Kenobi

Okładka książki Kenobi
John Jackson Miller Wydawnictwo: Amber Seria: Star Wars: Gwiezdne wojny fantasy, science fiction
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Star Wars: Gwiezdne wojny
Tytuł oryginału:
Kenobi
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
2014-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2014-09-28
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324149650
Tłumacz:
Anna Hikiert, Błażej Niedziński
Tagi:
star wars kenobi
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
285 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
41
8

Na półkach:

Obi-Wan Kenobi to bez dwóch zdań bohater tragiczny, na którym życie nie pozostawiło suchej nitki. Po czystce Jedi wierzy, że potomek jego byłego przyjaciela jest wybrańcem, a zarazem jedyną nadzieją, która może zrównoważyć moc w galaktyce. Rycerz Jedi postanawia przetransportować dzieciaka na pustynną planetę do rodziny Larsów, gdzie będzie spoglądał i chronił ich na odległość przed niebezpieczeństwami jakie kryje Tatooine. Głównemu bohaterowi bardzo ciężko jest się odnaleźć w nowym życiu pośrodku pustkowia. Na swojej drodze niejednokrotnie spotyka wiele zagrożeń, jednak musi się mierzyć z nimi skrupulatnie, aby nie wyszło na jaw, że jest ocalałym Jedi. Bardzo często widzimy go zrezygnowanego, popadającego w stany melancholijne, wszystko to wynika z przytłaczającego go bagażu życiowego jaki dźwiga na swoich plecach. Po przystosowaniu się do życia pustelnika zostaje wplątany w intrygę lokalnych mieszkańców, przez co musi stawiać czoła kolejnym problemom. Pierwsza moja książka związana z uniwersum Star Wars i się nie zawiodłem. Zabrakło mi parę smaczków w postaci retrospekcji.

Obi-Wan Kenobi to bez dwóch zdań bohater tragiczny, na którym życie nie pozostawiło suchej nitki. Po czystce Jedi wierzy, że potomek jego byłego przyjaciela jest wybrańcem, a zarazem jedyną nadzieją, która może zrównoważyć moc w galaktyce. Rycerz Jedi postanawia przetransportować dzieciaka na pustynną planetę do rodziny Larsów, gdzie będzie spoglądał i chronił ich na ...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
121
119

Na półkach: , , ,

Obi-wan Kenobi. W popkulturze jako postać zaistniał już dzięki Lucasowi za sprawą "Nowej Nadziei" (ciekawostka, pierwotnie film nie miał tego podtytułu). Na stałe jednak zagościł w niej dzięki Iwan'owi McGregor'owi, który zagrał Kenobiego w prequelach (znowu ciekawostka, tak jak prequele budzą w fanach skrajne emocje, tak co do McGregora wszyscy są zgodni - nikt nie odegra tej postaci lepiej). Ucieszyłem się więc na więć, że tak znana postać doczekała się książki poświęconej tylko i wyłącznie niej.

Fabularnie akcja rozgrywa się pomiędzy III a IV epizodem filmowej sagi. Kenobi osiedla się na Tatooine z misją chronienia z ukrycia Luke'a Skywalkera. I tutaj od razu krótki komentarz - jakże się cieszę, że Miller tylko o tym wspomina i po części motywuje niektóre decyzje głównego bohatera tym faktem, jednocześnie prowadząc "osobno" całą fabułę. Przymierzając się do lektury obawiałem się, że ta właśnie misja będzie główną osią fabuły, na szczęście, jak już napisałem wyżej, tak nie jest. Wracając do krótkiego opisu fabuły - stara się żyć na uboczu, jednak mimowolnie wplątuje się w problemy mieszkających w pobliżu farmerów. I na tym opis "dokładny" skończę, przechodząc do części "ogólnej" jak zwykle starając skę unikać spoilerów.

Fabuła jest ciekawa, w swego rodzaju westernowym klimacie. Wszystko dzieje się względni szybko, jednak nie czułem, żeby autor jakiś wątek skracał. A tych było kilka, i nie mogę powiedzieć, żeby któryś był dodany "na siłę". Powieść czyta się szybko i lekko. Spotkałem się kiedyś z opinią, że aby zrozumieć książki SW trzeba znać doskonale uniwersum, żeby czytając np. IG-88 wiedzieć, że chodzi o droida, a nie o blaster. Abstrachując od tego, że nie zgadzam się zupełnie z tą opinią, "Kenobi" jest tytułem, w którym te znienawidzone przez niektórych czytelników nazwy pojawiają się bardzo rzadko, a jak już się pojawią od razu wiadomo, o co chodzi. Mankamentem książek SW jest jednak to, że trzeba znać filmy. Może nie na przysłowiową blachę, ale dobrze jest je kojarzyć. W przeciwnym wypadku można się głowić godzinami "po jakiego grzyba on siedzi na tej planecie" a książka i tak w prost nie udzieli nam odpowiedzi.

Reasumując, "Kenobi" nie zawiódł mnie jako ogromnego fana SW. Spodziewałem się co prawda czegoś innego, jednak może to dobrze? W końcu najbardziej zaskakują nas rzeczy i zdarzenia, których się nie spodziewamy albo spodziewamy najmniej. A ta książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, jako miłe uzupełnienie do epizodu III oraz IV.

Obi-wan Kenobi. W popkulturze jako postać zaistniał już dzięki Lucasowi za sprawą "Nowej Nadziei" (ciekawostka, pierwotnie film nie miał tego podtytułu). Na stałe jednak zagościł w niej dzięki Iwan'owi McGregor'owi, który zagrał Kenobiego w prequelach (znowu ciekawostka, tak jak prequele budzą w fanach skrajne emocje, tak co do McGregora wszyscy są zgodni - nikt nie odegra...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
298
97

Na półkach: , , ,

Książka bardzo nierówna. Ma to swoje uzasadnienie fabularnie, ale wpływało na mój zapał do czytania.

W pierwszej części mamy do czynienia z „Benem” Kenobim w pełnej krasie – zachowawczym, pokutującym cieniem dawnego wojownika. Problematyka tych rozdziałów rzadko wychodziła poza pozostawione w sklepie zakupy Kenobiego czy wybór paszy dla Eopie, a dialogi często przywodziły mi na myśl nieskoplikowane powieści młodzieżowe.

Ostatnie rozdziały na szczęście windują powieść ku górze. Przez Bena zaczyna przebijać znany i kochany (przynajmniej przeze mnie) Obi-Wan, a fabuła zaskakuje zwrotami akcji. Nie spodziewałam się takiego rozwoju akcji. Natykamy się tutaj także na więcej nawiązań do historii Anakina.

W ostatecznym rachunku – polecam. To całkiem przyzwoita przygodówka, gdy da się jej czas na rozwinięcie akcji.

Książka bardzo nierówna. Ma to swoje uzasadnienie fabularnie, ale wpływało na mój zapał do czytania.

W pierwszej części mamy do czynienia z „Benem” Kenobim w pełnej krasie – zachowawczym, pokutującym cieniem dawnego wojownika. Problematyka tych rozdziałów rzadko wychodziła poza pozostawione w sklepie zakupy Kenobiego czy wybór paszy dla Eopie, a dialogi często przywodziły...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
65
63

Na półkach: , ,

Jedna z lepszych książek w uniwersum Star Wars. Choć nie obfituje w akcję, a Obi-Wan zamiast walczyć z Sithami i Imperium trafia w środek sprzeczki wioskowo-rodzinnej, powieść dobrze ukazuje jak były Jedi próbuje poradzić sobie ze wstrząsem, jakim był dla niego Rozkaz 66 i walka z Anakinem. Jego próby odnalezienia się w zwyczajnym społeczeństwie jako jego członka a nie obrońcy i pokusa odrzucenia swojej przeszłości i misji, której się podjął, ukazują Obi-Wan z zupełnie innej strony i za to cenię tę powieść

Jedna z lepszych książek w uniwersum Star Wars. Choć nie obfituje w akcję, a Obi-Wan zamiast walczyć z Sithami i Imperium trafia w środek sprzeczki wioskowo-rodzinnej, powieść dobrze ukazuje jak były Jedi próbuje poradzić sobie ze wstrząsem, jakim był dla niego Rozkaz 66 i walka z Anakinem. Jego próby odnalezienia się w zwyczajnym społeczeństwie jako jego członka a nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
509
110

Na półkach:

Western w świecie GW. Jak na mój gust zbyt mało Kenobiego w Kenobim, chociaż przyjemnie się czyta.

Western w świecie GW. Jak na mój gust zbyt mało Kenobiego w Kenobim, chociaż przyjemnie się czyta.

Pokaż mimo to

3
avatar
698
115

Na półkach: ,

Książka jest trudna do oceny. Ogólnie rzecz biorąc jest bardzo dobra i ciekawie się czyta. Obi-Wan jest moim ulubionym bohaterem z uniwersum SW, a jego losy są istną tragedią. Książka wciąga, mimo trochę powolnego rozwoju wydarzeń, no i nie jest tak do końca o Kenobim, przewijają się bohaterowie zamieszkujący oazę, których książka bardziej dotyczy, pojawiają się również fragmenty dotyczące Tuskena. Te opisy dotyczące "Bena" są ciekawe, smutkiem napawa to co on czuje, chociaż w sumie nie ma opisów jego uczuć - po prostu to że go Annilen obserwuje jako "pełnego jakiegoś smutku", ta świadomość co się wydarzyło, że stracił cały zakon Jedi i że jego najlepszy przyjaciel przeszedł na ciemną stronę... A nawet w sumie nie jest wspomniane czy on w ogóle wie o Vaderze, nie ma o nim nic wspomniane w całej powieści. Trochę aż chciałoby się dowiedzieć co się stało dalej z tą rodziną którą Ben na koniec wysłał "w kosmos" ;)

Książka jest trudna do oceny. Ogólnie rzecz biorąc jest bardzo dobra i ciekawie się czyta. Obi-Wan jest moim ulubionym bohaterem z uniwersum SW, a jego losy są istną tragedią. Książka wciąga, mimo trochę powolnego rozwoju wydarzeń, no i nie jest tak do końca o Kenobim, przewijają się bohaterowie zamieszkujący oazę, których książka bardziej dotyczy, pojawiają się również...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
94
4

Na półkach: , ,

Jedna z ciekawszych książek osadzonych w uniwersum Star Wars. Pomimo nieśpiesznej akcji i momentami onirycznego klimatu historia rzeczywiście wciąga. Trzeba co prawda połapać się w różnych zależnościach charakterystycznych dla różnych, specyficznych społeczności zamieszkujących Tatooine, ale jak już czytelnik wie, o co w tym wszystkim chodzi to trudno się od książki oderwać. System polityczny oraz życie istot na tej pustynnej planecie przedstawione zostały w sposób bardzo wiarygodny, żeby nie powiedzieć - naturalistyczny. Postać Obi-Wana, jako moim zdaniem jedna z najbardziej interesujących w tym uniwersum, również została tu ukazana w sposób niezwykle przekonujący. Opisy psychiki głównego bohatera, jego nastawienia do otaczającego go bardzo nieprzyjaznego świata, a także próby kontaktu z dawnym mistrzem to elementy, które sprawiają, że ciężko nie zaliczyć tej książki do kanonu. Powiem więcej - jeśli miałby powstać serial o Kenobim to jego scenariusz wręcz powinien zostać oparty na tej książce. A przynajmniej dobrze by było, jakby scenariusz był mocno inspirowany wydarzeniami w tej powieści przedstawionymi przedstawionymi. Dla mnie to jest kanon i żaden familijny do bólu Disney tego nie zmieni. Moc jest bowiem silna w tej książce!

Jedna z ciekawszych książek osadzonych w uniwersum Star Wars. Pomimo nieśpiesznej akcji i momentami onirycznego klimatu historia rzeczywiście wciąga. Trzeba co prawda połapać się w różnych zależnościach charakterystycznych dla różnych, specyficznych społeczności zamieszkujących Tatooine, ale jak już czytelnik wie, o co w tym wszystkim chodzi to trudno się od książki...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
616
85

Na półkach: ,

Początek ukrywania się kenobiego na tatooin i przygody z tym związane.(satysfakcjonujące zakończenie)

Początek ukrywania się kenobiego na tatooin i przygody z tym związane.(satysfakcjonujące zakończenie)

Pokaż mimo to

1
avatar
1
1

Na półkach:

Książka jest jak najbardziej warta przeczytania. Jako iż Obi-wan jest moim ulubionym bohaterem z uniwersum Gwiezdnych Wojen, w dużym stopniu zwróciłem uwagę na to jak przedstawiono jego postać. I na sczęście nie zwiodłem. Wrodzone dobro, opanowanie, szlachetność oraz walecznoś-wszytkie te cech protagonisty lektóry zostały ukazane. Książka w niezwykle mocny sposób nawiązuje do III części sagi przy tym trafnie opisuke emocje naszego bohatera i to co czuje na wygnaniu. Akcja lektóry jest bardzo nieoczywista i zaskakująca. Bohaterowie są dynamiczni. Ich nastawienie do Bena zmienia się w szybkim tępie. Osobiście właśnie ten czynnik najbardziej mnie zdziwił, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z książki dowiadujemy się wiele na temat mieszkańców planety Tatoine(tych dzikich jak i bardziej cywilizowanych). Jedynym minusem jest przydługi wstęp, który może zniechęcić mniej zapalonych czytelników. Serdecznie polecam.

Książka jest jak najbardziej warta przeczytania. Jako iż Obi-wan jest moim ulubionym bohaterem z uniwersum Gwiezdnych Wojen, w dużym stopniu zwróciłem uwagę na to jak przedstawiono jego postać. I na sczęście nie zwiodłem. Wrodzone dobro, opanowanie, szlachetność oraz walecznoś-wszytkie te cech protagonisty lektóry zostały ukazane. Książka w niezwykle mocny sposób nawiązuje...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
445
441

Na półkach:

Jako zakochanym w popkulturze miłośnikom, zorientowanym na poszczególne ulubione tematyki i Uniwersa, nam fanom jest niezwykle trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że rozpowszechnione na całym świecie, rozlane po globie całą swoją niezwykłością, Gwiezdne Wojny, żyją własnym życiem; że są tak wyjątkowym organizmem, jakby były niezależnym, odrębnym bytem, które niczym ,,Święty Graal” czekały do lat 70-tych XX wieku na swoje odkrycie. Że prawie od 42 lat trwają one niezłomnie w popkulturowym świecie, pływając w oceanie ludzkich myśli, wyodrębniając się z nich jako gigantyczna zbiorowość, która przetrwa w sercach fanów jeszcze dziesiątki pokoleń w przód.

Słynne, będące dla popkultury tym, czym tlen dla istot żywych, Star Wars, które w połowie lat 70-tych XX wieku, w pierwszych, próbnych scenariuszach na filmowe Space Fantasy, i którym w końcu, w 1977r. na światowej kinowej premierze dał życie skromny, bardzo ambitny George Lucas, to nie tylko rozpoznawalna światowa marka niczym gigantyczna korporacja, której produkty są dosłownie wszędzie, sięgając w każdy zakamarek, każdą nawet najmniejszą ,,odkrytą” powierzchnię - tam, gdzie popkultura już dawno odcisnęła swój znak, gdzie kulturowa myśl ludzka wciąż pragnie czegoś rozwijającego i dopełniającego. Na pewno złym i zbyt przerysowanym stwierdzeniem nie będzie określenie Gwiezdnych Wojen mianem protoplasty dla gatunku filmowego science – fiction z uwzględnieniem akcji w przestrzeni kosmicznej. Kiedy wyszedł pierwszy ich film z serii, nikt na dobre nie zdawał sobie sprawy, że sunące po kosmicznym niebie Imperialne Niszczyciele, śmigające myśliwce Rebeliantów i poruszające się z gracją, zwrotnie, i z zadziwiającą prędkością, zostawiające za sobą charakterystyczny wizg pracujących silników, pojazdy typu „TIE”, strzelające do siebie wiązkami energii, wywrą tak gigantyczne wrażenie na rzeszy publiczności. To była czysta ,,Moc” akcji i brawura, które rozdzierały materię obłej stateczności, będącej do emisji "The Star Wars" w 1977 roku, niestety, częścią rozrywkowego, nie potrafiącego porwać do swego mitycznego świata przeciętnego widza, kina science-fiction . Do pierwszego filmu z sagi Star Wars Lucasa dołóżmy piękną, zniewalającą różnorodnością i energią, wołającą widza do przygody ścieżkę dźwiękową Johna Williamsa, okalającą fikcyjny, osadzony w Galaktyce świat, gdzie pierwsze skrzypce grało dualistyczne, prawie że baśniowe starcie Ciemnej z Jasną Stroną Mocy, a rzeczywiście po wielu latach od pierwszej premiery Gwiezdnych Wojen, po setkach wydanych książek i komiksów, po 8 głównych kinowych epizodach, śmiało, bez zbędnych oporów można stwierdzić, iż dostaliśmy coś tak ekstatycznego i ujmującego, co wpłynęło nie w gigantyczny, ale w przesunięty ku nieskończoności, bezcenny, przeczący ulotności na kulturowy dobytek cywilizacji współczesnej - którą człowiek tworzy od kilkuset lat, sposób.

Na jestestwie Gwiezdnych Wojen wychowują się już, co najmniej, dwa pokolenia miłośników Sagi Lucasa. Nieco starsi jej fani pamiętają czasy prawdziwej klasyki Star Wars: epizody filmowe "IV-VI"; czasy, w których królował młody niedoświadczony adept Jedi, Luke Skywalker, i ścigający jego oraz Rebelię, do której należał, Imperator i okryty ponurą, rażącą wrogością hebanową zbroją, Darth Vader. Nawet nieco młodsi widzowie oglądający "Star Wars: A New Hope" z 1977 roku pamiętają jedną z najważniejszych scen w historii dorobku filmowego tej marki. A był to moment, który przez wielu miłośników Star Wars uznawany jest za otwierający i napędzający potężną maszynę, jaką jest Saga zapoczątkowana lata temu przez Lucasa. Wystarczy wspomnieć słowa, które tak bardzo wybijały się z tej krótkiej, mającej miejsce na okręcie politycznym "Tantive IV" scenki, a nasze umysły momentalnie zaleje fala wspomnień, obrazów i zachowanych w pamięci dźwięków. Te kilkadziesiąt sekund, które wtedy, na początku "Nowej Nadziei" się rozegrały odżyje z siłą pierwszego, niezapomnianego doświadczenia. Po prostu nie da się zapomnieć wiadomości, którą w formie hologramu Leia Organa nagrała do pamięci kopulastego, niskiego droida R2D2, aby przekazał je pewnej osobie, na której pomoc w powstrzymaniu Imperium liczy cała Rebelia. Jej słowa brzmiały ,,Pomóż mi, Obi-Wanie Kenobi, jesteś moją jedyną nadzieją…”. To właśnie wspomnienie "Epizodu IV" Gwiezdnych Wojen, a w szczególności tej krótkiej, ale jakże istotnej scenki na Okręcie Politycznym ,,Tantive IV”, i postaci, do której księżniczka Organa kierowała swą wiadomość oraz sam fakt chęci poruszania się, jako fan, spośród całego ogromu treści Sagi w Kanonie książkowym "Legend" Star Wars, powoduje, że tym razem, to właśnie powieść Johna Jacksona Millera "Star Wars: Kenobi" pochłonęła me czytelnicze gwiezdnowojenne gusta, i swą obezwładniającą Mocą zajęła na długie, i co tu dużo mówić, warte uwagi godziny.

Po upadku Anakina Skywalkera, gdy przeszedł on na Ciemną Stronę Mocy i narodził się jako Darth Vader, gdy na kończącej "Wojny Klonów" - widowiskowej batalii na miecze świetlne, na Mustafar, gdzie ,,eks-Anakin” starł się ze swoim mistrzem, Obi-Wanem, czego skutkiem były prawie że agoniczne obrażenia, które odniósł, i które ,,uratowało” założenie opalizującej o barwie ropy zbroi podtrzymującej jego życie – jestestwo mrocznej istoty – świat Jedi bardzo wiele stracił; chyba nawet zbyt wiele. Po eskalacji furii świeżo upieczonego Vadera, którą była bezlitosna egzekucja Jedi, tzw. czystka, Zakon przeistoczył się w szybko butwiejące, rozpadające się w szary, cmentarny pył wspomnienie. Jasna Strona Mocy nie miała znaczenia, balans sił w Galaktyce biegł ku zaprzepaszczeniu i całkowitemu zatraceniu. Jedynie w niedobitkach Jedi, takich jak Obi-Wan Kenobi wciąż tliła się nadzieja; wciąż trwał w nim pierwotny pokład naturalnego dobra i przekonanie, że w Galaktyce, w końcu zapanuje dobro; że ciemność zniknie, a równowaga w Mocy, która scala całą rzeczywistość zostanie przywrócona. Nowelizacja J.J. Millera, którą bez cienia wątpliwości można mianować sequelem "Zemsty Sithów", lecz nastawionym na przedłużenie dramatycznej naznaczonej osobniczą odpowiedzialnością za losy Galaktyki, sequlem Obi-Wana, jest odpowiednią ku temu historią, aby ukazać sympatykom Gwiezdnych Wojen, dla których nie są one kolejnym zwykłym filmem, lub zwykłą przeczytaną książką, że w najbardziej dramatycznych, skazanych na porażkę sytuacjach dobro zawsze zwycięża; że Kenobi – pokorny sługa Mocy, jako Jedi odrzucający zatruty dziwnym, zbyt instytucjonalnym kodeksem Zakonu Jedi, system wartości, potrafił wykazać wręcz tytaniczną cierpliwość, determinację i wolę przetrwania godną ocalonych w czasach post-apokalipsy, dzięki którym nie zatracił się w nihilizmie i rozpaczy, i wyruszył na Tatooine, aby przekazać pod opiekę pewnej rodzinie małe zawiniątko: okryte szatami dziecko, które za kilkanaście lat ma dać Galaktyce nadzieję na pokonanie wszędobylskiego, wyrzucającego swe obłe macki, zła.

W powieści J.J. Millera, Kenobi nie bez przyczyny odgrywa pierwsze skrzypce, to oczywiste; to czuć po rozkładzie tempa akcji dzieła i sposobu rozwijania się jego fabuły i licznych wątków, które mimo własnej historii, trzymają się pędzącego ku zapomnieniu i własnej samotni Obi-Wana. Pod względem szybkości tempa rozgrywanych wydarzeń, w powieści nie zaznamy realiów typowych dla gwiezdnowojennych filmowych, animowanych, czy komiksowych i beletrystycznych starć, gdzie czuć, jak z każdym kolejnym przeczytanym zdaniem, akapitem, stroną czy rozdziałem intensywność rozgrywanych wydarzeń i nachodzących na siebie wątków staje się coraz większa. W "Kenobim" akcja ma cierpki, powolny, melodramatyczny charakter i nastrój, i jest to świetnym ruchem ze strony przeniesienia myśli twórczych J.J. Millera aktem kreacji na powieściową płaszczyznę wydarzeń tego tytułu; w końcu Obi-Wan przetrwał czystkę Jedi i był świadkiem upadku swojego ucznia, Anakina, wokół którego, co smutne, ślepo wierzono, że będzie on dla Galaktyki nadzieją na przywrócenie równowagi w Mocy i nastania w jej macierzy eonów stabilnych i spokojnych czasów. Plusem noweli o jednym z ostatnich Jedi jest skupienie jej akcji na obszarze Tatooine oraz dokładne poznanie kultury i obrzędowości ludzi pustyni tu zamieszkujących. Tuskenowie w "Kenobim" zostali przedstawieni w tak inteligentny sposób, jakby studiowano ich lud pod względem etnologicznym i antropologicznym. J.J. Miller sprowadza nam Tuskenów do zupełnie nowej roli. Po samym opisie ich obyczajowości i zżycia społeczności, która wyłania się z ich rasy, można stwierdzić, że ludzie pustyni są dla siebie tak samo zżyci, jak Jedi dla innych Jedi. Dzięki postaci A’Yark, która sprawnie połączyła wątek Tuskenów i istot ludzkich, jako dwie rywalizujące ze sobą grupy etniczne Tatooine w jedną całość, mamy świadomość, że noszący zakrywające cały ciało szaty, i grube metaliczne dostosowane do palącego żaru pustyni planety, gogle, Tuskenowie żyli naznaczeni cierpieniem i dyskryminacją; w końcu nie byli tacy dzicy, jakich zapamiętaliśmy z "Nowej Nadziei" – filmowego "Epizodu IV Star Wars".

Obi-Wan, który za wszelką cenę próbował zniknąć z mapy ,,Zakonu Jedi", a mimo to wciąż ukrywać się, egzystując gdzieś w pustelni na Tatooine i pokładając wiarę w Moc, z niewzruszonym spokojem ducha i sercem, które stawiło czoła spaczonemu przez korupcję i konszachty z Huttami Orrinowi Gaultowi i ocaliło rodzinę Calwellów, wciąż trwał przy nadziei, bo przecież niedaleko od jego małego mieszkanka w familii Larsów zamieszkał malutki chłopczyk, który za kilkanaście lat na nowo napisze los całej Galaktyki.

Jako zakochanym w popkulturze miłośnikom, zorientowanym na poszczególne ulubione tematyki i Uniwersa, nam fanom jest niezwykle trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że rozpowszechnione na całym świecie, rozlane po globie całą swoją niezwykłością, Gwiezdne Wojny, żyją własnym życiem; że są tak wyjątkowym organizmem, jakby były niezależnym, odrębnym bytem, które niczym...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
John Jackson Miller Kenobi Zobacz więcej
John Jackson Miller Kenobi Zobacz więcej
John Jackson Miller Kenobi Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd