rozwińzwiń

Niewidzialne miasta

Okładka książki Niewidzialne miasta autorstwa Italo Calvino
Okładka książki Niewidzialne miasta autorstwa Italo Calvino
Italo Calvino Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
133 str. 2 godz. 13 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Le città invisibili
Data wydania:
2013-07-31
Data 1. wyd. pol.:
2013-07-31
Liczba stron:
133
Czas czytania
2 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377477960
Tłumacz:
Alina Kreisberg
Oto na dwór Kubłaj-chana, wnuka Czyngis-chana i pierwszego mongolskiego cesarza Chin, przybywa sławny podróżnik i kupiec z Wenecji, Marko Polo. Chcąc opisać świat, którym włada imperator, pokonuje barierę komunikacyjną przy pomocy gestów, szarad i przedmiotów przywiezionych z najdalszych zakątków cesarstwa. Gdy już wprawnie posługuje się językiem chana, wdaje się z nim w wielowątkowy intelektualny dialog o istocie życia i śmierci.

Italo Calvino zabiera nas w pełną wrażeń podróż w głąb niemożliwego, wyimaginowanego cesarstwa. 55 opisów miast, 55 poetyckich impresji przeplatanych rozmowami dwóch myślicieli to jedna z tych prób badania granic literatury, które przyniosły włoskiemu pisarzowi sławę. Baśniowe krainy, nieistniejące egzotyczne miasta pojawiające się za sprawą opowieści na mapie wyobraźni w wielkim atlasie Kubłaj-chana stanowią jedyne w swoim rodzaju świadectwo potęgi języka.

„Człowieka, który przez długi czas przemierza konno dzikie bezdroża, nachodzi tęsknota za miastem. Wreszcie dociera do Izydory, miasta, gdzie pałace mają kręte jak muszla ślimaka schody, wysadzane morskimi muszlami, gdzie rzemieślnicy celują w wyrobie lunet i skrzypiec, gdzie przybysz, jeśli nie umie dokonać wyboru między dwiema kobietami, zawsze napotka trzecią, gdzie walki kogutów przeradzają się w krwawe bitki między stawiającymi zakłady. O tym wszystkim myślał podróżny, tęskniąc za miastem. Izydora jest zatem miastem z jego marzeń: z jedną tylko różnicą. Miasto, o którym marzył, obejmowało jego samego w młodości; do Izydory przybywa w podeszłym wieku. Na rynku jest murek, gdzie przesiadują starcy, by patrzeć na przechodzącą młodzież; on siedzi w rzędzie wśród nich. Pragnienia są już wspomnieniami”.
(fragment)
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niewidzialne miasta w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Niewidzialne miasta



1686 759

Oceny książki Niewidzialne miasta

Średnia ocen
7,5 / 10
491 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niewidzialne miasta

avatar
405
238

Na półkach:

Literatura bez fabuły, bliższa poezji niż powieści. To szereg bardzo krótkich opisów fantastycznych, nieistniejących miast, a zarazem hołd dla miasta jako idei i dla jednego konkretnego miasta - Wenecji, bo "za każdym razem, kiedy opisuję jakieś miasto, mówię coś o Wenecji". Wenecji będącej ojczyzną Marco Polo, narratora opisującego niewidzialne miasta Kubłaj-chanowi. Odwołanie się do spotkania tych postaci w 1275 roku nie przeszkadza autorowi w opisy miast wstawiać wynalazki współczesnej cywilizacji. Jest to też hołd dla opowieści, ale nie dla opowiadającego, tylko dla słuchacza. "Opowiadaniem rządzą nie usta, lecz ucho."

Literatura bez fabuły, bliższa poezji niż powieści. To szereg bardzo krótkich opisów fantastycznych, nieistniejących miast, a zarazem hołd dla miasta jako idei i dla jednego konkretnego miasta - Wenecji, bo "za każdym razem, kiedy opisuję jakieś miasto, mówię coś o Wenecji". Wenecji będącej ojczyzną Marco Polo, narratora opisującego niewidzialne miasta Kubłaj-chanowi....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
674
9

Na półkach:

Chciałem przeczytać coś lekkiego i krótkiego, ale ta książka łatwa do czytania nie była. Nie zamykam się natomiast na żaden styl i gatunek, dlatego doceniam zamysł autora.

Chciałem przeczytać coś lekkiego i krótkiego, ale ta książka łatwa do czytania nie była. Nie zamykam się natomiast na żaden styl i gatunek, dlatego doceniam zamysł autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
118
40

Na półkach:

Jak dla mnie, zbyt nużąca momentami ale bardzo inspirująca...

Jak dla mnie, zbyt nużąca momentami ale bardzo inspirująca...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2908 użytkowników ma tytuł Niewidzialne miasta na półkach głównych
  • 1 906
  • 960
  • 42
391 użytkowników ma tytuł Niewidzialne miasta na półkach dodatkowych
  • 272
  • 52
  • 20
  • 17
  • 12
  • 10
  • 8

Tagi i tematy do książki Niewidzialne miasta

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Italo Calvino
Italo Calvino
Włoski pisarz i eseista, jeden z ważniejszych twórców XX wieku. Początkowo tworzył w stylu neorealistycznym, by później pisać teksty alegoryczne i fantasy. Rodzina Calvino po powrocie z Kuby zamieszkała w San Remo. Italo Calvino w latach 1941–1947 studiował na uniwersytecie w Turynie. Od 1945 był dziennikarzem komunistycznego dziennika „L’Unità”, później pisał również w pismach „La Nostra Lotta”, „Il Garibaldino”, „Voce della Democrazia”, „Contemporaneo”, „Cittá Aperta” i „La Republica”. Po sowieckiej inwazji na Węgry w 1956 Calvino zerwał z włoską partią komunistyczną. Od 1959 do 1967 redagował własne pismo literackie „Il Menabó di letteratura”. W latach 1948–1984 pracował także w wydawnictwie Einaudi, w którym wydał swą debiutancką powieść Il sentiero dei nidi di ragno (1947). Związany z grupą OuLiPo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino
Jeśli zimową nocą podróżny
Italo Calvino
Zaczyna się od premiery... nowej książki Itala Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny". Egzemplarz jest jednak felerny, urywa się w punkcie kulminacyjnym. Czytelnik próbuje zatem wymienić go na nowy. Odkrywa nieświadomie nową, ukrytą dotąd powieść, która ponownie urywa się w zenicie. Śledzimy tak pogoń Czytelnika i Czytelniczki za sekretami powieści 10 razy odkrywając coraz to nowe historie zawarte w - jak się okazuje - nieistniejących woluminach. Przezabawna gra konwenansami literackimi pełna autoodniesień i ironii. Calvino był mistrzem krótkiej formy. Wątek główny tej powieści szkatułkowej to sznurek, na który jak paciorki autor ponawlekał różne scenki, mniej lub bardziej rodzajowe i gatunkowe - kryminał, dramat, romans. Skojarzenie z Borgesem, czy "Ćwiczeniami stylistycznymi" Queneau'a jest nieprzypadkowe. Motyw powieści urwanej w połowie odczytuję jako reintepretację "wiecznego powrotu", ciągłego odkrywania jednej i tej samej księgi w każdej kolejnej przeczytanej. Początek każdej książki to też ten moment, który nas do niej przyciąga, jest to moment, gdy podświadomie wyrabiamy sobie o niej opinię i najlepiej zapamiętujemy. Jak twierdzi pisarz w jednej z fikcyjnych opowieści "Urzeka mnie początek, który stwarza niewyczerpane, wielorakie możliwości dalszego prowadzenia akcji, przekonuję się, że nie ma nic lepszego nad konwencjonalne rozpoczęcie utworu, nic lepszego od wstępu, po którym można spodziewać się wszystkiego i niczego".
Borowik - awatar Borowik
ocenił na86 miesięcy temu
Zabliźnione serca Max Blecher
Zabliźnione serca
Max Blecher
