Mój mały zwierzaku Marieke Lucas Rijneveld 7,0

ocenił(a) na 26 tyg. temu 16/52/2026
"Mój mały zwierzaku" Marieke Lucas Rijneveld Literackie #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
Monolog potwora
Czasem zdarzy się natrafić na takie książki, po lekturze których brakuje słów by napisać opinię. I tak jest w przypadku książki "Mój mały zwierzaku". Jest to monolog pedofila, który z swojej perspektywy przedstawia nam historię swojej chorej fascynacji 14 - letnią dziewczynką. Nie rozumiem tych peanów na cześć tej prozy. Bo naprawdę nie ma co tu podziwiać, nawet język, te metafory z użyciem zwierzęcych części ciała, czy weterynaryjnych zabiegów, mający być zapewne poetycki, nie poprawia odbioru tej książki. Autor zalewa nas, prócz obrzydliwych, wynaturzonych fantazji prawie 50 - letniego mężczyzny, które w dalszej części książki zaczyna spełniać, także swoją znajomością popkultury. Ogrom cytatów z książek, piosenek, ba nawet z Pisma Świętego przytłacza, z czego większość jest nieprzetłumaczona.
Książka ta obrzydza, nie wiem co w głowie ma autor, że zdecydował się na opisywanie pedofila, który pożąda małej dziewczynki, kreując to uczucie na miłość, i próbując tłumaczyć bohatera strasznymi przeżyciami z dzieciństwa. Ta książka odrzuca, przytłacza, prócz pedofilii, jest także wątek małej dziewczynki, która nie radzi sobie z żałobą po śmierci brata, z odejściem matki, pogrąża się w świecie dziwnych fantazji, w którym jej rozmówcami stają się Hitler i Freud, dziewczynka pozostawiona sama sobie staje się przez to łatwą ofiarą dla potwora skrywającego się pod fartuchem weterynaryjnym.
Dla działań Kurta nie ma usprawiedliwienia, rany z przeszłości nie dają taryfy ulgowej na takie zbrodnie, zawodzi także reakcja otoczenia, zbyt późna na to co dzieje się z dziewczynką i weterynarzem, powinni reagować od razu, nim doszło do najgorszego. Bohater jest manipulatorem, tak kieruje dziewczynką,by zaspokoić swoje żądze, wręcz przedstawia jej to tak by wyglądało, że wyraziła ona na to swoją zgodę, co jeszcze bardziej odrzuca czytelnika od książki. A zachowanie bohatera pod koniec historii, gdy brutalna prawda wychodzi na jaw, to ten mimo że sam miał przebłyski, że jest potworem, który zniszczył małą dziewczynkę, to podczas rozprawy wypiera się wszystkiego, tłumacząc się niepamięcią, wzburza czytelnika jeszcze bardziej.
"Mój mały zwierzaku" to książka obrzydliwa, oblepiająca brudem, odpychająca, pozostawiająca czytelnika w stanie wzburzenia i po jej lekturze, która jest trudną przeprawą, pragniesz jak najszybciej o niej zapomnieć. Osobiście nie polecam, dla wrażliwych osób to zbyt przygniatające doświadczenie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Literackie.