Fizyka smutku

Okładka książki Fizyka smutku
Georgi Gospodinow Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Физика на тъгата
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2018-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2018-09-12
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308065440
Tłumacz:
Magdalena Pytlak
Tagi:
Europa Środkowo-Wschodnia historia literatura bułgarska odmiana losu rodzina spotkanie uczucie
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oficjalne recenzje i

Jak zmierzyć melancholię?



1953 14 299

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
496 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2490
58

Na półkach: ,

Nie potrafię pisać w ciszy. Coś musi mi w tle grać. Musi być lekki gwar, jakiś ruch wokół - inaczej myśli zebrać nie mogę. Zawsze, kiedy zasiadam przed klawiaturą mam pustkę w głowie. Tabula rasa. Najtrudniej zacząć, mówią - i coś w tym jest. Natomiast bywa, że katalizator niespodziewanie przychodzi z zewnątrz. Jak grom z jasnego nieba.

Dziś, kiedy ze zwyczajowym brakiem pomysłu, zasiadłam do pisania opinii o "Fizyce smutku" Gospodinowa, z radia popłynęło "Zeit" Rammsteina. Prezent od losu. Znak? Ten utwór tak doskonale wpisuje się w treść oraz emocje, jakie niesie ze sobą książka bułgarskiego pisarza, że wręcz trudno to opisać. Współgra, odzwierciedla i uwypukla tę samą ludzką bezsilność wobec upływu czasu i nieuchronności śmierci.

"Fizyka smutku" jest bowiem melancholijną, pełną rozważań o przemijaniu i naturze pamięci, podróżą przez czas. Czas, który nie jest tu potraktowany linearnie. Nie płynie z punktu A do punktu B, ale po wielokroć zapętla się, kluczy, powtarza. Niczym w labiryncie: nie raz trzeba się cofnąć, aby pójść dalej. Wykorzystując odniesienia do antycznego mitu o Minotaurze, autor z rozmysłem prowadzi nas w boczne korytarze życia. Zbiera i zapisuje zwykłe, codzienne zdarzenia, łapie chwile ulotne, które, jak twierdzi, jako jedyne warte są zapamiętania i składają się na prawdziwy obraz istnienia.

Narrator posiada rzadką zdolność "zasieldania" wspomnień innych osób. Zdiagnozowana w dzieciństwie "patologiczna empatia, inaczej obsesyjny syndrom empatyczno-somatyczny"* pozwala mu na tak głębokie wejście w świat drugiego człowieka, że praktycznie umożliwia podróż w czasie. Do bocznych korytarzy tego, co już dawno przeżyte, a niejednokrotnie i zapomniane. Pozwala snuć historie o powtarzalności ludzkiego losu, splatając rzeczywiste z wyobrażonym. Łącząc historię prawdziwą z własną interpretacją mitu o kreteńskim labiryncie.

Dla osób takich jak ja, które urodziły się i dorastały w blokach z wielkiej płyty, w kraju tzw. "bloku wschodniego", i właściwie mogłyby opowiedzieć własną "Prywatną historię lat osiemdziesiątych" jest to również podróż pełna wzruszeń, uśmiechania się w duchu z rozrzewnieniem oraz okazjonalnego, acz pełnego treści szeptu "ja też".
Ach...

We wstępnej epigrafice umieścił autor cytat z "Ruchomego święta" Ernesta Hemingwaya: "Jeżeli czytelnik woli, książkę tę można uważać za powieść". Ha! Można też za esej. Można za traktat filozoficzny z elementami autobiograficznymi. Można i za gatunkowe pomieszanie z poplątaniem... Z całą pewnością jednak, jest to lektura wymagająca. Skupienia. Spokoju. Namysłu. Odpowiedniego nastawienia i właściwego tempa. Zatrzymania czasu w jego naturalnym biegu i wejścia pomiędzy wersy. W labirynt niejednoznaczności. W boczne korytarze życia.

Czas.
Tak kruchy, a jednocześnie tak bezlitosny.
Spędzony z "Fizyką smutku", nie będzie czasem straconym.

Nie potrafię pisać w ciszy. Coś musi mi w tle grać. Musi być lekki gwar, jakiś ruch wokół - inaczej myśli zebrać nie mogę. Zawsze, kiedy zasiadam przed klawiaturą mam pustkę w głowie. Tabula rasa. Najtrudniej zacząć, mówią - i coś w tym jest. Natomiast bywa, że katalizator niespodziewanie przychodzi z zewnątrz. Jak grom z jasnego nieba.

