Bracia w chwale

Okładka książki Bracia w chwale
H. Paul Honsinger Wydawnictwo: Drageus Publishing House Cykl: Man of War (tom 3) fantasy, science fiction
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Man of War (tom 3)
Tytuł oryginału:
Brothers in Valor
Wydawnictwo:
Drageus Publishing House
Data wydania:
2015-12-02
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364030642
Tłumacz:
Justyn Łyżwa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Monotonia kosmicznej przygody



1467 60 133

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
86 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
811
812

Na półkach:

Aż się prosi, żeby rozsypać trutki na szczury...
W tej trylogii w zasadzie nie ma kobiet...
Chociaż - jak powiedziałem już przy komentowaniu poprzednich tomów - lubię tego typu książki z powodów, o których wówczas wspominałem, to ten tom oceniam najniżej.
Pomysł na wstępną bitwę, która otwiera opowieść i trwa przez jedną czwartą książki jest jak najbardziej w klimacie tej serii i w jej konwencji, ale rację ma użytkownik Myrkul w oficjalnej recenzji, że ta bitwa nie posuwa zasadniczo niczego do przodu. Jakby autorowi brakło tutaj koncepcji. Nasi bohaterowie powinni walczyć o wielkie rzeczy, jak w poprzednich tomach, a nie tylko o przetrwanie - przez ćwierć objętości książki. Potem akcja książki staje się nieco chaotyczna i czytelnik jest przerzucany z miejsca na miejsce, a epizody - choćby takie jak wybranie głównodowodzącego ostatecznej akcji - bywają irytujące i niepotrzebne, a jeśli już autor je wprowadza, to nie powinien ich tak rozciągać. Zakończenie książki jest wkurzające, bo zawiesza czytelnika i naszych bohaterów w próżni (dosłownie)... kosmicznej i nie mamy pojęcia, co to miałoby oznaczać. Zdejmuję jedną gwiazdkę za to, czego nie znoszę: za niedokończenie książki. To naprawdę nie wymaga wielkiego kunsztu, żeby ustalić choćby tak podstawowe rzeczy, jak to czy akcja naszych bohaterów osiągnęła swój cel. Na dobrą sprawę nie mamy pojęcia czy ów Brzoza został załatwiony: wiemy, że załatwione zostały jakieś statki i tyle. Zresztą nie wiadomo, dlaczego załatwienie jednego dupka z populacji szczurów mnożących się jak szczury miałoby coś radykalnie zmienić w wojnie: na jego miejsce przyjść może następny szczur, jeszcze sprytniejszy, więc sensu w tej koncepcji nie widać. Nie wiadomo, w jaki sposób wahadłowiec wpadł w ręce Ziemian: użyto trutki na szczury? Całkowicie zmarnował autor potencjał, jaki tkwił w możliwości dowodzenia wspólną akcją sojuszników, a przecież ten sojusz był wypracowany poświęceniem i krwią. A gdzie oni są, gdy nadchodzi epizod końcowy? Gdzie te straszliwe ogromne okręty zaprezentowane przez autora wcześniej? Na tym ogromniastym statku Ziemian nadal działa jakiś kret?
Jeśli to miałaby być trylogia i koniec, to trudno sobie wyobrazić durniejsze i bardziej bezsensowne, niedorobione zakończenie. Jeśli autor zamierza kontynuować tę serię, to powinien zamknąć wątki w tym tomie, żeby nie wkurzać czytelników takich jak ja.
Zmarnowany potencjał, to także rasa nieomal wszechmocnych wojowników, którzy odnoszą się do naszych bohaterów niby neutralnie, a jednak z pewną życzliwością, skoro główny bohater powieści otrzymał tytuł Kompana Bagiennego Lisa (czy coś w tym rodzaju): w przeszłości mieli oni wytępić jakąś rasę sukinsynów, a teraz patrzą z tolerancją i neutralnością, jak w ich rejonie mnożą się bezkarnie szczury, do tego bezczelnie strzelając nie tylko do wszystkiego, co się rusza, ale także do ich młodego wojownika? Tego wątku autor kompletnie nie rozwija.
Irytujący jest ten wojskowy dryl, wszechobecny do przesady, we wszystkich tomach, choć można się z tym ostatecznie pogodzić uznając to za przyjętą konwencję, choć co za dużo, to niezdrowo.
Autor od czasu do czasu wykazuje się znajomością pewnych praw fizyki z wyłączeniem teorii względności (czas biegnie wszędzie jednakowo, jak u Newtona), ale moment, w którym puścił pawia w postaci „łatwopalnego metanu” spowodował u mnie opadanie rąk. Sam napęd kompresyjny wymaga pewnego wyjaśnienia, którego autor nam nie dostarcza, a którego możemy się domyślać choćby z samej nazwy: „kompresyjny”. Statek nie porusza się szybciej od światła, tylko kompresuje (ściska) przed sobą przestrzeń skracając odległości liczone w latach świetlnych do wielokrotnie mniejszych odległości, a sam przemieszcza się w tej skompresowanej przestrzeni z relatywnie mniejszą prędkością. To pewna koncepcja, dyskusyjna, ale formalnie nie naruszająca zasady nieprzekraczalności prędkości światła (przepływu informacji w zasadzie).
Nie wiadomo, dlaczego mierzone w megatonach głowice termojądrowe miałyby być tak drogocenne w zestawieniu z mniejszymi głowicami zważywszy na fakt, iż zapalnik w postaci reakcji rozszczepienia (uranu czy plutonu) stanowi najcenniejszy składnik obydwu, bo deuteru czy trytu do reakcji termojądrowej można mieć ile dusza zapragnie. W zasadzie produkcja mniejszych głowic, to marnotrawstwo. Wybuch nuklearny, jakikolwiek, w przestrzeni kosmicznej (próżnia), nie powoduje postania fali uderzeniowej, bo nie ma ośrodka, który mógłby przenosić energię kinetyczną (rzecz omawiana w jednym z filmów kanału Discovery), a samo promieniowanie elektromagnetyczne mogłoby mieć problem z niszczeniem statków wymyślonych przez autora. Ciekawe, że nikt z autorów sci-fi nie wpadł na pomysł konstrukcji głowic wzorowanych na broni przeciwpancernej, w której energia wybuchu jest kierowana w postaci strumienia plazmy. Głowica powinna zawierać w sobie ów materiał miotający i mieć odpowiednią konstrukcję, nie tylko materiał rozszczepialny, czy fuzyjny. Nie można sobie wówczas wyobrazić żadnego materiału mogącego oprzeć się takiej broni, nawet gdyby grubość pancerza statku mierzyć w metrach.
Uzbierałoby się różnych głupstw na osobną książkę poświęconą wyłącznie owym głupstwom w powieściach militari sci-fi, ale marzycielom wypada położyć na tym zagadnieniu choćby po części - pełną tolerancji zasłonę milczenia.

Należy podkreślić doprawdy znakomitą robotę tłumacza i docenić wartość jego komentarzy i objaśnień. Kłaniam się nisko z uszanowaniem.

Aż się prosi, żeby rozsypać trutki na szczury...
W tej trylogii w zasadzie nie ma kobiet...
Chociaż - jak powiedziałem już przy komentowaniu poprzednich tomów - lubię tego typu książki z powodów, o których wówczas wspominałem, to ten tom oceniam najniżej.
Pomysł na wstępną bitwę, która otwiera opowieść i trwa przez jedną czwartą książki jest jak najbardziej w klimacie tej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2569
772

Na półkach: , , , ,

Dalsze losy USS”Camberland” i jego załogi. Kolejne misje samobójcze i wychodzenie z najgorszych opresji, bitwa goni następną bitwę. Akcja szybka i dynamicznie zmienia się tylko pole walki. Mnie trochę powiało nudą, Zaczęłam czytać tą serię z sympatii do Star Traka. Bardzo dynamiczne militarne SF. Polecam wszystkim lubiącym ten gatunek, gdyż nie będą się nudzić.

Dalsze losy USS”Camberland” i jego załogi. Kolejne misje samobójcze i wychodzenie z najgorszych opresji, bitwa goni następną bitwę. Akcja szybka i dynamicznie zmienia się tylko pole walki. Mnie trochę powiało nudą, Zaczęłam czytać tą serię z sympatii do Star Traka. Bardzo dynamiczne militarne SF. Polecam wszystkim lubiącym ten gatunek, gdyż nie będą się nudzić.

Pokaż mimo to

avatar
92
69

Na półkach:

O autorze

H. Paul Honsinger opisuje siebie jako „zreformowanego prawnika”. Po ponad 20 latach praktykowania prawa, Honsinger wycofał się z zawodu. Obecnie pisze na pełny etat i jest aktywnym członkiem Science fiction i Fantasy Writers of America. Przestrzeń kosmiczna i historia wojskowa to długie pasje jego życia. Brak fizycznych atrybutów do zawodu astronauty lub żołnierza, oraz brak umiejętności matematycznych, niezbędnych do zostania Inżynierem Lotniczym czy Astronomem, „skłonił go” do wyboru kariery prawniczej. Ale badanie przestrzeni i wojny zawsze było częścią jego życia. Stał się amatorem astronomii, ekspertem w historii poszukiwań przestrzeni kosmicznej i nigdy nie przestał studiować historii i sztuki wojennej. Paul zaczął czytać science fiction w wieku siedmiu lat (zaczynając od „Między planetami” Roberta Heinleina) i był wiecznym fanem tego gatunku. Przez wiele lat studiował kampanie Aleksandra, Cezara, Napoleona, Lee, Granta, Jacksona, Halseya i Pattona i – co może być najbardziej znaczące – głęboko i precyzyjnie myślał o tym, jak byłoby, gdyby opowieści o walce w kosmosie, którą czytał i widział na ekranie, powiedziano w sposób, który ma sens naukowy i wojskowy. W ten sposób powstała seria Man of War.

Uniwersum

Akcja jego cyklu dzieje się w przyszłości w roku 2315, kiedy to Unia Terrańska toczy od ponad trzydziestu lat krwawą i wyniszczającą wojnę z Hegemonią Krag. Jest to rasa przypominająca wielkie szczury, która pragnie zguby ludzkości z powodów ideologicznych. Ludzkości nie idzie najlepiej, przede wszystkim z uwagi na użycie Gynophage przez obcych, broni biologicznej, zaprojektowanej do wybicia kobiet. Mimo opanowania zarazy, ludzkość jest w kiepskiej sytuacji.

Stawka rośnie

Głównym motywem cyklu są losy młodego kapitana Maxa Robichaux i dowodzonej przez niego załogi niszczyciela kosmicznego USS „Cumberland”. Ten zdolny dowódca to wschodzącą gwiazdą Marynarki Wojennej Unii często wysyłany na misje wymagające nieszablonowego podejścia i sprytu. W poprzednich częściach serii Max nie tylko sprawił, iż członkowie jego niedoświadczonej załogi z grona nieudaczników stali się „ludźmi ze stali”, ale również niejednokrotnie pokrzyżował plany Krag. Jego poprzednie losy opisuje tutaj.

W 3 części cyklu Bracia w chwale obserwujemy dalsze losy Cumberland i jego dzielnej załogi.

Po udzieleniu odpowiedzi na ultimatum Krag Robichaus musi bezpiecznie doprowadzić swój okręt do domu. Nie będzie to jednak proste, zirytowany przeciwnik wysyła cały zespół zadaniowy by zniszczył jeden niszczyciel. Kiedy Max i jego okręt, niszczyciel USS „Cumberland” osaczeni zostają przez osiem okrętów przeciwnika, ich szanse przeżycia wynoszą mniej niż jeden do miliona. To jednak tylko cześć problemu. Wysłani z tajną misją za linie wroga, Max i jego załoga mają przeprowadzić tak ważne uderzenie, że jego sukces może odmienić koleje wojny. Porażka zaś może mieć znaczenie dla życia wszystkich ludzi w galaktyce.

Podchody i podstępy

Mimo, iż USS „Cumberland” jest niszczycielem to jednak rola okrętu tej klasy w wojnie kosmicznej jest bardziej zbliżona do roli II wojennych okrętów podwodnych. Główną bronią niszczyciela jest jego prędkość i zdolności maskowania. Ponieważ jednak akcja umiejscowiona jest w XXIII wieku do arsenału środków dochodzi oszukiwanie sensorów przeciwnika, walka elektroniczna oraz oszukiwanie systemów swój-obcy. Warto tu wskazać, iż autor bardzo dokładnie opisuje zarówno funkcje jak i sposoby działania poszczególnych urządzeń na pokładzie okrętu od armat impulsywnych, pocisków rakietowych, a kończąc na nawigacji w przestrzeni. Bitwy są opisane w bardzo dynamiczny utrzymujący w napięciu sposób. Akcja wciąga czytelnika pozwalając mu się poczuć jakby stał na mostku okrętu w środku bitwy.

Załoga

Paul uważa, że choć dziejący się w przyszłości, Science Fiction może być „prawdziwy” jak każdy inny rodzaj literacki. Niezależnie od tego, jakie instrumenty może kontrolować, bez względu na moc, jaką może mieć na wyciągnięcie ręki i jakie cuda czekają go w roku 2315 i później, Człowiek nadal będzie Człowiekiem. Wykreował na bohaterów swojej powieści prawdziwych ludzi ze stali, którzy dla ratowania swojego narodu są gotowi do poświęceń nawet za najwyższą cenę. Bohaterowie są wyraziści, a ich myśli i doświadczenia wpływają na podejmowane przez nich decyzje. Warto wspomnieć, iż autor nie stworzył w swoim cyklu nadludzi, jego postacie to zwyczajni marynarze który mają swoje wymagania i potrzeby a nawet mający problemy czy to natury psychicznej czy zdrowotnej.

– Motywację. Jeśli chodzi o Krag, chodzi im o to, aby zaliczyć zniszczenie. Nam zaś zależy na tym, aby uniknąć zniszczenia. Przetrwanie jest silniejszą motywacją niż poczucie obowiązku, chwała, nienawiść czy cokolwiek innego, co wiedzie Krag. – Położył dłoń na ramieniu chłopca i spojrzał mu w oczy. – Chcesz żyć, Hewlett?

– Abso–kurwa–lutnie! – Po tak ewidentnym złamaniu protokołu asystent kontynuował prawie szeptem: – Sir. Znaczy tak, sir. Bardzo przepraszam, sir. Ale tak, chcę żyć.

– To tak jak i ja, synu. Dziękuję, panie Hewlett. To by było na tyle.

Ocena

Jak oceniam serię po 3 tomie? Ogólnie mam wrażenie, iż Paul z każdym kolejnym tomem staje się coraz lepszym pisarzem. Fabuła lepiej trzyma w napięciu, opisy bitew są bogatsze i intensywniejsze. W tomie 3 jest nawet bardzo udana próbę opisania przebiegu potyczki nie z perspektywy mostka USS „Cumberland”, lecz mostka pancernika Kragów. W teatrze wojny oprócz walki, wywiadu czy dyplomacji powoli pojawia się logistyka i jej znaczenie dla działań wojennych. Coraz lepiej poznajemy też zasady funkcjonowania, myślenia i kultury Krag, aż szkoda trochę iż pozostałe rasy nadal są opisywane bardzo pobieżnie. Autor jeszcze nie stworzył uniwersum na miarę Honorwerse, ale czyni kroki we właściwym kierunku.

W jednej z recenzji pojawiły się zarzuty, iż bitwy kosmiczne oprócz dynamiki powinny do czegoś prowadzić, zaś tego brakuje w części starć w Braciach w Chwale. Nie zgodzę się z tym zarzutem, dla większości żołnierzy frontowych życie toczy się od starcia do starcia, zaś marynarz musi przede wszystkim przeżyć te „zwykłe” starcia by móc wziąć udział w tych kluczowych. To prostą prawdę stara się pokazać autor, zaś na chwilę obecną liczba tych zwykłych potyczek nie jest wcale taka irytująca.

Książka trzyma i klimat i dynamikę akcji z pierwszych tomów. Dobre, solidne military-science fiction.

Mój blog o Military Sciencie Fiction https://solaris7.pl/tag/zaginione-opowiesci/

O autorze

H. Paul Honsinger opisuje siebie jako „zreformowanego prawnika”. Po ponad 20 latach praktykowania prawa, Honsinger wycofał się z zawodu. Obecnie pisze na pełny etat i jest aktywnym członkiem Science fiction i Fantasy Writers of America. Przestrzeń kosmiczna i historia wojskowa to długie pasje jego życia. Brak fizycznych atrybutów do zawodu astronauty lub...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1236
708

Na półkach:

Ostatni, mam nadzieja, że na razie to m tej serii. Tym razem kapitan Robichaux i załoga jego okrętu dostaje misje iście samobójczą, najpierw razem ze statkiem naprawczym mają się prześlizgnąć głęboko za linie wroga i spotka się tam z resztą grupy uderzeniowej w celu zniszczenia jednej z baz zaopatrzeniowych wroga a potem samotnie zapolować na wrogiego admirała. Świetna akcja, jak dla mnie trochę smutne zakończenie proszące się o kontynuacje. Książka trzyma i klimat i wartkość akcji z pierwszych tomów. Dobre, solidne military-fantasy

Ostatni, mam nadzieja, że na razie to m tej serii. Tym razem kapitan Robichaux i załoga jego okrętu dostaje misje iście samobójczą, najpierw razem ze statkiem naprawczym mają się prześlizgnąć głęboko za linie wroga i spotka się tam z resztą grupy uderzeniowej w celu zniszczenia jednej z baz zaopatrzeniowych wroga a potem samotnie zapolować na wrogiego admirała. Świetna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
131
54

Na półkach:

Bardzo się cieszę, że zupełnie przypadkiem trafiłem na tę trylogię. Książkę "połyka" się momentalnie, nawet szybciej niż poprzednie dwa tomy. Oczywiście jest to space opera, jest niezniszczalny bohater wraz z swoją załogą, są misje "nie do wykonania"... ale to w niczym nie przeszkadza. Może to kwestia oczekiwań i pozytywnego nastawienia :) [po totalnym g****e jakim okazał się dla mnie cykl Mroczna Wieża, każda inna książka to dzieło literackie]

Dla niezdecydowanych - polecam dać szansę temu autorowi i jego trylogii.

Bardzo się cieszę, że zupełnie przypadkiem trafiłem na tę trylogię. Książkę "połyka" się momentalnie, nawet szybciej niż poprzednie dwa tomy. Oczywiście jest to space opera, jest niezniszczalny bohater wraz z swoją załogą, są misje "nie do wykonania"... ale to w niczym nie przeszkadza. Może to kwestia oczekiwań i pozytywnego nastawienia :) [po totalnym g****e jakim okazał...

więcej Pokaż mimo to

avatar
438
245

Na półkach: , ,

Już od pierwszych stron wiele się dzieje. Autor kontynuuje wydarzenia z poprzedniego tomu, gdy statek spotkał się z wrogiem i przekazał odpowiedź na ultimatum. Od tamtego czasu wraca do domu i ciągle unika pułapek. W finalnej bitwie tej ucieczki dzielna załoga Cumberland'a wygrywa z przeważającymi siłami wroga eliminując statek za statkiem.

W ostatnim tomie trylogii Honsinger skupił się na pozostałych bohaterach odysei. Cieszy fakt, że nawet drugoplanowi bohaterowie mają ciekawe tło. Innym zabiegiem znanym już z poprzedniego tomu było ukazanie relacji międzyrasowych z obcą rasą Pfelung.

Autor nie naszkicował sztywnych granic wszechświata, zatem do poznania jest jeszcze cała galaktyka, o czym pisze przy okazji jednej z akcji - ludzie są świadomi istnienia innych imperiów, z którymi nie mają styczności. I w końcu ciekawie pokazany epizod oczami wojowniczej rasy Krag, która za cel postawiła sobie zniszczenie ludzkości. Wojna ta umotywowana religijnym dogmatem przeraża i wzorowana jest na współczesnych wydarzeniach.

Trzeci tom prezentuje wysoki poziom, ale względem poprzedniego odczuwa się pewien spadek formy. Napięcie jest budowane przez cały czas czytania książki, ale miałem wrażenie jakby pod koniec autor specjalnie wyhamował i kolejne wydarzenia opisywał bez rozmachu dając znać, że zbliża się koniec. Przynajmniej tej historii.

Już od pierwszych stron wiele się dzieje. Autor kontynuuje wydarzenia z poprzedniego tomu, gdy statek spotkał się z wrogiem i przekazał odpowiedź na ultimatum. Od tamtego czasu wraca do domu i ciągle unika pułapek. W finalnej bitwie tej ucieczki dzielna załoga Cumberland'a wygrywa z przeważającymi siłami wroga eliminując statek za statkiem.

W ostatnim tomie trylogii...

więcej Pokaż mimo to

avatar
633
233

Na półkach: , , ,

Nie dotrwałem do końca. Autor, mocno chaotyczny, owa "powieść", jak i cały cykl, to marnotrawstwo czasu, i policzek dla SF.
Lepiej w palnik dać. Większa przyjemność.

Nie dotrwałem do końca. Autor, mocno chaotyczny, owa "powieść", jak i cały cykl, to marnotrawstwo czasu, i policzek dla SF.
Lepiej w palnik dać. Większa przyjemność.

Pokaż mimo to

avatar
138
3

Na półkach:

czy ktos wie czy bedzie kontynuacja

czy ktos wie czy bedzie kontynuacja

Pokaż mimo to

avatar
134
65

Na półkach: ,

Warta przeczytania. Jedna z fajniejszych serii.

Warta przeczytania. Jedna z fajniejszych serii.

Pokaż mimo to

avatar
329
85

Na półkach: ,

Szkoda,że zakończenie jest klifhangarem.i szkoda,że najwyrazniej to ostatnia część.

Szkoda,że zakończenie jest klifhangarem.i szkoda,że najwyrazniej to ostatnia część.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bracia w chwale


Reklama
zgłoś błąd