Przypadki inżyniera ludzkich dusz

Okładka książki Przypadki inżyniera ludzkich dusz
Josef Škvorecký Wydawnictwo: Dowody na Istnienie Seria: Stehlík literatura piękna
733 str. 12 godz. 13 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Stehlík
Tytuł oryginału:
Příběh inženýra lidských duší: Entrtejnment na stará témata o životě, ženách, osudu, snění, dělnické třídě, fízlech, lásce a smrti
Wydawnictwo:
Dowody na Istnienie
Data wydania:
2017-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-02-17
Liczba stron:
733
Czas czytania
12 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394725419
Tłumacz:
Andrzej S. Jagodziński
Tagi:
Europa Środkowo-Wschodnia humor komunizm literatura czeska powieść powieść obyczajowa socjalizm ucieczka
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
210 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
93
93

Na półkach:

Ciekawa narracja złożona z krótkich, przeplatających się obrazków z różnych miejsc i różnych lat. Duża doza humoru, choć zdarzenia są czasami tragiczne. Obcojęzyczne wyrazy lub całe zdania (najczęściej w języku angielskim) przeszkadzają w lekturze, choć pewnie są pomyślane po to, aby nadać powieści większy realizm. Stylizowany język dołączonych listów już mniej denerwuje i w sumie jest bardziej "strawny". Powieść godna polecenia.

Ciekawa narracja złożona z krótkich, przeplatających się obrazków z różnych miejsc i różnych lat. Duża doza humoru, choć zdarzenia są czasami tragiczne. Obcojęzyczne wyrazy lub całe zdania (najczęściej w języku angielskim) przeszkadzają w lekturze, choć pewnie są pomyślane po to, aby nadać powieści większy realizm. Stylizowany język dołączonych listów już mniej denerwuje i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
897
871

Na półkach: , ,

Zachwyt! Według mnie jedna z najlepszych książek literatury czeskiej, a na pewno szczytowe osiągniecie Josefa Skvorecky’ego. To swoista esencja czeskiego spojrzenia na świat: bez dziwienia się niczemu i zarazem bez wielkiego potępiania innych - za to z gorzką świadomością bezsensu niemal wszystkich ludzkich wysiłków. Kontynuacja najlepszych tradycji Haska i Hrabala.

Genialna jest i forma,i treść tej tragikomedii (bo mimo wszystko to jednak rzecz dość poważna). Bohater - porte parole Autora - prowadzi narrację w trzech przeplatających się niczym w kalejdoskopie, planach czasowych: młodości podczas okupacji niemieckiej, czeskiego komunizmu lat 40-60 oraz emigracji w Kanadzie po 1968 r. Dla niektórych może być to wadą, ja takie przemieszanie czasowe bardzo cenię, mając po uszy linearności, dobrej w podręcznikach dla grzecznych dzieci.

A oszołamiające poczucie humoru Autora – zarazem plebejskiego, ale i wyrafinowanie intelektualnego - nie ma niczego wspólnego z prostactwem wytworów niejakiego Bočka Evžena (który na LC zbiera wiele „10”).

W tym humorze jest zatem miejsce nawet na żarty z mieszkańca Lidic, który sam się zgłasza do Niemców do rozstrzelania, bo w czasie masakry wsi siedział w więzieniu, a hitlerowcy wszak ogłosili, że wszyscy będą ukarani śmiercią za zamach na Heydricha.

A jeśli np. Skvorecky świntuszy (co nierzadkie), to jednak oryginalnie (przy czym kobiety traktuje jednak mocno przedmiotowo).

Obcujemy tu z najlepszą czeską tradycją kpiny z samych siebie, kompletnie nam nieznaną autoironią podniesioną do sześcianu, absolutnym brakiem choćby śladu patosu w jakiejkolwiek sprawie, czułym liryzmem wobec ludzi i jednocześnie nieskłamaną prawdą ich postaw.

Kompletnie "niepolska" to rzecz..... I m.in. dlatego - tym bardziej wspaniała! Obszerna a nie nuży. Kończyłem ją z żalem, że to już wszystko: cały świat, całe życie, z którym zrobić można tylko jedno: przeżyć je....

Parę cytatów, choć chciałoby się przytaczać co drugą stronę:

„Zawsze przecież mogę udawać idiotę, zgodnie z naszą tradycją” – planuje w czasie wojny na wypadek indagacji Gestapo narrator-domorosły sabotażysta w czeskiej fabryce zbrojeniowej. Gdy sprawa się rozmywa, narrator – taki czeski Piszczyk – autoironicznie stwierdza: „Właściwie się cieszę, bo sabotaż się nie udał, ale stałem się bohaterem. Papierowym”.

A w tej fabryce (wspaniałe rozmowy w męskim kiblu – prawdziwy ”czeski film”) bohater nauczył się nowego fachu: bezsensownego przetaczania pustych beczek z jednego magazynu zakładu do innego, możliwie najdalej oddalonego. „A każda beczka powinna być zupełnie inna: duża, mała, metalowa, drewniana, kolorowa, bezbarwna Gdyby ktoś toczył tę samą, werkszuc mógłby to zauważyć”. Czyż to nie piękna antycypacja nadchodzącej gospodarki socjalistycznej …

Albo taka mało autokrytyczna konstatacja: ”Z poczuciem tryumfu uświadomiłem sobie, że wczoraj przespałem się z jego narzeczoną. Pomyślałem, że jestem kimś...”.

„Nie boję się śmierci, ale tylko dlatego, że nie wiem. kiedy przyjdzie”

”Prawie nic nie jest ładne, jeśli nie jest opowieścią”

„Prawdziwa modlitewna adoracja literatury nie może nigdy pojawić się w demokracji - w tym nudnym i smutnym imperium wolności: nie czytać, nie cierpieć, nie pragnąć, nie wiedzieć, nie rozumieć” – to już gorzka refleksja z Kanady.

„Czuję się integralną częścią małej części, odczuwam totalny brak sztucznej powagi, ludzką bliskość naszej śmieszności, naszych absurdalnych pragnień, naszej równości. Nie ma tu pompy opłacanego przez państwo sztucznego entuzjazmu, tylko mały dialektyczny kabaret” – pisze Autor o emigracji czeskiej w Kanadzie, której przedstawicieli portretuje w pełnej ciepła bezlitosnej prawdzie. Genialna „Debilinka” ze swym czesko-angielskim wolapikiem (wielkie ukłony dla tłumacza!), przepyszny obraz opętanego obsesją wszechwładzy czeskich ubeków łącznika literatury emigracyjnej, szczęśliwa kanadyjska młodzież kanadyjska niewiele pojmująca z czegokolwiek, co im usiłuje wkładać do głów narrator - profesor literatury na prowincjonalnym uniwersytecie.

I niejako przy tej okazji Skvorecky uświadomił mi boleśnie się kojarzącą aktualność wątku „Jądra ciemności” (omawianego ze studentami), dotyczącego totumfackiego Kurtza – Rosjanina, któremu Conrad nadał miano Arlekina (czy tylko z powodu jego kolorowego, sztukowanego łatami odzienia?). Marlow pyta go, czy rozmawiał z Kurtzem. – „Z tym człowiekiem się nie rozmawia, jego się słucha – wykrzyknął z surową egzaltacją” – pisze Conrad. W innym miejscu Arlekin przyznaje, że Kurtz kiedyś go chciał zastrzelić i ostrzega: ”Nic go na świecie nie powstrzyma od zabicia, kogo mu się żywnie podoba”. A zarazem nieszczęsny Rosjanin oburza się, gdy Marlow uznaje Kurtza za wariata.

Skvorecky przypomina, że Kurtz to autor słów: „Wytępić całe to bydło!” (przez co rozumiał swych tubylczych poddanych oddających mu boską cześć). I dodaje - słowami bohatera swej powieści, wykładowcy literatury w Kanadzie - „Conrad umieścił w sercu Afryki problem Rosji i rosyjskiej przyszłości”, mając na myśli Stalina.

Ale my możemy pójść jeszcze dalej i zaryzykować tezę, że nasz Rodak spod Berdyczowa widział w Kurtzu prefigurację Putina. On też zabija każdego, kogo mu się podoba… Brakuje tylko ludzkich głów nabitych na pale wokół Kremla – tak, jak swą siedzibę przyozdobił nieszalony wszak Kurtz. A taka wizja nie jest przecież całkowicie niemożliwa…

Chyba że.... Chyba że: „Pan Putin… on umrzeć.”

Zachwyt! Według mnie jedna z najlepszych książek literatury czeskiej, a na pewno szczytowe osiągniecie Josefa Skvorecky’ego. To swoista esencja czeskiego spojrzenia na świat: bez dziwienia się niczemu i zarazem bez wielkiego potępiania innych - za to z gorzką świadomością bezsensu niemal wszystkich ludzkich wysiłków. Kontynuacja najlepszych tradycji Haska i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
103
103

Na półkach:

Dalczego 10/10? Opowiadam przez godzinę w filmie. LOL

Dalczego 10/10? Opowiadam przez godzinę w filmie. LOL

Pokaż mimo to video - opinia

Reklama
avatar
255
44

Na półkach: , ,

Reminiscencje z czasów IIWŚ, komunizmu i emigracji... Lektura bardzo smakowita.

Reminiscencje z czasów IIWŚ, komunizmu i emigracji... Lektura bardzo smakowita.

Pokaż mimo to

avatar
103
75

Na półkach: ,

Po tej lekturze odżyła we mnie dawna myśl, żeby kiedyś przeczytać Szwejka w oryginale. Czytałem tylko pierwszy rozdział, kiedyś, dawno, i zostało mi z niego wrażenie gawędziarskości. Takim samym słowem określiłbym „Przypadki…”: to książka gawędziarska.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to tytuł pierwszego rozdziału: „Poe”. (W tytułach kolejnych rozdziałów mamy Hawthorne’a, Twaina, Conrada, Lovecrafta i tak dalej). Bo głównego bohatera, Daniela Smiřickiego, tytułowego „inżyniera”, czeskiego pisarza, literaturoznawcę, wykładowcę uniwersyteckiego i kobieciarza mieszkającego na stałe w kanadyjskim Mississauga, poznajemy na sali wykładowej, kiedy zagaduje swoich studentów (a zwłaszcza studentki) o znaczenie rozmaitych wyimków z literatury amerykańskiej.

Mieszają się w tej książce opowieści o literaturze z opowieściami o życiu – kulturalnym, salonowym i nie tylko – czeskiego środowiska imigranckiego w Kanadzie, a także ze wspomnieniami z czasów okołowojennych i cytowanymi in extenso listami. Czasem są wymieszane tak dobrze, że jedna historia płynnie (acz nie tak niepostrzeżenie jak u Cabrégo) przechodzi w drugą. Istny groch z kapustą: raz wzruszający, kiedy indziej śmieszny, to znów nudny i przegadany. To ostatnie by może mi bardziej przeszkadzało, gdyby fabuła miała wyraźnie zarysowane zawiązanie, zwroty akcji i na końcu efektywną pointę. Ale zupełnie nie o to chodzi. Miałem wrażenie, że siedzę w czeskiej gospodzie, wcinam knedliki, piję kufel piwa za kuflem i jestem zasłuchany w gawędę kogoś, kto umie opowiadać i przypominają mu się różne rzeczy. Wchodzi.

Po tej lekturze odżyła we mnie dawna myśl, żeby kiedyś przeczytać Szwejka w oryginale. Czytałem tylko pierwszy rozdział, kiedyś, dawno, i zostało mi z niego wrażenie gawędziarskości. Takim samym słowem określiłbym „Przypadki…”: to książka gawędziarska.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to tytuł pierwszego rozdziału: „Poe”. (W tytułach kolejnych rozdziałów mamy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
964
462

Na półkach:

Wspaniały warsztat Skvoreckiego,... będę go czytać!! To słodko-gorzka historia 17-latka, który pracuje w zakładach składających messershmity dla faszystów w protektoracie Czech i Moraw. Budząca się seksualność i wrażliwość przepleciona niezmiernie wnikliwymi spostrzeżeniami czasu okupacji, która mocno miesza w malutkiej czeskiej mieścinie, a wszystko zabarwione specyficznym, jakże lubianym czeskich humorem. Jest też drugi świat, kanadyjskiego wykładowcy literatury, uchodźcy politycznego i jego szczególnego 'półświatka" czeskich imigrantów w Toronto. Dziwnie postaci, wynaturzenia, rozpacz i próba posklejania swojej rozbitej rzeczywistości. Ciekawie, zgorzkniale opisany komunizm lat 50-tych, ale to przecież znamy - to także nasza historia. No i niezmiernie ujmujące listy pisane przez rozsianych po świecie czeskich przyjaciół Danicka/Danniego. Bo przecież wszystko to retrospekcja i współczesność jednej osoby!!

Wspaniały warsztat Skvoreckiego,... będę go czytać!! To słodko-gorzka historia 17-latka, który pracuje w zakładach składających messershmity dla faszystów w protektoracie Czech i Moraw. Budząca się seksualność i wrażliwość przepleciona niezmiernie wnikliwymi spostrzeżeniami czasu okupacji, która mocno miesza w malutkiej czeskiej mieścinie, a wszystko zabarwione...

więcej Pokaż mimo to

avatar
967
810

Na półkach:

Świetna literatura, lekkie pióro, ale wcale nie lekkie tematy. Czeskie losy w kraju i na emigracji od wojny do lat 70. Jakże podobne i jakże różne od polskich. Może trochę za dużo wątków. Warto.

Świetna literatura, lekkie pióro, ale wcale nie lekkie tematy. Czeskie losy w kraju i na emigracji od wojny do lat 70. Jakże podobne i jakże różne od polskich. Może trochę za dużo wątków. Warto.

Pokaż mimo to

avatar
1676
313

Na półkach: ,

Nie spodziewałem się, że będzie mi tak ciężko. Inne książki Skvorecky'ego nie sprawiły mi tyle trudności, ale to ponad 700 stron, nieraz są to gęste opisy bez dialogu. Opowieść o życiu czeskiego emigranta-dysydenta przeplata się ze wspomnieniami młodości w Protektoracie i dotknięć faszyzmu, co pokazuje, że jest to w pewnym sensie powrót do świetnego debiutu pisarza, "Tchórzy" . Strukturę dzieła stanowią omawiane ze studentami pozycje klasyki literatury anglosaskiej. "Przypadki" są zatem opowieścią o literaturze i jak życie z nią się przenika. Ten autotematyzm jest dość mozolny, a mozół ów nie zostaje czytelnikowi wynagrodzony - to jest coś czegoś nie lubię, bycie na progu, poczucie wykluczenia, cały czas bezpieczny dystans. I choć są tutaj momenty czeskich klimatów, to jednak cały czas czuję po lekturze ciężar zderzenia z tym potężnym wyzwaniem. Nie potrafię obwinić za to ani autora , ani tłumacza, raczej obwiniam siebie. Nie udało mi się wejść w pełni w nurt tej narracji, płynąłem pod jej prąd.

Nie spodziewałem się, że będzie mi tak ciężko. Inne książki Skvorecky'ego nie sprawiły mi tyle trudności, ale to ponad 700 stron, nieraz są to gęste opisy bez dialogu. Opowieść o życiu czeskiego emigranta-dysydenta przeplata się ze wspomnieniami młodości w Protektoracie i dotknięć faszyzmu, co pokazuje, że jest to w pewnym sensie powrót do świetnego debiutu pisarza,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
927
394

Na półkach:

Opowieść o życiu czeskiego pisarza/wykładowcy, który na emigracji w Kanadzie uczy młodzież historii literatury. A że życie jest niekończącą się historią, to każde zajęcia i każde spotkanie ze studentami jest okazją do wspomnień. David opowiada nam swoją młodość w Czechach, pod okupacją hitlerowską, czasy komunizmu, czy też pierwsze lata emigracji.
To nie są jednak zwykłe historie. To próba zrozumienia miejsca Czecha w świecie zachodnim, ale także próba pokazania zachodowi, że gdzieś w środku Europy istnieje kraj o tak dziwnej historii, jak ówczesna Czechosłowacja.

Opowieść o życiu czeskiego pisarza/wykładowcy, który na emigracji w Kanadzie uczy młodzież historii literatury. A że życie jest niekończącą się historią, to każde zajęcia i każde spotkanie ze studentami jest okazją do wspomnień. David opowiada nam swoją młodość w Czechach, pod okupacją hitlerowską, czasy komunizmu, czy też pierwsze lata emigracji.
To nie są jednak zwykłe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
154
107

Na półkach:

Tę książkę powinien przeczytać każdy miłośnik czeskiej literatury i historii. No i czeskiego poczucia humoru.

Tę książkę powinien przeczytać każdy miłośnik czeskiej literatury i historii. No i czeskiego poczucia humoru.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Josef Škvorecký Przypadki inżyniera ludzkich dusz Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd