Rok w kondominium

Okładka książki Rok w kondominium
Grzegorz Braun Wydawnictwo: Agencja SGK inne
227 str. 3 godz. 47 min.
Kategoria:
inne
Wydawnictwo:
Agencja SGK
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
227
Czas czytania
3 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788388350160
Tagi:
Grzegorz Braun kondominium
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
4,6 4,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
4,6 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
44
43

Na półkach: ,

„Rok w kondominium. Wystąpienia improwizowane 2014-2015” kupiłem chyba w promocji albo nawet dostałem w gratisie przy okazji kupna filmu „Kandydat” tudzież innej książki na portalu 3DOM i okazuje się, że wiele bym stracił, gdybym jej nie dostał, bo nie miałem pojęcia o jej wartości. Jednego z redaktorów, czyli Rafała Mossakowskiego niespecjalnie lubię, bowiem istnieje podejrzenie, że oszukał Wojciecha Cejrowskiego na sporą sumę, z pewnością wypromował na YouTube podejrzanego pana Wojciecha Olszańskiego (pseudonim Aleksander Jabłonowski), a poza tym ma trochę irytującą aparycję. Jednym słowem – pomimo zasług medialnych i patriotycznych, jakoś nie ufam mu. Jego współredaktor Michał Krajski wydaje mi się bardziej wiarygodny. Tyle o autorach.


Wiele książek na temat polityki traci na aktualności bardzo szybko po swojej premierze. „Misio” Kamiński napisał książkę „Koniec PiSu”, kiedy to właściwie partia ta miała niebawem sięgnąć po władzę – i to jakiej nie miała żadna inna partia w III RP. Z drugiej strony barykady Krzysztof Feusette pisząc swój „Alfabet Salonu”, tuż po zmianie władzy zmienił punkt siedzenia, samemu stając się pupilem władzy – tyle że tej nowej. Takich książek wydaje się coraz więcej, bo i społeczeństwo polskie wpatrzone w ekran telewizora i tanie newsy stanęło po którejś ze stron politycznego sporu i emocjonuje się wydarzeniami politycznymi. Jednak w rzeczywistości jest to coś w rodzaju post-polityki i tematów zastępczych, które są przygotowane w sposób jak najprostszy dla zwykłego odbiorcy (dajmy na to świński ryj, wibrator w Sejmie, darcie Konstytucji, itp.), żeby skupiał się on na pierdołach, brał udział w biciu piany i ekscytował się wypowiedziami przedstawicieli politycznej kasty, a przypadkiem nie zaczął zadawać pytań istotnych, jak na przykład – dlaczego w sprawach istotnych dla narodu polskiego, wszystkie mainstreamowe partie zawsze mówią jednym głosem, tj. na przykład: wspieranie białoruskiej opozycji, ukraińskiego Majdanu, oddawanie suwerenności a to Unii Europejskiej, a to USA – oraz zawsze naskakiwanie środowiskom żydowskim i Izraelowi i to właściwie w każdej sprawie, nawet jeśli trzeba przy tym poświęcić własny naród (chociaż wielu z tych politykierów nawet nie identyfikuje się z polskim narodem).

Chodzi mi o to, że w tym całym politycznym zamieszaniu i szaleństwie zjadających naszą społeczność, przeciętnemu odbiorcy na rynku księgarskim trudno będzie znaleźć wartościowe pozycje, bowiem najwięksi wydawcy wydają najwięcej najlepiej promowanych książek, które są tyle warte, ile te wcześniej wspomniane. Co najgorsze, że gdy koszt druku spadł do poziomu, kiedy książkę może wydać niemal każdy, nagle znalazło się wielu, którzy do swojego portfolio mogą w końcu z dumą dołożyć pozycję „pisarz”. To ciekawe, że te książki to zazwyczaj wywiady-rzeki, czyli spisane i edytowane później przez osoby trzecie wywiady ­– nierzadko przeprowadzone z półgłówkami, którzy sami nie potrafią napisać byle posta na Facebooku, nie robiąc przy tym kilku błędów ortograficznych. Co prawda, książka przeze mnie opisywana też nie jest typową, ale uważam ją za bardzo cenną. Dalej w skrócie wyjaśnię dlaczego.

Michał Krajski oraz Rafał Mossakowski postanowili wydać nietypową książkę, kiedy wspierając kampanię prezydencką Grzegorza Brauna, zebrali mnóstwo ciekawych materiałów – głównie w postaci filmów ze spotkań, wieców wyborczych, wywiadów oraz debat politycznych, ale także listów i dokumentów. Poukładane chronologicznie, teksty te
– uprzednio wyselekcjonowane pod względem tematycznym, aby się w miarę możliwości uzupełniać – stanowią cenną lekturę, która dla ludzi nieznających jeszcze z mnóstwa internetowych wywiadów pana Grzegorza Brauna, może zostać olśniona jego jakże dalekim od mainstreamu podejściem do spraw polskich, międzynarodowych oraz światopoglądowych. Nie ukrywam, że od kiedy obejrzałem pierwszy wywiad z autorem wspaniałego filmu dokumentalnego „Eugenika: W imię postępu”, uwielbiam go słuchać, nawet jeśli czasami nie przemyśli tego, jak to co za chwilę ma zamiar powiedzieć, będzie później rezonować w mediach. Nie jest tak, że wszystko co powie, staje się dla mnie dogmatem, ale cenię sobie jego opinie, odwagę obywatelską, patriotyzm polegający na oddawaniu i po części wypalaniu się na rzecz narodu. Tego samego narodu, który prawdopodobnie w większości nawet nie zasługuje na niczyje poświęcenie, bo nawet nie czuje się narodem, a w skrajnych przypadkach gardzi nim. Wojciech Sumliński powiedział przy mnie na spotkaniu autorskim, że Grzegorz Braun był bliski poddania się, bowiem dla sprawy poświęcił swoje życie prywatne, ale częściowo także zawodowe, a mimo to poparcie dla niego było wyłącznie wirtualne. Sprawa o którą walczy, to przede wszystkim Polska katolicka, odbiurokratyzowana, z wolnością gospodarczą i obywatelską. Z książki można poznać dogłębne wyjaśnienie podstawowego hasła Brauna: „Wiara, rodzina, własność”, „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica”, „Wolność, godność, tradycja”. W epoce, kiedy otwarte przyznanie się do wiary stało się aktem odwagi (w kraju teoretycznie katolickim), takie podejście zostało określone przez polskie społeczeństwo jako „skrajne”. Według większości wierzących, „skrajne” bycie katolikiem jest złe. Dobre jest takie umiarkowane, ciche, a najlepiej bezobjawowe z domieszką "kultu świętego spokoju". O reszcie społeczeństwa, której już coraz bliżej do opluwania księży i zakonnic oraz ośmieszania ich, w ogóle nie chcę pisać, bowiem tacy Polacy, pomimo posługiwania się podobnym językiem, tak naprawdę są mi obcy, żeby nie powiedzieć wrodzy. Grzegorz Braun nie bawi się w przypodobanie jednej czy drugiej grupie wyborców, nie obchodzi go zyskanie sympatii u któregokolwiek dziennikarza znaczących mediów, a wielu zraża do siebie, mówiąc prosto z mostu. On wchodzi do studia, na wywiad, na debatę i mówi prawdę prosto w oczy. Część odbiorców wytresowana w poprawności politycznej ucieka od tego z krzykiem, inna ma go za wariata i dziwaka (no bo jak to tak otwarcie o takich rzeczach...), ale mniejsza część zauważy, że jego słowa i postawa są jak latarnia morska dla wielu ludzi, których patriotyzm nie jest reprezentowany przez żadną opcję polityczną, a jego wewnętrzne poczucie godności, sprawiedliwości, wolności oraz wizja lepszej Polski nie są artykułowane przez żadnego polityka. Siła Grzegorza Brauna nie polega jedynie na jego ciekawej barwie głosu, która tak doskonale uzupełnia jego fenomenalne filmy dokumentalne, ani na wizerunku, który wcale nie jest jakiś wyjątkowy albo specjalnie atrakcyjny pod względem marketingu politycznego, tylko na mówieniu prawdy, o której żadna ze stron konfliktu politycznego mówić się nie odważa, a która to prawda w tej fasadowej demokracji jest niczym taran albo lodołamacz na morzu kłamstw i półprawd. Prawda bowiem ma to do siebie, że raz wypowiedziana głośno i wyraźnie, jest bardzo trudna do zakrzyczenia, zamazania, przykrycia.


Obserwowanie kampanii Goliata z machiną propagandową III RP to było naprawdę coś. Gdzie się dało, każda telewizja albo większa stacja radiowa próbowała zrobić z Grzegorza Brauna wielbłąda i sam fakt, że prawo nakazywało niektórym stacjom zaproszenie każdego z kandydatów na wywiad i zaprezentowanie swojego programu wyborczego, u decydentów musiało wywoływać palpitację serca. Pamiętne jest spotkanie w telewizji („dla zmylenia przeciwnika nazywanej publiczną”), w której to za czasów nierządów Platformy Obywatelskiej z Bronisławem Komorowskim, Grzegorz Braun wyjął nagle na stół nową wówczas książkę dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, czym wzbudził popłoch nie tylko obecnej w studio prowadzącej, ale i zapewne całego zarządu TVP. Biorąc pod uwagę brak mocodawców w kampanii Brauna, nikły wynik wyborczy i tak można było w tak trudnych warunkach uznać za sukces. O tamtej kampanii powstał nawet film dokumentalny pt. „Kandydat”, jednak w porównaniu do książki „Rok w kondominium. Wystąpienia improwizowane 2014-2015” film jest w sumie niewiele wart, bowiem nie oddaje nawet w połowie istoty sprawy, za którą walczy tytułowy kandydat.


Poprawna i bogata w słownictwo polszczyzna, którą na co dzień posługuje się pan Grzegorz, rzuca się w uszy każdemu słuchaczowi i widzowi, a odbiorca takiego przekazu nawet nie rozumiejąc słów oraz ich znaczenia, od razu musi sobie w końcu zadać takie pytanie – dlaczego cała reszta tego sejmowego cyrku to w porównaniu z panem Braunem banda niedorozwojów, którzy nadają się na sprzątanie Sejmu, a nie wystąpienia publiczne... To słownictwo "kandydata" przekłada się na atrakcyjność książki, ponieważ czytanie Grzegorza Brauna okazuje się nawet lepsze od słuchania go. Szkoda tylko, że memy jako ilustracje wątpliwie ozdabiające tę książkę, osłabiają jej poważny wydźwięk, nawet jeśli niektóre są trafione albo zabawne.

„Rok w kondominium. Wystąpienia improwizowane 2014-2015” kupiłem chyba w promocji albo nawet dostałem w gratisie przy okazji kupna filmu „Kandydat” tudzież innej książki na portalu 3DOM i okazuje się, że wiele bym stracił, gdybym jej nie dostał, bo nie miałem pojęcia o jej wartości. Jednego z redaktorów, czyli Rafała Mossakowskiego niespecjalnie lubię, bowiem istnieje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
530
349

Na półkach:

Żenująca twórczość fanatyka religijnego.

Żenująca twórczość fanatyka religijnego.

Pokaż mimo to

avatar
78
22

Na półkach: ,

"Kondominium" to nie jest książka, w której ocenie podlega fabuła czy inne popularne walory literackie - jako manifest poglądów oznacza, że oceniamy w oczywisty sposób właśnie poglądy autora i jego spojrzenie na rzeczywistość.

W tej opinii nie będę oceniała jego osoby czy też jego wartości jako polityka, a opinie, które zostały spisane z wypowiedzi improwizowanych.

Niepopularne, mówiąc delikatnie, chociaż ciągle żywe w środowisku prawicowym połączenie monarchizmu, katolicyzmu i wolnego rynku. Nie rozumiałam Grzegorza Brauna, choć od zawsze przemawiała do mnie jego erudycja(widoczna w sposób oczywisty również w tych wypowiedziach), dopóki sama nie poszerzyłam swojej wiedzy o obowiązkowe pozycje z zakresu historii i geopolityki. Poglądy reprezentowane tutaj są tylko pozornie kontrowersyjne - wydają się takimi w zdemokratyzowanym świecie, zdominowanym przez narrację liberalną, proaborcyjną i laicką, jeśli nie powiedzieć wprost: antychrześcijańską.

Autor jeńców nie bierze i nie muszę się ze wszystkim zgadzać by stwierdzić, że jego poglądy są uporządkowane i logiczne, wyłożone w sposób zrozumiały, zawsze na wysokim poziomie kultury osobistej. Bezkompromisowość w kwestii suwerenności i niepodległości Polski, przy jednoczesnym akcentowaniu kwestii obronności(również osobistej, co w Polsce stanowi naprawdę ogromny problem), ochrony życia poczętego i wolności fiskalnej, przynajmniej przez pryzmat lektury przekonuje mnie.

Czyta się szybko, lekko, słysząc w głowie głos Grzegorza Brauna :)

"Kondominium" to nie jest książka, w której ocenie podlega fabuła czy inne popularne walory literackie - jako manifest poglądów oznacza, że oceniamy w oczywisty sposób właśnie poglądy autora i jego spojrzenie na rzeczywistość.

W tej opinii nie będę oceniała jego osoby czy też jego wartości jako polityka, a opinie, które zostały spisane z wypowiedzi improwizowanych....

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
464
419

Na półkach:

"kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym", jak autor nazywa aktualne państwo polskie

Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 133).

"kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym", jak autor nazywa aktualne państwo polskie

Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 133).

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rok w kondominium


Reklama
zgłoś błąd