Wildcard. Dzika karta

Okładka książki Wildcard. Dzika karta
Marie Lu Wydawnictwo: Wydawnictwo Młodzieżówka Cykl: Warcross (tom 2) literatura młodzieżowa
430 str. 7 godz. 10 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Cykl:
Warcross (tom 2)
Tytuł oryginału:
Wildcard
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Młodzieżówka
Data wydania:
2021-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-24
Liczba stron:
430
Czas czytania
7 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365830951
Tłumacz:
Andrzej Goździkowski
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
58 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
93
42

Na półkach:

"Za każdym razem gdy się spotykamy, rozstanie z tobą wymaga od mnie nadludzkiego wysiłku"

"Wildcard" autorstwa Marie Lu, jest to 2 tom książki "Warcross" i ostatni tom z tej dylogii

Emika Chen - hakerka, łowczyni nagród i uczestniczna Warcross, członinia drużyny Phoenix Riders, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy i życie Emiki zaczyna się walić. Jednym z problemów to relacja z hideo, ale też Zero i czarne płaszcze a także...nagroda za jej głowe

WOW! Kolejna dobra książka Marie, niestety nieco gorsza niż tom wcześniejszy ale i tak kocham całym sercem. Pamiętajcie żeby sięgnąć także po "Warcross"

Fabula jest nieco lepsza, wątki, relacje między bohaterami czy opisy. Jestem wręcz wdzięczna autorce że tak opisała uczucia Emiki, wątek Hideo i jego brata ale także historie Zero. Opisy działań i rozgrywek są cudowne i nie zmieniłabym nic.

Jednak brakuję mi tu znacznie Hideo i jego charakteru, stał się inną osobą jakby go podmienili, naszczęście wszystko wyjaśnia się w trakcie czytania więc bez obaw!! Emika nadal kradnie mi serce, nie zmieniła się ani trochę, a opis jej uczuć bardzo bolał i dosłownie płakać mi się chciało. Chociaż momentami wydawała się głupsza niż wcześniej

Gdyby ktoś mi powiedział jak dalej potoczy się wątek Zero to bym go wyśmiała, nie spodziewałam się tego dosłownie, dostawałam szoku, najwięcej chyba gdy pojawiła się Zero
Nową postacią jest Jax - uwielbiam ją, zachowanie czy poparcie Emikii. Jej przeszłość i przywiązanie przyjemie się czytało i jako postać drugoplanowa dużo dodała.
Zero, Hideo, Taylor i płaszcze do samego końca nie było wiadomo kto jest zły a kto dobry, bądź jest mniejszym złem dlatego zakończenie totalnie wbija w fotel.

Autorka skupiona jest życiu bohaterów niż na grze, jest to dla mnie plusem.
Przeczytajcie tą dylogie, jest cudowna i polecam każdemu! Plot twisty, akcja, załamania - wszystko czego chcecie

"Za każdym razem gdy się spotykamy, rozstanie z tobą wymaga od mnie nadludzkiego wysiłku"

"Wildcard" autorstwa Marie Lu, jest to 2 tom książki "Warcross" i ostatni tom z tej dylogii

Emika Chen - hakerka, łowczyni nagród i uczestniczna Warcross, członinia drużyny Phoenix Riders, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy i życie Emiki zaczyna się walić. Jednym z problemów to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1420
1037

Na półkach:

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2022/03/wildcard-dzika-karta-marie-lu.html

Pamiętacie jeszcze „Warcross”? Historię, która zakochała mnie w sobie? Na drugi tom czekałam z niecierpliwością, bo oczywiście nie znalazłam czasu, aby przeczytać tę książkę w oryginale przed polską premierą. W końcu wydawnictwo Młodzieżówka zaserwowało nam kontynuację tej historii i nie mogło być inaczej... musiałam ją przeczytać!

