
Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Sebald
- Tytuł oryginału:
- Die Ringe des Saturn. Eine englische Wallfahrt
- Data wydania:
- 2020-11-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-01-01
- Data 1. wydania:
- 2020-11-05
- Liczba stron:
- 328
- Czas czytania
- 5 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366267367
- Tłumacz:
- Małgorzata Łukasiewicz
Opowieść o podróży, w której najważniejszym bohaterem jest czas. Narrator, fikcyjne alter ego autora, wyrusza w meandryczną wędrówkę po odległych zakątkach Anglii Wschodniej, odkrywając niezwykłe losy podupadających miasteczek i opuszczonych zamków. Ale każdy cel okazuje się jedynie przystankiem, maleńkim punktem w rozległej sieci zapomnianych historii i dalekich krain.
"Pierścienie Saturna" są wyjątkowym popisem erudycji, w którym skojarzenia, odczucia i dawno pogrzebane wspomnienia splatają się w jedną narrację o niepamięci i widmach przeszłości – najważniejszych motywach twórczości Sebalda. Z właściwą sobie swadą pisarz łączy esej z fikcją literacką, miesza własne wyobrażenia z wydarzeniami historycznymi, śledzi wielkie opowieści, a przede wszystkim to, co kryje się pod ich podszewką.
Mogłoby się wydawać, że "Pierścienie Saturna" to książka o przemijaniu i upadku, ale to także próba zniesienia granic na pierwszy rzut oka nieprzekraczalnych; zderzenie krążących wokół tytułowej planety pierścieni.
Kup Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka
Poznaj innych czytelników
1527 użytkowników ma tytuł Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 016
- Przeczytane 499
- Teraz czytam 12
- Posiadam 122
- Ulubione 22
- 2021 11
- Literatura piękna 9
- Literatura niemiecka 9
- 2022 8
- Chcę w prezencie 7






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka
To czwarta książka W.G. Sebalda, którą przeczytałam. O tym pisarzu, zmarłym tragicznie i przedwcześnie, dowiedziałam się z eseju Dariusza Czai z "Lekcji ciemności".
"Austerlitz" poznałam w sierpniu 2025 roku, wprawił mnie w zachwyt i ten stan utrzymał się przy kolejnych: "Czuję. Zawrót głowy", "Wyjechali", i teraz "Pierścieni Saturna". "Tropiąc" Sebalda, przeczytałam "Trzy pierścienie" Daniela Mendelsohna i biografię niemieckiego pisarza autorstwa Carole Angier pt. "Ciszo przemów. Szukając W.G. Sebalda".
Wygląda na to, że znam teraz jego najważniejsze dzieła. Może uda mi się dotrzeć do esejów, które ukazały się u nas w 2019 roku.
W "angielskiej pielgrzymce" (podtytuł "Pierścieni Saturna") Sebald wędruje po terenach wschodniej Anglii. Kiedy się zatrzymuje i przygląda krajobrazowi, od razu następuje dygresja, która kieruje czytelnika do lat dawno minionych, do historii związanych z tym zakątkiem. Są to bardzo obszerne dygresje i trzeba się pilnować, by po nich wrócić do bieżącej narracji. Pisarz bowiem, opowiadając np. o Alecu Garrardzie budującym model Świątyni Jerozolimskiej, o Chateaubriandzie i jego pamiętnikach czy odwiedzinach u swego przyjaciela Michaela Hamburgera, to im oddaje głos, by potem znów płynnie przejść do swoich refleksji i przemyśleń.
Dygresje dotyczą bardzo wielu spraw, oprócz już przykładowo wspomnianych. Dowiemy się o hodowli jedwabnika, o losach Józefa Korzeniowskiego, zanim stał się Josephem Conradem, i jego rodzinie. Pojawią się i mniej znani czy bezimienni mieszkańcy "pielgrzymkowych" miejsc.
Wędrówka skłania Sebalda do własnych wspomnień, opisuje też czasem ze szczegółami swoje sny.
Całość jest, jak to u niego, naznaczona melancholią i smutkiem. A jednak, o czym pisze w świetnym posłowiu Maciej Płaza, "czytamy jak zahipnotyzowani, bez sprzeciwu znosząc depresyjną aurę tej książki". Tak ma ten, "kto dał się zauroczyć prozie Sebalda" zaznacza dalej autor "Golema".
