rozwińzwiń

Umrzesz, kiedy umrzesz

Okładka książki Umrzesz, kiedy umrzesz Angus Watson
Okładka książki Umrzesz, kiedy umrzesz
Angus Watson Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Na Zachód od Zachodu (tom 1) fantasy, science fiction
677 str. 11 godz. 17 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Na Zachód od Zachodu (tom 1)
Tytuł oryginału:
You Die When You Die (2017)
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Data wydania:
2018-10-31
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-31
Liczba stron:
677
Czas czytania
11 godz. 17 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379643776
Tłumacz:
Maciej Pawlak
Tagi:
Fantasy
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Fantom (5/2018) Michał Gołkowski, Andrzej Pilipiuk, Dave Rudden, Robert J. Szmidt, Dominika Tarczoń, Angus Watson
Ocena 7,4
Fantom (5/2018) Michał Gołkowski,&n...
Okładka książki Creatio Fantastica nr 2 (53) 2016 – Fantastyka i baśń Roman Aleksandrowicz, Magdalena Białek, Agnieszka Bukowczan-Rzeszut, Anita Całek, Szczepan Całek, Szczepan M. Całek, Marcin M. Chojnacki, Marcin Chudoba, Jakub Ćwiek, Damian Drabik, Anna Grzanek, Pamela Kalisz, Weronika Kostecka, Łukasz Kowalski, Mateusz Kozieł, Kazimierz Kyrcz jr, Magdalena Łachacz, Kelly Link, Filip Madej, Krzysztof M. Maj, Marcin Majchrzak, Paula Mejsner, Anne-Marie Monluçon, Ksenia Olkusz, Izabela Osiadły, Izabela Osiadły, Charles Perrault, Adam Podlewski, Adam R. Prokop, Anika Radzka-Nowaczewska, Jakub Rebelka, Wojciech Siudmak, Maciej Skowera, Grzegorz Skowyra, Katarzyna Slany, Dominika Staszenko, Magdalena Ithilar Stawniak, Anna Szumacher, Michał J. Walczak, Jacek Wandzel, Angus Watson, Anna N. Wilk, Tomasz Wójcik, Karolina Zastępska, Piotr Zawada
Ocena 8,7
Creatio Fantas... Roman Aleksandrowic...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
203 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
260
31

Na półkach:

Skończyłem czytać trylogię Czas żelaza, która bardzo mi się spodobała, więc zabrałem się od razu do czytania następnej serii Watsona. Myślałem, że ciężko będzie się oderwać autorowi i wymyśleć coś oryginalnego, ale udało się znakomicie. O ile Czas żelaza ociekał czarnym humorem, to ta książka jest przezabawna. W poprzedniej serii bardziej Watson opierał się na historii rzymskiej inwazji na Brytanie, to praktycznie w tym cyklu, nic nie wiemy co się działo w tamtych czasach, więc jest jazda bez trzymanki i ogromna wyobraźnia autora, od tradycji, wierzeń, magii po plemiona i
nazwy (jedni np. są wychowani w przeświadczeniu, że im więcej przeklinają tym bardziej okazują męstwo).
Więcej tutaj fantastyki, świetnie wykreowane postacie bohaterów ale taż postaci drugoplanowych. Książka wciąga od początku i ciężko się oderwać, wartka akcja i ten humor,
chociaż tak jak w Czasie żelaza nie brakuje brutalności i trup pada często i jest krwawo, ciężko przestać dobrze się bawić i śmiać, z rozterek życiowych głównych bohaterów, ich nieporadności, pecha i niespełnionej miłóści.

Skończyłem czytać trylogię Czas żelaza, która bardzo mi się spodobała, więc zabrałem się od razu do czytania następnej serii Watsona. Myślałem, że ciężko będzie się oderwać autorowi i wymyśleć coś oryginalnego, ale udało się znakomicie. O ile Czas żelaza ociekał czarnym humorem, to ta książka jest przezabawna. W poprzedniej serii bardziej Watson opierał się na historii...

więcej Pokaż mimo to

avatar
736
213

Na półkach: , ,

Trylogia 'Na Zachód od Zachodu' zaczyna się przyjemnie. Humor, lekka i ciekawa fabuła. Tego teraz potrzebuje. Sięgam po następny tom.

Trylogia 'Na Zachód od Zachodu' zaczyna się przyjemnie. Humor, lekka i ciekawa fabuła. Tego teraz potrzebuje. Sięgam po następny tom.

Pokaż mimo to

avatar
1490
538

Na półkach: ,

Patrząc przez pryzmat przeczytanych recenzji spodziewałem się większego wowwww, choć generalnie lektura była przyjemna.

Patrząc przez pryzmat przeczytanych recenzji spodziewałem się większego wowwww, choć generalnie lektura była przyjemna.

Pokaż mimo to

avatar
428
266

Na półkach: , , ,

"Umrzesz, kiedy umrzesz" to powieść fantasy bazująca na kulturze naszego świata, a dokładniej na wierzeniach nordyckich oraz amerykańskich. Charakteryzuje się dosyć specyficznym humorem, ciut ciut brytyjskim z sarkazmem i operowaniem absurdem. Na początku odrzucały mnie lubieżne opisy bohaterek, ale gdy poznaje się lepiej Finna i resztę zgrai, wiele rzeczy znajduje wytłumaczenie. Angus Watson stworzył ciekawy świat oraz nietuzinkowych bohaterów, których nie krępował się usuwać w trakcie toczącej się akcji. W moim odbiorze powieść może się zaliczać do młodzieżowych, jednakże na pewno dużo w niej brutalności i krwi. Objętość tomiszcza najwyraźniej miała stanowić chwyt marketingowy, gdyż w powieści są zastosowane spore marginesy i całkiem duża czcionka. Ja się niewątpliwie ubawiłam, kilku postaciom kibicowałam, niektóre śmierci mnie ucieszyły i moim zdaniem poprzeczka dla kolejnej części stoi dosyć wysoko. Na pewno jednak to ultralekkie fantasy z krótkimi opisami może mieć swoich przeciwników, gdyż jest dosyć specyficzny humor. Osobiście polecam!

"Umrzesz, kiedy umrzesz" to powieść fantasy bazująca na kulturze naszego świata, a dokładniej na wierzeniach nordyckich oraz amerykańskich. Charakteryzuje się dosyć specyficznym humorem, ciut ciut brytyjskim z sarkazmem i operowaniem absurdem. Na początku odrzucały mnie lubieżne opisy bohaterek, ale gdy poznaje się lepiej Finna i resztę zgrai, wiele rzeczy znajduje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
374
100

Na półkach:

Była to zaskakująco bardzo przyjemna lektura. Jest to pierwszy tom trylogii "Na zachód od zachodu". Tak bardzo przypadła mi do gustu, że jeszcze podczas czytania zakupiłam dwa pozostałe tomy oraz pierwszą trylogię Watsona - "Czas Żelaza".

Plemię wikingów odkryło 100 lat wcześniej nowy ląd i tak żyje sobie spokojnie, pod opieką tubylców, nie robiąc nic szczególnie ważnego. Aż pewnego dnia zostają zaatakowani, większość ich wymordowana i niedobitki muszą uciekać. Główny bohater - Finnbogi zwany Zbukiem - jest życiową niedojdą, frajerem. Nic nie potrafi, a ma o sobie wielkie mniemanie. Można go lubić, lub nie ale mimo to kibicuje mu się choć trochę :)

W książce jest bardzo prosty i brutalny humor, który nie spodoba się każdemu, ale mnie bawił niesamowicie. Jeśli ktoś chce oduczyć przeklinania, może sobie zapożyczyć zamienniki w stylu "na cycki Lokiego". Choć pojawiają się też morały dotyczące np tolerancji.

Autor inspirował się dotarciem wikingów do nowego świata (Ameryki - na końcu jest bardzo ciekawa nota historyczna) i stworzył zupełnie nowy świat. Świat pełen magii i dziwnych stworzeń (które są inspirowane wymarłymi gatunkami). Bardzo mi się ten zabieg podoba.

Książka nawet przez chwilę mnie nie nudziła. Jest sporo akcji (ale nie na tyle by przytłaczała) ciekawe opisy i dialogi. Dla mnie jest to bardzo dobra fantastyka. Już się zastanawiam, gdzie do mojego TBR wsadzić drugi tom 😅 Polecam wszystkim lubiącym takie klimaty.

Była to zaskakująco bardzo przyjemna lektura. Jest to pierwszy tom trylogii "Na zachód od zachodu". Tak bardzo przypadła mi do gustu, że jeszcze podczas czytania zakupiłam dwa pozostałe tomy oraz pierwszą trylogię Watsona - "Czas Żelaza".

Plemię wikingów odkryło 100 lat wcześniej nowy ląd i tak żyje sobie spokojnie, pod opieką tubylców, nie robiąc nic szczególnie ważnego....

więcej Pokaż mimo to

avatar
1372
396

Na półkach: ,

“Umrzesz, kiedy umrzesz” to świetnie napisane przygodowe fantasy. Bohaterowie, których nie da sie nie lubić, mnóstwo niebiezpieczeństw, przygód i zwrotów akcji ,a wszystko to osadzone w przemyślanym, szerokim świecie pełnym ciekawych “smaczków”. Może nie jest to literatura wysokich lotów, ale świetny stymulant dla wyobraźni i oderwanie się od codziennego życia. Z pewnością sięgnę po koljeną część.

“Umrzesz, kiedy umrzesz” to świetnie napisane przygodowe fantasy. Bohaterowie, których nie da sie nie lubić, mnóstwo niebiezpieczeństw, przygód i zwrotów akcji ,a wszystko to osadzone w przemyślanym, szerokim świecie pełnym ciekawych “smaczków”. Może nie jest to literatura wysokich lotów, ale świetny stymulant dla wyobraźni i oderwanie się od codziennego życia. Z pewnością...

więcej Pokaż mimo to

avatar
196
192

Na półkach:

Zabierając się do czytania "Umrzesz..." miałem nadzieję otrzymać zwyczajną sagę o wikingach. I tylko to chciałem, bo bardzo lubię tę tematykę. Jak się okazuje, tomiszcze Watsona ma tyle wspólnego z typową powieścią nordycką, że jej główni bohaterzy to potomkowie Wikingów, od stu lat jednak zamieszkujący Nowe Ziemie. Przez ten czas niemal zapomnieli o swoich wierzeniach, języku, tradycjach, czy nawet wojowniczym rzemiośle, czy rzemiośle jako takim (nie wytwarzają nowych broni, tylko używają tej, którą przywieziono ze Skandynawii odkrywcy Zachodu). Okoliczne plemiona tubylcze dostarczają im pożywienie, skóry, itd, więc blade twarze tylko siedzą na tyłkach i tyją - poza hirdu, który składa się z 10 osób ćwiczących walkę starym uzbrojeniem. Ale i oni nigdy - do teraz - nie zaznali prawdziwej walki. Bo po zaatakowaniu ich wioski, garstka ocalałych musi uciekać przed wojowniczkami, które dzięki magii mają nadludzką siłę, szybkość, wzrok, słuch itd.
Czym jest zatem "Umrzesz..."? I tu największe zdziwienie. To z jednej strony książka o przygodzie, o wyprawie w nieznane, ale i jakaś komedia, niemal parodia normalnych książek historycznych, czy wikińskich. Weźmy postać głównego bohatera - to fajtłapa, któremu nigdy nic się nie udaje, to tchórz, słabeusz, który z każdym przegrywa. Nawet ze starymi babami. Kocha się raz w jednej, raz w drugiej dziewczynie, ale jedyna, która "na niego leci" jest podobno "głupia i jakby niedorozwinięta". Książka obfituje w komiczne sytuacje, śmieszne teksty - czasami jest to humor dość prymitywny, ale jakoś fajnie wpasowujący się w starodawne realia. Nawet celowo używany język bardzo współczesny, i to zarówno jeśli idzie o przeklinanie (zajebiste jest plemie, które co słowo używa przekleństw hah),jak i zwroty do innych osób, przezwiska, nieźle się wpisuje w klimat książki, dodając jej uroku i tego satyrycznego klimatu.
"Umrzesz..." to zatem żadne arcydzieło, to nie jest saga porównywalna do Cornwella. Ale jako komedia nawet daje radę. Do tego szybko się czyta, bo akcja toczy się szybko, ciągle coś się dzieje... Jakoś miło zatem spędziłem czas nad tą lekturą.

Zabierając się do czytania "Umrzesz..." miałem nadzieję otrzymać zwyczajną sagę o wikingach. I tylko to chciałem, bo bardzo lubię tę tematykę. Jak się okazuje, tomiszcze Watsona ma tyle wspólnego z typową powieścią nordycką, że jej główni bohaterzy to potomkowie Wikingów, od stu lat jednak zamieszkujący Nowe Ziemie. Przez ten czas niemal zapomnieli o swoich wierzeniach,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
135
84

Na półkach: ,

Będę zawsze zaciekle bronił pana Watsona ,zaciekle i z pełną premedytacją.Czasem żelaza już udowodnił,że jeśli skłaniasz się ku fantasy a szukasz naprawdę porządnej rozrywki to on tę lukę zapełnia w 121 procentach. I w takich kryteriach oceniam więc także i jego wikingów.Dostaje tu więc to czego oczekuję i nie zawodzę się absolutnie. Ktoś chce prawdy historycznej?...do podręczników.Ktoś chce arcydzieła literackiego?...do rosyjskich klasyków.Ktoś chce epickiego fantasy?...do Tolkiena(uwielbiam). Tu mamy heroiczną książkę drogi w dawnych(wymyślonych zgrabnie w połączeniu z prawdą) czasach bez zbędnych czary mary.Sporo brutalności,przemocy i rynsztokowe go języka.czyli jak w życiu.Można chcieć czegoś więcej?Ale po co.Tu mamy wszystko i żre to niesamowicie.Hardcorowy monthy python i szczypta absurdu z charakternymi bohaterami.Nic mi tak nie pasuje żeby dobrze spędzić czas jak kiedy pan Angus wjeżdża i wgniata w kanapę swoją robotę.W dopięciu całości na pewno nie bez znaczenia był w punkt trafiony przekład pana Pawlaka.Duży plus. Czysta rozrywka.

Będę zawsze zaciekle bronił pana Watsona ,zaciekle i z pełną premedytacją.Czasem żelaza już udowodnił,że jeśli skłaniasz się ku fantasy a szukasz naprawdę porządnej rozrywki to on tę lukę zapełnia w 121 procentach. I w takich kryteriach oceniam więc także i jego wikingów.Dostaje tu więc to czego oczekuję i nie zawodzę się absolutnie. Ktoś chce prawdy historycznej?...do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
880
59

Na półkach: , , ,

„Życzenie(a) śmierci” (dr’a) Watsona przebiegłem niczym młodzież lat 60-tych gnająca na odcinek „Czterech pancernych i psa” – może dlatego, że to poniekąd powieść drogi, może przez to, że wydawca tak wepchnął marginesy w strukturę strony, że przy dynamicznej narracji autora nie nadążałem przewracać stron – przerzucałem całe rozdziały? , a może dlatego, że 1/3 książki streścił ten sam wydawca już na okładce (sic!)?
„Umrzesz…” Angusa – na pierwszy rzut oka przypominało chłopski kociołek, a raczej anachroniczny koszmarek, do którego autor wrzucał, bez zastanowienia, całą zawartość turystycznej lodówki – oczy i uszy małorolnych wikingów, odcięte ramiona Amazonek na dopalaczach, czy inne członki członków indiańskich plemion złożonych w ofierze w niby-azteckich świątyniach/zikkuratach. Kiedy zatkało się nos i uniknęło wdychania fetoru rozkładających się ciał, [trup ścielił się gęsto], i skupiło na treści, trochę tylko korzystając z oparów absurdu, zyskało się niezłą rozrywkę. Zauważyłem wtedy, że władający chochlą Panoramiks nie był szalony, tylko wg ustalonej receptury dobierał składniki i tworzył autorskie danie – zupę trupią, na którą składało się safari pośród prehistoryczncznych bestii tornadem zmierzające międzystanową na Dziki Zachód.
U Watsona oprócz międzygatunkowej mikstury alchemicznej podobały mi się pomysłowe detale (min. totemiczne anaboliki, różnorodność plemion),ale też pełne akcji, czasem zaskakujące rozwiązania, nie tylko krwawych [zawsze] batalii. Różnorodne i wyraziste cechy poszczególnych postaci sprawiały wrażenie , że wioskowe pośmiewisko i jego irytujące [chyba taki był zamiar] przemyślenia, traktowałem raczej jako lidera [albo zgniłe jajo], a nie głównego bohatera powieści. Ciężar fabuły rozkładał się na barkach reszty towarzystwa, którego żart może nieekstrawagancki ani wyrafinowany, ale często w punkt – wywoływał uśmiech. Niektóre postacie polubiłem bardziej (Yoko Choppa, Eryk Złośnik , Chippaminka),niektóre wzbudzały mieszane uczucia – członkowie hirdu [a i Zbuk z nimi też] szczególnie, gdy występowali w grupie sprawiali wrażenie niedojrzałych emocjonalnie [i z takimi rozterkami, również z prochami] mieszkańców współczesnych blokowisk w sportowych strojach – raczej znastolatniało to fragmenty, w których się pojawiali w tej formie, a ich przydługie i co chwilę powtarzane przydomki (również broni) nie wnosiły nic do fabuły – stały się powiększaczami objętości, zresztą tak jak wydłużacze w postaci wiązanek bluzgów, które przez zbyt dużą częstotliwość, traciły swoją moc.
W ostatecznym rozrachunku, mam zamiar spotkać się z Tańczącym z szopami po raz drugi i zobaczyć, czy wizje chłopca niemowy [chyba nie z północnych rodów?] pozwolą hasać z bizonami po łąkach. Epilog napawał optymizmem.

„Życzenie(a) śmierci” (dr’a) Watsona przebiegłem niczym młodzież lat 60-tych gnająca na odcinek „Czterech pancernych i psa” – może dlatego, że to poniekąd powieść drogi, może przez to, że wydawca tak wepchnął marginesy w strukturę strony, że przy dynamicznej narracji autora nie nadążałem przewracać stron – przerzucałem całe rozdziały? , a może dlatego, że 1/3 książki...

więcej Pokaż mimo to

avatar
157
6

Na półkach: ,

Slangowy język ziomali z osiedla bardzo irytujący w powieści fantasy o pseudo historycznym zabarwieniu.

Slangowy język ziomali z osiedla bardzo irytujący w powieści fantasy o pseudo historycznym zabarwieniu.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    364
  • Przeczytane
    249
  • Posiadam
    103
  • Fantastyka
    10
  • Fantasy
    9
  • Teraz czytam
    8
  • 2019
    8
  • 2020
    5
  • 2019
    3
  • Przeczytane w 2019
    3

Cytaty

Więcej
Angus Watson Umrzesz, kiedy umrzesz Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także