Siódma dusza

Okładka książki Siódma dusza
Andrzej Wardziak Wydawnictwo: Videograf horror
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Videograf
Data wydania:
2015-11-10
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-10
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378354307
Tagi:
literatura polska powieść grozy horror willa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Miasteczko Robert Cichowlas, Łukasz Radecki
Ocena 6,2
Miasteczko Robert Cichowlas, Ł...
Okładka książki Zombie.pl Robert Cichowlas, Łukasz Radecki
Ocena 5,6
Zombie.pl Robert Cichowlas, Ł...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
177 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
4525
4284

Na półkach:

Ebook mój przyjaciel. Horror ,raczej przeciętny .Choć ,jakbym się wysilił by mi się podobał.
Motyw domu nawiedzonego ,lubię .Ale bohaterowie wkurzają .

Ebook mój przyjaciel. Horror ,raczej przeciętny .Choć ,jakbym się wysilił by mi się podobał.
Motyw domu nawiedzonego ,lubię .Ale bohaterowie wkurzają .

Pokaż mimo to

49
avatar
30
29

Na półkach:

Sama nie wiem, jak ocenić książkę. Z jednej strony coś jakby debiut nastolatka, a z drugiej, całkiem przyjemny tekst na wieczór. Generalnie chociaż tematyka banalna, polecam miłośnikom gatunku

Sama nie wiem, jak ocenić książkę. Z jednej strony coś jakby debiut nastolatka, a z drugiej, całkiem przyjemny tekst na wieczór. Generalnie chociaż tematyka banalna, polecam miłośnikom gatunku

Pokaż mimo to

0
avatar
669
35

Na półkach:

Język jak u gimnazjalisty piszącego rozprawkę. Historia także. Zupełnie jak coś, co piszą 13-latki aspirujące do bycia w przyszłości pisarkami. Tyle, że takie dzieła zostają potem gdzieś głęboko w szufladzie i po 10 latach przypadkowo odkryte lądują w koszu. To też powinno.

Język jak u gimnazjalisty piszącego rozprawkę. Historia także. Zupełnie jak coś, co piszą 13-latki aspirujące do bycia w przyszłości pisarkami. Tyle, że takie dzieła zostają potem gdzieś głęboko w szufladzie i po 10 latach przypadkowo odkryte lądują w koszu. To też powinno.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
1269
315

Na półkach: ,

Naczytałam się w życiu wiele horrorów i książek grozy, również polskich autorów. Nie mogę się zgodzić z opiniami innych, że jest to jakiś straszny gniot. Oczywiście historia jest dosyć oklepana, ale zdarza się to w wielu książkach, nie tylko polskich autorów. Książkę czyta się dobrze, jest to historia na jeden wieczór. Znajdują się tam również elementy, które niektórym mogą zapewnić
gęsią skórkę. Podsumowując powieść do przeczytania. I wcale nie taka zła, jak piszą niektórzy.

Naczytałam się w życiu wiele horrorów i książek grozy, również polskich autorów. Nie mogę się zgodzić z opiniami innych, że jest to jakiś straszny gniot. Oczywiście historia jest dosyć oklepana, ale zdarza się to w wielu książkach, nie tylko polskich autorów. Książkę czyta się dobrze, jest to historia na jeden wieczór. Znajdują się tam również elementy, które niektórym mogą...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
103
63

Na półkach: ,

🌕🌗🌑🌑🌑 Chciałem przeczytać mrożący krew w żyłach horror, ale „Siódma dusza” Wardziaka okazała się nim nie być.
Grupa przyjaciół postanawia spędzić ze sobą weekend w odziedziczonym po wujku jednego z bohaterów domu. Wkrótce zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Fabuła jest do granic wtórna, zabrakło czegoś maksymalnie świeżego. Kreacja bohaterów również pozostawia wiele do życzenia. Wszyscy wydają się być takimi samymi szczeniakami, których zachowania nie da się wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. A szkoda. Podczas lektury czekałem na moment, w którym na chwilę będę musiał zamknąć książkę, jak to bywało, kiedy na tapecie znajdował się Masterton. Niedoczekanie.
Zakończenie bez większego zachwytu.

Autor w częściach narracyjnych pisze dobrze, sprawnie, dzięki czemu partie te czyta się szybko. Gorzej wychodzą dialogi. Wydają się być nie tylko bez pomysłu, ale to one w głównej mierze powodują, że bohaterów sklasyfikować należy do bandy rozwydrzonych gimnazjalistów słuchających Red Hot Chilli Peppers (?!?!, ich zachowanie zupełnie nie zgrało się ze słuchaną przez nich muzyką).

🌕🌗🌑🌑🌑 Chciałem przeczytać mrożący krew w żyłach horror, ale „Siódma dusza” Wardziaka okazała się nim nie być.
Grupa przyjaciół postanawia spędzić ze sobą weekend w odziedziczonym po wujku jednego z bohaterów domu. Wkrótce zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Fabuła jest do granic wtórna, zabrakło czegoś maksymalnie świeżego. Kreacja bohaterów również pozostawia wiele do...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
8486
508

Na półkach: ,

Fabularnie powieść… eee… skromna. I to mówiąc bardzo delikatnie. Do chłopaka, którego rodzice wyjechali na kilka dni, wpada na balangę czwórka przyjaciół. Po paru drinkach ruszają obejrzeć willę i znajdują ukryte pomieszczenie, w którym poprzedni właściciel domu, zmarły samobójczą śmiercią wuj, przeprowadzał jakieś mroczne obrzędy. Wkrótce grupkę zaczynają nękać nadprzyrodzone zjawiska, w poczet których zaliczają się zwidy, urojenia, hipnotyczne transy i dziwne telefony. Wszystkiego zazwyczaj po jednej sztuce. Całość została zaś wzbogacona migawkami z przesłuchania, prowadzonego jakiś czas po imprezie, a dotyczącego jatki, jaka się rozegrała w domu. Jatki, która ogólnie ma stanowić ukoronowanie fabuły. A przynajmniej takie wrażenie się odnosi, skoro autor już na początku książki przebąkuje, że przeżyła jedna osoba…

I w zasadzie to już wszystko. Co więc zajmuje ponad dwieście stron druku? No cóż… Głównie woda. Bynajmniej nie różana. Przede wszystkim królują infantylne, rozwleczone opisy najdrobniejszych czynności. Absolutnie zbędne i zasadniczo nieciekawe. Opisy, z których nic dla przebiegu fabuły nie wynika.

„Chwilę mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Adam stwierdził, że to nie ma sensu i rozmowy nie najlepiej im dzisiaj wychodzą. Obaj w milczeniu wrócili do salonu, gdzie czekali na nich pozostali.”

Apogeum pustoty następuje podczas próby opuszczenia przez bohaterów domu. Dziesięć stron po wyjściu na zewnątrz – wciąż idą, kłócąc się, wściekając, zastanawiając bądź szczerze coś wyznając. Dziesięć stron dalej wciąż jest to samo. Kolejne dziesięć niewiele się różni od poprzednich dwudziestu. Dochodzi do tego, że czytelnik ze zgrozą – w końcu miał to być horror, więc pozornie wszystko gra – zaczyna uświadamiać sobie, że po szyję wpadł w watę. Pusty, sterylny kłąb waty, z którego nie ma nawet czego wyciskać. Bo bohaterowie po „przejściu” pięćdziesięciu stron… wracają do domu. Ot, wyszli i wrócili. Wniosek z wędrówki nie wypływa żaden. Poza jednym – że skoro marsz "zjadł" 50 stron, to i pozostałych 180 też nie grzeszy kalorycznością.

To całe wodolejstwo powoduje, że nachodzi czytelnika nieprzeparta ochota przerzucania kolejnych kartek, z pobieżnym rzutem oka na dowolną linię dialogową. Wciąż idą? To przeskakujemy dalej, o kolejnych kilka stron. Już są w domu z powrotem? To podczytajmy dwa-trzy akapity, żeby zobaczyć, czy coś się będzie działo. Kłopot w tym, że dialogi też nie są treściwe. Ani nawet naturalne. W lwiej części są irytująco grzeczne, jałowe i dublują przekazywane przez narrację informacje.

Gorzej, że rozdęta narracja nie tylko nudzi czytelnika, ale i morduje klimat. Autor zaczyna budować scenę, każe bohaterom nerwowo przełykać ślinę, niepewnie iść korytarzem, w trwodze, co też tam zastaną. Napięcie rośnie, i rośnie… Po czym grupa wchodzi w korytarz i idzie dalej, jak gdyby nigdy nic. I jeśli klimatu nie zabija zaniechanie albo brak kropki nad i, to i tak utłucze je bezsensowny wybryk któregoś z bohaterów albo kolejny zbędny, acz sążnisty opis, z naiwnym wykładaniem wątpliwych motywacji.

"Postawiła nogę na pierwszym stopniu. Nie miała najmniejszego pojęcia, czego może się spodziewać na górze. (…) Spokój uleciał, a Nadia poczuła zaciskający się wokół jej szyi strach. (…) Zrobiła drugi krok, potem trzeci, pnąc się schodami coraz wyżej. (…) Po chwili milczącej, pełnej napięcia wędrówki dotarli do drzwi biblioteki. (…) Oczywiście pomieszczenie było puste (…). [Marcin] przyjrzał się uważnie fotelom, szukając w nich wgłębień lub innych dowodów na to, że ktoś aktualnie na nich przesiaduje. Niczego takiego nie zauważył."

Cztery strony dalej bohaterowie nadal się czają i boją, a czytelnik coraz chętniej przerzuca kartki. Kolejne półtorej strony i "Nadia odeszła od obrazu", zaś trzy strony dalej "Adam tylko siedział i przysłuchiwał się ich [Nadii i Marcina] rozmowie." Bite 18 stron od rzucenia idei zorganizowania seansu spirytystycznego (jego powód to w ogóle cymes) do zajęcia miejsc przy stoliku. I tak czas wycieka czytelnikowi strona za stroną, zabierając ze sobą hordy obumierających na darmo szarych komórek.

A przecież nie wspomniałem jeszcze o bezsensownej psychologii postaci. Praktycznie wszyscy tutaj zachowują się jak błądzące we mgle przedszkolaki, które pierwszy raz urwały się wychowawczyni i udają, że wiedzą, jak powinno wyglądać dorosłe życie. Motywacje są z księżyca wzięte, działania chaotyczne, przesłanki abstrakcyjne. Erotyczne zainteresowanie jest i go nie ma, dialogi raz są godne średnio rozgarniętych dzieci, by zaraz potem przeskoczyć w tryb wódczanej awantury. Mimo to autor brnie w dogłębne opisy motywacji bohaterów i ich uczuć. Chwilami zwyczajnie odechciewa się czytać książkę. Jak na przykład podczas sceny, gdy jeden z chłopaków dziko się miota i składa do skoku na główkę przez zamknięte okno, w związku z czym konieczne jest błyskawiczne działanie:

„(…) musiała podjąć próbę uratowania go, gdyż z pewnością w jego umyśle roją się teraz jakieś niewyobrażalne makabryczne sceny. Podniosła stojącą na dywanie świeczkę i zgasiła ją zwilżonymi wcześniej palcami.”

Podobnie dziwnie jest w sytuacji, gdy postać ma rozprutą rękę. Pada wówczas arbitralne – narratorskie! – stwierdzenie, że rozciętej żyły ramieniowej "nie da się opatrzyć, nawet posiadając specjalistyczny sprzęt". To prawda, samej żyły opatrzyć się nie da, ale tu idzie o ratowanie życia, a nie opatrywanie jakiejś żyły. Do tego zaś służy sprzęt mało specjalistyczny, czyli pasek, kabel bądź sznurek, doskonale sprawdzające się w roli opaski uciskowej. Trochę wątpliwości budzi też szaleńczy bieg ze świecą – wciąż normalnie się palącą – po schodach, w przeciągu, z obijaniem się o przeszkody.

Szczęśliwie „Siódma dusza” jest napisana prostym, gładkim językiem i nawet mimo powyższych mankamentów oraz paru błędów językowej natury czyta się ją szybko i bez zgrzytów. Również wyjściowy pomysł na fabułę nie jest taki zły, choć – niestety – zarżnięty przewrotnym, ale pozbawionym logiki finałem, świadczącym o tym, że autor chyba nie do końca rozumie ideę samobójstwa. Po książkę można więc sięgnąć, ale raczej w akcie desperacji, gdy pod ręką nie ma już absolutnie nic innego do czytania.

(Esensja.pl)

Fabularnie powieść… eee… skromna. I to mówiąc bardzo delikatnie. Do chłopaka, którego rodzice wyjechali na kilka dni, wpada na balangę czwórka przyjaciół. Po paru drinkach ruszają obejrzeć willę i znajdują ukryte pomieszczenie, w którym poprzedni właściciel domu, zmarły samobójczą śmiercią wuj, przeprowadzał jakieś mroczne obrzędy. Wkrótce grupkę zaczynają nękać...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
247
67

Na półkach: ,

To historia pięciorga młodych ludzi, którzy spotykają się na piątkowej imprezie w pewnym wiekowym domu na odludziu. To dom należący do rodziców głównego bohatera - Marcina, posiadłość odziedziczyli po tragicznie zmarłym wuju Antonim. Nie jest to jednak, jak można się spodziewać zwykły dom. Jesteśmy świadkami dziwnych niewytłumaczalnych zjawisk. Jeden z bohaterów prawie śmiertelnie się okalecza szkłem z rozbitego lustra (co takiego strasznego w nim zobaczył?) Wydaje się, że bohaterowie nie są sami, a w nawiedzonej willi-pułapce młodzi ludzie odkrywają ukryty pokój służący do nawiązywania kontaktu z zaświatami.