W książce są, co też jest charakterystyczne dla twórcy "Austerlitza", czarno-białe zdjęcia. Oglądamy na nich m.in. widoki miejsc w hrabstwie Suffolk, gąsienice jedwabnika, zdjęcia opisywanych postaci. Jest i sam autor stojący pod wiekowym libańskim cedrem w Ditchingham.
W nocie od wydawcy znalazło się takie zdanie: "Pisarstwo W.G. Sebalda to bodaj najbardziej niezwykła rzecz, jaka przytrafiła się literaturze europejskiej drugiej połowy XX wieku".
Bardzo się cieszę, że mogę doświadczyć zachwytu nim w tłumaczeniu "mistrzyni literackiego przekładu", Małgorzaty Łukasiewicz.
Maciej Płaza proponuje powtórną, uważną lekturę "Pierścieni Saturna", by wynotować sobie aluzje i wzmianki, sam podaje kilka, świadczące wg jego interpretacji, że "Sebald jest duchem".
Myślę, że to zrobię, bo mam książkę, i chętnie będę do niej wracać.
To czwarta książka W.G. Sebalda, którą przeczytałam. O tym pisarzu, zmarłym tragicznie i przedwcześnie, dowiedziałam się z eseju Dariusza Czai z "Lekcji ciemności".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Austerlitz" poznałam w sierpniu 2025 roku, wprawił mnie w zachwyt i ten stan utrzymał się przy kolejnych: "Czuję. Zawrót głowy", "Wyjechali", i teraz "Pierścieni Saturna". "Tropiąc" Sebalda, przeczytałam...
"Życie samo w sobie jest tylko cieniem śmierci, a dusze odeszłe tylko cieniami żyjących”
Thomas Browne
"Życie samo w sobie jest tylko cieniem śmierci, a dusze odeszłe tylko cieniami żyjących”
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toThomas Browne
„Pierścienie Saturna” to proza, z której — analogicznie do tytułu — trudno się wydostać. Czytając ją, czułem się jak zawieszony we fragmencie rzeczywistości, otoczony pozornie przypadkowymi elementami świata — rumowiskiem kultury i natury, śladami ludzkiej dominacji. Trudno mi wskazać jej wyraźny początek czy koniec. Przez cały czas mam przed oczami jedynie wycinek świata, a wraz z nim widma jego powtórzeń — echa historii powracające wciąż w nowych konfiguracjach.
Odbieram tę książkę jako prozę wymagającą, głęboko refleksyjną i na wskroś sebaldowską — quasi-dokumentalną. Brzegi tego dokumentu stopniowo się tu zacierają, a fakty przechodzą w medytację nad pamięcią i historią.
Czuć, jakby dla autora akt pisania był oddawaniem cząstki własnego życia. Będę do tej książki powracał niejednokrotnie.
„Pierścienie Saturna” to proza, z której — analogicznie do tytułu — trudno się wydostać. Czytając ją, czułem się jak zawieszony we fragmencie rzeczywistości, otoczony pozornie przypadkowymi elementami świata — rumowiskiem kultury i natury, śladami ludzkiej dominacji. Trudno mi wskazać jej wyraźny początek czy koniec. Przez cały czas mam przed oczami jedynie wycinek świata,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepięknie napisana opowieść o nieuchronnym przemijaniu i nadchodzącej utracie. Czasami zdania wielokrotnie złożone męczyły, gubiłem się i musiałem zaczynać je czytać od nowa. Wstawki w innych językach (nieprzetłumaczone) wybijały mnie z rytmu opowieści. Historia składa się z pielgrzymki narratora po Anglii i opowiadaniu historii związanych z danymi miejscami. Często są to historie naznaczone cierpieniem, utratom i bolączkom czasu, który bezpowrotnie wytycza granice naszego kruchego żywota. Skłania do myślenia.
Przepięknie napisana opowieść o nieuchronnym przemijaniu i nadchodzącej utracie. Czasami zdania wielokrotnie złożone męczyły, gubiłem się i musiałem zaczynać je czytać od nowa. Wstawki w innych językach (nieprzetłumaczone) wybijały mnie z rytmu opowieści. Historia składa się z pielgrzymki narratora po Anglii i opowiadaniu historii związanych z danymi miejscami. Często są to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzypominam sobie jak raz jechaliśmy niekończącą się doliną Tanat, z obu stron ciągnęły się zbocza porosłe kosodrzewiną, paprociami i zrudziałym zielskiem, potem, na ostatnim odcinku przed siodłem, już tylko szare skały i snujące się pasma mgły, a ja bałem się, że zbliżamy się do skraju świata. Kidy indziej znów, akurat dotarliśmy na wysokość przełęczy Pennant, w ścianie chmur na zachodzie nagle rozwarła się szczelina i promienie słońca przedarły się wąską szpicą w przyprawiająca o zawrót głowy gardziel doliny przed nami. Tam gdzie przed chwilą ziała tylko posępna otchłań, teraz pośród czarnych połaci cienia rozbłysła mała miejscowość z kilkoma sadami łąkami i polami, iskrząca się niczym Wyspa Szczęśliwych, i gdyśmy, zsiadłszy z wozu, schodzili w dół, wszystko stopniowo zaczynało jaśnieć, górskie stoki wynurzyły się się z mroku i rozświetliły, delikatna, pochylona wiatrem trawa połyskiwała, w dole nad strumieniem lśniły srebrzyście wierzby i wkrótce wydostaliśmy się z górskiego pustkowia znowu w zieloną okolicę, pomiędzy cicho szumiące dęby, klony i jarzębiny, już okryte czerwonymi jagodami.
Przypominam sobie jak raz jechaliśmy niekończącą się doliną Tanat, z obu stron ciągnęły się zbocza porosłe kosodrzewiną, paprociami i zrudziałym zielskiem, potem, na ostatnim odcinku przed siodłem, już tylko szare skały i snujące się pasma mgły, a ja bałem się, że zbliżamy się do skraju świata. Kidy indziej znów, akurat dotarliśmy na wysokość przełęczy Pennant, w ścianie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrasznie nudne. Czytałem kładąc się spać, więc doskonale spełniało swoją rolę, bo przy trzeciej stronie już zasypiałem, jak dziecko.
Strasznie nudne. Czytałem kładąc się spać, więc doskonale spełniało swoją rolę, bo przy trzeciej stronie już zasypiałem, jak dziecko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiepozbawiona szwów staranniejsza wersja gazetowych artykułów połączonych najprostszą nicią motywów (przybój fal czasu bijących o wybrzeża wieczności).
Niepozbawiona szwów staranniejsza wersja gazetowych artykułów połączonych najprostszą nicią motywów (przybój fal czasu bijących o wybrzeża wieczności).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym dziele napisanym bez żalów jest wiele obrazów skłaniających do melancholii... Styl Sebalda nigdy nie jest młody, nie ma tu kwiatów, brak tchnienia wiosny; wstrzemięźliwość zastąpiła wykwint. Operując mieszanką stoicyzmu i fatalizmu, podążamy konduktem żałobnym zdań przez jesienne wieczory i ostatnie dni roku — kwestie martwe wówczas, choć wiecznie żywe dziś. Autor w swoim totum revolutum, wrysowanym w mapę narracyjnie symultanicznej ekskursji wzdłuż wybrzeża hrabstwa Suffolk i po jego zmurszałych mieścinach, chce niejako opowiedzieć na kanwie kalectwa rzeczy ludzkich pewien ciąg wydarzeń i doprowadzić opowieść do tych poważnych nauk, które przynoszą koleje życia. Niestety, niebezpieczeństwa przyjętej formy spadły na autora z całą mocą! Zamiast zająć się wyszukiwaniem ożywczych odbłyśników łączących jego mumie, wszystko trzyma się na luźnym związku myśli, które pierwsza lepsza ciekawość, traktująca taką pracę jako pierwszą karę za grzechy, odnajdzie na obszernym i hojnym drzewie genealogicznym historii ludzkości. Poza tym całe trywium przejść opiera się na kaprysie niezwykle niedbałych nożyc i protokolarnym obowiązku złączenia wszystkiego do kupy. To seria esejów i akapitów, wypracowanych, wykończonych, które wypływają jeden z drugiego w sposób rażąco płytki. W tym aspekcie budowla Sebalda sprawia wrażenie wzniesionej raczej ciężką ludzką ręką niż światłem i cieniem.