Kto przybywa na kurację do Berck, ten raczej stąd nie wyjeżdża. A miasteczko ludzi o zagipsowanych ciałach, sunących wśród wydm w specjalnych łóżkach-dorożkach to groteskowy, koszmarny wprost obraz. Nadgniłe manekiny na wszelkie sposoby próbują grać z chorobą o kolejny dzień życia, zapijając bezradność i starając się wykrzesać choć trochę przyjemności ze swoich kalekich ciał. Kiedy u Emanuela, młodziutkiego studenta chemii, zostaje zdiagnozowana gruźlica kręgosłupa, on także daje się zamknąć w gipsowym pancerzu. Będąc w sanatorium jeździ swoim łóżkiem na nie do końca legalne imprezy, zaprzyjaźnia się z ekscentrycznymi kuracjuszami, a zauroczony, brzydko pogrywa sobie z wierną mu jak pies dziewczyną. Postępuje egoistycznie, czasem nawet tchórzowsko, ale poczucie zamknięcia w sennym światku Berck dziwnie łagodzi jego działania – marionetkowe ruchy w oczekiwaniu na rozwój choroby. Książka Blechera jest w dużej mierze autobiograficzna i czuje się autentyczność opisanej przez niego kondycji. Elegancki, oszczędny styl ciekawie eksponuje cielesność, choć mi brakło w nim nieco dojrzałości. Narracja snuje się z melancholią, zupełnie jakby gips ograniczył i jej dynamikę. W tej jednostajności tym dotkliwiej czuje się swędzenie i smród, z tym większym smutkiem obserwuje się dziedziczenie kolejnych fantów po tych, którzy umarli. To jedna z tych książek, które może i nie zachwycają dynamiką czy językowymi akrobacjami, ale zostają w głowie na długo.
Histeria Oka - awatar Histeria Oka
oceniła na61 rok temu
2666 Roberto Bolaño
2666
Roberto Bolaño
Roberto Bolaño napisał arcydzieło, ale zarazem powieść absolutnie niedoskonałą, co nie powinno nas dziwić, bo z doskonałą precyzją można napisać dziełko stustronicowe, ale kiedy mierzymy się jak święty Jerzy ze smokiem, kiedy za cel bierzemy sobie powieść totalną, kiedy chcemy poznać tajemnicę zła, to zawsze wyjdzie nam z tego powieść niedoskonała, tak jak niedoskonały musi być każdy system filozoficzny. "2666" składa się z pięciu rozdziałów, i jak dobrze wiemy, jest to właściwie pięć osobnych powieści, ale powieści, które się zazębiają. Rozpoczyna się od części o krytykach literackich, specjalistach od niemieckiego pisarza piszącego pod nieco absurdalnym pseudonimem Benno von Archimboldi. Jest to metaliteracka powieść o literaturze, z której narrator w pewnym momencie wyrywa nas iście tarantinowskim aktem przemocy, ale ów akt przemocy to wyłącznie wstęp do tego, co będzie tematem kolejnych części. Podobnie jak w kolejnych częściach odwiedzamy razem z krytykami fikcyjne miasto Santa Teresa, które jest lustrzanym odbiciem rzeczywistego Ciudad Juarez Następnie mamy równie metaliteracką powieść o popadającym w szaleństwo profesorze filozofii, który opuszcza Barcelonę i przenosi się do fikcyjnego miasta Santa Teresa. Profesor żyje w napięciu w lęku o swoją córkę, ponieważ w Santa Teresa giną młode dziewczyny. Powoli popada w szaleństwo, wiesza książkę na sznurze do prania, umieszcza nazwiska filozofów na geometrycznych figurach, słyszy głosy. W części Fate'a poznajemy z kolei czarnoskórego dziennikarza. Kiedy ginie korespondent sportowy gazety, dla której pisze Fate, redakcja proponuje Fate'owi, który nie zna się na sporcie, wyprawę do Santa Teresa, gdzie odbędzie się walka bokserska, którą dziennikarz ma opisać. Fate'a od samej walki bardziej interesuje sprawa zaginionych kobiet i dziewczyn, co jednak nie spotyka się z aprobatą redakcji. Dalszego rozwoju akcji nie mogę zdradzić, ale będzie się ona łączyć z treścią poprzedniej części. Najcięższą lekturą jest jednak nieco zbyt długa część o zbrodni. Bałem się tej części, bo obawiałem się, że narrator niepotrzebnie będzie epatować przemocą, ale moje obawy się nie sprawdziły. Narracja jest chłodna, pozbawiona niepotrzebnych ozdobników. Właściwie to bez przerwy jesteśmy konfrontowani z opisami obdukcji ciał zamordowanych dziewczynek i kobiet. Wyjątkiem jest przemoc zadana młodocianym przestępcom w więzieniu, w akcie zemsty za zabójstwo młodej kobiety z mafijnej rodziny, oraz gangsterskich porachunków. Niemniej jest to lektura niezwykle ciężka. Pełna jest jednak przerw, dygresji, polifonicznej