Mroczny klimat. Atmosfera osaczenia i dawna, niemal mistyczna tajemnica. Dobra rozrywka i zabawa na kilka jesiennych wieczorów w klimacie idealnie współgrającym z nadchodzącym Halloween. Zwłaszcza, że akcja dzieje się w październiku właśnie, w leśnym odludziu w okolicach Serocka, więc realia jak najbardziej polskie.

Zapaliłam świeczki i miło spędziłam trzy październikowe wieczory przy lekturze. Otaczający las i atmosfera narastającego zagrożenia robią wrażenie. Niemal czuje się "to coś", co depcze nam po piętach. Do tego klimatyczna okładka Dariusza Kocurka, za którą otrzymał nagrodę okładki 2015 roku.

Jeśli chcecie poczuć dreszczyk i zobaczyć, jak autor zaskakuje czytelnika i umiejętnie buduje napięcie oraz opisuje rozkręcającą się panikę i szaleństwo w umysłach bohaterów, szczerze polecam.

Typowa książka dla miłośników horrorów klasy B. W tej klasie książka Was nie zawiedzie. Tylko nie czytajcie jej w nocy będąc w domu sami.

W kategorii groza daję max gwiazdek za klimat.

To historia pięciorga młodych ludzi, którzy spotykają się na piątkowej imprezie w pewnym wiekowym domu na odludziu. To dom należący do rodziców głównego bohatera - Marcina, posiadłość odziedziczyli po tragicznie zmarłym wuju Antonim. Nie jest to jednak, jak można się spodziewać zwykły dom. Jesteśmy świadkami dziwnych niewytłumaczalnych zjawisk. Jeden z bohaterów prawie...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
139
36

Na półkach:

Z napięciem i dreszczykiem, ale trochę jakby combo wszystkich horrorów ostatnich lat. Na jeden wieczór lub bezsenną noc. Przeczytać i zapomnieć.

Z napięciem i dreszczykiem, ale trochę jakby combo wszystkich horrorów ostatnich lat. Na jeden wieczór lub bezsenną noc. Przeczytać i zapomnieć.

Pokaż mimo to

1
avatar
1793
983

Na półkach: ,

Jak wiele Czytelników podkreślało w swoich opiniach to typowa książka - kalka. Bierze się oklepany temat na warsztat i próbuje coś sklecić. Nawiedzony dom, grupa nastolatków z nadzieją na dobra zabawę i zaczyna się jatka. Nie doczytałam tylko, czy mieli zasięg w komórkach, bo to też wchodzi do zgranego scenariusza. Nieudolny język opowieści, papierowe postaci i brak napięcia (a to przecież z założenia horror!) sprawiły, że przerzucałam kartki z nadzieją na jakis przełom. Naiwna ;)

Jak wiele Czytelników podkreślało w swoich opiniach to typowa książka - kalka. Bierze się oklepany temat na warsztat i próbuje coś sklecić. Nawiedzony dom, grupa nastolatków z nadzieją na dobra zabawę i zaczyna się jatka. Nie doczytałam tylko, czy mieli zasięg w komórkach, bo to też wchodzi do zgranego scenariusza. Nieudolny język opowieści, papierowe postaci i brak...

więcej Pokaż mimo to

47
avatar
690
422

Na półkach: , ,

Czasami po lekturze ksiażki mam ogromny dylemat z wystawieniem oceny.
"Siódma dusza" jest właśnie taką powieścią.
Z jednej strony muszę przyznać że czytało się ją dobrze,było kilka niezłych momentów i klimat ale z drugiej pomysł na historie jest wtórny i w dużym stopniu przypomina typowe amerykańskie horrory.
Tak czy siak nie uważam tej ksiażki za strate czasu.Jako pomysł na nudny wieczór może być dobra ale z całą pewnoscią nie wgniecie was w fotel ani nie sprawi że będziecie ją mieć w top10.

Czasami po lekturze ksiażki mam ogromny dylemat z wystawieniem oceny.
"Siódma dusza" jest właśnie taką powieścią.
Z jednej strony muszę przyznać że czytało się ją dobrze,było kilka niezłych momentów i klimat ale z drugiej pomysł na historie jest wtórny i w dużym stopniu przypomina typowe amerykańskie horrory.
Tak czy siak nie uważam tej ksiażki za strate czasu.Jako pomysł...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Siódma dusza


Reklama
zgłoś błąd