W tym dziele napisanym bez żalów jest wiele obrazów skłaniających do melancholii... Styl Sebalda nigdy nie jest młody, nie ma tu kwiatów, brak tchnienia wiosny; wstrzemięźliwość zastąpiła wykwint. Operując mieszanką stoicyzmu i fatalizmu, podążamy konduktem żałobnym zdań przez jesienne wieczory i ostatnie dni roku — kwestie martwe wówczas, choć wiecznie żywe dziś. Autor w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierścienie Saturna składają się z okruchów dawnego księżyca, zniszczonego, gdy znalazł się zbyt blisko planety. W swoich Pierścieniach Sebald wciela się w kolekcjonera takich okruchów. Wędruje on pieszo, jak pielgrzym, przez nadmorskie krajobrazy i podupadłe miasteczka Suffolk, zbierając po drodze świadectwa przemijania. W swojej podróży miesza historię światową z własną, esej łączy z pamiętnikarstwem. Snuje swoją opowieść jak jedwabnik, jednak zamiast kokonu tworzy potężną sieć powiązań w przestrzeni, a przede wszystkim w czasie.
Sebalda czyta się trochę tak, jakby to Wikipedia wybrała się na pieszą wycieczkę. Momentami męczy liczba nazwisk i faktów, łatwo pogubić się w bocznych ścieżkach. Częściej jednak ma się ogromną ochotę dalej researchować historię pojawienia się jedwabników w Europie czy budowy największej miniatury Świątyni Jerozolimskiej. W samej książce jest zresztą sporo fotografii, które pomagają zwizualizować sobie miejsca, pośród których kluczymy z autorem.
Co jednak odróżnia Sebalda od Wikipedii (wybaczcie mi to porównanie),to smutek i melancholia, które biją z jego książki. Jakby nieuchronny rozkład dosłownie kruszył nam te strony w dłoniach. Mnóstwo w niej cierpienia, przemocy, ale też codziennego i zwykłego przemijania, poczucia straty. Jednocześnie Sebald zachwyca erudycją i eleganckim, uważnym na szczegóły językiem. Bardzo chciałabym umieć tak obserwować świat w podróży.
Czytałam Pierścienie według klucza podobnego do tego, który w swoim Posłowiu pokazuje Maciej Płaza. Pisze on, że Sebald porusza się po własnej książce jak duch zawieszony gdzieś pomiędzy – pomiędzy dobrem a złem, bielą i czernią. Życiem i śmiercią. Wcielenie się w rolę włóczęgi, niepokojącego przybysza z obcego czasu stawia go w idealnym punkcie obserwacyjnym. Punkcie, który świetnie wykorzystuje.
Pierścienie Saturna składają się z okruchów dawnego księżyca, zniszczonego, gdy znalazł się zbyt blisko planety. W swoich Pierścieniach Sebald wciela się w kolekcjonera takich okruchów. Wędruje on pieszo, jak pielgrzym, przez nadmorskie krajobrazy i podupadłe miasteczka Suffolk, zbierając po drodze świadectwa przemijania. W swojej podróży miesza historię światową z własną,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnalazłem tu szczyptę uroku powodującą lekką zadumę, trochę wiedzy, tej istotnej i tej niekoniecznie. Ogólnie lektura to na plus niemniej bez szans na powrót do autora. Nie urzekła mnie ta książka, nie chwyciła ze serce chociaż czasu poświęconego na jej czytanie nie uważam za stracony. Czy warto spróbować? Moim skromnym tak. Ja spróbowałem i nie żałuje, chociaż summa summarum autor mnie nie zachwycił.
Znalazłem tu szczyptę uroku powodującą lekką zadumę, trochę wiedzy, tej istotnej i tej niekoniecznie. Ogólnie lektura to na plus niemniej bez szans na powrót do autora. Nie urzekła mnie ta książka, nie chwyciła ze serce chociaż czasu poświęconego na jej czytanie nie uważam za stracony. Czy warto spróbować? Moim skromnym tak. Ja spróbowałem i nie żałuje, chociaż summa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to