W ostatnich Mistrzostwach Warcrossa nastoletnia hakerka Emiko Chen ledwo uszła z życiem. Szybko okazało się, że na pozór zwykła gra jest o wiele bardziej wymagająca. W grę wchodzi nie jedno życie, ale wiele ludzkich istnień, a wszystkie łączą się jednym – Neurołączem, którego algorytm stworzył Hideo. Emika i Phoenix Raiders rozpoczynają batalię, aby zniweczyć niecne plany Hideo. Sprawy nie ułatwia fakt, że ktoś płaci niezłą sumę za przyniesienie mu głowy hakerki, a jedyną jej szansą na przeżycie staje się Zero i Czarne Płaszcze. Kiedy Emika zaczyna poznawać prawdę o Zero, dowiaduje się, że jest on zdecydowanie większą szychą, a bycie pod jego ochroną ma swoją cenę. Ile Emiko jest w stanie poświęcić, aby pokonać mężczyznę, który skradł jej hakerskie serce?

„Wildcard” jest nieco bardziej zagmatwana, niż „Warcross”. Dalej żyjemy w realiach komputerowych, dalej zajmujemy się graniem w tytułowego Warcrossa, który także w tej części ma swoje mistrzostwa, w których (nikogo to nie zdziwi) udział bierze sama Emika.
Nie ukrywam, że wiązałam wielkie nadzieje z tą książką i muszę przyznać, że niektóre z nich zostały spełnione, inne niekoniecznie.
Ale... końcówka tej pozycji wynagrodziła mi dosłownie wszystko.

Emiko w drugiej części nie zmieniła się charakterem. Dalej jest to harda hakerka, przed którą stoi cały świat. Tym bardziej, że mężczyzna któremu oddała serce ma całkiem sporą władzę.
Lubię tę dziewczynę. Marie Lu zrobiła z niej bardzo prosta i sympatyczną osobę, co okazało się być strzałem w dziesiątkę.
Hideo... no kradnie te serca i nie patrzy ile ich już ma. W tej części parę razy stanęło mi serducho i prosiłam, żeby nie skończyło się to JAK ZAWSZE z moją ulubioną postacią. Marie Lu nie zawiodła mnie, za co kocham tę autorkę jeszcze bardziej.

Miło było wrócić do świata „Warcorssa”. Zamierzam przeczytać tę dylogię ponownie, jak tylko trochę zapomnę o jej istnieniu. Jest to sensownie napisana z dobrym pomysłem fabuła na świat..., który w zasadzie jest bardzo realny na Ziemi w przyszłości. Obyśmy tylko nie zatracili się w technologii tak, jak pokazał to „Warcross” i „Wildcart”. Obie książki zaś bardzo polecam wszystkim fanom fantastyki z nutką science fiction i cybernetyką.

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2022/03/wildcard-dzika-karta-marie-lu.html

Pamiętacie jeszcze „Warcross”? Historię, która zakochała mnie w sobie? Na drugi tom czekałam z niecierpliwością, bo oczywiście nie znalazłam czasu, aby przeczytać tę książkę w oryginale przed polską premierą. W końcu wydawnictwo Młodzieżówka zaserwowało nam kontynuację tej historii i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
49
30

Na półkach:

Co tu się stało!
Pierwsza część była jedną z moich ulubionych książek, a to 😧
Fabuła i bohaterowie byli ok (historia Zero była świetna ❤️, oraz rozterki moralne dotyczące pewnych działań)
Ale Emika, czyli główna bohaterka i narratorka była 😖
Co się stało Emiko? Uwielbiałam cię w pierwszej części🥺

Co tu się stało!
Pierwsza część była jedną z moich ulubionych książek, a to 😧
Fabuła i bohaterowie byli ok (historia Zero była świetna ❤️, oraz rozterki moralne dotyczące pewnych działań)
Ale Emika, czyli główna bohaterka i narratorka była 😖
Co się stało Emiko? Uwielbiałam cię w pierwszej części🥺

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1752
953

Na półkach: , ,

Nie wiem, czemu zabranie się za drugi tom zabrało mi tak wiele czasu, skoro pierwszy pochłonął mnie w całości i nie mogłam się od niego oderwać! A jednak choć Dzika Karta jest naprawdę dobrą kontynuacją, to nie dała mi takiego dreszczyku, jak Warcross.

Nie zrozumcie mnie źle - naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury, ale mam wrażenie, że była bardzo nierówna, bo były momenty, kiedy nie mogłam się oderwać i wręcz tuptałam w miejsce, żeby się dowiedzieć co będzie dalej, ale były też takie momenty, kiedy w ogóle nie mogłam się zmusić do słuchania, przez co skończenie tej książki przeciągnęło mi się w czasie. Czegoś mi tu po prostu zabrakło.

