Niewolnice i przyjaciele pani Tekli

Okładka książki Niewolnice i przyjaciele pani Tekli
Ołeh Polakow Wydawnictwo: Wydawnictwo ANAGRAM Seria: Proza Świata literatura piękna
315 str. 5 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Proza Świata
Tytuł oryginału:
Рабині й друзі пані Векли
Wydawnictwo:
Wydawnictwo ANAGRAM
Data wydania:
2019-05-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-24
Liczba stron:
315
Czas czytania
5 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365554451
Tłumacz:
Witalij Miskov
Tagi:
literatura ukraińska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
5 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3505
1266

Na półkach:

Współczesne obsesje, lęki i nałogi przedstawione w stylu godnym Atwood. Obsesja piękna, egoizm kosztem innych... i siebie samego. Syntetyczne rajskie enklawy dla wybranych (z odpowiednią ilością zer na koncie), sztuczne światy w realu i te wirtualne, próby zmiany świata jako sposób zatuszowania własnych kompleksów i przywar. A w tle odwieczne marzenie o zemście i miłości... które często okazują się dokładnie tym samym.

Współczesne obsesje, lęki i nałogi przedstawione w stylu godnym Atwood. Obsesja piękna, egoizm kosztem innych... i siebie samego. Syntetyczne rajskie enklawy dla wybranych (z odpowiednią ilością zer na koncie), sztuczne światy w realu i te wirtualne, próby zmiany świata jako sposób zatuszowania własnych kompleksów i przywar. A w tle odwieczne marzenie o zemście i miłości......

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
4374
196

Na półkach: , , ,

Przenieśmy się, więc w niedaleką przyszłość gdzieś na obrzeża Kijowa, gdzie przed drzwiami dziwnie wyglądającej restauracji o nazwie „Cząstki elementarne” stoi pierwszy z dwójki narratorów naszej historii. Artem – bo tak ma na imię zdenerwowany delikwent – właśnie jest przed najważniejszą rozmową kwalifikacyjną w swoim życiu. Stres mężczyzny jest tym większy, że sama oferta pracy, na którą odpowiedział, nie zawierała danych odnośnie do zakresu jego przyszłych obowiązków jako eksperta do spraw marketingu oraz (jak przekona się nieco później) kogoś na kształt dyrektora wykonawczego z funkcją menadżera. Pomimo przemyślenia wielu potencjalnych wariantów, Artek i tak doznaje niemałego zdziwienia, kiedy po przekroczeniu drzwi restauracji czeka na niego niejaka pani Tekla, która zamiast pytać przyszłego pracownika o doświadczenia zawodowe, zmusza go do ciągłego picia whisky i wznoszenia coraz bardziej dziwnych toastów. Na skutek tej zakrapianej ,,rozmowy”, mężczyzna budzi się następnego ranka w jednym z kijowskich apartamentowców. Ku jego zdumieniu z kuchni wychodzi jego nowa szefowa ze śniadaniem, witając go w jego nowym mieszkaniu. A gdzie w tym wszystkim haczyk? W kilka dni później Artem znajduje go w skrzynce mejlowej, gdzie w wiadomości od Tekli dostaje treść swojego pierwszego zadania, które dla trzeźwo myślącego PR-owca jest misją niemal niemożliwą.

W tym samym czasie w innej części miasta rusza budowa luksusowego osiedla mieszkalnego o nieco poetyckiej nazwie Marzenia Średniowiecza. Pomysłodawczynią i główną inwestorką projektu jest nasza druga przewodniczka po nieco futurystycznej Ukrainie. Tamę poznajemy w chwili, kiedy wspomina chyba najbardziej traumatyczne wydarzenia w swoim życiu. Choć trudno w to uwierzyć, kilkanaście lat wcześniej ta piękna dziewczyna była szarą nastolatką ze sporą nadwagą, którą gnębiono w szkole. Pewnego dnia, po dość okrutnym incydencie na lekcji chemii, Tama postanowiła nie tylko już nigdy nie spotkać się ze swoimi oprawcami, ale także przenieść się do ojca, który wiele lat temu porzucił ją i matkę dla kochanki o takim samym imieniu jak jego własna córka. Ta dziwna okoliczność sprawiła, że dorastająca Tamara już na zawsze została Tamą, która irracjonalnie była dla swojej mamy przypominajką o istnieniu „tej drugiej” nawet po śmierci rywalki. Po tym wszystkim rodzicielka z niejaką ulgą wysłała swoje jedyne dziecko w kilkusetkilometrową podróż obskurnym pociągiem do taty, który coraz skuteczniej popadał w alkoholizm. Gdy Tama dotarła na miejsce spotkała pewnego staruszka, który w dziwny sposób wpłynął na jej życie. Co dokładnie przydarzyło się Tamie, że młoda kobieta znajduje się na szczycie tego oczywiście Wam nie zdradzę. Musicie przeczytać o tym sami, a częściowo sobie dopowiedzieć.

Sięgnęłam po „Niewolnice i przyjaciół pani Tekli” pod wpływem impulsu, ale nawet gdybym wybrała tę książkę po głębokim zastanowieniu, pewnie nie obroniłabym się od ogromnego zdumienia, które ogarnęło mnie już po przeczytaniu kilku stron. Oleh Poliakov jak na debiutanta okazał się tak odważnym – zarówno w zaproponowanej formie jak i podjętej tematyce społeczno-politycznej - że niejeden satyryk mógłby się od niego uczyć. Ukraiński pisarz nie zawahał się, bowiem w swoim debiucie literackim, wziąć po prostu rzeczywistość swojego kraju, a następnie odbić ją w krzywym zwierciadle ironii i groteski, by na koniec przejechać to wszystko niczym walec drogowy. W efekcie czytelnik otrzymuje modernistyczną opowieść, gdzie losy dwóch narratorów to tylko pretekst do ukazania realnych problemów. W tym miejscu, muszę Wam wyznać, że Olech Poliakov jest dla mnie ukraińskim następcą naszego Witolda Gombrowicza, lecz ze zdecydowanie mniejszym doświadczeniem.

Nim jednak przejdziemy do małej analizy kilku głównych motywów powieści trzeba podkreślić, że „Niewolnice i przyjaciele pani Tekli” to książka pierwotnie przeznaczona raczej dla osób, które orientują się w meandrach współczesnej polityki ukraińskiej. Czy wobec tego polski czytelnik, kojarzący naszych wschodnich sąsiadów głównie z relacji o pomarańczowej rewolucji lub trudnych relacjach z Rosją znajdzie tu coś dla siebie? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest jak najbardziej twierdząca. Fabuła powieści Oleha Poliakova pokazuje, że tak naprawdę Polska i Ukraina mają współcześnie bardzo zbliżone problemy, z którymi muszą się zmagać. Mimo to bardzo żałuję, że Poliakov nie zdecydował się, żeby skierować kilka słów osobistego komentarza do polskiego odbiorcy.

W „Niewolnicach i przyjaciołach pani Tekli” ukraiński prozaik skupia się m.in. na ukazaniu, w jaki sposób współczesne media i prądy społeczne kształtują nasz światopogląd. „Klub długonosych ślicznotek” jak w krzywym zwierciadle odbija to, co w „Ferdydurke” Gombrowicz nazwał „gębą”. Polski pisarz nie mógł nawet przez moment przypuszczać, że kilka dekad po jego śmierci ktoś powróci do podejmowanych przez niego kwestii, ale już w dużo bardziej globalnym kontekście. Wykreowana przez Poliakova opowieść, nie jest przecież niczym innym jak nieco przejaskrawionym obrazem naszej rzeczywistości. Żyjemy, bowiem w czasach, gdzie z jednej strony słyszymy, że każdy z nas jest wyjątkowy i powinien to podkreślać, a z drugiej przejawy „inności” są bezdusznie tłumione. To świat, gdzie w jednym dniu możesz zostać bohaterem narodowym, by dzień później stać się dla wszystkich zdrajcą. Obserwowani przez nas bohaterowie nie wiedzą już kim są i nieco po omacku balansują pomiędzy modernizmem, a tradycją.

Tutaj Poliakov dość płynnie przechodzi do przedstawienia pewnego rozdarcia ukraińskiego społeczeństwa. Twórca zderza więc świat kijowskiego luksusu z nędzą prowincji, gdzie są tacy, którzy nie mają dostępu nawet do bieżącej wody. W związku z powyższym, trudno dziwić się, że podczas, gdy jedni dążą do nieskrępowanej wolności, inni podświadomie szukają poczucia bezpieczeństwa w czymś na kształt pozornie łagodnego autorytaryzmu (o ile taki w ogóle istnieje). Myślę, że ten dualizm jest dość bliski wszystkim krajom z byłego bloku wschodniego. W tym aspekcie ciekawym wątkiem jest poruszana w fabule „Niewolnic i przyjaciół pani Tekli” kwestia tożsamości narodowej. Oleh Poliakov z jawnym sarkazmem pisze, że przymiotnik narodowy nabrał dziś dziwnie szerokiego znaczenia. Narodowe są już nie tylko barwy flagi czy hymn, ale także deski ze starej chaty i wzorki na zasłonach. W książce znajdziemy również kuriozalną oraz nieco przerażającą scenę, w której jeden z bohaterów wpada na pomysł, że zbije majątek na tworzeniu kalendarzy idealnych przedstawicieli danych miast i okręgów cyfrowo analizując zdjęcia mieszkańców, a następnie wyciągając pewną średnią z pozyskanych danych.

Jeśli chodzi o aspekt ściśle literacki, „Niewolnice i przyjaciele pani Tekli” to powieść niezwykle wymagająca i niejednoznaczna. Trzeba podkreślić, że książka ma bardzo rwaną fabułę. Osobiście uważam, że prawdopodobnie nie jest to wina samego autora, a wydawcy, który nie mógł sobie pozwolić na wydanie dużo obszerniejszej publikacji. Ostatecznie dostajemy, więc treść, gdzie najważniejszy przekaz zostaje zachowany, ale kilka naprawdę świetnych wątków przerwano w połowie. Najbardziej było mi żal, że ukraiński autor nie napisał więcej o losach wyspy Eden, która oferuje swoim najbogatszym mieszkańcom dryfowanie dookoła świata bez konieczności porzucania swoich bogatych posiadłości. Futuryzm widać, więc na kartach powieści, przede wszystkim w opisie przestrzeni, która jest bardzo plastyczna. Czytelnik, obserwując chociażby ważny dla fabuły pokaz mody, ma wrażenie, że uczestniczy w trójwymiarowym widowisku. Zresztą powieść porusza również problem zatracenia się człowieka w nowoczesnych technologiach.

Główni bohaterowie są wewnętrznie sprzeczni, co sprawia, że trudno jest w jakikolwiek sposób się z nimi utożsamić. Sama postać Tekli jest niejako tylko formą, w której Oleh Poliakov bawi się w pewien sposób stereotypami uwspółcześnionej Baby Jagi, bizneswoman i mniszki, co wywołuje w czytelniku poczucie dziwnego niepokoju, który znamy choćby z klasycznych powieści gotyckich. W tym aspekcie niebagatelną rolę odgrywa niezwykle trudny w odbiorze, ale równocześnie ciekawy przekład książki dokonany przez Witalija Miskova. Tłumacz postarał się o to, by znaleźć w języku polskim takie określenia, które mogą być różnie interpretowane, co jeszcze wzmaga niepewność. Może właśnie dlatego puenta, aż tak bardzo zaskakuje. Równie problematyczna jest klasyfikacja gatunkowa książki. Chociaż „Niewolnice i przyjaciele pani Tekli” są zaliczane do powieści science fiction to przy odrobinie dobrej woli możemy uwzględnić ją także w nurcie realizmu magicznego.

Podsumowując, książka „Niewolnice i przyjaciele pani Tekli” to powieść dla ambitnego odbiorcy, który nie szuka w literaturze łatwej linearnej fabuły. Dla mnie. jako czytelniczki, która rzadko sięga po fantastykę, była to podróż zarówno trudna jak i intrygująca. Kochając realizm magiczny, mam pełną świadomość, że ta powieść mogłaby być dla mnie świetnym wstępem do poznania nowego gatunku, gdyby nie fakt, że mam wrażenie, iż Oleh Poliakov nie pokazał nam jeszcze wszystkiego. Może dlatego z ciekawością będę śledzić kolejne jego kroki na polskim rynku.

(Pierwotnie tekst ukazał się na blogu pod adresem: https://inna-perspektywa.blogspot.com/2020/02/oleh-poliakov-niewolnice-i-przyjaciele.html)

Przenieśmy się, więc w niedaleką przyszłość gdzieś na obrzeża Kijowa, gdzie przed drzwiami dziwnie wyglądającej restauracji o nazwie „Cząstki elementarne” stoi pierwszy z dwójki narratorów naszej historii. Artem – bo tak ma na imię zdenerwowany delikwent – właśnie jest przed najważniejszą rozmową kwalifikacyjną w swoim życiu. Stres mężczyzny jest tym większy, że sama oferta...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
775
774

Na półkach:

"Marzenia ludzi sprowadzają się dzisiaj do jednego: aby wszystkie podstawowe składniki szczęścia - dzieci, alkohol, seks, komfort, smaczne jedzenie, bezpieczeństwo, rozrywki - właściwie ze sobą pogodzić, obliczyć, co do godziny albo minuty, kolejność i długość każdej czynności."

Wydawać by się mogło, że to historia jakich wiele, tymczasem autor bez zażenowania i fałszu opowiada nam historię niebanalną, pozbawioną stereotypów, pełną napięć, nieprzewidywalności i niepowtarzalności. Już sam klimat tej opowieści wywołuje w nas ciekawość i chęć odpowiedzi na piętrzące się pytania, bo sam projekt Tekli staje się bazą do celnych, psychologicznych spostrzeżeń ludzkich zachowań w sytuacjach niecodziennych, wyjętych spod pręgierza naturalnej monotonii. Bo takie sytuacje rzadko się zdarzały w literaturze, a jeśli spojrzeć na wykreowane przez autora sylwetki charakterologiczne bohaterów otrzymujemy wciągającą powieść o złudnej rzeczywistości, która zabiera nas w wir niekontrolowanych wydarzeń niedalekiej przyszłości.

Obok ciekawych, wielobarwnych portretów postaci mamy tutaj wielonarracyjność pozwalającą spojrzeć nam na każdą z sytuacji z zupełnie innej perspektywy - indywidualnej, zbudowanej na zasadzie kontrastów, a jednak wystarczy chwila by spotkały się w dziwnym, nieco banalnym punkcie tajemniczego projektu Tekli. Ci, którzy krążą wokół jej osoby i czerpią wymierne korzyści skracają dystans między sobą nawzajem, a świat wokół zdaje się nierzeczywisty, bardzo hermetyczny, odcięty od racjonalizmu zmieniającego perspektywy zdarzeń. Wątki, fabuła osadzone w przyszłości niejednokrotnie podkreślają odmienny punkt widzenia, a jednocześnie zaskakują swą płynnością i przemieszczaniem się między przestrzenią, w której pełno domysłów a zwykłymi ludzkimi sprawami, uczuciami, odczuciami.


"Niewolnice i przyjaciele pani Tekli" to na pewno książka zaskakująca, ale i refleksyjna. Poruszane przez autora wątki budują odpowiednie napięcie, atmosferę, ale i odpowiednią dawkę humoru. Ma w sobie to "coś" co sprawia, że od pierwszych wersów wciąga bezgranicznie. Mnie bardzo przypadła do gustu i szczerze Wam polecam!

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2019/05/premierowo-patronat-medialny-niewolnice.html

"Marzenia ludzi sprowadzają się dzisiaj do jednego: aby wszystkie podstawowe składniki szczęścia - dzieci, alkohol, seks, komfort, smaczne jedzenie, bezpieczeństwo, rozrywki - właściwie ze sobą pogodzić, obliczyć, co do godziny albo minuty, kolejność i długość każdej czynności."

Wydawać by się mogło, że to historia jakich wiele, tymczasem autor bez zażenowania i fałszu...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niewolnice i przyjaciele pani Tekli


Reklama
zgłoś błąd