
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Lost in Time wydając na naszym rynku omnibus Fafhrd i Szary Kocur pozwala miłośnikowi fantasy zanurzyć się w świat Lankhmaru oraz jego niezrównanych bohaterów. Album ten zbiera adaptacje komiksowe klasycznych opowieści Fritza Leibera, oddając hołd wizjonerskiemu geniuszowi autora, którego wpływ na literaturę fantasy i science fiction jest niezaprzeczalny. Nagrodzony licznymi prestiżowymi wyróżnieniami, Leiber stworzył uniwersum pełne przygód, magii i niejednoznacznych moralnie postaci, które na stałe zapisały się w kanonie gatunku. W tym zbiorze spotykamy się z interpretacjami jego dzieł przez prawdziwe legendy komiksu: Howarda Chaykina, Mike’a Mignolę, Dennisa O’Neila, Ala Williamsona i wielu innych.
Ten obszerny tom łączy dwie zasadniczo różne adaptacje przygód Fafhrda i Szarego Kocura. Pierwsza z nich, pochodząca z 1991 roku, jest dziełem scenarzysty Howarda Chaykina i rysownika Mike’a Mignoli. Druga, starsza, bo z roku 1973, ukazała się pod szyldem DC Comics, a za jej scenariusz odpowiadał głównie Dennis O’Neil, z rysunkami Chaykina.
Intrygującym zabiegiem ze strony wydawnictwa jest umieszczenie nowszej adaptacji na początku tomu. Mike Mignola uważa bowiem swoją pracę nad tym tytułem za swoje najlepsze osiągnięcie przed Hellboyem, co niewątpliwie przyciąga wielu czytelników. Jednak lektura obu adaptacji w kolejności chronologicznej ujawnia fascynującą ewolucję interpretacji tych kultowych postaci w medium komiksowym. Możemy obserwować zarówno podobieństwa w podejściu do materiału źródłowego, jak i wyraźne różnice wynikające z kontekstu czasów i oczekiwań rynku.
Adaptacje z 1973 roku, publikowane w okresie, gdy DC próbowało rozszerzyć swoją ofertę poza superbohaterów, wciąż noszą znamiona tamtej epoki. Stroje bohaterów przypominają kostiumy herosów w pelerynach, pozostając niezmienne w każdym zeszycie dla łatwiejszej identyfikacji. Jednocześnie, w cieniu popularności komiksowego „Conana Barbarzyńcy„, scenariusze tych wczesnych adaptacji zdają się czerpać inspirację z prozy Roberta E. Howarda, tworząc interesującą, choć nie zawsze spójną, mieszankę. Wczesne adaptacje O’Neila, mimo dobrych intencji, bywają powierzchowne i zbyt swobodnie traktują oryginał. Próby implementacji humoru również nie zawsze trafiają w ton prozy Leibera. Niemniej, nawet te słabsze fragmenty mają wartość historyczną i pokazują, jak rodziła się komiksowa mitologia sword & sorcery.
Przeskok o niemal dwie dekady przynosi zupełnie inną jakość. Adaptacja z 1991 roku, prezentuje się jako produkt wręcz prestiżowy. Bogatsza kolorystyka i przede wszystkim swoboda twórcza, jaką dano zespołowi, zaowocowały dziełem wybitnym. Pozwolono Mignoli w pełni rozwinąć swój charakterystyczny styl operowania nastrojem i tempem, a Sherlyn van Valkenburgh otrzymała format idealnie współgrający z jej subtelną paletą barw. Ta część komiksu to dzieło zdecydowanie dojrzalsze. Chaykin wchodzi głębiej w psychologię bohaterów, a Mignola demonstruje swoją fascynację mrokiem, ekspresją i rytmem narracyjnym. To bezsprzecznie wersja, która lepiej oddaje ducha prozy Leibera....
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-fafhrd-i-szary-kocur/