Cokolwiek udało mi się odgadnąć w trakcie lektury pierwszego tomu - okazało się, że nic nie wiem! Mój ulubiony wątek w tym tomie to zdecydowanie historia Zero. Przykro mi to mówić, ale Emika zeszła tu na dalszy plan i jej losy w pewnym momencie przestały mnie interesować, a jej biadolenie o Hideo oprowadzało mnie do szewskiej pasji.

Nie jest to kontynuacja idealna, miała swoje słabsze momenty, ale seria jako całość jak najbardziej na plus i bardzo się cieszę, że ja przeczytałam, bo to była naprawdę dobra przygoda i chcę więcej!

Nie wiem, czemu zabranie się za drugi tom zabrało mi tak wiele czasu, skoro pierwszy pochłonął mnie w całości i nie mogłam się od niego oderwać! A jednak choć Dzika Karta jest naprawdę dobrą kontynuacją, to nie dała mi takiego dreszczyku, jak Warcross.

Nie zrozumcie mnie źle - naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury, ale mam wrażenie, że była bardzo nierówna, bo były...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1149
1148

Na półkach: , , , , , ,

Fajne zakończenie całej serii. Szybko się czytało, choć chyba 1 tom podobał mi się bardziej.

Fajne zakończenie całej serii. Szybko się czytało, choć chyba 1 tom podobał mi się bardziej.

Pokaż mimo to

avatar
130
129

Na półkach:

"Wildcard" to kontynuacja przygód Emiki Chen – tęczowowłosej łowczyni nagród oraz uzdolnionej hakerki – i zarazem zwieńczenie dylogii osadzonej w świecie science fiction. Pierwszy tom wysoko postawił poprzeczkę, zwłaszcza dzięki zakończeniu, które wbiło mnie w fotel. Czy drugi był tak samo wciągający i trzymający w napięciu?

DZIKA KARTA W TARAPATACH
Akcja "Wildcard" rozpoczyna się kilka dni po wydarzeniach z "Warcross". Po tym, jak wyszły na jaw prawdziwe zamiary Hideo, Emika jest rozdarta. Z jednej strony wciąż żywi do niego uczucia, z drugiej wie, że chłopak postępuje niewłaściwie i powinna zwrócić się przeciwko niemu. Decyzji nie ułatwia dziewczynie fakt, że Zero, niebezpieczny haker, którego tożsamość miała odkryć na zlecenie Hideo, proponuje jej dołączenie do grupy zwanej CzarnymiPłaszczami, by razem powstrzymali jej byłego szefa, nim nieodwracalnie przejmie kontrolę nad całą ludzkością. Kto tak naprawdę jest tym złym? Komu Emika zaufa? Czy zdoła ocalić świat i uchronić ukochanego przed nim samym?

POWTÓRKA Z ROZRYWKI?
Nie wiedziałam, czego się spodziewać po kontynuacji. Przed lekturą zadawałam sobie mnóstwo pytań i trochę się obawiałam, że drugi tom będzie kalką pierwszego. Fabuła dylogii opiera się na mistrzostwach Warcrossa i wirtualnym świecie, ale ile można czytać o opisach rozgrywek? Po pewnym czasie stałoby się to nużące. "Wildcard" na szczęście pokazuje świat wykreowany przez Marie Lu od innej strony i skupia się bardziej na psychice oraz motywacjach bohaterów. Ta część okazała się o wiele mroczniejsza, gdyż Emika wplątała się w sieć intryg i sama stała się ofiarą łowców nagród. Dziewczyna nie może zatem czuć się bezpiecznie, zwłaszcza że nie wiadomo, kto tak naprawdę jest jej wrogiem. Musi uważać na każdym kroku i rozważnie dobierać sojuszników. Lu trzyma czytelników nieustannie w niepewności i sprawia, że kwestionują swoje sympatie oraz antypatie wobec bohaterów.
O ile w pierwszej części bohaterka – w przerwach od tropienia Zero – poznawała uroki i możliwości futurystycznego Tokio, o tyle w Wildcard ma zaledwie osiem dni na dokonanie wyboru, zanim świat trafi we władanie Hideo. Emika zatem nie pozwala sobie nawet na chwilę odpoczynku, dlatego akcja nieustannie pędzi. W tym tomie wszelkiego rodzaju rozrywki odeszły na bok. Nadszedł czas, aby stawić czoło poważnym problemom i uratować ludzkość, nim będzie za późno.

ZASKAKUJĄCE ZWROTY AKCJI
Gdy w połowie tomu pierwszego odgadłam tożsamość Zero, myślałam, że Lu już niczym mnie nie zaskoczy. Pomyliłam się, bo zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. "Wildcard" nie ustępuje pod tym względem poprzednikowi. Autorka przygotowała kolejne zwroty akcji, na które nie byłam gotowa. Kiedy wyszła na jaw prawda o Zero oraz powodach jego zachowania, musiałam odłożyć na chwilę książkę i ochłonąć. Za samą historię tej postaci byłabym skłonna przyznać "Wildcard" dziesięć gwiazdek. Dawno nie spotkałam się z tak dobrze wykreowaną przeszłością bohatera, zmieniającą zupełnie moje myślenie o nim.

ZAWODNICY WARCROSSA
Lu udało się sprawić, że każda postać mnie interesowała, co nie zdarza się zbyt często. Bohaterowie nie są papierowi ani powtarzalni, wydają się z krwi i kości. Każdy z nich ma swoje rozterki i zachowuje się inaczej. Chciałabym ich wszystkich naprawdę poznać.
W dylogii nie istnieje podział na czarne i białe charaktery, każdy jest szary i ma swoje motywacje do działania. Podoba mi się taki zabieg, gdyż uwielbiam niejednoznaczne postacie. To sprawiło, że w pewnym momencie, tak jak Emika, nie wiedziałam, komu można zaufać, co tylko bardziej mnie przyciągało do lektury.
Emika zdecydowanie nie jest typową bohaterką młodzieżówek. Ani razu nie zirytowała mnie swoim zachowaniem, rozumiałam wszystkie jej decyzje. Mimo że miłość odgrywa znaczną rolę w jej życiu, hakerka nie jest zależna od obiektu swoich uczuć. Stara się w miarę możliwości sama działać i planować. Nie odrzuca pomocy przyjaciół, gdy wie, że czemuś nie podoła bez wsparcia. Szybko więc zapałałam do niej sympatią, podobnie jak do Hideo. Od pierwszego pojawienia się na kartach powieści "Warcross" stał się moim ulubieńcem i pozostał nim aż do końca. Mimo że nie zawsze postępował moralnie, nie potrafiłam być na niego zła. Jego motywacje zostały opisane na tyle dobrze, że nie potępiałam go za jego decyzje, do których popchnęła go rodzinna tragedia. Jest to doskonały przykład szarego bohatera.
W tej książce Lu skupiła się na rozwoju postaci Zero. W pierwszej do samego końca pozostawał zagadką, tutaj odsłonięte zostały wszystkie jego sekrety Największe zaskoczenie w powieści Wildcard wiązało się właśnie z nim, gdyż jego tożsamość okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż bohaterowie przypuszczali. Autorka poświęciła również więcej czasu przyjaciołom Emiki z drużyny. Każdy z nich przedstawił własną historię, niekiedy dość poruszającą, co pozwoliło mi się z nimi bardziej zżyć.
W "Wildcard" pojawiły się także nowe postacie, z czego jedna szczególnie zasługuje na chociaż krótkie omówienie. Jeżeli przyzwyczaję się do bohaterów z pierwszej części, to nie lubię wprowadzania nowych w kolejnych tomach. Dlatego przy pierwszym spotkaniu Emiki z Jax sądziłam, że jej nie polubię. Z biegiem akcji okazała się zupełnie inna niż na początku, a gdy opowiedziała swoją historię, moja sympatia do niej dorównała tej, którą odczuwam do głównej bohaterki. Jax to nieoczywista postać, dlatego za każdym razem, gdy się pojawiała, byłam podekscytowana.

TRUDNA MIŁOŚĆ
Choć w zakończeniu powieści "Warcross" drogi głównych bohaterów się rozeszły, w "Wildcard" następuje kontynuacja ich romansu. Ich związek nie jest jednak już tak kolorowy. Emika i Hideo nie mają też zbyt wielu wspólnych scen, zwłaszcza tych intymnych, ale gdy się spotykają, to czuć między nimi chemię. Dawno żadnej książkowej parze tak nie kibicowałam.
Cieszę się, że Lu udało się uniknąć typowego dla młodzieżówek trójkąta miłosnego. Po zakończeniu pierwszej części byłam pewna, że relacja moich ulubionych bohaterów skomplikuje się jeszcze bardziej przez to. Na szczęście Emika pozostała wierna swoim uczuciom.

NIEBEZPIECZEŃSTWO TECHNOLOGII
Największy plus dylogii to wykreowany świat, w którym korzystanie z najnowszych technologii jest na porządku dziennym, a najpopularniejszą rozrywkę stanowi gra "Warcross", której turnieje wszyscy śledzą z zapartym tchem. W książkach Lu granica między prawdziwą a wirtualną rzeczywistością się zatarła, co wpłynęło znacząco na życie całej ludzkości. W pierwszej części byłam zafascynowana futurystycznym Tokio pełnym nieskończonych możliwości. Podczas lektury wielokrotnie zazdrościłam Emice i chciałam choć na chwilę zamienić się z nią miejscami, by zagrać w Warcrossa. Jednak w "Wildcard" gdy autorka pokazała, z jakimi niebezpieczeństwami wiąże się wszechobecna wirtualna rzeczywistość, zaczęłam się zastanawiać, jak by było, gdyby to nasz świat tak wyglądał i kto by na tym zyskał najbardziej.
"Wildcard" zatem nie tylko dostarcza mnóstwa rozrywki, lecz także skłania do refleksji nad rzeczywistością bohaterów, która prawdopodobnie kiedyś nas czeka. Lu pokazała, jak szybko człowiek uzależnia się od technologii, choć ta może łatwo się obrócić przeciwko niemu. Z książki wysnuwa się również wniosek, że powrót do czasów sprzed ulepszeń jest niemożliwy, mimo że pod kontrolą niewłaściwych ludzi stały się one niebezpieczne.

CZY NA PEWNO TAKIE IDEALNE?
Ani "Warcross", ani "Wildcard" nie są pozbawione wad. Bawiłam się jednak przy nich tak dobrze, że nie zwróciłam uwagi na błędy, nielogiczności czy luki w fabule. Jedynym zauważalnym dla mnie minusem jest zakończenie drugiej części, a konkretnie ostatnie strony książki. Odniosłam wrażenie, że Lu chciała zbyt wiele na nich zawrzeć, by zamknąć całkowicie historię. Zdają się przez to nieco pospiesznie napisane. Zabrakło przynajmniej jeszcze jednego rozdziału poświęconego rozwiązaniu wszystkich spraw. Nie wpłynęło to jednak znacząco na moje postrzeganie powieści. Dostrzegam zaletę tej decyzji Lu – nie zostawiła nas z pytaniami bez odpowiedzi (ani – niestety – nadziejami na kolejny tom).

PODSUMOWANIE
Sięgnęłam po tę dylogię tylko dzięki nazwisku figurującemu na okładce, gdyż poprzednie dzieła Marie Lu podbiły moje serce. Uznałam więc, że dam szansę "Warcrossowi", choć byłam sceptycznie nastawiona do fabuły. Lubię wirtualne światy, ale wolę je podziwiać na ekranie niż na papierze. Jak się okazało, bawiłam się w trakcie lektury lepiej niż przy niejednej grze czy filmie z motywem wirtualnej rzeczywistości. "Warcross" i "Wildcard" zdecydowanie zasługują na miejsce w moim rankingu ulubionych książek przeczytanych w 2021 roku. Choć te pozycje nieco się od siebie różnią, obie są na tym samym poziomie, dlatego nie umiałabym powiedzieć, który tom bardziej mi się podobał. Jedyne, co mogłabym ocenić wyżej, to okładkę – szata graficzna drugiej części bardziej trafia w mój gust.
Cieszę się, że wreszcie poznałam zakończenie przygód Emiki, na której barkach spoczął los dwóch światów – rzeczywistego oraz wirtualnego. Czy ostatecznie go udźwignęła? Na to pytanie musicie znaleźć odpowiedź sami w "Wildcard". A ja tymczasem z niecierpliwością czekam na kolejne książki Lu i trzymam kciuki, by powstał serial na podstawie tej fantastycznej dylogii.