Dziś, kiedy ze zwyczajowym brakiem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
43
5

Na półkach:

Podróż labiryntami przemijającego czasu i to nie w znaczeniu historii dziejów, a jednostki; tych drobiazgów, które cieszą i zajmują najbardziej, a są najmniej trwałe. Książka uderzyła w moją czułą strunę: lęk przed śmiercią i przez to powracający, paraliżujący brak sensu istnienia. G.Gospodinow rozpatruje te dwie kwestie pod różnymi kątami, bada, obserwuje, rozkłada, tuli, głaszcze. Oswaja i pokazuje: nie musisz się bać, to naturalne i piękne. Mimo że smutne.

Podróż labiryntami przemijającego czasu i to nie w znaczeniu historii dziejów, a jednostki; tych drobiazgów, które cieszą i zajmują najbardziej, a są najmniej trwałe. Książka uderzyła w moją czułą strunę: lęk przed śmiercią i przez to powracający, paraliżujący brak sensu istnienia. G.Gospodinow rozpatruje te dwie kwestie pod różnymi kątami, bada, obserwuje, rozkłada, tuli,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1182
950

Na półkach: ,

Dzieje się tu aż do zawrotu głowy. W czasie czytania odwiedzamy m.in. nieznajomą kobietę, która być może miała romans z dziadkiem narratora, a historię tą poznajemy stąd, że narrator ma możliwość „wchodzenia” w życiorys innych osób. Brzmi skomplikowanie? Nic to w porównaniu z czytelniczym wyzwaniem, które stoi przed każdym, kto zdecyduje się otworzyć okładkę „Fizyki smutki” Georgi`a Gospodinowa.

Mogę jedynie napisać, że historia toczy się tu nielinearnie, a właściwie to jej nie ma. Błądzimy w labiryncie, co jest o tyle trafną metaforą, że cień nad historią rzuca postać Minotaura. Tymczasem autor brawurowo, zapominając o wszelkich regułach, prowadzi nas od miejsca do miejsca, od rzeczywistości do mistyfikacji. Się tu bardziej człowiek zanurza i jak już zacznie się do czegoś przyzwyczajać, to trzeba przetrzeć twarz i przyzwyczajać się do nowego. Wiem, że nie ułatwiam sprawy.

Co najbardziej zaskakuje to, że fragmentaryczność Bułgara sprawia niezwykle spójne wrażenie. Wszakże autor pracuje tu na emocjach dając im zarówno podłoże historyczne (Europa), jak i zbudowane bardziej na ogólnoludzkich tęsknotach. Owszem powieść wymaga skupienia i pewnego wysiłku, ale w zamian obiecuje myśli ożywcze i rzeczy, nad którymi warto się zastanowić. Wszystko podkręconą wspaniałą stylistyką. I kto wie, być może to właśnie Gospodinow zdołał uchwycić istotę życia?

Dzieje się tu aż do zawrotu głowy. W czasie czytania odwiedzamy m.in. nieznajomą kobietę, która być może miała romans z dziadkiem narratora, a historię tą poznajemy stąd, że narrator ma możliwość „wchodzenia” w życiorys innych osób. Brzmi skomplikowanie? Nic to w porównaniu z czytelniczym wyzwaniem, które stoi przed każdym, kto zdecyduje się otworzyć okładkę „Fizyki smutki”...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1051
429

Na półkach: , , , , ,

https://ksiazkoholiczka22.blogspot.com/2021/09/fizyka-smutku-georgi-gospodinow-w.html

https://ksiazkoholiczka22.blogspot.com/2021/09/fizyka-smutku-georgi-gospodinow-w.html

Pokaż mimo to

avatar
619
147

Na półkach:

Strasznie poplątana ta książka, jak to w labiryncie. Miejscami trochę nużąca, innym razem intrygująca. Raczej dla starszego, wyrobionego czytelnika, który doceni bijący z książki sentyment i pragnienie powrotu do dzieciństwa.

Strasznie poplątana ta książka, jak to w labiryncie. Miejscami trochę nużąca, innym razem intrygująca. Raczej dla starszego, wyrobionego czytelnika, który doceni bijący z książki sentyment i pragnienie powrotu do dzieciństwa.

Pokaż mimo to

avatar
247
141

Na półkach:

„Nieznaczące i małe - tam kryje się życie, tam się gnieździ” - to powinna być kwintesencja tej książki. Melancholia, nostalgia, sentymentalizm…
Nasze życie mieści się właśnie w tych najbardziej zwyczajnych dniach - nudnawych popołudniach wypełnionych tym, że się nic szczególnego w nich nie wydarzyło. Książka uczy nas innego spojrzenia na życie, uczy nas godzić się na to, czego nie możemy zmienić i zaakceptować przemijanie. Daje także furtkę, dzięki której możemy spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, możemy zadać sobie pytanie: „(…) a co, gdyby?”
Każdy wyniesie z tej pozycji coś dla siebie, daje ona szerokie pole do spojrzenia na życie.

„Nieznaczące i małe - tam kryje się życie, tam się gnieździ” - to powinna być kwintesencja tej książki. Melancholia, nostalgia, sentymentalizm…
Nasze życie mieści się właśnie w tych najbardziej zwyczajnych dniach - nudnawych popołudniach wypełnionych tym, że się nic szczególnego w nich nie wydarzyło. Książka uczy nas innego spojrzenia na życie, uczy nas godzić się na to,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
291
123

Na półkach:

Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytalam w życiu. Dopieszczony w każdym calu majstersztyk czułości

Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytalam w życiu. Dopieszczony w każdym calu majstersztyk czułości

Pokaż mimo to

avatar
1021
617

Na półkach:

Fizyka smutku

Koncept, który przyprawia o zawrót głowy. Stworzyć książkę, która obejmie wszystkie gatunki literackie, która pomieści wszystko i wszystkich. To rzecz jasna niewykonalne. Trzeba więc zastosować inną technikę – taką jak przy doborze przedmiotów do kapsuły czasu, należy wybrać takie składniki, które będą odsyłać do innych, te jeszcze do innych i tak dalej, a w końcu będą się mogły jawić jako pewna symbolizacja całości. Taką kapsułą ma być powieść Georgiego Gospodinowa, co sam autor wypowiada wprost.

Ale czy to na pewno powieść? Chyba nie sposób określić tak jednoznacznie gatunku Fizyki smutku. Owszem, wiele tu momentów sugerujących pewną narracyjność, choć nie ciągłą. Odnajdujemy tu także i elementy eseju, autobiografii, wspomnień. Wszelako kilka dominujących motywów przewija się na stronach tego dzieła. Jednym z nich jest mit o Minotaurze, tu podniesiony do rangi metafory egzystencjalnej. Minotaur, który jest hybrydą byka i człowieka dobrze wpisuje się w hybrydowy charakter tej książki. Książki jedynej w swym rodzaju, sięgających od starożytnych mitów po współczesną fizykę kwantową. GG splata ze sobą niejednorodne wątki, pozornie niepozbierane, rozrzucone jak talia kart, która ma przecież swą hierarchię i początek. Wynik tej misternej roboty literackiej jest olśniewający : patrzymy na rozległą panoramę naszego istnienia przelewającego się w rozmaite naczynia i przybierającego różnorodne formy. Napisałem, że jest to książka jedyna w swoim rodzaju, ale nasuwa mi się pewne podobieństwo do Biegunów Olgi Tokarczuk, choć i są pewne oczywiste różnice. Książka bułgarskiego pisarza wydaje się mieć wymiar bardziej osobisty, są tu wątki wspomnieniowe, także wracające do czasów realnego socjalizmu, co jako naród naznaczony tym samym historycznym doświadczeniem powinniśmy świetnie rozumieć. Przede wszystkim jednak trzeba podkreślić wielowymiarowość tego dzieła. Książki, z której można odczytywać różne znaczenia tej samej rzeczywistości jednako naznaczonej melancholią i smutkiem, poszukującej jednego w wielości. Bo z tego dążenia powstaje artystycznie cudowna hybryda, jedno z największych dzieł literatury XXI wieku.

Fizyka smutku

Koncept, który przyprawia o zawrót głowy. Stworzyć książkę, która obejmie wszystkie gatunki literackie, która pomieści wszystko i wszystkich. To rzecz jasna niewykonalne. Trzeba więc zastosować inną technikę – taką jak przy doborze przedmiotów do kapsuły czasu, należy wybrać takie składniki, które będą odsyłać do innych, te jeszcze do innych i tak dalej, a w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
45
10

Na półkach: ,

Książka, która próbuje zatrzymać trochę czasu... na później.

Krążymy po niej niczym w labiryncie; każdy zwiedzony przez nas pokój stanowi okruch wspomnienia, strzępek kupionej od kogoś historii albo wycieczkę w tą nigdy nieopowiedzianą, gdyż niewydarzoną. Stawiamy kroki na oślep, tonąc w korytarzach różnych wątków, odkrywając schowki pełne notatników, spisów, list jak i pudeł po brzegi wypełnionych wycinkami z gazet. W naszej wędrówce mamy czas i na przerwę, postój, możemy nabrać oddechu i pozbierać myśli (to ciekawe, jak autor nazywa niektóre fragmenty 'miejscami do przystanięcia', mamy także i 'boczne korytarze').

'Fizyka smutku' jest jak życie, nie stanowi spójnej całości; składa się z różnorodnych fragmentów, które mogą w nas poruszyć struny rozmaitych emocji - niektóre potrafią przygnębić, inne wywołują uśmiech na twarzy, kolejne zatapiają w melancholii pierwszego dnia roku, smutku pożegnań, inne natomiast nużą, by w niespodziewanym momencie znowu się rozkręcić.

Jest dużo nostalgii w tej książce, tęsknoty nie tylko do tego co było, ale też do tego, co mogłoby być, ale nigdy nie miało szansy zaistnieć. Autor pozostawia nam przestrzeń na to, co nie zdążyło ujrzeć światła dziennego; na wszystko co nie do końca wyjaśnione, owiane tajemnicą, niepewnością; na każdy z możliwych bocznych korytarzy, które pominęliśmy podejmując takie, a nie inne decyzje.

Sięgając po ten tytuł trzeba uważać, aby nie zagubić się w tym książkowym labiryncie wątków, przemyśleń i zmian narracji - przed wejściem polecam zaopatrzyć się w kłębek nici, tak tylko, na wszelki wypadek. Paradoksalnie, by móc przeżyć w pełni tę podróż po osnutych mrokiem klejnotach przeszłości - sami musimy się zatrzymać - wtedy dopiero ta zagrzebana w ziemi słowna kapsuła czasu odkryje przed nami całkowicie swój wachlarz tajemnic.

Książka, która próbuje zatrzymać trochę czasu... na później.

Krążymy po niej niczym w labiryncie; każdy zwiedzony przez nas pokój stanowi okruch wspomnienia, strzępek kupionej od kogoś historii albo wycieczkę w tą nigdy nieopowiedzianą, gdyż niewydarzoną. Stawiamy kroki na oślep, tonąc w korytarzach różnych wątków, odkrywając schowki pełne notatników, spisów, list jak i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
23
19

Na półkach: ,

Po co chronić to, co monumentalne? Przecież właśnie to, co kruche i chwiejne wymaga obrony – monument poradzi sobie sam.

Z takiego założenia wyszedł Gospodinow w „Fizyce smutku”. Tworzy mieszkankę legendy i biografii. Swoim pisaniem prowadzi czytelnika przez labirynt, pełen bocznych korytarzy i, przede wszystkim, pełen smutku. To smutek właśnie wydaje się głównym bohaterem powieści – unoszący się nad słowami jak transparentny gaz, wszechwypełniający, a niezauważalny.

Autor meandruje wśród mitu o Minotaurze – wyszukuje w nim szczeliny i uzupełnia je, próbując zadośćuczynić wszystkim porzuconym przez historię. Oddaje głos tym, za których dotychczas mówiono. Odpotworyzowuje bestie.

Cierpi na przypadłość, którą lekarze określają patologiczną empatią. To ona pozwala mu być zarówno pisanym, jak i piszącym, zaglądać w kąty i piwnice historii własnej, rodzinnej, powszechnej.

Ta opowieść to prawdziwy majstersztyk. Zachwycający językowo, wymagający, ale i odwdzięczający się po wielokroć, niepozbawiony humoru, po brzegi wypchany melancholią. Dajcież nareszcie Gospodinowi tego Nobla, proszę.

Po co chronić to, co monumentalne? Przecież właśnie to, co kruche i chwiejne wymaga obrony – monument poradzi sobie sam.

Z takiego założenia wyszedł Gospodinow w „Fizyce smutku”. Tworzy mieszkankę legendy i biografii. Swoim pisaniem prowadzi czytelnika przez labirynt, pełen bocznych korytarzy i, przede wszystkim, pełen smutku. To smutek właśnie wydaje się głównym bohaterem...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Georgi Gospodinow Fizyka smutku Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Fizyka smutku Zobacz więcej
Georgi Gospodinow Fizyka smutku Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd