Może Estera

Okładka książki Może Estera Katia Petrowskaja Patronat LC
Okładka książki Może Estera
Katia Petrowskaja Wydawnictwo: literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Vielleicht Esther
Wydawnictwo:
Data wydania:
2015-10-07
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-07
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323337928
Tłumacz:
Urszula Poprawska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Splatanie



775 235 70

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
876
852

Na półkach: ,

Przejmująca wyprawa Autorki (kijowianki rocznik 1970 r.) w przeszłość, by z okruchów historii, czy raczej wręcz z jej popiołów, odczytywać dzieje swej rodziny.

Bardzo intymna, świetnie napisana impresja nt. rodziny Żydów z Ukrainy. W tle wielka ich sympatia do Polski. Gdy pytała o to ojca, powołując się na to, jak traktowano Żydów w Polsce przed wojną a i po niej, odpowiadał, że "miłość nie musi przecież być odwzajemniona".

„Gdy poznawałam kogoś z Polski, miałam zwyczaj przepraszać go najpierw za 3 rozbiory, potem za Katyń, za Powstanie Warszawskie, przepraszałam nawet za 1981 r.” - pisze Petrowska Zarazem z bólem opisuje jak chodzi po Kaliszu, którego chodniki są… położonymi odwrotną stroną macewami z żydowskich cmentarzy.

Jedną z centralnych spraw wspomnień jest słynny mord Niemców 33 tys. kijowskich Żydów w dwóch dniach września 1941 r. w Babim Jarze – jedna z największych jednorazowych masakr Holokaustu, ale specyficzna m.in. dlatego, że dokonana niemal na oczach innych kijowian. Przez 20 lat w ZSRR było zupełnie cicho o tej zbrodni.

A jej ofiarą była m.in. babka Autorki. Gdy spytała oficera SS, czy jako osoba źle już chodząca, będzie odwieziona ma miejsce zbiórki kijowskich Żydów (gdy jeszcze nikt nie wiedział, że będą tam zabijani), ten strzelił jej w głowę. Wtedy chyba już wiedzieli….

Ponadto pojawia się niesamowita postać członka rodziny, który wychodzi cało z wszelkich niebezpieczeństw, jakie mogły grozić mu na okupowanej Ukrainie jako ukrywającemu się Żydowi.

I jeszcze zagadkowa sprawa zamachu w 1932 r. na niemieckiego dyplomatę w Moskwie, dokonanego przez brata dziadka Autorki. Pasjonujące opisy procesu, na którym wyszły na jaw wszelkie możliwe nielogiczności oskarżenia. Zanim Judasza Sterna rozstrzelano, zdążył na procesie oświadczyć, ze zeznania na nim wymuszono i odwołał je; pytał także prokuratora, kiedy go „wyśle w świat materii niezorganizowanej” (coś takiego nie powtórzyło się już potem w żadnym z setek późniejszych procesów, o co NKWD solennie zadbało)...

Bardzo dobra lektura - i poznawczo, i emocjonalnie. A przede wszystkim pozbawiona możliwych, dość częstych, pułapek tego typu literatury, czyli nadmiernej martyrologii, sentymentalnego zapatrzenia w przeszłość.

Przejmująca wyprawa Autorki (kijowianki rocznik 1970 r.) w przeszłość, by z okruchów historii, czy raczej wręcz z jej popiołów, odczytywać dzieje swej rodziny.

Bardzo intymna, świetnie napisana impresja nt. rodziny Żydów z Ukrainy. W tle wielka ich sympatia do Polski. Gdy pytała o to ojca, powołując się na to, jak traktowano Żydów w Polsce przed wojną a i po niej,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
14471
1950

Na półkach: ,

Kolejna niepozorna książka, która mogłaby umknąć mojej uwadze. Tylko że wiele bym straciła nie dając jej szansy. Ukraińska pisarka zagłebia sie w przeszłość by odtworzyć wojenną historię swojej rodziny. Na szczęście nie robi tego w sposób linearny, uporządkowany czy przyczynowo-skutkowy. Na dodatek sprytnie przeplata tamte czasy ze współczesnością oraz okresem powojennym. Czy nadzieja, że uda się odnależć dawno utracone rodzinne pamiątki przez strony aukcyjne, dokumenty i fotografie w poszczególnych ważnych dla tej rodziny miastach jest złudna? W końcu minęło już kilkadziesiąt lat.
Dziadek Krzewin był wspaniałą osobą, ktora nauczała głuchoniemych, podobnie jak w wiedniu Szymon Geller.
Wielu krewnych zginęło w hekatombie, bo jak moze Estera byli Żydami. Anna i Lola zastrzelone w Babim Jarze, ocalała najmłodsza córka.
Wuj Wil chciał stworzyc perpetuum mobile na chwałę Rosji radzieckiej.
A wspomnienia autorki o blokowiskach i zabawach z wojennymi sierotami, jak i radzieckiej beznadziei stanowią ciekawy kontrast.
Pozdózuje do Polski roku 1989 do Oświęcimia, wspomina ślepnąca babkę Roze zawsze migającą jakieś znaki. Potem Kijów, z którego uciekałą jej matka, Wilno,Berlin, Wiedeń. Polska była marzeniem, miejscem dla pięnych kobiet, ulica Ciepła, epizodyczne "pogromy", na Ebayu, w dokumentach Death Records nazwisko Zygmunta i Heli Krzewinów. Cytuje obrazy, filmy dokumentalne, opowieści o Holocauście ale nie uderza w nutę martyrologii. Taki sposób prowadzenia narracji, gdzie przeszłość miesza się z przyszłością i trwa poszukiwanie materialnych i niematerialnych pamiątek po rodzinie z pewnością trafi do przekonania czytelników. Osobisty filtr w postaci wspomnień i anegdot z życia najmłodszego pokolenia tym boleśniej unaocznia stratę tamtego świata, ale i porusza wyobraźnię czytelnika. Bez patosu, oszczędnie, poetycko mierzy sie autorka z ogromem bólu i nieszczęścia.

Kolejna niepozorna książka, która mogłaby umknąć mojej uwadze. Tylko że wiele bym straciła nie dając jej szansy. Ukraińska pisarka zagłebia sie w przeszłość by odtworzyć wojenną historię swojej rodziny. Na szczęście nie robi tego w sposób linearny, uporządkowany czy przyczynowo-skutkowy. Na dodatek sprytnie przeplata tamte czasy ze współczesnością oraz okresem powojennym....

więcej Pokaż mimo to

avatar
643
593

Na półkach:

Tego się lekko nie czyta, o nie. Mimo to, "ciągnęło" mnie do kart książki Petrowskiej, jakbym z każdą stroną poznawała fascynującego człowieka. Właśnie - nie tyle opowieść, ale autorkę, zmagającą się z pamięcią, tożsamością i mnogością pytań bez odpowiedzi. Bardzo nowatorski sposób pisania o historii. Coś innego, pięknego, ale co mogłabym smakować małymi dawkami i w dużych odstępach czasu.

Tego się lekko nie czyta, o nie. Mimo to, "ciągnęło" mnie do kart książki Petrowskiej, jakbym z każdą stroną poznawała fascynującego człowieka. Właśnie - nie tyle opowieść, ale autorkę, zmagającą się z pamięcią, tożsamością i mnogością pytań bez odpowiedzi. Bardzo nowatorski sposób pisania o historii. Coś innego, pięknego, ale co mogłabym smakować małymi dawkami i w dużych...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
2178
1647

Na półkach:

Autorka poszukuje swoich korzeni, odkrywa kolejne rodzinne tajemnice, zapełnia puste karty historii swoich przodków....
Ta podróż,w którą nas zabiera jest naprawdę bardzo fascynująca. Nie ma tutaj nadmiaru taniego sentymentalizmu. Tę książkę naprawdę warto przeczytać.

Autorka poszukuje swoich korzeni, odkrywa kolejne rodzinne tajemnice, zapełnia puste karty historii swoich przodków....
Ta podróż,w którą nas zabiera jest naprawdę bardzo fascynująca. Nie ma tutaj nadmiaru taniego sentymentalizmu. Tę książkę naprawdę warto przeczytać.

Pokaż mimo to

avatar
108
93

Na półkach:

Ta opowieść urzekła mnie do tego stopnia, że przeczytałam całość w jeden wieczór. Petrowska, dziennikarka i pisarka ukraińskiego pochodzenia, mieszkająca obecnie w Niemczech, rusza w podróż szlakiem rodzinnych traum i tajemnic. Wywodząca się z rodziny żydowskich nauczycieli głuchoniemych dzieci, autorka odtwarza losy swych dziadków i pradziadków, budując tym samym opowieść o losach całej Europy Wschodniej XX wieku.
Jest to historia pełna ciepła i miłości, zwłaszcza do babć, ale też opowieść o Holocauście czy o dzieciństwie na typowy radzieckim osiedlu.
Polecam szczególnie wielbicielom pięknego poetyckiego języka jak i młodym ludziom, nie znającym zbyt dobrze historii naszej części Europy, dla których szkolne lekcje czy filmy historyczne to za mało.

Ta opowieść urzekła mnie do tego stopnia, że przeczytałam całość w jeden wieczór. Petrowska, dziennikarka i pisarka ukraińskiego pochodzenia, mieszkająca obecnie w Niemczech, rusza w podróż szlakiem rodzinnych traum i tajemnic. Wywodząca się z rodziny żydowskich nauczycieli głuchoniemych dzieci, autorka odtwarza losy swych dziadków i pradziadków, budując tym samym opowieść...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1531
482

Na półkach: , ,

"Może Estera"- tytuł tej książki kryje w sobie jedna zagadek, na które napotyka autorka podczas swojej opowieści o rodzinie.
Tytułowa "może Estera" to imię babki autorki.
Ta książka przedstawia historię rodziny pisarki, ale nie skupia się na jej rozwiązywaniu. Na kolejnych stronach czytelnik poznaje członków rodziny, a w tle jest obraz XX wiecznej Polski i Litwy. Sytuacja sprzed wojny, próba zamachu w czasach Hitlera. Obraz Polski powojennej oczami osoby mieszkającej poza jej granicami. A to wszystko jest opisane pięknym językiem i w postaci ciekawej formy.
Polecam!

"Może Estera"- tytuł tej książki kryje w sobie jedna zagadek, na które napotyka autorka podczas swojej opowieści o rodzinie.
Tytułowa "może Estera" to imię babki autorki.
Ta książka przedstawia historię rodziny pisarki, ale nie skupia się na jej rozwiązywaniu. Na kolejnych stronach czytelnik poznaje członków rodziny, a w tle jest obraz XX wiecznej Polski i Litwy. Sytuacja...

więcej Pokaż mimo to

avatar
668
206

Na półkach: , , ,

Czasem do sięgnięcia po daną książkę potrafi nakłonić mnie jedna osoba. Podobnie było w tym przypadku, choć początkowo wcale nie byłam pewna, że ten tytuł nadaje się dla mnie. Teraz muszę przyznać z ulgą, że zrobiłam dobrze, biorąc się za tę niezwykłą opowieść rodzinną.

Katia Petrowska, Ukrainka mieszkającą w Niemczech, niewiele wie o swoich przodkach. Zdaje sobie sprawę z ich żydowskiego pochodzenia oraz z tego, że rodzinę miała dużą i rozproszoną po całej Europie. Po latach ignorowania, lub raczej, obojętnego życia obok białych plam w drzewie genealogicznym swojej rodziny, wybrała się w podróż w czasie, śladami dziadków, pradziadków i dalszych krewnych.

Kobieta, odwiedziła Ukrainę, Polskę i Austrię; przemierzała te same ulice, po których chodziły jej babki w Warszawie, w Mauthausen szukała śladów dziadka, który po czterdziestu latach od zakończenia wojny wrócił do swojej żony. Niezwykłe losy jej pradziadka, Ozjela Krzewina, nauczyciela głuchoniemych dzieci, to jedna z wielu historii, które - choć postrzępione i niekompletne - wciągają czytelnika niczym misternie napisana powieść.

Tytułowa może Estera nie jest tu wcale centralną postacią, pojawia się pod koniec książki, zaledwie pobieżnie wspomniana przez prawnuczkę. Oprócz niej pojawiają się historie związane z dwiema kwiatowymi babciami Petrowskiej - Roza i Margarita. Autorka pisze o swojej rodzinie z namaszczeniem i niezwykle taktownie. Próbuje zwrócić jej czas, który spędziła zapomniana przez najbliższych. Misterne dzieło, żmudnie budowany pomnik pamięci o tych, których dawno już nie ma - tak najlepiej da się określić ten głośny debiut literacki ostatnich lat.

Nie mogę przemilczeć cisnących mi się na usta (klawiaturę?) porównań z "Panią Stefą". Synowa Ozjela, Helena, zginęła w Treblince w sierpniu 1942 roku, podobnie jak Stefania Wilczyńska. Krzewin prowadził warszawski internat dla głuchoniemych, gdzie żył wraz z rodziną, do której należeli również jego wychowankowie. Nadal trudno mi nadziwić się nad tym, jak bardzo splątane ze sobą mogą być losy pozornie obcych sobie ludzi.

"Nie mogę nie myśleć o roszadach losu, o przypadkach w przestrzeni i czasie. Bo wówczas ewakuowany został też Janusz Korczak, sąsiad i kolega ojca Rozy, Ozjela, w Warszawie, tak samo z dwustoma sierotami - również na mocy rozkazu wojennego. Korczakowi proponowano, żeby ratował się sam, bez dzieci." s. 65

Książka Petrowskiej dowodzi, że nie każdą układankę można dokończyć, że nie wszystkie jej części tak łatwo dadzą się dopasować. Zwodnicza i podziurawiona przez upływający czas ludzka pamięć nie jest w stanie odtworzyć wydarzeń sprzed dziesięcioleci. Jednocześnie wcale nie trzeba przeżyć wojny, by czuć ją pod skórą, żyjącą - lecz już własnym życiem. Fale wspomnień nachodzące autorkę niczym sny rozgorączkowanego dziecka odzwierciedla niezwykły język, przypominający ustnie przekazywane opowieści - rzecz rzadko już spotykaną w naszej kulturze. "Może Estera" to naprawdę świetna książka i uważam, że każdy powinien ją przeczytać.

Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com

Czasem do sięgnięcia po daną książkę potrafi nakłonić mnie jedna osoba. Podobnie było w tym przypadku, choć początkowo wcale nie byłam pewna, że ten tytuł nadaje się dla mnie. Teraz muszę przyznać z ulgą, że zrobiłam dobrze, biorąc się za tę niezwykłą opowieść rodzinną.

Katia Petrowska, Ukrainka mieszkającą w Niemczech, niewiele wie o swoich przodkach. Zdaje sobie sprawę z...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Katia Petrowskaja Może Estera Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd