Nieprzyjaciel Boga

Okładka książki Nieprzyjaciel Boga
Bernard Cornwell Wydawnictwo: Otwarte Cykl: Trylogia arturiańska (tom 2) powieść historyczna
604 str. 10 godz. 4 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Cykl:
Trylogia arturiańska (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Enemy of God
Wydawnictwo:
Otwarte
Data wydania:
2017-10-23
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Data 1. wydania:
1997-01-01
Liczba stron:
604
Czas czytania
10 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375154719
Tłumacz:
Robert Pucek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,9 / 10
1194 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
41
6

Na półkach:

Swietna kontynuacja która dostarczyła mi dużo emocji zwłaszcza koncówka. W zasadzie nie ma sie tu do czego doczepić mamy kontynuacje głównego wątku z ,, Zimowego Monarchy" mamy swietnie rozwiniętych bohaterów a w zasadzie ewolucje niektórych z nich. Uwage zwraca zwłaszcza postać Artura i jego wątek z Ginewra ale i Derfel ,, przechodzi " swoje w tej czesci. Główny czarny charakter czyli Lancelot przechodzi w knuciu samego siebie. Warto było siegnac po tom drugi i nie moge sie juz doczekac ostaniej czesci i zakonczenia całej historii.

Swietna kontynuacja która dostarczyła mi dużo emocji zwłaszcza koncówka. W zasadzie nie ma sie tu do czego doczepić mamy kontynuacje głównego wątku z ,, Zimowego Monarchy" mamy swietnie rozwiniętych bohaterów a w zasadzie ewolucje niektórych z nich. Uwage zwraca zwłaszcza postać Artura i jego wątek z Ginewra ale i Derfel ,, przechodzi " swoje w tej czesci. Główny czarny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
69
17

Na półkach:

Książka ukazuje, jak kłamstwo może wpływać na bieg wydarzeń.

Książka ukazuje, jak kłamstwo może wpływać na bieg wydarzeń.

Pokaż mimo to

avatar
453
145

Na półkach:

Drug część Trylogi trzyma w wielu miejscach w napięciu bardzo.... ale momentami myślałem że usne... tylko czego można się spodziewać po czasach pokoju. Dobrze napisana i mimo chwil ziewania czyta się dobrze. Jak ktoś lubi historię, bitwy, rycerzy etc. to na pewno się nie zawiedzie.

Drug część Trylogi trzyma w wielu miejscach w napięciu bardzo.... ale momentami myślałem że usne... tylko czego można się spodziewać po czasach pokoju. Dobrze napisana i mimo chwil ziewania czyta się dobrze. Jak ktoś lubi historię, bitwy, rycerzy etc. to na pewno się nie zawiedzie.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
512
294

Na półkach: ,

I tom był wspaniały, ale ten jest jeszcze lepszy !
Polecam całym serduchem ! <3

I tom był wspaniały, ale ten jest jeszcze lepszy !
Polecam całym serduchem ! <3

Pokaż mimo to

avatar
179
179

Na półkach:

Jeśli ktoś zastanawia się czy przeczytać to zapraszam!

Jeśli ktoś zastanawia się czy przeczytać to zapraszam!

Pokaż mimo to video - opinia

avatar
34
34

Na półkach: ,

Kto z nas w dzieciństwie nie zachwycał się legendami o Królu Arturze ? Powstało wiele książek i seriali o tej tematyce. Bernard Cornwell - dla mnie podium powieści historycznych. A Trylogia Arturiańska to ta wersja legendy o Arturze, która najbardziej do mnie dotarła. Kilka razy byłem zaskoczony - jednak zawsze pozytywnie - i zawsze zadawałem sobie pytanie dlaczego tak późno trafiłem na ten cykl. Jak to u Cornwella - opisy, które przenoszą nas w miejsce, o którym właśnie czytamy... Wspaniały cykl o Królu Arturze.

Kto z nas w dzieciństwie nie zachwycał się legendami o Królu Arturze ? Powstało wiele książek i seriali o tej tematyce. Bernard Cornwell - dla mnie podium powieści historycznych. A Trylogia Arturiańska to ta wersja legendy o Arturze, która najbardziej do mnie dotarła. Kilka razy byłem zaskoczony - jednak zawsze pozytywnie - i zawsze zadawałem sobie pytanie dlaczego tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1811
264

Na półkach:

Tom I był solidny, ale bez szału. Nieprzyjaciel Boga jest dużo ciekawszy, zwłaszcza wątki mistyczne. Uwielbiam Merlina i Nimue, ale każda postać jest tu ciekawa, chociaż w tym natłoku nazwisk i nazw łatwo się pogubić.

Tom I był solidny, ale bez szału. Nieprzyjaciel Boga jest dużo ciekawszy, zwłaszcza wątki mistyczne. Uwielbiam Merlina i Nimue, ale każda postać jest tu ciekawa, chociaż w tym natłoku nazwisk i nazw łatwo się pogubić.

Pokaż mimo to

avatar
23
21

Na półkach:

fanatyczna nienawiść do chrześcijaństwa; poganie to wysoka kultura i moralność; mit arturiański na odwrót, niech żyje polityczna poprawność!!

fanatyczna nienawiść do chrześcijaństwa; poganie to wysoka kultura i moralność; mit arturiański na odwrót, niech żyje polityczna poprawność!!

Pokaż mimo to

avatar
1231
812

Na półkach: ,

Bardzo podobało mi się, jak Bernard Cornwell, brytyjski pisarz i historyk, snuł opowieść o legendarnym królu Arturze w pierwszej odsłonie Trylogii arturiańskiej pod tytułem Zimowy monarcha. Dlatego też postanowiłam kontynuować tę pasjonującą, acz mocno krwawą przygodę i sięgnęłam po kolejną odsłonę serii pod tytułem Nieprzyjaciel Boga.

Merlin, starzy bogowie i wyprawa po kocioł.
Arturowi udało się pokonać Sasów i zjednoczyć brytyjskie księstwa. Wróg jednak nie powiedział ostatniego słowa, a szerząca się na terenach księstwa fanatyczna nowa wiara oraz okrucieństwo i nieprzewidywalność młodego Mordreda powodują, iż z każdym dniem trudniej utrzymać niestabilny pokój.

Dlatego Derfl wraz z Merlinem i Nimue wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż by odnaleźć kocioł. Jeden ze skarbów podarowanych mieszkańcom Brytanii przez starych bogów, który umożliwi ich wezwanie i ocalenie Brytanii.

Derfl mistrzem opowieści jest. ;)
Podobnie jak w poprzednim tomie zachłysnęłam się klimatem i sposobem prowadzenia powieści. Derfel w roli przewodnika sprawdza się wyśmienicie, a przeprowadzana przez niego relacja jest niezwykle autentyczna, prosta i pozwala na wizualizowanie przed oczami kolejnych etapów opowieści.

Opowieści, która wkracza w fazę lekkiej stagnacji. Mniej w niej bitew i rozlewu krwi, a więcej polityki i religii. Co pozwala na lepsze poznanie bohaterów, na „wgryzienie się” w panujące między nimi relacje, a także napawanie się opowieściami o Okrągłym Stole, Tristanie i Izoldzie czy w końcu mitycznym kotle.

Dzięki skupieniu się na charakterystyce postaci bardzo mocno zyskuje Artur. W poprzedniej części był on po prostu doskonałym liderem, który pociągał za sobą tłumy. Tu możemy przyjrzeć się z bliska jego intencjom i zawieranym przez niego relacjom. Na własne oczy możemy przekonać się, iż jest on człowiekiem z zasadami, który kieruje się rozumem (emocjonalne decyzje ma już za sobą), a pokój jest dla niego nadrzędnym celem, dla którego jest w stanie poświęcić nawet życie najlepszego przyjaciela.

Starzy bogowie i nowa religia.
Bardzo ważnym punktem tego tomu jest również religia. Nie chodzi tu tylko o religię chrześcijańską, która została odmalowana w niezwykle realistyczny sposób na czele z fanatyzmem, bardzo dokładnie opisanymi obrzędami i zachłannymi biskupami, ale przede wszystkim o tę starą, która zaprowadzi czytelników do poszukiwania mitycznego świętego Graala, czyli mitycznego kotła, który był jednym z trzynastu Skarbów Brytanii.

Podsumowując. Nieprzyjaciel Boga Bernarda Cornwella jest fascynującą kontynuacją powieścią o legendarnym królu Arturze, którą gorąco polecam szczególnie fanom gatunku.

https://unserious.pl/2021/04/nieprzyjaciel-boga/

Bardzo podobało mi się, jak Bernard Cornwell, brytyjski pisarz i historyk, snuł opowieść o legendarnym królu Arturze w pierwszej odsłonie Trylogii arturiańskiej pod tytułem Zimowy monarcha. Dlatego też postanowiłam kontynuować tę pasjonującą, acz mocno krwawą przygodę i sięgnęłam po kolejną odsłonę serii pod tytułem Nieprzyjaciel Boga.

Merlin, starzy bogowie i wyprawa po...

więcej Pokaż mimo to

avatar
409
389

Na półkach: ,

Nie wiem, co się stało. Czy parę miesięcy temu miałam inny nastrój i inny smak na książki? Czy "Lód" Dukaja (autora sto razy lepszego niż Cornwell, ale bardzo wyczerpującego) znużył mnie tak bardzo, że z entuzjazmem powitałam coś, co pozwoliło mi wypocząć? Czy też naprawdę "Zimowy monarcha" był w porządku i dopiero w "Nieprzyjacielu Boga" Cornwell dał ciała?
Konstrukcja nie istnieje, książka rozlatuje się na jakieś niespójne ze sobą serialowe epizody: najpierw nieprzekonujący romans między bezbarwnym głównym bohaterem a nieznośnie idealną ukochaną, potem nieprzekonujące fantasy o szukaniu artefaktu, potem nieprzekonujący dramat polityczny (?). Artur zachowuje się jak smutny idiota, Lancelot to wcielenie zła, Mordred to jakaś karykaturalna kreskówka, w porównaniu z którą dotknięci w Sadze o Ludziach Lodu byli subtelnym przedstawieniem mroków duszy ludzkiej.
"Trylogia arturiańska" zapada przy tym na tę samą zarazę, na którą cierpią "Mgły Avalonu", czyli rozważania nt. religii, chociaż autor ma o tych religiach - zarówno o średniowiecznym chrześcijaństwie, jak i o brytyjskim pogaństwie - dość nikłe pojęcie. Niczego o rzeczywistym procesie chrystianizacji się z tej książki nie dowiemy, bo zawiera ona tylko wymęczoną i banalną krytykę kreślonego grubą krechą fanatyzmu. Chrześcijanie są jeszcze bardziej karykaturalni niż Mordred, wszystko to plugawe, opętane małpy, które plują, skaczą, mają chude nogi, biczują się do krwi i nie chce im się nawet nauczyć czytać. W tle tylko przemyka Galahad w roli listka figowego - "dobrego chrześcijanina", żeby oczyścić Cornwella przed ewentualnym zarzutem stronniczości.
Intrygi są po prostu śmieszne. Albo się pisze powieść historyczną, w której się chce analizować zjawiska i procesy polityczne i społeczne, albo się pisze epos, w którym o losach narodów decydują namiętności jednostek. A Cornwell nie pisze ani eposu, ani powieści historycznej, tylko jakiś pseudohistoryczny melodramat, który z jednej strony chce zdemitologizować mit ("Okrągły Stół" był pęknięty i zarzygany, bo wszyscy się przy nim spili i mieli w nosie braterstwo!"), a z drugiej strony mitologizuje jakieś, za przeproszeniem, pierdoły. Więc w "Nieprzyjacielu Boga" losy całych państw zależą od tego, czy król bez królestwa (Lancelot) zostanie przyjęty do tajnego bractwa religijnego, albo czy król Mark dostanie z powrotem narzeczoną wykradzioną mu przez syna. Stary król Mark, który ledwo się rusza i najwięcej, co może zrobić, to posłać parę band łupieżczych na granicę, oczywiście jeśli założyć, że w ogóle by mu się chciało, czemu moim skromnym zdaniem przeczy prawdopodobieństwo psychologiczne. Nawiasem mówiąc, Artur nie widzi nic złego w tym, że inny król, irlandzki Oengus, posyła na granicę łupieżcze bandy; ba, Artur odmawia nawet rozgromienia Oengusa, bo go lubi, a dzięki jego atakom ludzie mogą poćwiczyć walkę (s. 327). Więc rzeczywiste najazdy łupieżczych band Oengusa nie stanowią problemu, ale potencjalne najazdy łupieżczych band Marka okradzionego z Izoldy to już bardzo wielki problem, przez który Artur musi koniecznie poświęcić Tristana i Izoldę na ołtarzu prawa, porządku i pokoju, a Derfel - nasz bezbarwny narrator i główny bohater - może się obrazić na jego nieczułość. Przesłanie jest naiwne, nachalne i szyte tak grubymi nićmi, że zęby bolą. W dodatku autor z jakiegoś powodu oczekuje, że przejmę się losem Tristana i Izoldy, chociaż wyskoczyli jak dwa stereotypowo zakochane filipy z konopi na jakieś dwadzieścia stron. Być może Cornwell liczy, że powszechna znajomość legendy arturiańskiej podeprze jego kulawą prozę.
Tryb opowiadania jest chaotyczny, przeskakuje do przodu, do tyłu, do boku, są dłużyzny i mielizny. Kiedy w końcu 150 stron przed końcem coś się zaczęło dziać, było tak głupie, że odłożyłam książkę i już jej nie skończę. Wielkie objawienie, kto tak naprawdę jest ojcem głównego bohatera (czyli coś, nad czym się w ogóle nie zastanawiałam, a i bohater przyjmuje w sumie wieść wzruszeniem ramion), a potem Lancelot bierze ślub z kilkunastoletnim trupem, żeby wżenić się w rodzinę królewską. Toż to jakieś tabloidowe wymysły, jakich by się można spodziewać w nurcie pop-skandalizującego fantasy spod znaku Martina, a nie w powieści historycznej czy w legendzie arturiańskiej.
No i największy grzech Cornwella: zero Gawena.

Nie wiem, co się stało. Czy parę miesięcy temu miałam inny nastrój i inny smak na książki? Czy "Lód" Dukaja (autora sto razy lepszego niż Cornwell, ale bardzo wyczerpującego) znużył mnie tak bardzo, że z entuzjazmem powitałam coś, co pozwoliło mi wypocząć? Czy też naprawdę "Zimowy monarcha" był w porządku i dopiero w "Nieprzyjacielu Boga" Cornwell dał ciała?
Konstrukcja nie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Bernard Cornwell Nieprzyjaciel Boga Zobacz więcej
Bernard Cornwell Nieprzyjaciel Boga Zobacz więcej
Bernard Cornwell Nieprzyjaciel Boga Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd