Szwecja czyta. Polska czyta

Okładka książki Szwecja czyta. Polska czyta
Agata Diduszko-ZyglewskaKatarzyna Tubylewicz Wydawnictwo: Krytyka Polityczna popularnonaukowa
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Wydawnictwo:
Krytyka Polityczna
Data wydania:
2015-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-10
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364682629
Tagi:
Szwecja Polska książki czytanie czytelnictwo
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
261 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
773
453

Na półkach:

Przychylam się do zdania kolegi niżej, że część polska jest całkowicie niewykorzystana, bo szwedzka jest świetna i dająca nadzieję. Gadające głowy zamiast pokazywania ciekawych inicjatyw naszych polskich wydawnictw lub bibliotek. A na pewno takie są, bo w moim małym mieście biblioteka jest nowoczesna, działa bardzo prężnie i przed pandemią działo się tam bardzo dużo z pogranicza czytania i nowych technologii, gier planszowych, wykładów, spotkań i warsztatów. Teraz też starają się działać online, poza tym książki można rezerwować nawet z półki przez internet, odbierać w książkomacie czynnym 24 godz./dobę, a zwracać w automatycznej wrzutni. XXI w. i aż się chce czytać. Są też programy typu moja pierwsza książeczka realizowane przez biblioteki, konkursy rysunkowe wydawnictw, maskotki do książek. Warto byłoby też pokazać szkoły, które do nagród książkowych podchodzą z głową i nie kupują chłamu z przetargu albo z przecen w "taniej książce". Wierzę, że gdzieś tam są ludzie, którzy robią dobrą oddolną robotę. Może autorzy wrócą z czasem z aktualniejszą wersją, zwłaszcza że pandemia to boom na audiobooki i ebooki również dziecięce, które są przecież kluczowe, żeby te dzieci czytały również jako dorośli. Trochę zmarnowany potencjał.

Przychylam się do zdania kolegi niżej, że część polska jest całkowicie niewykorzystana, bo szwedzka jest świetna i dająca nadzieję. Gadające głowy zamiast pokazywania ciekawych inicjatyw naszych polskich wydawnictw lub bibliotek. A na pewno takie są, bo w moim małym mieście biblioteka jest nowoczesna, działa bardzo prężnie i przed pandemią działo się tam bardzo dużo z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
808
149

Na półkach:

Bardzo ciekawa część poświęcona czytaniu książek w Szwecji, ale opisanie czytania w Polsce bez pomysłu. Naprawdę rozmowy z ówczesnym ministrem edukacji, dyrektorem Instytutu Książki itd. są nudne. Nie ma analizy rynku, tendencji, takie blebleble, cały czas o tym samym, a w zasadzie nie widaomo, o czym. Zabrakło pomysłu. W zasadzie więcej dowiadujemy o polskich czytelnikach z części poświęconej Szwecji. Za część szwedzką byłaby 7, za polską najwyżej 4.

Bardzo ciekawa część poświęcona czytaniu książek w Szwecji, ale opisanie czytania w Polsce bez pomysłu. Naprawdę rozmowy z ówczesnym ministrem edukacji, dyrektorem Instytutu Książki itd. są nudne. Nie ma analizy rynku, tendencji, takie blebleble, cały czas o tym samym, a w zasadzie nie widaomo, o czym. Zabrakło pomysłu. W zasadzie więcej dowiadujemy o polskich czytelnikach...

więcej Pokaż mimo to

avatar
293
38

Na półkach:

Czy polski sposób patrzenia na literaturę i promocję czytelnictwa różni się od szwedzkiego? Dlaczego badania Biblioteki Narodowej wskazują, że tylko niewielki odsetek polaków czyta książki i w jaki sposób walczymy dziś o poprawę czytelnictwa w Polsce? Czym różnią się realia Szwecji od Polski?

Na te pytania bardzo ciekawie odpowiadają polscy i szwedzcy pisarze, bibliotekarze, wydawcy, urzędnicy państwowi, porównując polskie i szwedzkie, rozwiązania prawne, praktyki czytelnicze i doświadczenia. Opowiadają o swoich inicjatywach, pomysłach, realizacjach, które ich zdaniem mogą pokazać społeczeństwu, że czytanie książek jest ważne w dążeniu do stworzenia świadomego państwa

Czy polski sposób patrzenia na literaturę i promocję czytelnictwa różni się od szwedzkiego? Dlaczego badania Biblioteki Narodowej wskazują, że tylko niewielki odsetek polaków czyta książki i w jaki sposób walczymy dziś o poprawę czytelnictwa w Polsce? Czym różnią się realia Szwecji od Polski?

Na te pytania bardzo ciekawie odpowiadają polscy i szwedzcy pisarze,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
437
284

Na półkach: ,

Szwed czyta, Polak czyta, ja czytam, pan czyta, i pani, i państwo też czytacie, no fajnie mamy. No to jak już tak czytacie, to może tym razem poczytacie, że jak to się dzieje, że sąsiad nie czyta, i to wcale nie dlatego, że jest głupi i pewnie woli wydać na piwo.

„Szwecja czyta, Polska czyta” to podzielony na dwie części zbiór wywiadów z ponad 25 osobami z literackiego półświatka, głównie mniejszymi lub większymi aktywistami: bibliotekarzami, organizatorami przestrzeni bibliotecznej, współtwórcami festiwali oraz akcji czytelniczych, członkami organizacji non-profit czy wydawnictw z misją. Czytając kolejne rozmowy w części szwedzkiej trudno się nie rozmarzyć: finansowe wsparcie dla pisarzy, biblioteki z kuchnią (bo od czego zacząć pisanie książki kucharskiej?), szpitalne biblioteki z działem medycznym dla pacjentów… Wywiady po polskiej stronie mogłyby być jednym wielkim żalem i lamentem, ale na szczęście poza samokrytyką sporo w nich energii, dobrych pomysłów i po prostu nadziei na lepszą przyszłość. Rozmówcy są interesujący, a ich doświadczenie oferuje zróżnicowane spojrzenie na czytanie i to, co do niego prowadzi w wymiarze społecznym.

Bo „Szwecja czyta, Polska czyta” przypomina, że czytelnictwo (wiem, panie Chymkowski, okropne, od razu nasuwa „hutnictwo”) nie sprowadza się do klepnięcia w kącie z lekturą i herbatą i udawaniem, że świat nie istnieje – z książką nierozerwalnie wiąże się życie kulturowe, lokalna społeczność łącząca się przez bibliotekę, losy mały księgarń, edukacja, przepływ myśli i idei, umożliwianie rozwoju tym, dla których los nie był łaskawy. Słusznie przewija się w polskiej części krytyczna uwaga, że świat nie- i czytających rozbił się na dwa nieprzenikające się światy, zaś dostępu do tego drugiego nierzadko broni bufoniasta elitarność. Ustawy o szkolnych bibliotekach są ważne, ale z tym "jestę w tym niewielkim procencie, co cztery książki w tym roku przeczytał, ale ze mnie intelektualista gardzący TV!" weźmy zacznijmy od siebie.

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie „ej, co zrobić, żeby ludzie czytali dwadzieścia książek rocznie?”. Warto sobie od czasu do czasu przypomnieć, jak wiele czynników się na to składa – ta pozycja nadaje się do tego w sam raz, oferując różnorodne perspektywy i pomysły z dwóch odmiennych krajów. Aż chce się wstać z fotela i wbić do tej naszej bieda biblioteki schowanej w bloku z wielkiej płyty z tymi dwoma zakurzonymi półkami i powiedzieć: „pani Halinko, rozkręćmy ten przybytek!”.

Szwed czyta, Polak czyta, ja czytam, pan czyta, i pani, i państwo też czytacie, no fajnie mamy. No to jak już tak czytacie, to może tym razem poczytacie, że jak to się dzieje, że sąsiad nie czyta, i to wcale nie dlatego, że jest głupi i pewnie woli wydać na piwo.

„Szwecja czyta, Polska czyta” to podzielony na dwie części zbiór wywiadów z ponad 25 osobami z literackiego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
136
135

Na półkach:

"Nie mam złudzeń-jeżeli ktoś nie czytał przez ostatnie piętnaście lat, to już nie będzie czytał. Ten kto nie docenił książek w młodości, raczej w wieku pięćdziesięciu lat nie rzuci się do czytania Dostojewskiego i Prousta. To się nie wydarzy. Dlatego kluczowe jest, żeby czytały dzieci." Joanna-Kluzik Rostowska, Ministra Edukacji Narodowej

Najbardziej żenująca część całej książki, padła z ust osoby mającej ówcześnie największą moc sprawczą. Właściwie we wszystkich wywiadach, zarówno szwedzkich jak i polskich podkreślano, że dla rozwoju czytelnictwa kluczowe jest obserwowanie przez dzieci czytających domowników, czyli właśnie osób starszych. Kilka wywiadów dalej Roman Chymkowski, kierownik Pracowni Badań Czytelnictwa Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej wskazuje, iż to osoby starsze są najbardziej "niezagospodarowane" i warto się na nich skupić. Sam fakt czytania przez osoby starsze może wpłynąć pozytywnie na wytworzenie pozytywnych wzorców wśród młodszych.

Oceniając samą pozycję, to uważam że jest dość ciekawa, jednak jedynie sygnalizuje pewne zjawisko, przybliża pewną problematykę i instytucje (szwedzkie) nie oferując w zamian propozycji rozwiązań systemowych.

"Nie mam złudzeń-jeżeli ktoś nie czytał przez ostatnie piętnaście lat, to już nie będzie czytał. Ten kto nie docenił książek w młodości, raczej w wieku pięćdziesięciu lat nie rzuci się do czytania Dostojewskiego i Prousta. To się nie wydarzy. Dlatego kluczowe jest, żeby czytały dzieci." Joanna-Kluzik Rostowska, Ministra Edukacji Narodowej

Najbardziej żenująca część całej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
426
344

Na półkach: ,

Trzeba przyznać, że zestawienie dwóch kompletnie różnych rynków czytelniczych - polskiego i szwedzkiego - daje bardzo interesujący efekt. Co więcej - tragiczna zdawałoby się - kondycja czytelnictwa w naszym kraju wcale nie przedstawia się tak najgorzej, m. in. za sprawą opisania perspektyw i aktualnego (na 2015 rok) stanu rozwoju. Nie brak oczywiście utyskiwań na obecny kształt rynku wydawniczego oraz statusu bibliotek, zarówno publicznych, jak i szkolnych, niemniej jednak całość przedstawia się dość optymistycznie, a przede wszystkim - rozwojowo.

Trzeba przyznać, że zestawienie dwóch kompletnie różnych rynków czytelniczych - polskiego i szwedzkiego - daje bardzo interesujący efekt. Co więcej - tragiczna zdawałoby się - kondycja czytelnictwa w naszym kraju wcale nie przedstawia się tak najgorzej, m. in. za sprawą opisania perspektyw i aktualnego (na 2015 rok) stanu rozwoju. Nie brak oczywiście utyskiwań na obecny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
66
64

Na półkach: , ,

Dotychczas nie czytałem książek poświęconych tematyce czytelnictwa. Z racji pracy w bibliotece sięgnąłem po nią, by sprawdzić czy rzeczywiście czytelnictwo w Polsce i Szwecji tak diametralnie różnią się od siebie.

Książka podzielona została na dwie części główne części. Pierwsza z nich porusza zagadnienia rynku czytelniczego i poziomu czytelnictwa w Szwecji, druga w Polsce. Każdą z części dodatkowo podzielono na rozdziały. Osobiście uważam część poświęconą skandynawskiemu państwu za ciekawszą. Więcej w niej przykładów działań, akcji, inicjatyw, które wywierają realny wpływ na czytelnictwo. Ponadto wskazanie działań szwedzkiego rządu, organizacji, stowarzyszeń literackich podejmowane na rzecz twórców, autorów dopełniają pozytywnego obrazu szwedzkiej literatury. Ma to przełożenie na czytelnictwo wśród mieszkańców.

W części poświęconej Polsce widać, typowe dla Polaków, narzekanie. Wskazywane są błędy, niedociągnięcia, braki polskiego systemu. Co prawda wskazywane są rozwiązania umożliwiające zmianę. Nie widać jednak przekonania, co do możliwości dokonania zmian.

Książkę poleciłbym każdemu, kto interesuje się czytelnictwem. Osoby studiujące bibliotekoznawstwo, pracujące w bibliotece, piszące prace o szeroko rozumianej pracy bibliotekarza znajdą w niej informacje o tym, jak to się robi w Szwecji. Wydaje mi się, że każdy bibliotekarz, wydawca, menadżer pisarza powinien przeczytać tę książkę. Jeżeli nie w całości, to we fragmentach na pewno.

Dotychczas nie czytałem książek poświęconych tematyce czytelnictwa. Z racji pracy w bibliotece sięgnąłem po nią, by sprawdzić czy rzeczywiście czytelnictwo w Polsce i Szwecji tak diametralnie różnią się od siebie.

Książka podzielona została na dwie części główne części. Pierwsza z nich porusza zagadnienia rynku czytelniczego i poziomu czytelnictwa w Szwecji, druga w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
260
43

Na półkach: ,

Książka dobra, bez wątpienia, choć prawie nabawiłam się przez nią depresji... Różnice w podejściu do książek i problemów z czytelnictwem Szwecji a Polski są aż nadto widoczne. Owszem, fundusze na rozwój (czy, jak w naszym niechlubnym wypadku - ratowanie) czytelnictwa są ważne, ale chyba jednak nie najważniejsze. Nastawienie też się liczy. Na nasze, polskie nieszczęście.
I tak z rozmów ze szwedzkimi "ludźmi książki" wyłania się obraz grupy, która nie tylko jest zdolna do wewnętrznej współpracy, ale też niesamowicie otwarta na świat i kreatywne rozwiązywanie problemów, jak choćby asymilacja licznej grupy imigrantów poprzez kulturę, książki, przyjazne im biblioteki. Nawet nie ilość i jakość bibliotek w Szwecji, czy uczciwość wobec pisarzy (choć to też!) zrobiła na mnie największe wrażenie, ale coś, co raz po raz przewija się przez te wszystkie wywiady - egalitaryzm i demokracja w realnym wydaniu, a nie jako ładnie brzmiące hasełka.
A my? W głowie mi się zakręciło, bo co rozmowa, to inna koncepcja i od razu dyskredytacja poprzednich pomysłów. Choć, owszem, jest niewiele punktów wspólnych w tych wszystkich programach i postulatach, ale jeden uzna coś za priorytet, a drugi zepchnie to na dalszy plan. Więc ani nie wiadomo, kto miał rację (no dobrze, może to nie jest aż tak istotne), ani czy wreszcie ludzie, którym nie jest obojętna tragiczna sytuacja czytelnicza w Polsce, zaczną, bo ja wiem, współpracować? Wspólnie rozmawiać? A może przestaną się olewać? Nie wiem, może przesadzam, ale takie wrażenie pozostało mi po lekturze drugiej części tej książki, traktującej o Polsce. Raz optymizm, bo pomysł z bibliotekami załapał, raz przytłaczające statystyki i mówienie, że "nie tędy droga". Aż by się chciało powiedzieć: Ludzie, zdecydujcie się żesz. Bo może nie musimy wcale "zgapiać" wszystkiego od Szwedów i przenosić na polskie warunki (często zwyczajnie nas na to nie stać). Może powinniśmy przyjrzeć się temu, w jaki sposób możliwa jest skuteczna współpraca pomiędzy ludźmi, którzy, było nie było, mają wspólny cel. Bo to (teoretycznie) nic nie kosztuje. A efekty? Spójrzcie na Szwecję.

Książka dobra, bez wątpienia, choć prawie nabawiłam się przez nią depresji... Różnice w podejściu do książek i problemów z czytelnictwem Szwecji a Polski są aż nadto widoczne. Owszem, fundusze na rozwój (czy, jak w naszym niechlubnym wypadku - ratowanie) czytelnictwa są ważne, ale chyba jednak nie najważniejsze. Nastawienie też się liczy. Na nasze, polskie nieszczęście.
I...

więcej Pokaż mimo to

avatar
413
412

Na półkach:

„Wszystkie badania wykazują, że w szkołach, w których są dobre biblioteki, dzieci osiągają lepsze wyniki w testach czytania i rozumienia tekstu.”

Annina Rabe

Powszechność czytelnictwa to charakterystyczne dla Szwecji zjawisko: czytają tam wszystkie warstwy społeczne. W Polsce panuje przekonanie, że czytanie jest dla elit, a istnienie ciemnych mas to jakieś naturalne prawo przyrody. Przyczyn tych różnic w podejściu do czytania jest kilka. Zacznijmy od kultury.

Według szacunkowych danych w Skandynawii w 1850 roku osiemdziesiąt procent ludności umiało czytać. W połowie XIX wieku wskaźnik umiejętności czytania w Szwecji był jednym z najwyższych w Europie. Do tej czołówki należały głównie kraje protestanckie:

„W 1592 roku na zjeździe w Uppsali Kościół szwedzki zdecydował o przyjęciu wyznania luterańskiego. Wkrótce przetłumaczono na język szwedzki Biblię, zaczęły też powstawać pierwsze psalmy po szwedzku. Od wszystkich wiernych wymagano znajomości Biblii i katechizmu. W związku z tym od początku XVII wieku Kościół szwedzki zaangażował się w kampanię na rzecz rozpowszechnienia umiejętności czytania w Szwecji. W prawie kościelnym z 1868 roku umieszczono zapis o dążeniu do powszechnej umiejętności czytania.”

Umiejętność ta była sprawdzana podczas egzaminów, przeprowadzanych w parafiach. W ten sposób narodziła się też tradycja nauki czytania w domu. W 1723 roku weszło w życie prawo, nakazujące wręcz rodzicom dopilnowanie, by dzieci umiały czytać. I umiały. Dzieci czytały i dorastały otoczone czytającymi osobami. Co tymczasem mieliśmy my? Malowidła na ścianach kościołów, tę „Biblię w obrazkach”. Czytanie zarezerwowane było dla elit: duchowieństwa i co znamienitszej szlachty. W Polsce nigdy nie było czytelnictwa tak masowego jak w Szwecji – we wszystkich warstwach społeczeństwa. Ten elitaryzm utrzymuje się do dziś i choć wydaje się, że zrozumieliśmy, jak ważne jest powszechne czytanie, zabieramy się do jego promocji od niewłaściwej strony, próbując narzucić osobom dotąd nieczytającym własne preferencje czytelnicze, elitarne właśnie. To tak, jakby na pierwszych lekcjach matematyki wymagać znajomości rachunku różniczkowego.

„W Szwecji to nie wstyd czytać średnią literaturę, byle tylko czytać. Na przykład wszyscy cieszyli się, że dzieci masowo czytają książkę o Zlatanie Ibrahimoviciu. W Niemczech uważałoby się, że to nie jest żaden sukces, bo dzieci powinny czytać literaturę właściwą. W Szwecji rozumie się, że książka o Zlatanie może być wstępem do czytania innej literatury. Myślę, że to mądre podejście.”

Doskonale pamiętam nagonkę, jaka rozpętała się w polskiej prasie (głównie katolickiej), gdy dzieci zaczęły u nas czytać „Harry`ego Pottera”. Z wypowiedzi licznych krytyków tej szatańskiej podobno książki wynikało, że lepiej nie czytać w ogóle. Dziś pozostaje mi jedynie pogratulować wam sukcesu: jednego z najgorszych poziomów czytelnictwa w Europie.
Kolejną istotną kwestią są biblioteki – w Szwecji wszechobecne, w Polsce zaniedbane i fatalnie zaopatrzone, zwłaszcza w małych miejscowościach. Z doświadczenia wiem, że to nie jest tak, że polskie dzieci nie chcą czytać: chcą, nawet bardzo, skoro potrafią przez pół roku dreptać do biblioteki z pytaniem, czy jest już dostępny drugi tom rozpoczętej przez nie serii. Pół roku! Najczęściej, słysząc takie rozmowy, kupuję rzeczoną książkę i przynoszę ją do szkoły – krąży z rąk do rak, dopóki nie wpadnie w czyjeś lepkie ręce (tradycyjny finał). Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś tu jest bardzo nie w porządku: czyż nie mamy w Polsce instytucji, odpowiedzialnych za szerzenie kultury, czyż nie mamy w prawie zapisu o równym dostępie do oświaty? Bardzo nieprzyjemnie zaskoczyło mnie niczym nieuzasadnione samozadowolenie polskich polityków, wypowiadających się w książce. Dyrektor Instytutu Książki słusznie zauważa:

„Jeśli Polacy nie zaczną czytać, Polska przegra konkurencję w Europie i będziemy tu do końca świata skręcać meble i lodówki.”

Racja. Tylko co, u licha, mamy czytać i kiedy, skoro jesteśmy najbardziej zapracowanym i najgorzej wynagradzanym społeczeństwem w Europie, książki są dla nas za drogie, nie mamy dobrych bibliotek i nie mamy nawet czasu na czytanie?

„A trzeba to powiedzieć wyraźnie wbrew temu, co twierdzi Polska Izba Książki: średnia cena książki w Polsce jest w wartościach bezwzględnych zbliżona do średniej ceny książki we Francji, gdzie wynosi około dziesięciu euro, tymczasem średnia pensja w Polsce jest o dwie trzecie niższa od francuskiej.”

Świetnie. Na to również znajdzie się argument: idźcie do biblioteki. Beata Chmiel, Menadżerka Kultury, na łamach książki „Szwecja czyta, Polska czyta” wyznaje:

„Tymczasem prezes Polskiej Izby Książki powiedział mi na antenie: A po co bibliotekom nowości? Niech kupują stare książki. To brzmi trochę jak słynny bon mot Marii Antoniny o ciastkach, prawda?”

Po lekturze książki „Szwecja czyta, Polska czyta” pod redakcją Katarzyny Tubylewicz i Agaty Diduszko – Zyglewskiej szokuje już nie tylko fatalny stan czytelnictwa w Polsce. Szczerze mówiąc, poziom czytelnictwa szokuje najmniej, bo zaczynamy rozumieć, dlaczego jest, jak jest i komu za to powinniśmy „podziękować”.
Recenzja opublikowana na blogu:
https://zapiskinamarginesie.pl/2018/02/11/czytajac-zmieniasz-swiat/

„Wszystkie badania wykazują, że w szkołach, w których są dobre biblioteki, dzieci osiągają lepsze wyniki w testach czytania i rozumienia tekstu.”

Annina Rabe

Powszechność czytelnictwa to charakterystyczne dla Szwecji zjawisko: czytają tam wszystkie warstwy społeczne. W Polsce panuje przekonanie, że czytanie jest dla elit, a istnienie ciemnych mas to jakieś naturalne prawo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
786
398

Na półkach: , , ,

Oczekiwałam garści faktów, ale nie spodziewałam się lektury z wypiekami na twarzy. Część szwedzka mnie powaliła. Niewiarygodne jak wiele może zrobić człowiek z pasją, jeśli otrzyma trochę wsparcia. Część polska... no cóż, jest źle i długa walka przed nami. A propos... Potop szwedzki. Wygraliśmy?

Oczekiwałam garści faktów, ale nie spodziewałam się lektury z wypiekami na twarzy. Część szwedzka mnie powaliła. Niewiarygodne jak wiele może zrobić człowiek z pasją, jeśli otrzyma trochę wsparcia. Część polska... no cóż, jest źle i długa walka przed nami. A propos... Potop szwedzki. Wygraliśmy?

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Katarzyna Tubylewicz Szwecja czyta. Polska czyta Zobacz więcej
Katarzyna Tubylewicz Szwecja czyta. Polska czyta Zobacz więcej
Katarzyna Tubylewicz Szwecja czyta. Polska czyta Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd