Ulisses

Okładka książki Ulisses autorstwa James Joyce
Okładka książki Ulisses autorstwa James Joyce
James Joyce Wydawnictwo: Znak Seria: 50 na 50 literatura piękna
908 str. 15 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
50 na 50
Tytuł oryginału:
Ulysses
Data wydania:
2013-01-21
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-21
Liczba stron:
908
Czas czytania
15 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324018796
Tłumacz:
Maciej Słomczyński
Inne
Niemoralne arcydzieło w prestiżowej serii.

Gdy „Ulisses” mimo przeszkód wreszcie ukazał się drukiem w 1922 roku, okrzyknięto go dziełem nieudanym, nieprzyzwoitym, niemoralnym, itd. Uchodził za powieść, której porządny człowiek nie powinien nawet brać do ręki. Dziś, prawie sto lat później, jest powszechnie uważany za arcydzieło, którego nie wypada nie znać.

O czym jest „Ulisses”? Można odpowiedzieć na dwa sposoby: o zwyczajnym dniu Stefana Dedalusa i Leopolda Blooma w Dublinie na początku XX wieku, albo: o wszystkim. Okazuje się bowiem, że zwykły dzień zwykłego człowieka – który chodzi, je, rozmawia czy załatwia różne sprawy, ale też myśli, czuje, wspomina i marzy – to miniatura całego ludzkiego doświadczenia.

Czym jest „Ulisses”? Jak napisał w posłowiu tłumacz, Maciej Słomczyński, jest to „zapoczątkowanie nowego rodzaju sztuki i doprowadzenie go do doskonałości na przestrzeni jednego dzieła”.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ulisses w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Ulisses i



1096
48
165

Opinia społeczności książki Ulissesi



Książki 102 Opinie 104

Oceny książki Ulisses

Średnia ocen
7,1 / 10
739 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Ulisses

avatar
2972
9

Na półkach:

8 dni mozołu.

8 dni mozołu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
47
47

Na półkach: ,

Załączone w moim egzemplarzu Posłowie do wydania I Od Tłumacza zaczyna się od stwierdzenia: "Istnieje na świecie grupa szczęśliwców, którzy odrzucają jako oczywisty nonsens wszystko to, czego nie są w stanie zrozumieć na pierwszy rzut oka. Ludzie ci wymagają od sztuki jedynie najwyższej zręczności w powielaniu tego, co im najbliższe i najlepiej znane. Krótko mówiąc, wymagają tego, czego nie muszą się uczyć, a mogą pojąć bez większego wysiłku, który z kolei musiałby doprowadzić do rozwoju i udoskonalenia owej delikatnej aparatury wewnętrznej, służącej człowiekowi do wytwarzania wzruszeń." Brzmi jak opis głupca? Prostaka? Z pewnością jest to przygotowana zawczasu brutalna odpowiedź na wszelką przyszłą krytykę. Gotowy argument dla grona pochlebców. Ja nie mam jednak pewności, kto tutaj robi za amatora kwaśnych jabłek.
Książka bardzo skutecznie studziła mój czytelniczy zapał. Rozpocząłem od kilkudziesięciu stron dziennie. Z czasem zamieniło się się to w kilkanaście. Końcówkę przyswoiłem w bardzo ślimaczym tempie. Doświadczony przez "Nienasycenie" Witkiewicza jakiś czas temu, sprawnie odgadywałem ścieżki autora. Nie wiem, czy dałbym radę bez tej wcześniejszej wprawki. Odnoszę wrażenie, że ta książka jest o wszystkim. Uniwersalna i ponadczasowa? Raczej pasuje mi tu parafraza powiedzenia, że jak coś jest o wszystkim, to jest o niczym. Nie umiem określić, co jest tu wątkiem przewodnim. Nie widzę podziału na ten główny i na poboczne. Możliwe, że takiego podziału w ogóle nie ma.
Wielowątkowa fabuła zawsze jest dla mnie atutem utworu. W tym przypadku powinienem rozpływać się w zachwytach. Niestety wcale tego nie czuję. Odnajduję poszczególne historie w różnych fazach zaawansowania. Częściej niż zamykane, są one zwyczajnie porzucane. Wszechogarniający chaos. Przypomina mi to bardziej nieedytowany brudnopis, niż dopracowane pismo. Autor bardzo często zmienia formę i narrację utworu. Odnoszę wrażenie, że bawi się przy tym wybornie. Niejako testuje sam siebie, adaptując wszelkie możliwe gatunki literackie. Nie jestem odpowiednim odbiorcą tego typu sztuki. Daleko mi do pochwał jego wysiłków. Domyślam się, że takie zabiegi są wymagające. Świadczą zapewne o wielkim warsztacie twórcy. Niestety w moich oczach nie znajdują uznania. Według mnie książka jest w ten sposób pozbawiana tożsamości. Pan Joyce jakoby zabiegał o uznanie wszystkich znawców historii sztuki. Pominął w ten sposób mnie - zwykłego zjadacza chleba. "Ulisses" chyba miał być w założeniu utworem ostatecznym. Miał zawrzeć w sobie całą literaturę. Skala tego przedsięwzięcia przerosła moją osobę. Coś, co może przypaść do gustu znawcom, ekspertom i profesorom, zbyt wysoko stawia poprzeczkę amatorowi. Odnalazłem w tym tytule wszystko. Żaden z użytych gatunków literackich nie wydał mi się jednak wybitnie przełomowy.
Wielokrotnie słyszałem pozytywne opinie o tym utworze. Mam całkowicie odmienne zdanie. Książka skierowana wyłącznie do wąskiego grona. Przywodzi mi na myśl pijackie dysputy. Chaos, dłużyzny i brak ogólnego sensu. Jeżeli mam pochylić się nad nią jako nad arcydziełem, to określę ją jako przedstawiciela malarstwa nowoczesnego. Bez wielogodzinnych poszukiwań ukrytych znaczeń, mam przed oczami jedynie mierny bohomaz. Z przykrością stwierdzam, że owe znaczenia częściej niż utajone, są raczej urojone. "Ulisses" jest jednak podstępnym utworem. Wszystko co powyżej napisałem, dało mi wiele czasu na rozpatrywanie takich napływających urojeń.
Jako dziecko zachodziłem w głowę, czemu wszystkie książki, muszą być o wielkim przewrocie w życiu bohaterów. Czemu nikt nie napisał utworu o zwykłym życiu? Teraz mam już odpowiedź. Powieść - jej historia - jest zwyczajnie nudna. Myślę, że nieprzystępna forma to celowy zabieg. Utwór pisany dla najzagorzalszych miłośników literatury. Odstraszający przeciętniaków. Skrywający swoje bogactwo jedynie dla najwytrwalszych.
Z pewnością sięgnąłem po "Ulissesa" w zbyt młodym wieku. Uważam, że jestem na niego jeszcze niedostatecznie oczytany. Zdecydowałem się jednak dociągnąć go do końca. Czy za moją wytrwałość przyszła jakaś nagroda? Nudziłem się nieziemsko do dziewięćset ósmej strony. Ona stanowiła mój przełom. Dzięki książce Pana Joyca, niespodziewanie czuję się nieco mądrzejszy. Osiągnąłem nieoczekiwaną satysfakcję. Nie zamierzam jednak powtarzać tego typu zabiegów.

Załączone w moim egzemplarzu Posłowie do wydania I Od Tłumacza zaczyna się od stwierdzenia: "Istnieje na świecie grupa szczęśliwców, którzy odrzucają jako oczywisty nonsens wszystko to, czego nie są w stanie zrozumieć na pierwszy rzut oka. Ludzie ci wymagają od sztuki jedynie najwyższej zręczności w powielaniu tego, co im najbliższe i najlepiej znane. Krótko mówiąc,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
82
56

Na półkach:

Powiesc o parze, ktora bardzo lubi seks. Problem tylko, ze nie ze soba. Reszta to didaskalia.

