Mainstream

Okładka książki Mainstream Miroslav Pech
Okładka książki Mainstream
Miroslav Pech Wydawnictwo: Stara Szkoła horror
182 str. 3 godz. 2 min.
Kategoria:
horror
Tytuł oryginału:
Mainstream
Wydawnictwo:
Stara Szkoła
Data wydania:
2018-04-10
Data 1. wyd. pol.:
2018-04-10
Liczba stron:
182
Czas czytania
3 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366013032
Tłumacz:
Mirosław Śmigielski
Średnia ocen

5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
5,0 / 10
129 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
28
12

Na półkach:

Książka przeczytana w 33%, dalej niestety nie przebrnęłam i nie widziałam sensu się męczyć. Przez 1/3 powieści nic się nie wydarzyło, nie wciągnęła.

Język jest strasznie toporny, sztywny, niepotrzebne dialogi. Postacie są nijakie, problemy zmęczonego małżeństwa spłycone.

Główny motyw przewinął się dwukrotnie przez 33% nie mając nic wspólnego z horrorem.

Straszna męka.

Książka przeczytana w 33%, dalej niestety nie przebrnęłam i nie widziałam sensu się męczyć. Przez 1/3 powieści nic się nie wydarzyło, nie wciągnęła.

Język jest strasznie toporny, sztywny, niepotrzebne dialogi. Postacie są nijakie, problemy zmęczonego małżeństwa spłycone.

Główny motyw przewinął się dwukrotnie przez 33% nie mając nic wspólnego z horrorem.

Straszna męka.

Pokaż mimo to

avatar
127
27

Na półkach:

Nieporozumienie.

Nie trzyma w napięciu, jedyny sposób wzbudzania emocji w czytelniku to obrzydliwe, naturalistyczne opisy.
Słabo zbudowane postaci. Koślawy styl.

Nieporozumienie.

Nie trzyma w napięciu, jedyny sposób wzbudzania emocji w czytelniku to obrzydliwe, naturalistyczne opisy.
Słabo zbudowane postaci. Koślawy styl.

Pokaż mimo to

avatar
466
249

Na półkach:

Przed lekturą lubię poczytać opinie - w tym przypadku bardzo skrajne. Dołączam do tych negatywnych. Nie czuję się niedojrzała, niedorosła i nierozumiejąca szaleństwa. Czuję się obrzydzona. W moim odczuciu za mało stron na tak wiele pomysłów. Może gdyby historia miała szansę na rozwinięcie, byłaby szokująca. W takim wydaniu nie jest.

Przed lekturą lubię poczytać opinie - w tym przypadku bardzo skrajne. Dołączam do tych negatywnych. Nie czuję się niedojrzała, niedorosła i nierozumiejąca szaleństwa. Czuję się obrzydzona. W moim odczuciu za mało stron na tak wiele pomysłów. Może gdyby historia miała szansę na rozwinięcie, byłaby szokująca. W takim wydaniu nie jest.

Pokaż mimo to

avatar
86
86

Na półkach:

Miroslav Pech zabiera czytelnika w głąb ludzkiego umysłu, w którym zamieszkało szaleństwo i obłęd. Na początku poznajemy na pozór zwyczajne małżeństwo. On niespełniony pisarz. Ona matka dwumiesięcznej Sary, ciesząca się ciepłem domowego ogniska. Z czasem dostrzegamy, że coś się wypaliło, że oni zamiast tworzyć prawdziwą rodzinę odgrywają tylko społeczne role. Rodzi się pomiędzy nimi nienawiść. Są jak beznamiętne skorupy nie potrafiące kochać się nawzajem.
Piękny, zimowy krajobraz. Boże Narodzenie, chatka na odludziu. W kącie pachnąca choinka migocze milionem świateł, a wokół jej pnia dumnie prezentują się kolorowe prezenty.
Wystarczy jeden celny strzał prosto w głowę, kilka cichych podszeptów o niewierności i tajemnice ukrywane od lat, aby przemienić ten spokojny, świąteczny obrazek w Wigilię z piekła rodem.
W tej książce nic nie jest dosłowne i jednoznaczne. Ogromna ilość niedomówień pozwala nam popuścić wodze wyobraźni. Tak naprawdę to my tworzymy tę chaotyczną historię, to my dopowiadamy resztę. Dostajemy surowy szkic pełen luk, które samy musimy zapełnić.
"Mainstream" to książka oszczędna w słowa. Zdania są krótkie, a strony ubogie w treść. Czyta się ją w tempie ekspresowym.
Moim zdaniem jest to horror ekstremalny dla początkujących. Mamy tutaj motyw kanibalistyczny potraktowany po macoszemu oraz rozdziały zawierające retrospekcje związane z branżą pornograficzną. Owe opisy ograniczone do minimum nie zszokowały mnie, ani nie obrzydziły dlatego, że często sięgam po o wiele mocniejsze lektury. Niemniej jednak uważam, że "Mainstream" pomimo kilku wad ma wiele zalet i warto dać tej powieści szansę.

