicy łatwo odnajdą się w wątkach historycznych. Ja bardzo lubię takie pozycje. Więc wydawnictwo HI:STORY @wydawnictwo_history sprawiło mi ogromną niespodziankę w postaci niniejszej książki. Polecam ją Wam dla poszerzenia swojej wiedzy, czy też, po prostu, z ciekawości i przyjemności z lektury :)
aniaiksiazki - awatar aniaiksiazki
ocenił na108 miesięcy temu
Jagiellonowie. Złoto i rdza Sławomir Leśniewski
Jagiellonowie. Złoto i rdza
Sławomir Leśniewski
Autor zabiera nas w podróż przez dwa wieki panowania Jagiellonów. Tytułowe „Złoto” to czasy świetności, triumf pod Grunwaldem, potęga gospodarcza i kulturalna, która przyciągała do Krakowa największe umysły epoki. „Rdza” to z kolei powolny proces kruszenia się tego imperium – błędy polityczne, słabości kolejnych władców i nieubłagany koniec dynastii, który nadszedł Co czyni tę książkę wyjątkową? Ludzkie oblicze władców: Leśniewski nie maluje królów „na kolanach”. Pokazuje ich jako ludzi z krwi i kości – z ich lękami, obsesjami (jak choćby miłość Zygmunta Augusta do Barbary Radziwiłłówny) i wadami. Styl narracji: Autor ma niesamowite pióro. Opisy bitew, turniejów rycerskich czy dworskich skandali są tak plastyczne, że niemal czuć zapach prochu i słychać szelest jedwabnych sukien. „Rdza” daje do myślenia: Najciekawsze w tej książce jest to, jak autor analizuje upadek. Pokazuje, że nawet największa potęga może zgnić od środka, jeśli zabraknie wizji i determinacji. Dlaczego warto ją przeczytać? To książka dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego Polska wygląda dziś tak, a nie inaczej. Leśniewski udowadnia, że historia Jagiellonów to gotowy scenariusz na serial w stylu Gry o Tron – tylko że to wszystko wydarzyło się naprawdę! Dla kogo? Dla fanów historii, miłośników biografii i każdego, kto lubi epickie opowieści o władzy i namiętności.
Doorothyworld - awatar Doorothyworld
ocenił na74 dni temu
Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy Volker Ullrich
Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy
Volker Ullrich
Podobno kiedy kończyło się Imperium Rzymskie ówcześni nie byli świadomi tego faktu ... kiedy po 12 latach upadała "1000 - letnia Rzesza", nie sposób było tego upadku przeoczyć ... Mało jest książek o historii III Rzeszy które rozpoczynają się od samobójstwa Hitlera, tu stanowi to prolog do kolejnych ośmiu rozdziałów - po jednym na każdy dzień maja który dzielił śmierć Hitlera od ostatecznej kapitulacji. Książka jest ciekawym zapisem upadku imperium, pełnym paradoksów gdzie z jednej strony rozstrzeliwano dezerterów z własnej armii, pchając do walki z walcem Armii Czerwonej starców i dzieci a z drugiej wierchuszka starała się przygotowywała się w panice do ucieczki przed nieuniknioną klęską. Część z niech próbując ukryć się za fałszywymi dokumentami i przyklejaną brodą a część uciec przed sprawiedliwością, jeżeli nie w śmierć to przynajmniej za linie wroga który wydawał się łaskawszy. Książkę czyta się dobrze, jednak przynajmniej podstawowa znajomość historii tego okresu jest absolutnym minimum aby nie pogubić się w dużej ilości nazwisk i zależności. To do czego mógłbym się przyczepić to fakt że w niektórych rozdziałach autor trochę "odpływa od tematu", przykładem niech będzie historia Marleny Dietrich która poszukiwała umieszczonej w obozie koncentracyjnym siostry. Historia sama w sobie byłaby ciekawą anegdotą, ale tu zrobiono z niej przyczynek do bez mała mini biografii Marleny rozwleczonej na 1/3 rozdziału, co jak dla mnie psuje spójność narracji książki. To czego ewentualnie mogłoby być więcej to właśnie historia osób mniej znanych szerokiej publice, chętnie wymieniłbym historię Adenauera np. na historię Williego Herolda, która jak w soczewce pokazywała że nawet zwykli i przeciętni ludzie mogą stać się prawdziwymi zbrodniarzami kiedy obdarzy się ich wystarczającą władzą.
