
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać207
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Słownik rodzinny

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2021-05-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-05-26
- Data 1. wydania:
- 1977-01-01
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396060945
- Tłumacz:
- Anna Wasilewska
Autobiograficzna opowieść wybitnej włoskiej pisarki to przenikliwy portret żydowsko-włoskiej rodziny w dobie narastającego faszyzmu, wojny i lat powojennych. Tytuł uważany jest za jedną z najważniejszych włoskich książek XX wieku.
Kup Słownik rodzinny w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Słownik rodzinny
Powiedzenie "obyś żył w ciekawych czasach" było niegdyś przekleństwem. I jego znaczenie dobrze pokazuje powieść autobiograficzna, a właściwie zbeletryzowane wspomnienia Natalii Ginzburg, z domu Levi, matki historyka Carlo. Książka obejmuje okres od lat dwudziestych do pięćdziesiątych minionego stulecia, zaś terytorialne - Włochy, że szczególnym uwzględnieniem Turynu i Piemontu oraz krótkie wstawki o Francji, Belgii i Szwajcarii. I każdy, kto ma chociażby minimum wiedzy historycznej wie, co się działo w Italii praktycznie do końca wojny i jak faszyści traktowali Żydów. Chociaż z punktu widzenia religijnych Żydów autorka, jako córka gojki Żydówką nie była. Słusznie zatem nazywa włoskie ustawodawstwo antysemickie rasistowskim. Albowiem faszyści wszelkiej maści "obcych" szukają już nawet nie na podstawie biologii, a genealogii (rzecz jasna prawnej, bo faktyczną jest trudna do zidentyfikowania). Ale początek, zapiski z dzieciństwa, wygląda wręcz idyllicznie. Inteligencko-mieszczańska rodzina z ambicjami, ciekawi przyjaciele, zdolne dzieci. Potem już nie ma takiej sielanki. Zaletą książki, obok szczerości Natalii Ginzburg, są informacje o całym mnóstwie włoskich intelektualistów, naukowców, a nawet biznesmenów i polityków. Ale to też wada z punktu widzenia obcojęzycznego czytelnika. Te ciągłe perypetie rodzinne tych osób są dla nas nudne. Zawierają informacje, które polskiego czytelnika nie wzbogacają. Jednym słowem bez faszyzmu i wojny byłby to jeden z wielu przeglądów rodzinno-towarzyskich. Na plus trzeba zaliczyć autorce brak osobistego ekshibicjonizmu. O swoich mężach (w tej roli) i dzieciach ledwo napomyka (inaczej niż to by się działo dziś). Literacko poprawnie, bez zachwytów, poza paroma ostatnimi akapitami. Tym niemniej przeczytać trzeba, albowiem to książka o niepospolitych i pospolitych ludziach "w ciekawych czasach".
Oceny książki Słownik rodzinny
Poznaj innych czytelników
560 użytkowników ma tytuł Słownik rodzinny na półkach głównych- Chcę przeczytać 319
- Przeczytane 233
- Teraz czytam 8
- Posiadam 51
- 2021 11
- 2025 10
- 2022 7
- 2024 5
- Włoskie klimaty 5
- Biblioteka 4
Tagi i tematy do książki Słownik rodzinny
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Słownik rodzinny















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Słownik rodzinny
Proust miał magdalenkę, Ernaux fotografie a Ginzburg powiedzonka. Wartka, wyczelowana i nienachalnie emocjonalna. Oddaje relacje między ludźmi z niebywałą spostrzegawczoscią i zniuansowaniem.
Proust miał magdalenkę, Ernaux fotografie a Ginzburg powiedzonka. Wartka, wyczelowana i nienachalnie emocjonalna. Oddaje relacje między ludźmi z niebywałą spostrzegawczoscią i zniuansowaniem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna książka. Autorka opowiada wiele szczegółów z życia, zdawało by się mało ważnych powiedzonek. Potem zapomina nam opowiedzieć o sobie, nagle wychodzi za mąż. I niezwykle zimno, rzeczowo, bezuczuciowo pisze o mężu, pomimo trojga wspólnych dzieci w krótkim czasie. Ciekawe, co powiedziałby psycholog. Przeżywała tragedię śmierci kochanego męża i wspomnienia były zbyt bolesne?
Nie zgadzam się z innymi opiniami, że to ksiązka telefoniczna. Nie jest winą autorki, że miała 5 rodzeństwa. Nie można także powiedzieć, że osoby z jej otoczenia to same anonimy. Cesare Pavese - powinniśmy szybko biec przeczytać Upalne lato, jeśli dotychczas tego nie zrobiliśmy. I rodzina Olivetti - kiedyś każdy marzył o maszynie do pisania tej firmy ...
No i opozycjoniści: zamykano ich do więzienia. Ale w notkach - zdecydowana większość przeżyła wojnę. Żydzi - byli prześladowani, musieli mieszkać dyskretnie, wyrabiać fałszywe dokumenty. Ale większość przeżyła. To była inna wojna ...
Dziwna książka. Autorka opowiada wiele szczegółów z życia, zdawało by się mało ważnych powiedzonek. Potem zapomina nam opowiedzieć o sobie, nagle wychodzi za mąż. I niezwykle zimno, rzeczowo, bezuczuciowo pisze o mężu, pomimo trojga wspólnych dzieci w krótkim czasie. Ciekawe, co powiedziałby psycholog. Przeżywała tragedię śmierci kochanego męża i wspomnienia były zbyt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlotki o ludziach, których nie znam. Pewnie nie wiele mi zostanie w głowie na dłużej, bo nie zapamiętuję nawet plotek o ludziach, których znam xD Ale idealnie wjechało w okresie burzy w pracy, kiedy na niczym nie mogłam się skupić. Jest tu 332759 bohaterów, z których część pojawia się tylko na sekundę, więc nawet jeśli nie przyswoiłam o kimś ploteczek, to nic się nie stało, zaraz będą następni.
Pomysł interesujący, bo wszystkich tych ludzi poznajemy przez pryzmat jednej włoskiej rodziny. Podsłuchujemy ich trochę jak przez drzwi, wyłapując ich dziwne powiedzonka i to, co sądzą o ludziach, którzy ich otaczają.
Plotki o ludziach, których nie znam. Pewnie nie wiele mi zostanie w głowie na dłużej, bo nie zapamiętuję nawet plotek o ludziach, których znam xD Ale idealnie wjechało w okresie burzy w pracy, kiedy na niczym nie mogłam się skupić. Jest tu 332759 bohaterów, z których część pojawia się tylko na sekundę, więc nawet jeśli nie przyswoiłam o kimś ploteczek, to nic się nie stało,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomicie się przy niej bawiłam.
Znakomicie się przy niej bawiłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w której na prawie każdej stronie czuć włoski temperament. Nie ma tutaj praktycznie dialogów, są za to krótkie zdania, które w większości są zakończone wykrzyknikiem, co ma zwiększyć emocjonalność wypowiedzi i to właśnie one podbijają narrację, układają obraz postaci, zwyczajów, ich osobowości. Jak dla mnie dużo za dużo postaci, które nie wnosiły nic do wydarzeń, a chyba miały służyć temu aby zaprezentować krąg znajomych, przyjaciół, którzy w przyszłości stały się ważnymi postaciami np. w świecie polityki. Ta mnogość, wytrącała mnie, mąciła w głowie i utrudniała odczuwanie tej historii. Z kolei może właśnie dzięki temu we Włoszech jest tak wyjątkową pozycją.
Książka w której na prawie każdej stronie czuć włoski temperament. Nie ma tutaj praktycznie dialogów, są za to krótkie zdania, które w większości są zakończone wykrzyknikiem, co ma zwiększyć emocjonalność wypowiedzi i to właśnie one podbijają narrację, układają obraz postaci, zwyczajów, ich osobowości. Jak dla mnie dużo za dużo postaci, które nie wnosiły nic do wydarzeń, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiedzenie "obyś żył w ciekawych czasach" było niegdyś przekleństwem. I jego znaczenie dobrze pokazuje powieść autobiograficzna, a właściwie zbeletryzowane wspomnienia Natalii Ginzburg, z domu Levi, matki historyka Carlo.
Książka obejmuje okres od lat dwudziestych do pięćdziesiątych minionego stulecia, zaś terytorialne - Włochy, że szczególnym uwzględnieniem Turynu i Piemontu oraz krótkie wstawki o Francji, Belgii i Szwajcarii.
I każdy, kto ma chociażby minimum wiedzy historycznej wie, co się działo w Italii praktycznie do końca wojny i jak faszyści traktowali Żydów. Chociaż z punktu widzenia religijnych Żydów autorka, jako córka gojki Żydówką nie była. Słusznie zatem nazywa włoskie ustawodawstwo antysemickie rasistowskim. Albowiem faszyści wszelkiej maści "obcych" szukają już nawet nie na podstawie biologii, a genealogii (rzecz jasna prawnej, bo faktyczną jest trudna do zidentyfikowania).
Ale początek, zapiski z dzieciństwa, wygląda wręcz idyllicznie. Inteligencko-mieszczańska rodzina z ambicjami, ciekawi przyjaciele, zdolne dzieci. Potem już nie ma takiej sielanki.
Zaletą książki, obok szczerości Natalii Ginzburg, są informacje o całym mnóstwie włoskich intelektualistów, naukowców, a nawet biznesmenów i polityków. Ale to też wada z punktu widzenia obcojęzycznego czytelnika. Te ciągłe perypetie rodzinne tych osób są dla nas nudne. Zawierają informacje, które polskiego czytelnika nie wzbogacają. Jednym słowem bez faszyzmu i wojny byłby to jeden z wielu przeglądów rodzinno-towarzyskich. Na plus trzeba zaliczyć autorce brak osobistego ekshibicjonizmu. O swoich mężach (w tej roli) i dzieciach ledwo napomyka (inaczej niż to by się działo dziś).
Literacko poprawnie, bez zachwytów, poza paroma ostatnimi akapitami. Tym niemniej przeczytać trzeba, albowiem to książka o niepospolitych i pospolitych ludziach "w ciekawych czasach".
Powiedzenie "obyś żył w ciekawych czasach" było niegdyś przekleństwem. I jego znaczenie dobrze pokazuje powieść autobiograficzna, a właściwie zbeletryzowane wspomnienia Natalii Ginzburg, z domu Levi, matki historyka Carlo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka obejmuje okres od lat dwudziestych do pięćdziesiątych minionego stulecia, zaś terytorialne - Włochy, że szczególnym uwzględnieniem Turynu i...
Mam w nosie, czy „Słownik rodzinny” to rzeczywiście autobiografia, czy powieść z elementami autobiograficznymi. Zapewne i to, i to. W głowie i rękach (liczba mnoga uprawniona, bo na kompie pisze się oboma rękami, podobnie jak na maszynie do pisania, z której zapewne korzystała Ginzburg, choć nie mogę wykluczyć pisma ręcznego) pisarza także własna biografia jest takim samym tworzywem literackim jak wszystko inne.
Mam w nosie, że to „Słownik rodzinny” to uświęcona klasyka i nienaruszalny element włoskiego kanonu literackiego, w dodatku od lat lektura szkolna we Włoszech (tak donoszą wszechwiedzące Internety). Włoski kanon to włoski kanon, my Trylogii nikomu nie wciskamy, a nawet własnym młodym pokoleniom serwujemy ją fragmentarycznie, i prawdę mówiąc – aż tak bardzo mi tego nie żal.
Mam w nosie, że ponoć wielką rolę w „Słowniku rodzinnym” odgrywa w narracji gramatyka języka włoskiego, a konkretnie wielość czasów gramatycznych, z którego to bogactwa autorka skrupulatnie korzysta. Nie dbam o to nadmiernie, bo po pierwsze muszę przyjąć takie info na wiarę (non parlo Italiano),a po wtóre mam świadomość, że z oczywistych względów polszczyzna tego nie dostrzega, bo po definitywnym wyeliminowaniu czasu zaprzeszłego pozostały nam tylko trzy czasy elementarne, nie udające nawet finezyjnego systemu, natomiast język włoski tylko w aspekcie przeszłości oferuje aż pięć czasów. I niech ktoś jeszcze ma czelność głosić tę odkrywczą tezę, że polska język to trudna język!
Mam w nosie, przyznam bez niejakiej nieśmiałości, historię włosko-żydowskiej rodziny Levich oraz jej piątego najmłodszego dziecka, córki Natalii, primo voto Ginzburg. Ja, gdybym trafił na takiego papcia jak professore Giuseppe, nie wychodziłbym przez długie lata od psychoterapeuty, i to w najlepszym przypadku. Toż to był istny Adaś Miauczyński z Turynu w najdoskonalszym przemocowym językowo wydaniu (wahałbym się użyć tego porównania, gdyby nie fakt, że „Dzień świra” został uznany filmem 25-lecia, zatem mogę przyjąć, że w świadomości społecznej funkcjonuje choćby co najmniej kilka memów z nim związanych).
Mam w nosie, że „Słownik rodzinny” bez wątpienia nie uwodzi dramatyczną akcją ani zwrotami fabularnymi – przeciwnie, trwa w uporze codzienności, celebrując pozornie nic nieznaczące szczegóły, którymi utkane jest życie. Autorka pokazuje rodzinę nie przez wielkie wydarzenia, lecz przez sposób, w jaki mówią do siebie jej członkowie. Frazy, zdania, język – właśnie one tworzą strukturę pamięci, która trwa dłużej niż biografie i daty. Nieuchronnie zmierzamy więc ku magdalence Prousta.
Wybór słów, powracające wyrażenia, grepsy powtarzane przez lata powiedzonka (linguaggio interno) stają się emocjonalną topografią – mapą rodzinnej miłości, kłótni, niezręczności i lojalności. Ginzburg potrafi uczynić z cichego rodzinnego życia akt oporu wobec zapomnienia. Jej książka nie jest nostalgią, ale raczej próbą zatrzymania tego, co ulotne. Czyta się ją nie tylko oczami, ale też uchem wewnętrznym (w sensie metaforycznym, nie anatomicznym) – być może z każdym zdaniem odnajdując znajome echo własnej domowej przeszłości.
Właściwie cały "Słownik rodzinny" mam w nosie, ale mimo to – szczerze go doceniam. Bom pełen dobrej woli, choć niedoskonały…
Mam w nosie, czy „Słownik rodzinny” to rzeczywiście autobiografia, czy powieść z elementami autobiograficznymi. Zapewne i to, i to. W głowie i rękach (liczba mnoga uprawniona, bo na kompie pisze się oboma rękami, podobnie jak na maszynie do pisania, z której zapewne korzystała Ginzburg, choć nie mogę wykluczyć pisma ręcznego) pisarza także własna biografia jest takim samym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tochciałam dać 6, ale pewnie zrobiłabym to ze względu na wiele pozytywnych opinii i samo znaczenie książki.
do mnie nie trafiła ta historia, rzeczy po prostu się dzieją, bez większego wyjaśnienia i rozumiem, że taki ma być zamysł, ale są fragmenty bardzo rozbudowane, które nie wydają się tak znaczące, jak choćby okoliczności różnych relacji międzyludzkich.
Wiem, że ojciec był jaki był, ale po prostu nie mogłam znieść tej postaci. Stało się to męczące niezwykle szybko. Początek był zachęcający, nawet absent, potem przez większość książki liczyłam ile zostało mi do końca, ale okres wojenny trochę wynagrodził pozostałe części.
zupełnie nie dla mnie, doceniam język, chociaż po polsku nie jest pewnie aż tak zachwycający jak w oryginale, ale niewiele więcej jestem w stanie docenić. może to po porostu nie mój styl pisarski.
chciałam dać 6, ale pewnie zrobiłabym to ze względu na wiele pozytywnych opinii i samo znaczenie książki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo todo mnie nie trafiła ta historia, rzeczy po prostu się dzieją, bez większego wyjaśnienia i rozumiem, że taki ma być zamysł, ale są fragmenty bardzo rozbudowane, które nie wydają się tak znaczące, jak choćby okoliczności różnych relacji międzyludzkich.
Wiem, że ojciec...
I znowu lektura, na którą namówiła mnie moja córka. Tym razem to spotkanie z autobiograficzną opowieścią autorki, która nakreśla zarys, portret swojej żydowsko-włoskiej rodziny w dobie narastającego faszyzmu, wojny i lat powojennych. Brzmi dobrze. Jednak dla mnie zbyt to hermetyczna książka. Za mało wiem, żeby pewnie odpowiednio ją odebrać, czy docenić. Wolę nasze, swojskie, polskie realia, bo gdzieś w tym języku, słowniku rodzinnym włoskim ja się nie umiem odnaleźć. Każda rodzina ma takie ”swoiste” i słowa, i przyzwyczajenia i sposoby reagowania, komunikowania się ze sobą, które nam, patrzącym z boku, mogą wydawać się dziwne, nie do przyjęcia, czy zaakceptowania, a tej jednostce społecznej wydają się normą. Tworzą ją.
Dodam tylko, że książka uważana jest za jedną z najważniejszych włoskich książek XX wieku.
„ Był surowy w osądach i wszystkich nazywał głupcami. Głupiec to był dla niego „pacan”.- Wydał mi się pacanem- mawiał, krytykując jakąś nową znajomość. Oprócz „pacanów” byli też :murzyni”. Dla mojego ojca „murzyn” to był ktoś nieporadny, skrępowany i nieśmiały w obyciu, kto ubierał się niestosownie, nie potrafił chodzić po górach, nie znał języków”.
I znowu lektura, na którą namówiła mnie moja córka. Tym razem to spotkanie z autobiograficzną opowieścią autorki, która nakreśla zarys, portret swojej żydowsko-włoskiej rodziny w dobie narastającego faszyzmu, wojny i lat powojennych. Brzmi dobrze. Jednak dla mnie zbyt to hermetyczna książka. Za mało wiem, żeby pewnie odpowiednio ją odebrać, czy docenić. Wolę nasze,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapowiadało się znakomicie. Prawdziwie i dowcipnie. Później suchy, reporterski ton opowieści mnie znurzył i powiało nudą. Jeśli ktoś lubi opowieści o kuzynach i kuzynkach królika może być zadowolony.
Zapowiadało się znakomicie. Prawdziwie i dowcipnie. Później suchy, reporterski ton opowieści mnie znurzył i powiało nudą. Jeśli ktoś lubi opowieści o kuzynach i kuzynkach królika może być zadowolony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to