Powiesc o parze, ktora bardzo lubi seks. Problem tylko, ze nie ze soba. Reszta to didaskalia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

13277 użytkowników ma tytuł Ulisses na półkach głównych
  • 10 216
  • 2 651
  • 410
1521 użytkowników ma tytuł Ulisses na półkach dodatkowych
  • 1 026
  • 187
  • 135
  • 67
  • 43
  • 32
  • 31

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Ocena 6,5
Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Okładka książki Angielski. The Dubliners = Dublińczycy. Poziom B2-C1 Joanna Brodziak, Marcin Frankiewicz, James Joyce
Ocena 7,3
Angielski. The Dubliners = Dublińczycy. Poziom B2-C1 Joanna Brodziak, Marcin Frankiewicz, James Joyce
James Joyce
James Joyce
Irlandzki pisarz tworzący w języku angielskim, jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Urodził się w katolickiej rodzinie Johna Stanislaua Joyce’a i Mary Jane Joyce w Rathgar, dzielnicy Dublina. Był najstarszym z dziesięciorga rodzeństwa, z których dwoje umarło na tyfus. Rodzina Joyce’a, poza krótkim okresem dobrobytu, żyła w nędzy. Rodzice posłali Jamesa do szkoły jezuickiej Clongowes Wood College. Joyce miewał lęki już od czasów młodości. Lęk przed psami spowodowany był atakiem jednego z tych czworonogów. Miał również lęki przed burzami z piorunami i przed morzem. W pewnym okresie zaczął bać się wiary. Już w młodym wieku postanowił zostać pisarzem. W 1891 roku Joyce napisał wiersz ku czci Charlesa Parnella, „niekoronowanego króla Irlandii” pod tytułem Et tu Healy. Jego ojciec wydrukował to dziełko i wysłał do Biblioteki Watykańskiej, a w listopadzie tego roku opublikował je w „Stubbs Gazette”. W 1893 ojciec zrezygnował z pracy, co stało się powodem nędzy rodzinnej i zmusiło młodego Joyce’a do nauki w domu. W tym czasie ojciec John popadł w alkoholizm, James opisywał to później w opowiadaniach Dublińczycy. Następnie James przeniesiony został do szkoły jezuickiej Belvedere. W wieku 16 lat porzucił wiarę. Odmówił wtedy swojej matce przyjęcia komunii w czasie Wielkanocy, co opisał również w swej autobiograficznej książce Portret artysty z czasów młodości. Tłumaczył to swoim strachem przed ewentualną prawdziwością religii. Pomimo nieprzyznawania się do wiary, studiował namiętnie filozofię św. Tomasza z Akwinu, którego estetyka była podstawą filozoficzną jego twórczości. Gdy miał 17 lat, wielki wpływ wywarła na niego lektura dzieł Henryka Ibsena. Na studiach jako jedyny nie krytykował dramatów Williama Butlera Yeatsa, oskarżanego o czary i brak patriotyzmu. Powtarzał wielokrotnie, także w swoich książkach, że nie będzie służył rzeczom, w które nie wierzy, choćby była to religia, ojczyzna czy rodzina. Prowadził bardzo rozwiązłe życie. Od 1898 studiował filologię i filozofię na uniwersytecie w Dublinie (University College Dublin),ucząc się włoskiego, francuskiego i staroangielskiego. Po napisaniu Świętego Oficjum w 1902 przerwał studia medyczne w Dublinie i wyjechał pierwszy raz do Paryża. W 1904 opuścił Irlandię udając się do Triestu wraz z Norą Barnacle, swą późniejszą żoną. Mieszkał w Zurichu i Paryżu. Pisał wtedy Stefana bohatera, którego uznał za dzieło nieudane, a większość rękopisu spalił. Jego kolejną próbą opisania siebie był Portret artysty z czasów młodości, który wydał w 1904 roku. W postaci Stefana Dedalusa (znanej także ze Stefana bohatera i Ulissesa) autor zawarł swoje życie i credo. Zurych i Triest W roku 1904 przeniósł się do Zurychu. Uczył tam w szkole językowej Berlitz. Wysłany do Triestu zaczął pisać Ulissesa. Jednym z jego uczniów był Italo Svevo – włoski pisarz, którego twórczość została odkryta w latach 50. XX wieku. Następnie uczył w Puli, do czasu gdy Austriacy, po wykryciu siatki szpiegowskiej, postanowili wysiedlić wszystkich obcych. Po roku Nora urodziła Giorgio (w domu Joyce’ów mówiło się po włosku, stąd włoska wersja imienia). Często pomagał mu jego młodszy brat, Stanisław Joyce, którego w książkach James opisuje jako natręta. Po urodzeniu Giorgia Stanisław chciał dołączyć do Joyce’ów w Trieście. Stanisław opiekował się starszym bratem dbając o jego zdrowie (Joyce sięgał po alkohol jak jego ojciec). W 1906 roku Joyce przeniósł się do Rzymu, gdzie pracował w miejskim banku. Rzym jednak mu się nie spodobał, wrócił więc do Triestu, gdzie w 1907 roku Nora urodziła córkę, Łucję. W 1908 roku Joyce’owie odwiedzili Irlandię. James przedstawił syna Johnowi Joyce’owi, a Nora odwiedziła rodzinę w Galway. W 1912 James jeszcze raz odwiedził Dublin, gdzie wydał Dublińczyków. W 1915 roku zamieszkał w Zurychu. Często bywał w kawiarniach, gdzie spotkać można było między innymi Lenina. Słynny krytyk Ezra Pound zapoznał wtedy Joyce’a ze znaną wydawczynią, emancypantką Harriet Shaw Weaver, która później wydała w Paryżu jego Ulissesa. Pewnego dnia Joyce miał silny krwotok z oka. Po pewnym czasie musiał założyć opaskę, a jego wzrok z roku na rok się pogarszał, aż ostatecznie stracił go zupełnie. Od 1917 do 1930 przeszedł 25 operacji okulistycznych. W tym czasie jego córka Łucja zachorowała na schizofrenię. Jedynym napisanym wtedy dziełem był Finnegans Wake. Życie skończył w Zurychu, gdzie – jak mówiono – „zmarł pijany, ślepy i bez grosza”. Wiele źródeł podaje, że był chory na syfilis i być może to, mimo leczenia, wyniszczyło mu organizm. Zmarł na zapalenie otrzewnej o drugiej rano, 13 stycznia 1941 roku, przed utratą świadomości mówiąc „Czy nikt nie rozumie?”. Zwłoki skremowano na Fluntern Cemetery. Po śmierci odnaleziono rękopis zatytułowany Giacomo Joyce, który został wydany dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ulisses przeczytali również

Fałszerze André Gide
Fałszerze
André Gide
O tym jak nie ulegać społecznym oczekiwaniom. Po raz pierwszy czytałam tę książkę kilkanaście lat temu i z tej pierwszej lektury zapamiętałam tylko scenę trucia się gazem i takie niewyraźne wrażenie, że to było coś innego niż wszystko co dotychczas czytałam, i że mi się bardzo podobało. Tym razem podobało mi się nieco mniej. Jest to książka bardzo wielowątkowa, a przy tym napisana tak jakoś osobliwie. Trudno wyodrębnić tu jakiś główny temat, tak jakby to była książka dosłownie o wszystkim. Jest tu i niewierność małżeńska, nieślubne dzieci, zakazana miłość, dzieci schodzące na złą drogę, uleganie złym wpływom, próby odnalezienia własnej drogi życiowej, dużo rozważań na temat twórczości i samobójstwa, i pewnie pominęłam jeszcze ze dwa tuziny tematów. Trudno też wskazać głównych bohaterów, bo po pierwsze - jest ich mnóstwo, a po drugie - niejednokrotnie ci, którzy wydają się ważni schodzą na dalszy plan, a ci dalszoplanowi zaczynają grać pierwsze skrzypce. W przypadku niemal każdej postaci widzimy tylko jakiś drobny wycinek ich drogi, wiele wątków pozostaje urwanych, bez zamknięcia. Trudno też stwierdzić, kto jest tytułowym "fałszerzem" - przez całą książkę przewija się wątek fałszowania pieniędzy, ale tak naprawdę niemal każda postać jest tu "fałszerzem", kogoś oszukuje, przed kimś udaje. W szczególny sposób rozczulił mnie wątek homoseksualnej miłości, ale nie dlatego że był jakoś szczególnie poruszający, ale przez to że przy pierwszej lekturze mi kompletnie umknął, nie budząc żadnych podejrzeń. Co prawda jest to napisane dość aluzyjnie i enigmatycznie, niemniej wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, o co chodzi. A jednak dwudziestoletnim szczawiem będąc, nie załapałam niczego. Ewidentnie byłam kiedyś niewinna jak, z przeproszeniem, nieobsrana łąka, a potem się tak strasznie zepsułam.
niedź - awatar niedź
ocenił na78 miesięcy temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na91 miesiąc temu
Wściekłość i wrzask William Faulkner
Wściekłość i wrzask
William Faulkner
Jak jest z wieloma pisarzami, którzy się "odleżeli", tak samo przy Faulknerze zaskoczyło mnie to jak wybitnym jest pisarzem. To nie ulega żadnym wątpliwością dla mnie, to literatura piękna najwyższej próby, taka jakiej szukam: bardzo gęsta, wymagająca, męcząca nawet, a przy tym, a nie mimo to, wciągająca. Fascynująca językowo, interesująca moralnie i po prostu ciekawa, jako książka do czytania. Od razu zaznaczam, że jestem fanką starych tłumaczeń Faulknera z serii "NIKE", bo te nowe, choć na pewno przejrzane, porządnie przemyślane wydają mi się sterylne, czyste, wymyślne nawet. Mam świadomość problemów starych przekładów (również dzięki lekturze "Trzech tłumaczek" Umińskiego),ale po prostu bardziej pasują według mnie do prozy Faulknera, do deliryczności tego pisania. To powiedziawszy: "Wściekłość i wrzask" to koszmarna i koszmarnie dobra powieść. Kiedy już połapiemy się kto jest kim (a fajnie jest odkrywać to bez pomocy internetu),to przyjemność (i nieprzyjemność, bo taka jest ta książka, pełna paradoksów) czytania jeszcze wzrasta. Poznajemy losy upadłej, upadającej rodziny południowych posiadaczy, którzy z dawnej "wielkości" posiadają tylko "dumę" i jest ona jedną z przyczyn ich upadku. No nie powiem na temat Faulknera pewnie nic co nie zostało powiedziane: drażniąca, fascynująca, wymagająca, piękna proza która mimo upływu lat nie traci na znaczeniu.
dróżniczka - awatar dróżniczka
oceniła na83 miesiące temu
Biesy (edycja kolekcjonerska) Fiodor Dostojewski
Biesy (edycja kolekcjonerska)
Fiodor Dostojewski
Biesy Dostojewskiego to powieść trudna. Proste słowo, a jak bardzo definiujące to dzieło. Dostojewski mistrzowsko obnaża i jednocześnie ukazuje psychikę bohaterów, ale także cały przekrój społeczeństwa. Od Fiodora można się uczyć, jak tworzyć bohaterów, bo Biesy stoją właśnie nimi i dialogami. Nawet nie jest prosto opowiedzieć, o czym są Biesy. Z jednej strony dostajemy opowieść o relacjach międzyludzkich i to wszelakich, a z drugiej, pod niedużym progiem, opowieść o nihilizmie, rewolucji i socjalizmie. Biesy opowiadają o destrukcyjnej sile idei, które niczym tytułowe „biesy” wchodzą do głów ludzi i zaczynają nimi rządzić, prowadząc na przepaść społeczeństwa. To książka o psychologii ideologii. Jeśli weźmiemy tylko to, co główne, historia nas bardzo znudzi, bo to, co najważniejsze, dzieje się w tle i nie jest powiedziane wprost. W książce jest wiele idei, a każda z postaci niemal je odbija od wiary i miłości po nihilizm i rewolucję. Te idee ścierają się ze sobą i pokazują, że z każdej myśli może zrodzić się bies, demon. Oto lista najważniejszych postaci i ich krótka charakterystyka: Nikołaj Stawrogin — charyzmatyczny, tajemniczy arystokrata, wokół którego skupiają się losy innych postaci. W jego osobowości Dostojewski zawarł sprzeczność między duchową pustką a fascynującą siłą charakteru. Piotr Wierchowieński — młody rewolucjonista, manipulator i ideolog, który potrafi zarażać innych swoimi ideami. Symbol radykalizmu, nihilizmu i chaosu. Stiepan Trofimowicz Wierchowieński — ojciec Piotra, dawny idealista i intelektualista, który nieświadomie wychował pokolenie nihilistów. Uosabia dekadencję rosyjskiej inteligencji. Warwara Pietrowna Stawrogin — matka Nikołaja, kobieta o silnej osobowości, dumna i pełna ambicji, próbująca utrzymać kontrolę nad światem, który wymyka się jej spod wpływu. Iwan Szatow — dawny socjalista, który odrzuca rewolucję i szuka duchowego odrodzenia. Reprezentuje konflikt między ideą a wiarą. Aleksiej Kiriłłow — inżynier i filozof, badający granice ludzkiej wolności. Jego poglądy na życie i śmierć są jednym z najbardziej niepokojących wątków powieści. Lizawieta (Liza) Tuszyn — młoda, inteligentna kobieta, rozdarta między uczuciem a moralnym niepokojem. W jej postaci Dostojewski pokazuje emocjonalny wymiar ideologii. Szygalow — teoretyk „doskonałego społeczeństwa”, którego wizja prowadzi do zniewolenia jednostki. Uosabia ideologiczny fanatyzm. Dostojewski niemal przewidział totalitaryzm i komunizm. Trudno nie odnieść wrażenia, że późniejsi władcy Rosji znaleźli w tej książce odbicie własnych idei. Chociaż Dostojewski je krytykuje, nihilizm jest tu namacalny i destrukcyjny. Biesy to symboliczne zło rewolucji, która może zniszczyć społeczeństwo. Fiodor nie mówi o rewolucji większości przeciw mniejszości, lecz odwrotnie o rewolucji małej grupy osób przeciwko całemu społeczeństwu, co prowadzi do katastrofy i tragicznego upadku niemal każdego z bohaterów. To także hołd dla Rosji takiej, jaka była wtedy. Sam Dostojewski przed napisaniem Biesów został zesłany na Syberię za działalność antycarską i szerzenie idei socjalistycznych. Początkowo chciano go skazać na śmierć, a nawet upozorowano egzekucję w ostatniej chwili ogłoszono ułaskawienie cara Mikołaja I. To doświadczenie całkowicie odmieniło jego światopogląd: od młodzieńczego idealizmu i wiary w reformy przeszedł do chrześcijańskiego humanizmu, przekonania, że odnowa człowieka musi być duchowa, nie polityczna. Trudno oceniać Biesy, bo to powieść wymagająca. Ciężko oddać w liczbach to, co Dostojewski zawarł w słowach, filozofii, ocenie i wiwisekcji ludzkich przekonań, które stają się demonami gotowymi pożreć wszystko wokół nas. Natłok „biesów” na społeczeństwo nigdy nie kończy się dobrze. To książka ciężka, wymagająca dojrzałości i taka, do której się wraca. Moja ocena: 7.60/10
Kacper Obroślak - awatar Kacper Obroślak
ocenił na89 dni temu

Cytaty z książki Ulisses

Więcej

Wczesny ranek. Wyruszyć o świcie. Podróżować dookoła, wyprzedzając słońce, ukraść mu cały dzień. Robić tak bez końca i nie starzeć się ani o dzień

Wczesny ranek. Wyruszyć o świcie. Podróżować dookoła, wyprzedzając słońce, ukraść mu cały dzień. Robić tak bez końca i nie starzeć się ani o...

Rozwiń
James Joyce Ulisses Zobacz więcej

Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Tak, mógłby. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa.

Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Tak, mógłby. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa...

Rozwiń
James Joyce Ulisses Zobacz więcej

Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.

Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.

James Joyce Ulisses Zobacz więcej
Więcej