narracji, z której dowiadujemy się nie tylko o samej zbrodni, ale o kulturze gwałtu, o przyzwoleniu na gwałt i na zło, o atmosferze, w której zło może opanowywać całe miasto, cały region, a nawet cały kraj. Najsłabszą częścią jest ta ostatnia, która łączy wszystkie pozostałe, czyli część o niemieckim pisarzu o pseudonimie Benno von Archimboldi. Brakuje jej wiarygodności jak i koherentności. Mnie, jako czytelnikowi z Niemiec, początek w Niemczech wydawał się niewiarygodny. Nie rozumiem, dlaczego autor wymyślił dziwaczne nazwy miejscowości. Nie rozumiem, po co wprowadził różne elementy magiczne, które nie korespondują z realizmem poprzednich części. Pojawiają się również błędy merytoryczne, jak na przykład kiedy Grete twierdzi, że jej siostra była nazistką, bo wstąpiła do Hitlerjugend. Hitlerjugend była obowiązkowa dla niemieckiej młodzieży, więc każdy młody człowiek chcąc nie chcąc był w Hitlerjugend. Podobnie jest z pogrzebem wydawcy Bubisa, którego prochy wrzucono do Alster. To jest w Niemczech zwyczajnie niemożliwe, bo dopuszczone są tylko pochówki na cmentarzu, a już na pewno nie byłoby to możliwe na oficjalnym pogrzebie z zaproszonymi gośćmi. Wydaje mi się jednak, że główną przyczyną tych słabości jest przedwczesna śmierć autora, który najwyraźniej nie zdążył zredagować swojego dzieła i skonfrontować go z opiniami osób, które lepiej się na niemieckiej historii i rzeczywistości znają. Niestety mamy do czynienia z monstrualnych rozmiarów korpusem powieści, a nie z gotową i autoryzowaną całością, co nie umniejsza w żaden sposób jej znaczenia. "2666" jest genialne. Bolaño zaprowadził nas do komór gazowych współczesności, na granicy pierwszego i trzeciego świata. Jest to precyzyjny obraz regionu przygranicznego, który rozpada się w szwach z powodu gospodarki narkotykowej i neoliberalnego kapitalizmu trzeciego świata, w którym przemoc jest tak samo strukturalnie i społecznie zakotwiczona, jak brak oporu wobec tych warunków. Santa Teresa jest metaforą szaleństwa zglobalizowanego świata, ale także rzeczywistością. Co przede wszystkim należy docenić, to zdolność autora do łączenia różnych światów, co udaje mu się bez widocznego wysiłku. Trzeba też dodać, że całość jest świetnie napisana. Chociaż żadna zagadka ani historia w tej powieści nigdy nie zostaje całkowicie rozwiązana, a linie fabularne są wielokrotnie przerywane, czytelnik nigdy nie jest urażony ani zmęczony, chociaż podróż, w którą Bolaño czytelnika zabrał, jest podróżą przez piekło. Nie bardzo wiem, do czego mogę "2666" porównać. Na myśl przychodzi mi jedynie "Wyznaję" katalońskiego autora Cabré, której autor postanowił w powieści totalnej zmierzyć się z istotą zła, ale Cabré popadł w kicz, napisał powieść częściowo genialną, ale częściowo wpisującą się w literaturę puplpową o Holokauście. Bolaño potrafił natomiast wyjść z tej pułapki bez szwanku. Zmierzył się ze smokiem i wygrał. 9/10 bo chociaż jest to arcydzieło, to jest to niestety arcydzieło bez ostatniego szlifu.
tzaw - awatar tzaw
ocenił na98 miesięcy temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na73 miesiące temu
Wojna powietrzna i literatura W.G. Sebald
Wojna powietrzna i literatura
W.G. Sebald
Książka, której adresatem był(jest) przede wszystkim czytelnik niemiecki. Trudno żeby było inaczej, skoro istota całego wywodu sprowadza się do analizy tego, jak w świadomości Niemców funkcjonuje okres finalizujący przebieg II wojny, czyli materialne unicestwienie setek miast niemieckich (dla wielu symbolizują te miasta Hamburg, czy Drezno) w wyniku lotniczych nalotów samolotów alianckich (brytyjskich i amerykańskich). A ten epizod -zdaniem Sebalda - za którym stoją zniszczone miasta i śmierć setek tysięcy mieszkańców został w zasadzie wyparty ze świadomości przeciętnego Niemca, jak również został też odsunięty na bok przez niemiecką literaturę. Z naszej, polskiej perspektywy problem właściwie jest iluzoryczny, czy wręcz wydumany, bo przecież Niemcy zasłużyli na to, ale Sebald uważa, że jest to jednak pustka świadcząca o bardzo wybiórczym traktowaniu roli i celów stojącymi przed niemiecką literaturą. Nie chodzi nawet o to, aby przy okazji poruszania tematu dokonywać umniejszania winy Niemiec, ale jest obowiązkiem pisarzy nazwać "problem", "zjawisko" choćby przy tej okazji podważać funkcjonujące na zasadzie dogmatu ogólnie przyjęte prawdy. Przykładem może być zdaniem Sebalda Hiroszima. Japonia, Japończycy też byli w pierwszej fazie wojny agresorami, a jednak zbombardowanie Hiroszimy funkcjonuje w świadomości świata nie jako zasłużony akt zemsty, ale również funkcjonje swoją własną historią, historią śmierci setek tysięcy ludzi, zniszczonego miasta, jego odbudowy, która stanowi kanwę dla wielu literackich ( i nie tylko literackich) opowieści i analiz. W przypadku Hamburga i dziesiątek innych miast czegoś takiego nie ma, a tam również ginęli niewinni ludzie. Dla Polaka może trochę obrazoburcza, a na pewno na swój sposób przekorna, ale obiektywnie chyba opisywany problem jednak głębszy i nie sprowadza się jedynie do niemieckiej, "nieciekawej" historii.
werblista - awatar werblista
oceniła na66 miesięcy temu
Autobiografie Thomas Bernhard
Autobiografie
Thomas Bernhard
Życie w tym mieście, Salzburgu (ale i w całej Austrii),przyprawia o myśli samobójcze. I faktyczne samobójstwa. Ale to raczej nie kwestia pogody i nieustannego podrażnienia mieszkańców, tylko ludzi: geszefciarzy, typów odrażających, podłych, nikczemnych, bezmyślnych i tępych. Katalog obelg Bernharda to najprzyjemniejsza część książki. Na tym przyjemności się kończą. Autobiografie Bernharda można sprowadzić do kilku gładko określających je słów: faszyzm, mundur, narodowy socjalizm, zniszczenie, brzydota, rozkład, zgnilizna, obłuda, fałsz, sadyzm, samobójstwo… Słowa te są użyteczne, Autobiografie o tym, w dużym uproszczeniu, opowiadają, ale przestają mieć kluczowe znaczenie, kiedy czytelnik w pełni zanurza się w prozę Austriaka. Zrównują się z formą, treść stapia się z frazą i trzeba zadać sobie nie jedno, ale dwa pytania: o czym czytam? I dlaczego właściwie to czytam? Autobiografie są mokrym snem edytora. Długie, ciągnące się w nieskończoność, przez całą książkę, kolumny tekstu, pozbawione wstawek dialogowych i akapitów, które uczyniłyby prozę Bernharda dziwną. Rozwijające się na pół strony, stronę, zdania; powracające co chwilę słowa, frazy, które jednocześnie są powtórzeniem tego, co wcześniej, ale zawsze z dorzuceniem nowego elementu, kolejnej cegiełki. Pamiętacie Stożek, budowany przez Roithamera w Korekcie? Bernhard formalnie nawiązuje do budowania także w sensie szerokim: jego książki, jak dzika architektura, powtarzają poprzednie twory, minione zdania i rozrastają się przez dokładanie kolejnych elementów, w zadziwiający sposób do siebie pasujących. Co więcej, całe Autobiografie wizualnie wyglądają niemal identycznie. Równiutkie kolumny, jak nazistowskie marsze, defilują z pochodniami, noga za nogą idąc przez całą książkę. Nazizm jest u Bernharda symbolem uniformizacji i umysłowej tępoty. Czyste, nieskazitelne mundury, pod którymi kipią obłuda, fałsz, sadyzm, zniszczenie, brzydota, rozkład, zgnilizna… Te gładkie określenia tkwią pod spodem, dzieląc świat Bernharda na ładne zewnętrze i potworne wnętrze. Jak Salzburg, początkowo przyjemny, stopniowo odsłaniający trupią twarz. Trupią twarzą, odpowiednio przypudrowaną i spętaną maską konwencji, charakteryzują się zresztą wszystkie, według Bernharda, systemy i struktury społeczne. Tępe i fałszywe jest zatem państwo, są ideologie, religie, urzędy, szkoły, internaty; wszelkiej maści twory, mające porządkować, strukturyzować, naprawiać i dostosowywać nowych ludzi do własnych wymagań. Państwo też podlega tej smutnej retoryce, co w żaden sposób nie dziwi. Skundlone, upadające, okłamujące i wypychające niedostosowanych poza margines. Anarchistyczne przesłanie Austriaka nie miałoby w sobie żadnej mocy, gdyby było suchą relacją historyczną. Ale wchodząc w umysłowość dojrzewającego człowieka mamy poczucie nie biernego przypatrywania się i komentowania na bieżąco, tylko żywego uczestnictwa; ostatecznie na własnej skórze zaczynamy odczuwać, że wolność nam wmówiono, a tak naprawdę posiadamy taki zakres swobody, na jaką pozwalają wymyślone i narzucone przez innych struktury. Wojsko, szkoła, kościół: w żadnej z tych instytucji normalnie żyć się nie da, bo każda próbuje nas przykrawać, wtłoczyć w wymyślone przez siebie ramy. Więcej: obóz koncentracyjny i obóz śmierci są naturalnymi i nieuniknionymi konsekwencjami kategoryzowania, standaryzowania, uniformizacji i stawiania ludzi pod pręgierzem narzuconych wymagań. Po co komu, na przykład, imię i nazwisko, skoro można uczynić go numerem, pozbawiając jednocześnie cząstki tożsamości? Zatem Bernhard w żaden sposób nie próbuje ułatwiać czytelnikowi wnikania w swój świat, rzuca go na pastwę swoich okrutnych zdań i pozostawia, mówiąc: radź sobie. Podobnie jak bohater, jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę wyglancowanych oficerek i w jakiś sposób (jeśli oczywiście mamy w sobie na tyle chęci i samozaparcia) musimy odnaleźć się w tym świecie. Świecie-więzieniu, bo do tego sprowadza się proza Bernharda. W więzieniu tym żyjemy od narodzin aż do śmierci, bez wolności, bo jej nie ma, stale pozwalając innym rozkładać nasze ciało, umysł i będąc narażonym na powolne konanie. Porażająca książka, osadzona w bezdusznym, okrutnym i umierającym świecie. Nie ma Joyce’owskiego lotu w przestworza; jest tylko bruk Salzburga, a pod tym brukiem piekło instytucji.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na81 rok temu
Wykład profesora Mmaa Stefan Themerson
Wykład profesora Mmaa
Stefan Themerson Franciszka Themerson
Wykład profesora Mmaa Autor: Stefan Themerson Moja ocena: 10/10 To jedna z tych książek, które trudno w pełni zrozumieć, ale jeszcze trudniej się od nich oderwać. Być może nie uchwyciłem wszystkich sensów, może część przesłań wymknęła mi się gdzieś między zdaniami – a jednak „Wykład profesora Mmaa” całkowicie mnie zachwycił. Zachwycił przede wszystkim językiem – precyzyjnym, błyskotliwym, a przy tym pełnym humoru i filozoficznej głębi. Themerson bawi się formą i konwencją, tworząc dzieło, które jest jednocześnie alegorią, satyrą i przypowieścią o naturze ludzkiego (i nie tylko ludzkiego) świata. Termity – bohaterowie tej niezwykłej opowieści – stają się tu zwierciadłem ludzkich przywar, absurdów i dążeń, a ich naukowe dysputy zaskakują aktualnością oraz trafnością spostrzeżeń. To książka, która zmusza do myślenia, a jednocześnie zachwyca elegancją i ironią stylu. Choć napisana została w trudnych czasach, we Francji, Szkocji i Londynie, jej przekaz pozostaje uniwersalny – dotyczy władzy, społeczeństwa, moralności i samej kondycji człowieka. Czy może być coś wspanialszego niż filozoficzna opowieść o termitach, która mówi więcej o nas samych niż niejedna powieść realistyczna? Polecam serdecznie każdemu, kto ceni literaturę nieoczywistą, wymagającą, a jednocześnie fascynującą w swojej oryginalności. ** 22:43 * 02.11.2025 * 98/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na105 miesięcy temu

Cytaty z książki Niewidzialne miasta

Więcej

Piekło żyjących nie jest czymś, co nastanie; jeśli istnieje, jest już tutaj, jest piekłem, w którym żyjemy na co dzień, które tworzymy przebywając razem. Są dwa sposoby, aby nie sprawiało ono cierpień. Pierwszy jest nietrudny dla wielu ludzi: zaakceptować piekło i stać się jego częścią, aż przestanie się je dostrzegać. Drugi jest ryzykowny i wymaga ciągłej uwagi i ćwiczenia: odszukać i umieć rozpoznać, kto i co pośród piekła piekłem nie jest, i utrwalić to, i rozprzestrzenić.

Piekło żyjących nie jest czymś, co nastanie; jeśli istnieje, jest już tutaj, jest piekłem, w którym żyjemy na co dzień, które tworzymy przeb...

Rozwiń
Italo Calvino Niewidzialne miasta Zobacz więcej

Marko Polo opisuje most, kamień po kamieniu.
-Ale który kamień wspiera most? - pyta Kubłaj-chan.
-Most nie wspiera się na tym czy innym kamieniu - odpowiada Marko - lecz na utworzonej przez nie linii łuku.
Kubłaj-chan trwa w milczeniu, medytując. Potem dorzuca:
-Czemu mówisz mi o kamieniach? Obchodzi mnie tylko łuk.
Polo odpowiada:
-Bez kamieni nie ma łuku.

Marko Polo opisuje most, kamień po kamieniu.
-Ale który kamień wspiera most? - pyta Kubłaj-chan.
-Most nie wspiera się na ty...

Rozwiń
Italo Calvino Niewidzialne miasta Zobacz więcej

Mowa miasta jest rozwlekła: powtarza, aby coś mogło utrwalić się w pamięci.

Mowa miasta jest rozwlekła: powtarza, aby coś mogło utrwalić się w pamięci.

Italo Calvino Niewidzialne miasta Zobacz więcej
Więcej