Miroslav Pech zabiera czytelnika w głąb ludzkiego umysłu, w którym zamieszkało szaleństwo i obłęd. Na początku poznajemy na pozór zwyczajne małżeństwo. On niespełniony pisarz. Ona matka dwumiesięcznej Sary, ciesząca się ciepłem domowego ogniska. Z czasem dostrzegamy, że coś się wypaliło, że oni zamiast tworzyć prawdziwą rodzinę odgrywają tylko społeczne role. Rodzi się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
102
69

Na półkach:

Zadaję sobie pytanie: Na co ja właśnie zmarnowałam 2 godziny? Co to było? Czemu ktoś to wydał? Stwierdził, że znajdzie zachwyconych czytelników (i może nawet fanów)? Co działo się w głowie autora, kiedy wymyślał fabułę? Siedzę i zbieram szczękę z podłogi, bo to w jakie szambo wciągnął mnie autor jest nie do ogarnięcia...

Książka została opisana jako „horror porn” (i już wtedy powinnam się zastanowić, czy taka hmmm... kategoria wpisuje się w moje klimaty),ale właściwie i od jednego, i od drugiego to temu daleko. Jest scena drastycznego gwałtu, ale opisana została tak słabo i żałośnie, że zamiast budzić obrzydzenie i wstręt, budziła politowanie i irytację. Jest i trup, ale zamiast się bać, zaczynamy zastanawiać się, jak można poskładać do kupy tak chorą i głupią fabułę? Sorry! Ale to naprawdę jest misz masz jakiś chorobliwych fantazji i okrucieństw, które zrodziły się w głowie autora. A najgorsze? Że jest tak nędznie opisane i przedstawione, że budzi właściwie irytację i złość, że marnujemy czas. Biorąc pod uwagę opisane okropieństwa stwierdzam, że ta książka nie była szokująca, straszna czy nawet odrażająca. Była niewyobrażalnie uboga pod każdym względem - stopniowania napięcia, autentyczności dialogów, analizy psychologicznej bohaterów, języka, całego tła historii. Gdzie ktoś w tym zobaczył jakiekolwiek wartości artystyczne? Jakiś głębszy przekaz? Jakieś metafory? Jakieś ukryte znaczenia?


Błagam, trzymajcie się z daleka! Gniot i kit.

Zadaję sobie pytanie: Na co ja właśnie zmarnowałam 2 godziny? Co to było? Czemu ktoś to wydał? Stwierdził, że znajdzie zachwyconych czytelników (i może nawet fanów)? Co działo się w głowie autora, kiedy wymyślał fabułę? Siedzę i zbieram szczękę z podłogi, bo to w jakie szambo wciągnął mnie autor jest nie do ogarnięcia...

Książka została opisana jako „horror porn” (i już...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1201
1022

Na półkach: , ,

Szokująca lektura. Dla mnie szokująca, wymagająca dorosłości, empatii i dobrowolnego zagłębienia się w ból. Niezwykły zbiór scen z życia rodzinnego, traumatycznych, skrajnych przeżyć i szaleństwa, którym pokierowała matczyna miłość, zazdrość, instynkt przetrwania.

Pisarz rzadko znajduje spełnienie w innej roli niż tworzenie "WIELKIEJ POWIEŚCI". Nawet gdy bezgranicznie kocha dziecko, zapyta czasem dlaczego tak bardzo oddalił się od swojej wymarzonej roli w świecie. Mężczyzna rzadko zwalcza podszepty ego, które ubodła informacja o możliwej niewierności. Kobiecie rzadko udaje się pod wpływem tragedii zamknąć w beznamiętnej skorupie chyba, że instykt każe jej walczyć o potomka.

Obok tytułu Wydawca zapisał: Social Porn Horror. Social - rodzina jakich wiele, z problemami, nieporozumieniami, niespełnionymi mlodzieńczymi planami. Porn w wydaniu najbardziej obrzydliwym, gdzie na życzenie chorych wyobrażeń kobieta jest gwałconą, poniewierają, szmacianą lalką. Horror w opisach, które przyprawiają o dreszcz, w omamach, które wiodą poza kres psychicznej wytrzymałości.

Mirislav Pech otwiera kolejne drzwi i relacjonuje, co widzi. Krótkie zdania rysują plan, na którym wybuchają spory, leje się krew, płacze dziecko i odbywa się Wigilia z koszmaru. I na tymże planie, bazującym na szczegółowych opisach, dzieje się też najgorsze zło, deprawacja, śmierć.

Wszystko zaczęło się od nagich zdjęć żony, nie pierwsza to taka historia. Kończy się obłędem, którego pierwotne źródła tkwią w pokalanej kobiecości, dziwnych splotach wydarzeń, spotkaniach z bronią w ręku.

To nie jest lektura wykładająca kawę na ławę, choć widzimy bohaterów w stajnie nagich, hardcorowych scenach. Dla mnie to lektura o człowieku słabym i o człowieku, który może stać się najgorszą z bestii. Książka, gdzie instykt daje moc przeżycia; słabość i niepotwierdzone wyobrażenia wiodą do śmierci a linia, za którą jest już tylko obłęd, może objawić się za minutę, jeden schodek niżej, w kolejnej scenie.

Dramatycznie dobre. Nie będę polecała ale zachęcam dorosłe, otwarte i świadome umysły. Nie zapomnę nigdy.

Pani_Ka Czyta

Szokująca lektura. Dla mnie szokująca, wymagająca dorosłości, empatii i dobrowolnego zagłębienia się w ból. Niezwykły zbiór scen z życia rodzinnego, traumatycznych, skrajnych przeżyć i szaleństwa, którym pokierowała matczyna miłość, zazdrość, instynkt przetrwania.

Pisarz rzadko znajduje spełnienie w innej roli niż tworzenie "WIELKIEJ POWIEŚCI". Nawet gdy bezgranicznie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1398
61

Na półkach: ,

Boże drogi, co to było? Po przeczytaniu aż chciałam zakrzyknąć niczym Phoebe "MY EYES! MY EYES!!!" Nie rozumiem zachwytów. Może jestem na tę książkę za głupia? Niektórzy bohaterowie zupełnie niepotrzebni, do innych nie można się przywiązać, bo są zupełnie nijacy. Napisana prostym językiem, ale to akurat plus, ponieważ czyta się ekspresowo.

Boże drogi, co to było? Po przeczytaniu aż chciałam zakrzyknąć niczym Phoebe "MY EYES! MY EYES!!!" Nie rozumiem zachwytów. Może jestem na tę książkę za głupia? Niektórzy bohaterowie zupełnie niepotrzebni, do innych nie można się przywiązać, bo są zupełnie nijacy. Napisana prostym językiem, ale to akurat plus, ponieważ czyta się ekspresowo.

Pokaż mimo to

avatar
211
49

Na półkach: , ,

Po raz pierwszy od dawna żałuję pieniędzy wydanych na książkę. Powieść w zasadzie o niczym, jałowa i płytka. Główny bohater jest strasznie irytujący, a jego żona - zwyczajnie głupia. Jeśli autor chciał stworzyć dramatyczne postacie, to coś mu nie wyszło. Ich uczucia są płytkie i naciągane, o ile w ogóle jakieś są. Jedyny plus to taki, że książka krótka i szybko się czyta.

Po raz pierwszy od dawna żałuję pieniędzy wydanych na książkę. Powieść w zasadzie o niczym, jałowa i płytka. Główny bohater jest strasznie irytujący, a jego żona - zwyczajnie głupia. Jeśli autor chciał stworzyć dramatyczne postacie, to coś mu nie wyszło. Ich uczucia są płytkie i naciągane, o ile w ogóle jakieś są. Jedyny plus to taki, że książka krótka i szybko się czyta.

Pokaż mimo to

avatar
430
121

Na półkach: ,

I kto mi teraz odda 2h zmarnowane na czytanie tego :(

I kto mi teraz odda 2h zmarnowane na czytanie tego :(

Pokaż mimo to

avatar
550
549

Na półkach:

Głupie to takie, że w sumie nie wiadomo o czym to jest. Nie polecam.

Głupie to takie, że w sumie nie wiadomo o czym to jest. Nie polecam.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    165
  • Chcę przeczytać
    110
  • 2018
    28
  • Posiadam
    26
  • 2019
    7
  • Przeczytane w 2018
    4
  • Ebook
    4
  • E-book
    4
  • Kindle
    2
  • 2018 rok
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mainstream


Podobne książki

Przeczytaj także