Malwina Niewielska
Recenzja dostępna także na stronie writerat.pl:
https://writerat.pl/wildcard-marie-lu-recenzja/

"Wildcard" to kontynuacja przygód Emiki Chen – tęczowowłosej łowczyni nagród oraz uzdolnionej hakerki – i zarazem zwieńczenie dylogii osadzonej w świecie science fiction. Pierwszy tom wysoko postawił poprzeczkę, zwłaszcza dzięki zakończeniu, które wbiło mnie w fotel. Czy drugi był tak samo wciągający i trzymający w napięciu?

DZIKA KARTA W TARAPATACH
Akcja "Wildcard"...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
85
83

Na półkach:


avatar
367
77

Na półkach:

Pod względem fabularnym widać poprawę. Coś się dzieje, coś się wyjaśnia, są jakieś tam zwroty akcji. W końcu można doznać znikomych emocji, więc porównaniu z pierwszym tomem, petarda.
Z drugiej jednak strony, cały ten klimat i otoczka tego świata, które tak mnie zachwyciły w poprzedniej części, gdzieś znikają i ten wirtualny świat nie wciągnął mnie tak bardzo jak wcześniej.
Wydaje mi się, że obie książki idealnie się równoważą, chociaż nie jest to komplement. Na pewno ten pomysł można by było zrealizować lepiej, może dłużej, ale na pewno z większą starannością.

Pod względem fabularnym widać poprawę. Coś się dzieje, coś się wyjaśnia, są jakieś tam zwroty akcji. W końcu można doznać znikomych emocji, więc porównaniu z pierwszym tomem, petarda.
Z drugiej jednak strony, cały ten klimat i otoczka tego świata, które tak mnie zachwyciły w poprzedniej części, gdzieś znikają i ten wirtualny świat nie wciągnął mnie tak bardzo jak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
775
255

Na półkach: ,

Strasznie słaba, sztampowa, a przez to nudna. Akcja poprowadzona niczym w kiepskim amerykańskim filmie. Główna bohaterka całkowicie straciła osobowość, zresztą tak samo jak i wszyscy inni bohaterowie. Kolejnych wad nawet nie chce mi się wypisywać.... Strata czasu i pieniędzy na tę książkę, co jest tym bardziej rozczarowujące, że pierwszy tom był bardzo fajny.

Strasznie słaba, sztampowa, a przez to nudna. Akcja poprowadzona niczym w kiepskim amerykańskim filmie. Główna bohaterka całkowicie straciła osobowość, zresztą tak samo jak i wszyscy inni bohaterowie. Kolejnych wad nawet nie chce mi się wypisywać.... Strata czasu i pieniędzy na tę książkę, co jest tym bardziej rozczarowujące, że pierwszy tom był bardzo fajny.

Pokaż mimo to

avatar
706
24

Na półkach: ,

"Wildcard Dzika karta" to drugi i ostatni tom serii "Warcross". Seria jest bardzo dobra i wciągająca. Opowiada historię młodej dziewczyny: Emiki, która jest łowczynią nagród i która wplątuje się aferę o dużej skali. Książka w ciekawy i nietuzinkowy sposób przedstawia świat, gdzie ludzie na co dzień korzystają z wirtualnej rzeczywistości i gdzie świat wirtualny funkcjonuje na równi ze światem rzeczywistym. "Wildcard" to zdecydowanie ciekawa pozycja przygodowa z elementami RPG i godna kontynuacją poprzedniczki. Momentami dość przewidywalna, w dalszym ciągu zapewnia przyjemną rozrywkę.

"Wildcard Dzika karta" to drugi i ostatni tom serii "Warcross". Seria jest bardzo dobra i wciągająca. Opowiada historię młodej dziewczyny: Emiki, która jest łowczynią nagród i która wplątuje się aferę o dużej skali. Książka w ciekawy i nietuzinkowy sposób przedstawia świat, gdzie ludzie na co dzień korzystają z wirtualnej rzeczywistości i gdzie świat wirtualny funkcjonuje...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Marie Lu Wildcard. Dzika karta Zobacz więcej
Marie Lu Wildcard. Dzika karta Zobacz więcej
Marie Lu Wildcard. Dzika karta Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd