Imperium

Okładka książki Imperium autora Conn Iggulden, 9788383381725
Okładka książki Imperium
Conn Iggulden Wydawnictwo: Rebis Cykl: Złoty wiek (Conn Iggulden) (tom 2) powieść historyczna
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Złoty wiek (Conn Iggulden) (tom 2)
Tytuł oryginału:
Empire
Data wydania:
2024-04-09
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-09
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383381725
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Imperium w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Imperium



książek na półce przeczytane 2120 napisanych opinii 2120

Oceny książki Imperium

Średnia ocen
7,3 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Imperium

avatar
2807
1395

Na półkach: , , ,

Perykles powraca do Aten po wygranej wojnie i wydaje się, że udowodnił, że nie jest tylko synem swojego ojca. Jednak gdy na tronie Sparty zasiada nowy król, okazuje się, że sojusz między polis jest kruchy i Ateńczycy muszą zdecydować, czy są gotowi na kolejny konflikt. Perykles zmaga się też z wyzwaniami w życiu osobistym – postanawia zakończyć trudne małżeństwo z Tetydą. Wkrótce spotyka młodziutką kurtyzaną Aspazję.

Conn Iggulden kojarzy mi się z książkami mocno militarnymi i politycznymi, chociaż pierwsza część historii Peryklesa ,,Lew” miała też wyraźny wątek uczuciowy związany ze skomplikowanym związkiem głównego bohatera z Tetydą. W tym tomie znów te tematy są skrócone i na pierwszym miejscu stoi polityka, aczkolwiek i tak Iggulden wzbudza emocje związane z osobistymi perypetiami. Tetyda to postać, która na początku tego tomu budziła we mnie okropną niechęć i pogardę, ale z czasem pokazała też bardziej skomplikowane zachowanie, przede wszystkim miłość do synów, która jest w stanie zmusić ją do pogrzebania dumy. Bardzo dobrze wypada też relacja Peryklesa z Aspazją, nie zajęła wiele miejsca, ale czuć było, że jest między nimi bliskość, zaufanie i że są dla siebie bardzo ważni. Ciekawie został też ukazany dom heter, gdzie żyła Aspazja – jako miejsce tworzenia niejako rodziny, ale bez idealizacji takiego życia, co często pojawia się we współczesnych książkach. Aspazja nie jest typową uwodzicielką, pragnie stworzyć zwyczajny związek i nie być zależna od klientów. Ciekawie wypadło ukazanie tworzenia czegoś, co dziś nazwalibyśmy rodziną patchworkową i podobało mi się, że Iggulden nie poszedł w typowe dramy, a ukazał nieufność i błędy zarówno rodziców, jak i dzieci, ale też spokojne godzenie się z sytuacją i próbę dogadania się. Szkoda tylko, że matka i siostra Peryklesa praktycznie w tej powieści nie wystąpiły.

Jak wspomniałam, królują tu tematy wojenne i polityczne. Sporo miejsca zajmuje się kształtowanie demokracji ateńskiej oraz świadomości narodowej w Grecji. Autor stara się przybliżyć sposób myślenia Ateńczyków, nie czyni ich specjalnie współczesnymi, ale pokazuje też zmiany mentalności. Co prawda, Spartanie zostali sportretowani prawie wyłącznie negatywnie, ale jako że narracja jest głównie personalna, jest to zrozumiałe i jestem bardzo ciekawa innej perspektywy w powieści ,,Sokół spartański”. Głównym motywem wydaje się wojna, nawet jeśli w danym momencie panuje pokój, to bohaterowie czują, że jest to stan chwilowy, że ważna jest stała czujność i że konflikty mogą też być psychologiczne. Perykles pragnie dążyć do pokoju, ale z czasem dostrzega, że unikanie sporów za wszelką cenę, też może szkodzić, więc jest to bardzo aktualny temat.

Przyznam, że pierwszy tom podobał mi się bardziej, choćby ze względu na wątek teatru, ale ten również jest na wysokim poziomie, a Conn Iggulden jest obecnie dla mnie gwarancją porządnej literatury historycznej. Bardzo lubię powieści historyczne z wątkami obyczajowymi i romantycznymi, ale cenię też te, które ukazują nam bardziej surową i brutalną wizję.

,, Bieda nie jest hańbą, pod warunkiem, że człowiek chce pracować, aby od niej uciec!”

Perykles powraca do Aten po wygranej wojnie i wydaje się, że udowodnił, że nie jest tylko synem swojego ojca. Jednak gdy na tronie Sparty zasiada nowy król, okazuje się, że sojusz między polis jest kruchy i Ateńczycy muszą zdecydować, czy są gotowi na kolejny konflikt. Perykles zmaga się też z wyzwaniami w życiu osobistym – postanawia zakończyć trudne małżeństwo z Tetydą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2120
2120

Na półkach:

Jeden z najlepszych pisarzy beletrystyki historycznej.

Zgodnie z definicją beletrystyka historyczna ma na celu:
"dostarczenie rozrywki i przyjemności czytelnikowi ",
" pozwolić oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w świecie wyobraźni ".
Charakteryzuje się fikcyjną fabułą i postaciami, ale często opisuje również fakty i osoby historyczne.
Wszystkie te czynniki autor wypełnia, aż w nadmiarze.
Jeśli dodamy do tego pięknie napisany tekst, wartką akcję, interesujący temat...to co więcej potrzeba ?

POLECAM !!!

Jeden z najlepszych pisarzy beletrystyki historycznej.

Zgodnie z definicją beletrystyka historyczna ma na celu:
"dostarczenie rozrywki i przyjemności czytelnikowi ",
" pozwolić oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w świecie wyobraźni ".
Charakteryzuje się fikcyjną fabułą i postaciami, ale często opisuje również fakty i osoby historyczne.
Wszystkie te czynniki autor...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
198
176

Na półkach:

Conn Iggulden porwał się na rzecz wielką, a mianowicie wziął się za okres historyczny niezwykle ważny dla Europy, a mocno zaniedbany zarówno przez literaturę jak i sztukę filmową.
Jego "Bramy Aten" i "Protektor" opowiadały o wojnach grecko-perskich, skupiając się głównie na postaci Ksantyposa, ojca Peryklesa. Pojawiły się tam również inne ważne postaci, jak choćby Temistokles. Moim zdaniem autor odniósł sukces, powstały bowiem dwie bardzo ciekawe powieści.
Niestety już nie poszło z kontynuacją. "Imperium" jest zdecydowanie lepsze od swojego poprzednika ("Lew"),co nie zmienia, że książka rozczarowuje.
"Imperium" tak jak i poprzednia powieść "Lew", skupiona jest na Peryklesie, synu Ksantyposa, najwybitniejszym przywódcy demokratycznych Aten. Niestety czytając "Imperium" miałem wrażenie, że autor spieszył się do napisania już kolejnej powieści (reklamowanego obecnie "Nerona").
Iggulden jest zdecydowanie bardziej utalentowany jakp pisarz opisujący kampanie wojenne. Z niuansami psychologicznymi swoich postaci idzie mu znacznie gorzej. W jednym tomie zawarł on długą karierę polityczną Perylesa. W powieści jednak trudno jest zauważyć kiedy Perykles się zestarzał, prześledzić jego przemianę od syna swojego ojca, bo charyzmatycznego lidera. Autor wyciął z powieści całą masę niezwykle ważnych wydarzeń w historii Aten z V wieku p.n.e. Autor stracił okazję by napisać barwny fresk historyczny, w którym pojawiły się te wszystkie niezwykle ważne postaci, o których do dzisiaj uczymy się w szkołach. Dobrze, że gdzieś tam przemknął młody Sokrates, który jako młody człowiek kręcił się w otoczeniu partnerki Peryklesa, Aspazji.
Cała powieść jest zbudowana wokół konfliktu między Atenami i Spartą, reprezentowanymi przez Peryklesa i młodego króla, Plejstonaksa. A szkoda, że nie pojawili się tacy ludzie jak Sofokles czy Alkibiades.
Książka zdecydowanie do przeczytania na jeden raz.

Conn Iggulden porwał się na rzecz wielką, a mianowicie wziął się za okres historyczny niezwykle ważny dla Europy, a mocno zaniedbany zarówno przez literaturę jak i sztukę filmową.
Jego "Bramy Aten" i "Protektor" opowiadały o wojnach grecko-perskich, skupiając się głównie na postaci Ksantyposa, ojca Peryklesa. Pojawiły się tam również inne ważne postaci, jak choćby...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Imperium na półkach głównych
  • 55
  • 45
  • 7
23 użytkowników ma tytuł Imperium na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Conn Iggulden
Conn Iggulden
Brytyjski pisarz, autor powieści historycznych. Studiował język angielski na Uniwersytecie Londyńskim, potem przez siedem lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkole katolickiej w Londynie. Wraz z żoną i trójką dzieci mieszka w Hertfordshire.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vindolanda Adrian Goldsworthy
Vindolanda
Adrian Goldsworthy
Autor, chyba szanowanych, popularnych pozycji z zakresu historii starożytnej, postanowił dorobić również w niszy beletrystycznej. Skorzystał z pracowicie gromadzonej wiedzy i stworzył coś w rodzaju kryminalnego westernu umieszczonego na wyspach brytyjskich pod koniec I w. n.e. Rzymskie legiony, lokalne plemiona, wielka polityka i lokalne polityczki, jakieś bunty i napady, klasyczny romans z pięknością z napadniętego dyliżansu, a na dodatek wątek niby-kryminalny. Główny bohater to po części noirowy detektyw, po części Winnetou, a po części dumasowski muszkieter. Również narracja charakteryzuje się podobną paletą barw. Trochę tu płaszcza i szpady, tfu... gladiusa, trochę indiańskich podchodów, mniejszych i większych potyczek, pościgów i zasadzek, przetykanych ucztami i detektywistycznym główkowaniem. Wyszło to w miarę zgrabnie, ale bez wielkiego polotu, wątek kryminalny okrutnie naciągany. O ile kryteria historyczności spełnione są, co zrozumiałe, w wysokim stopniu, tak rysunki postaci wypadają niestety nadmiernie współcześnie, poza tym kreowane są raczej oszczędnie i dość generycznie. Warsztat bez specjalnych zastrzeżeń, raczej prosty, ale w pozytywnym sensie. Całość dość przyjemna, niewybitna, jednak na tle powszechnej nędzy w światku powieści historycznych, warta lekkiego polecenia. "Vindolanda" nie powodowała u mnie wypieków na twarzy, ale momentami, w przerwach, tęskniłem do lektury. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na72 miesiące temu
Psy z Essex Dan Jones
Psy z Essex
Dan Jones
Wyobraź sobie, że kiedy się rodzisz, trwa wojna i trwać będzie przez całe twoje życie. Umierasz, a ona nadal trwa. Jak zdemoralizowane może być społeczeństwo, które całe życie spędza na wojnie? Wojna stuletnia, bo o niej mowa, trwała 116 lat w XIV i XV wieku między Anglią i Francją, i nawet krótkie przerwy, kiedy jedni nie nacierali na drugich większymi czy mniejszymi siłami, w bitwach podjazdowych czy walkach otwartych i zaplanowanych, nie przynosiły ulgi nikomu. Zresztą wrzało wtedy w całej Europie i wszyscy toczyli z kimś boje. Z czasem nawet zapominano, o co tak naprawdę wojna się toczy. Jako że Europa wrzała od lat na różnych frontach, a wojny pochłaniały mnóstwo pieniędzy, najlepszym zarobkiem dla mężczyzn była wojaczka. To nie były wojny obwarowane konwencjami, to były wojny brutalne do granic możliwości i żołnierze mogli wszystko. No, prawie wszystko. Nie mogli odmówić królewskim rozkazom. A te bywają czasami absurdalne albo zdają się niewykonalne dla kogoś, kto siedzi w samym środku piekła wojny. Poznajemy zatem historię elitarnej jednostki – jeśli tak możemy nazwać najemników w tamtych czasach – którym powierzono zadania specjalne. Psy z Essex, bo tak ich nazywano, lądują w Normandii i zaczynają polowanie. Przez karty tej historii przeleje się mnóstwo krwi, zginie mnóstwo ludzi, popłynie morze alkoholu (i nie tylko),wydarzy się wiele spraw, o których jedni będą pamiętać do końca życia, inni woleliby je zapomnieć już następnego dnia, ale jedno jest pewne – nudy nie zaznacie. Szalona jazda u boku szalonych najemników. Bywa krwawo, strasznie i obrzydliwie, ale też wesoło, ciekawie, a nawet zaskakująco, bo „Psy z Essex” to powieść przygodowa dla dorosłych, pełna historycznego brudu i przemocy, bez romantycznego spojrzenia na średniowiecze. Dan Jones powołał do życia bohaterów prawdziwych do szpiku kości, a ich historię oddał tak wiernie, jakby był jej świadkiem. Wspaniałe opisy dużych bitew i małych potyczek nie były chyba jeszcze tak szczegółowo opisane, tak wiernie, z takim polotem w beletrystyce historycznej. Ja przynajmniej nie przypominam sobie innej książki z tak dobrą wizualizacją średniowiecznych starć. Relacje międzyludzkie są ukazane perfekcyjnie, a konstrukcja spaja wszystkie wątki wręcz idealnie. Mając na uwadze fakt, że jest to powieść, a więc czystej krwi beletrystyka, Autor mógł sobie pozwolić na bajdurzenie, a jednak trzymał się historycznych faktów i wiernych opisów, i nawet dialogi są tu realne, co sprawia, że książka jest wyjątkowa, a opowiedziana w niej historia bardzo prawdziwa. Poza aspektem historycznym, ciekawym jest również aspekt psychologiczny, bo czy to wojna średniowieczna, czy wojna współczesna, musi wpłynąć negatywnie na jej uczestników. I tu widzimy ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z wysokiego C, aby na koniec fałszować niemiłosiernie w melodii zwycięstwa, które wcale nie musiało nadejść, choć jak wiemy z historii, Anglicy skopali Francuzom tyłki niemiłosiernie, ponosząc jednak przy tym ogromne straty. Elitarna grupa Psów z Essex znajdzie się w sytuacjach beznadziejnych nie raz i nie raz zajrzy im śmierć w oczy, a mimo to prą do przodu, choć ich nastawienie do wojny, życia i wykonywania rozkazów zmieniać się będzie z każdym przebytym kilometrem. Nie oczekujcie jednak, że nagle staną się mądrzejsi, lepsi, bogobojni. Nie. Tu chodzi o to, że wojna wpłynie na psychikę bohaterów w różnoraki sposób, a wiara w słuszność ich działań zostanie poddana próbie, jakiej zostają poddawani wszyscy żołnierze na każdej wojnie. Różnica polega jednak na tym, że jak dzisiaj trąbi się o wojnach humanitarnych (nigdy tego nie zrozumiem, jak wojna może być humanitarna),tak wtedy żołnierz musiał pokazać się z jak najgorszej strony, bo to czyniło go kimś wielkim, ważnym, dzielnym i godnym zaufania. Książka zaczyna się w czasach, kiedy wojna już trwa od 9 lat i kiedy Anglicy decydują się na potężną inwazję z tysiącem okrętów i piętnastoma tysiącami wojska. Psy z Essex stanowią forpocztę, której przewodzi sprytny, inteligentny i dość często bezkompromisowy Loveday. Jego psy, Millstone, Szkot, Murawka, Ojczulek, Tebbe, Romford, Thorp i dwaj bracia Walijczycy, to mocno zwariowane towarzystwo, ale znające się na swojej robocie jak nikt inny. Śledzimy ich poczynania, idziemy za nimi krok w krok, ale trudno będzie ich polubić, bo to świry, jakich nie znajdziecie w innych powieściach historycznych. Chociaż przyznać muszę, że czasem skłonni są pokazać ludzką twarz. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ta książka to jedna wielka bomba emocjonalna. Pomijając fakt, że sama książka wydana jest absolutnie pięknie, „Psy z Essex” napisane są z rozmachem, z dużą ilością postaci, bez zbędnego smętkowania i rozpisywania się o tym, jak to drzewa szumiały, kiedy armaty strzelały; jak deszcz padał, kiedy rycerz z konia spadał. Tu jest dziko, szybko, brudno i śmierdząco, ale też wszystko jest skrzętnie i pięknie poukładane, bo kluczem Jonesa do udanej książki jest wiedza historyczna, której akurat jemu nie brakuje. Do tej pory uważałem, że najlepszym pisarzem beletrystycznym, opierającym się na wiedzy historycznej jest Valerio Massimo Manfredi (naprawdę jest genialny),ale Dan Jones zdetronizował włoskiego mistrza i teraz to on wiedzie prym. Jeśli porzuci pisarstwo popularnonaukowe na rzecz beletrystyki historycznej, to stanie się najlepszym powieściopisarzem XXI wieku, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Facet ma po prostu dar opowiadania o historii. „Psy z Essex” to książka tak mocna, że „Wojny Wikingów” Cornwella zdają się bajką na dobranoc dla przedszkolaków, a „Grę o Tron” może Krzyś literkować Puchatkowi. Czegoś takiego jeszcze nie czytaliście, prawdziwy literacki sztos z potworną historią końca średniowiecza i bezlitosnym okrucieństwem wojny! Czekam już na kolejny tom – „Zimowe wilki”. I oczywiście na kolejne książki Dana Jonesa. https://www.facebook.com/hultajliteracki/
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na109 miesięcy temu
Złowrogie morze Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze
Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze, to drugi tom trylogii, której początkiem była Vindolanda. Autor, Adrian Goldsworthy, zabiera nas znów do Brytanii w pierwszych latach panowania Trajana. Wracamy zatem do świata, który już znamy z pierwszej części, ale zwiedzamy jego inne rejony. Wszystko zaczyna się mniej więcej dwa lata po wydarzeniach opisanych w Vindolandzie. Rebelia Ogiera została stłumiona, chociaż napięcie na linii lokalsi – napływowi nadal jest wyczuwalne. Feroks niezmiennie jest centurionem oddziału gdzieś pośrodku niczego. Nie jest już alkoholikiem przygniecionym przez wydarzenia z przeszłości. Teraz jest prawie niepijącym (bo w sumie przez całą książkę nie pił tego alkoholu dużo) alkoholikiem, który nie może być z ukochaną kobietą, chociaż ma z nią dziecko. Przez absolutnie koszmarne dla niego standardy rzymskiego społeczeństwa kobieta musi żyć z mężem, którego nie kocha i nie wolno jej przyznać się kto jest ojcem dziecka. Windeks pozostaje najbliższym przyjacielem Feroksa, niezmiennie zdystansowanym do wielu spraw i tak samo oddany innym. Tym razem nie ma jednego głównego złego. Nie chodzi o to, że jest znów oddział dziesiątek wrogów, którym trzeba spuścić lanie albo zginąć probując. Wiele lat przed wydarzeniami opisanymi w Złowrogim morzu w rzymskiej armii służył oddział Uzypetów i Hariów. Jednostka zbuntowała się i dokonała rzezi Rzymian, po czym uciekła w ostępy leśne. Kiedy wydawało się, że świat o nich zapomniał przypomnieli o sobie przy okazji wyboru nowego lokalnego władcy. Wizja destabilizacji i wspomnienia o dokonaniach Uzypetów (brutalne mordy, magia, kanibalizm),a także uprowadzenie ukochanej Feroksa, zmuszają Rzymian do działania. Jest też kilka wątków pobocznych, ale tylko jeden łączy się z głównym, ponieważ jak się okazuje jeden ze współpracujących z Rzymianami producentów i handlarzy jest bardzo blisko związany z Uzypetami. Muszę przyznać, że czyta się to bardzo szybko. Akcja idzie cały czas do przodu i wydarzenia postępują logicznie. Nie do końca tylko zrozumiały jest tytuł. Morze w sumie nie odgrywa w tej opowieści w zasadzie nawet małej roli. Jesteśmy w zasadzie cały czas na lądzie, czasem tylko zmieniamy wyspy. I tyle. Ale to w sumie jeden mały szczegół. Wątek miłosny Feroksa jest tak poprowadzony, że naprawdę można mu współczuć. Motywacja głównych złych też jest sensowna. Niby chodzi o zemstę, ale można ich zrozumieć. Czytając książkę można zajrzeć trochę w kulturę i obyczajowość plemion brytyjskich tamtego okresu. Jaka była rola kobiet, jak sprawowali władzę, jaka była ich obrzędowość i tak dalej. Nie ma ilustracji, ale jest mapka i, co jeszcze ważniejsze, komentarz, w którym autor omawia co jest jego wymysłem, a co nie. I jest tego komentarza kilka kartek, więc jest na bogato. Książka ukazała się nakładem Rebisu w 2024 r. w bardzo podręcznym, czy może jakby niektórzy stwierdzili torebkowym, formacie. Nie jest jakoś przesadnie gruba, jest tego jakieś 400 stron. Podsumowując, drugi tom dobrze rozwija świat, który poznaliśmy poprzednio. Teoretycznie pierwszy tom ma zakończenie zamknięte i jakby się ktoś bardzo upierał mógłby stwierdzić, że drugi tom jest na siłę uznawany za kontynuację, ale ja tak nie uważam. Czekam na tom trzeci. Jeśli będzie taki sam, jak drugi, to na pewno czas spędzony przy lekturze nie będzie zmarnowany.
Kuba Łukasiński - awatar Kuba Łukasiński
ocenił na81 rok temu
Mieszko. Wyjście z cienia Daniel Komorowski
Mieszko. Wyjście z cienia
Daniel Komorowski
Książka „Mieszko. Wyjście z cienia” stała na mojej półce naprawdę długo, bo około trzech lat🙈 Dostałam ją wtedy od @snieznooka (jeszcze raz dziękuję 🖤). A że niedawno ukazał się już czwarty tom tej serii, uznałam, że to najwyższy czas, aby wreszcie po nią sięgnąć. Książka jest dostępna również na Storytel, więc w momentach, kiedy nie mogłam czytać, przełączałam się na audiobook. Podchodziłam do tej historii z lekką obawą, że może jednak mi się nie spodobać. A bardzo bym tego nie chciała, bo naprawdę lubię powieści historyczne, szczególnie te osadzone w czasach średniowiecza. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Książkę czyta się świetnie, a fabuła wciąga już od pierwszych stron. Jestem pod dużym wrażeniem. Warto też zaznaczyć, że jest to fikcja literacka, choć oparta na wydarzeniach historycznych. Autor przenosi nas do czasów sprzed przyjęcia chrztu przez Polskę. Akcja jest dynamiczna i właściwie nie pozwala się nudzić. Bardzo dobrze oddany jest klimat tamtej epoki, łatwo dać się porwać historii i przenieść myślami do wczesnośredniowiecznej Polski. Miałam jednak dwa momenty, które trochę wybiły mnie z rytmu czytania. Chodzi o fragmenty, w których pojawiało się bardziej współczesne słownictwo. Najbardziej zapadło mi w pamięć słowo „medyk”. We wczesnym średniowieczu raczej nie mogło być ono używane na ziemiach słowiańskich. Pochodzi z łaciny i przypuszczam, że do naszego języka zaczęło przenikać dopiero po chrzcie Polski wraz z wpływami kultury zachodniej, czyli raczej w późniejszym okresie. Lecznictwo w tamtych czasach opierało się głównie na wiedzy ludowej, zielarstwie oraz praktykach magicznych, dlatego bardziej odpowiednie wydają się określenia takie jak znachor, zielarz, guślarz czy uzdrowiciel. Nie wiem dlaczego, ale to jedno słowo bardzo mi „zgrzytało” i mocno zapadło w pamięć. Mimo tego z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i bardzo często łapałam się na tym, że mówiłam sobie: „jeszcze jeden rozdział” 😅 nawet wtedy, gdy powinnam już iść spać. Ogólnie książkę oceniam bardzo dobrze i już w najbliższych dniach zaczynam drugi tom. Jeśli lubicie powieści historyczne i klimaty wczesnego średniowiecza, to zdecydowanie polecam sięgnąć po tę serię.
zacisze_wiedzmy - awatar zacisze_wiedzmy
ocenił na830 dni temu

Cytaty z książki Imperium

Więcej
Conn Iggulden Imperium Zobacz więcej
Conn Iggulden Imperium Zobacz więcej
Conn Iggulden Imperium Zobacz więcej
Więcej