Logun - awatar Logun
ocenił na71 miesiąc temu
Niemiecki czołgista na froncie wschodnim. Dziennik dowódcy Friedrich Sander
Niemiecki czołgista na froncie wschodnim. Dziennik dowódcy
Friedrich Sander
Książka „Niemiecki czołgista na froncie wschodnim. Dziennik dowódcy” to interesująca propozycja dla osób pasjonujących się II wojną światową, zwłaszcza realiami frontu wschodniego. Publikacja opiera się na dziennikach Oberleutnanta Friedricha Wilhelma Sandera – młodego dowódcy czołgu, który zapisuje swoje doświadczenia, obserwacje i refleksje z czasu wojny. Najwięcej miejsca poświęca okresowi walk ze Związkiem Radzieckim. Sander służył w 11. pułku pancernym jako dowódca Pz.Kpfw. 35(t) – konstrukcji czeskiej przejętej i wykorzystywanej przez Wehrmacht. Dzienniki są ciekawe przede wszystkim dlatego, że pokazują wojnę „od środka”: codzienność oddziału pancernego, zmęczenie, chaos działań, a także momenty, w których autor zostaje ranny i trafia na tyły. Warto zwrócić uwagę na zmianę tonu relacji. W zapisach da się wyczuć początkową wiarę w Hitlera i dowództwo, która z czasem słabnie – wraz z rosnącymi stratami, przeciążeniem jednostek i narastającym poczuciem bezsensu działań. Mocne wrażenie robią też fragmenty dotyczące stosunku do Rosjan oraz opisy tego, jak traktowano jeńców i poległych. Choć dzienniki obejmują również wcześniejszy etap służby, najbardziej rozbudowana część dotyczy ataku na ZSRR, walk w rejonie Leningradu, prób podejścia pod Moskwę, a następnie chaotycznego odwrotu. Ciekawym wątkiem jest moment, w którym – po utracie sprawnych wozów – czołgiści zostają de facto „przemianowani” na piechotę i muszą odnaleźć się w zupełnie innej roli. Styl jest prosty i surowy, co działa na korzyść książki. To zapis frontowy: bez ozdobników, często w formie faktów i krótkich komentarzy, ale właśnie dzięki temu łatwiej poczuć tempo wydarzeń i warunki, w jakich funkcjonował autor. Dla czytelnika szukającego źródłowej, bezpośredniej perspektywy niemieckiego żołnierza – pozycja zdecydowanie warta uwagi. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na71 miesiąc temu
Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich Michael Morys-Twarowski
Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich
Michael Morys-Twarowski
A więc tak - zainteresowania książką nabrałem po wywiadzie autora w Sigillum Authenticum - i mnie zaciekawił tematyką. Potem zbierając coś z biblioteki się napatoczyłem i tak to idzie Ogólnie książka wiele ciekawych tez. To co książka dobrze uderza w punkt - historycy u nas za bardzo się boczą by robić CZYTADŁA które przedstawią najbardziej PRAWDOPODOBNE wersje według obecnej wiedzy - chodzi o to że ludzie ciekawią się tak po ludzku jak wyglądała ta ziemia między I wiekiem a VIII w.n.e. -- nawet można tu puścić wodzę fantazję - wymyśleć dla przykucia uwagi nazwy potencjalnych wodzów, albo nadać plemionom które widzimy z archeologii że były jakieś nazwy by łatwiej było o nich mówić --- i to wszystko robiąc TWARDO I WYRAŹNIE ZAZNACZAĆ że dowody są małe, to jest dopowiedzeniem pasjonaty - a tutaj przedstawić że ktoś w książce fabularnej wymyślił tak a tak 80 lat temu - i czemu dzisiaj wiemy że to nieprawda, a tamto o dziwo prawda To właśnie robi pan Morys-Twarowski i chwała za to. Najbardziej mi zapadły wątki Krak jako karantanin - jako region z słowiańszczyzny najbardziej łaciński -- dywagacje że wanda i legenda mogła być potencjalnym jakimś rekonansem franków z czasów karola wielkiego. Jednocześnie wiem że autor tutaj użył nie do potwierdzenia tezy - ale jednocześnie nie mamy całkowitej pustki. Podobnie temat wielkiego kruka, związku lugijskiego, wandalów i ta anegdota o przybyciu rdzennych wandalów z wizytacją w kartaginie u kuzynów co wyemigrowali (swoją drogą ciekawe jak to starożytni i średniowieczni lubili takie szukanie korzeni genealogicznych - bułgarzy szukając na uralu przodków, a sasi w VIII wieku już chrześcijańscy wyruszający do dolnej saksonii nawrócić swoich kuzynów obok franków robiących to mieczem) - i że może chorwaci też mieli podobne motywy (czasem białą chorwację umieszcza się w małopolsce) Czemu z tym się tak produkuje - ogólnie chodzi o to że w pełni zgadzam się z tezami autora że jak się nie piszę o takich rzeczach nawet w taki sposób jak powyżej - tak cholera jasna o czasach sprzed Mieszka wychodzi nam Bellona z poczetem lechickich imperatorów. I kurde intelektualiści właśnie są po to by zapewniać alternatywę dla ścieku "alternatywnej historii" Książka daje duży i szybki "pasek progresu" -- duża książka, w twardej okładce, z dużymi literami i ogromnymi przypisami. Bardzo mi się podoba że przypisy autor używa dolne i nie boi się pisać w nich faktycznie a nie suchę fakty o tym że oparte na toponastyce 7 tomu jakiegoś tam językoznawcy sprzed 40 lat z numerem isbn --- a daje informacje na temat alternatywnych teorii albo co jest problematyczne w tej teorii. Wcisnąłem nawet książkę znajomemu T. na urodziny bo stwierdziłem że dosyć zgrabnie się czyta Wysoka ocenę dają w dużej mierze ze względu na bardzo potrzebną tematykę - ale lekki język bardzo mnie urzekł i mam ochotę kiedyś poczytać tą książkę o historii księstwa cieszyńskiego -- wiele jest też odniesień w tej książce do badań i dywagacji jak jakaś legenda albo nazwisko może zostawiać pamięć cale setki lat po asymilacji danego plemienia/uchodźców itd.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Lew

Więcej
Conn Iggulden Lew Zobacz więcej
Conn Iggulden Lew Zobacz więcej
Conn Iggulden Lew Zobacz więcej
Więcej